Skocz do zawartości

Zdjęcie

Nowa misja :)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
57 odpowiedzi w tym temacie

#41 cooky

cooky

    Sierżant

  • Użytkownik
  • 718 postów
  • MiastoPolska centralna

Napisano 27.06.2011 - |20:54