1. Wstęp
Już od dłuższego czasu brakowało mi odcinka który by mnie całkowicie wciągnął w serialu SG-1. Tym razem po nie rewelacyjnym przedstawieniu nowego wroga w wydłużonym pilocie i ostatnim odcinku urwanym z choinki bożonarodzeniowej doczekałem się ciekawego odcinka w którym nawet można było zobaczyć ponownie P-90 w akcji.
2. O wielcy Ori! (+)
Naprawdę nowy wróg jest przerażający i w tym odcinku ich siła jest udowodniona całkowicie. Wspaniała charakteryzacja kapłanów, w pewnym momencie to mnie te oczy aż zahipnotyzowały. Niesamowity moment z próbą ostrzału przez Vale, który kojarzy się z mocami nadludzi nad którymi pracowała Nirti na jednej z planet. Końcowy moment w którym mieszkańcy wioski podają się wielbią Ori był wspaniale wyreżyserowany. Motyw muzyczny Ori obecny od kilku odcinków jest bardzo dobry. Na dodatek tajemnicza sprawa którą zauważa Daniel – po co Ori są ludzie wierzący!
3. Retoryka (+)
W odcinku bardzo podobał mi się poziom retoryki. Mieliśmy tutaj problem bezwzględnej prawdomówności która poprowadziła Vale do więzienia. Postawienie w szachu SG-1 byłego wyznawcy boga którego pozorowała Vala i jej obrona prowadzona przez Daniela, który jednocześnie próbował odwieść społeczność od kolejnej fałszywej wiary. Poprzeczka się podwyższyła gdy przybył kapłan. Szczerze byłem zaskoczony jego przybyciem gdy się pojawił, pomimo faktu że parę minut wcześniej mówili że przybędzie. Tak się wciągnąłem wcześniejszą dyskusję że zapomniałem o całym świecie. Dyskusja o tym jak wielką moc musi mieć bóg by nim być, by była wystarczająco by w niego wierzyć. Daniel próbował udowadniać fałszywość przykładem leków, jako technologii. Jednak ostatecznie do momentu tematu o zabijaniu wyznawców to Ori stali na wygranej pozycji. Pojawiają się tu także inne problemy (to że są w ogóle poruszane już cieszy). Przykładowo Ori mówią o dzieleniu się wszystkim z innymi. Jednak czy bezwzględne dzielenie się wszystkim z ludźmi gorszymi jest dobre. Czy tak czynią nie pogarszamy sytuacji całego społeczeństwa poprzez marnowanie środków dla osób nieodpowiedzialnych? To jest problem trudny do rozwiązania, jednak wiemy kto po jakiej stronie stanął.
4. Vala ma osobowość (+)
Bardzo mnie ucieszyła pewne podkreślenie ukrytych cech charakteru Vali i fakt że trochę dokładniej poznaliśmy jej niejasną przeszłość której do końca nie byliśmy pewni. Teraz jest pewne że była nosicielem Goa’uld’a, że Tok’Ra ją uratowali. Dale grała i wykorzystywała ludzi przez większość odcinka. Wykorzystała SG-1 by odzyskać skarby, wykorzystywała wcześniej robotników do stanięcia na nogi zmuszając ich do ciężkiej pracy. HJednakjej oddanie w ratowanie swoich dawnych podwładnych przed tajemniczą chorobą tracą resztki sił i jej desperacja w ataku na kapłana Ori pokazała ją z innej lepszej strony. Bardzo to cieszy, ponieważ Vala jako śmieszna i „nieskończenie piękna” osobowość zaczynała być nudna.
5. Choroba
Ciekawa sprawa z tą chorobą. Czyżby to Ori byli przyczyną powstania śmiertelnego wirusa, który niemal zabił wszystkich Pradawnych? Problem jak najbardziej do przemyślenia. Co sprawia że bardziej się zakorzenia w serial myślami. Bardzo dobrze że odwołano się do odcinka „Frozen” gdzie mieliśmy do czynienia z tą chorobą!
6. Humor tu i tam (+)
Humor był ale szczęśliwie nie aż tak nachalny jak w ostatnich odcinkach. Był akurat wyważony i w komponowany ładnie w tło wydarzeń nie będąc tematem przewodnim odcinka. Przykładowo odebranie galaretki Vali przez Mitchella, momenty interakcji Daniela i Vali przykładowo w sprawie zaufania. Komentarze i teksty Vali. Przykładowo o własnej boskości i o korzyściach dla Mitchella ze zdobycia skarbu. Czy też jak Teal’c z Mitchealem grali w karty, zapewne w wojnę.
7. Landry – Lam (0)
Dobre wykonanie, pomysł ciekawy, ale ogólnie nie żywię do tego tematu zainteresowaniem. Od pierwszego odcinka relacje Landry - Lam nie były jasne i utrzymywane w pewien sposób tajemniczy (pomimo tego że w profilu na oficjalnej stronie już dawno pisało że to doktor Lam to córka). Aż do tego odcinka gdy w pewnymi fanfarami obwieszczone jest że to ojciec. Doktor Lam wydaje się dosyć wrogo nastawiana do ojca i nie daje mu szansy. Pewnie temat będzie kontynuowany. Tak naprawdę jest mi obojętna ta sprawa i w tym odcinku była dobrym przerywnikiem na wydarzenia na innej planecie. Podczas rozmowy w korytarzu na poziomie 21 w której Landry zaprasza na obiad wykorzystano dwie części planu zdjęciowego. Tak naprawdę gdy Landry stoi tyłem do windy, to za Lam powinny być schody do pomieszczenia kontrolnego wrót. Ach te sztuczki telewizyjne.
8. Bardzo dobrze jest
Odcinek oglądałem z wielkim zainteresowaniem. Przeraża nowy wróg, który na szczęście wraca. Zaskakuje walka na słowa która daje do myślenia. Z tonowany humor i odwołania do wydarzeń z dawnych odcinków dodaje smaku. Na dodatek nie zawadzający wątek B w bazie i złe zakończenie sprawia że ten normalny z pozoru odcinek na tle pozostały otrzymuje u mnie 9/10!!!
Tym razem dyskusja trochę poza odcinkiem, ale i o nim
Ori jako USA? Dla mnie to jest naciągane stwierdzenie, ale zależne bardziej od tego jaka dana osoba ma podejście do samych Stanów Zjednoczonych niż słuszności porównania. Popatrzmy na idee amerykańskiego stylu. Amerykanie kontrolują własne otoczenie wewnętrzne, jak i po trzech wojnach które zmusiły kraj do interwencji zagranicznych także zewnętrznie. Idea opiera się na podobnej zasadzie wywodzącej się z greckiej demokracji że ten kto ich nie popiera niech się od ich odczepi, a jeżeli nie da im spokoju zostanie wygnany. Zapobiega to wadzie demokracji masowej o której mówiłem właśnie w temacie Adama vs Roslin dotyczącej braku aktywności społecznej jednostek w strukturze demokratycznej. Gdzie jednostka izolacyjna i wroga nie jest ignorowana a karmiona kiełbasą wyborczą. Amerykański styl to też postęp, który wiąże się z dynamiką życia które nie wszystkim odpowiada i materializm który polega na nie owijaniu w bawełnę. Rozumiem że główną cechą wywołującą skojarzenia Ori z USA jest kontrola środowiska. Jednak jest to kontrola analogiczna nie do Ori, ale do Ziemian. Nieustannie SGC bada wydarzenia w galaktyce i określa zagrożenia promując własny styl wolności bez fałszywych bogów! Wtrąca się w sprawy całej galaktyki i dyktuje im styl rządzenia. W tym odcinku Daniel jednak postawił krok do tyłu gdy zobaczył że nie mogą nic zdziałać przeciwko mocy kapłana.
A co do narzucania siłą swojego poglądu innym przez USA. Wolę ich ideologie niż na razie każdą inną, bo lepszej jak na razie nikt nie wymyślił, albo nie słyszałem. Bądź co bądź pozwoliła ona na stworzenie takiej kultury którą nawet możemy łamać (ech to w sumie wada), ale to już jest kwestia naszego sumienia i honoru... którego najwyraźniej w tej sprawie nie mam... trzeba kupić DVD jak najszybciej :> Co do komputerów USA w obozach, słyszałem że Amerykańce w PRL'u nasz kraj atakowały stonką ziemniaczaną spuszczaną z bombowców

Mówią jeszcze o naiwności. Fakt faktem USA zawdzięczamy w XX wieku bardzo wiele! Przyczyniły się znacząco do wygrania obydwu wojen światowych, a także potrafiły wytrzymać zimną wojnę! Aczkolwiek z samym wyzwalaniem trzeba uważać bo nie zawsze wyzwoliciele są dobrzy. ZSSR przykładowo.
osek to co do wiary w Ori uważaj bo zawędrujesz jak jeden z Niemców za Hitlerem.
Co do postawy ras z naszej galaktyki wobec Ori istnieją ciekawe koncepcje. Wspomniani już Nox’owie czy Asgard’owie. Ale także pozostali Goa’uld’owie jak Baal, nowy naród Jaffa, Hebridanie, Duchy ze Spirits, Giganci... i wiele innych....
Nie podobają mi się odzywki ad persona typu „jesteś śmieszny”, „takiego naiwniaka dawno nie widziałem”... mamy swoje poglądy (często różne, pozdrowienia dla ulana) i je szanujmy. Jeżeli wypowiedź się nie podoba trzeba ją skomentować, a nie stan umysłowy danej osoby.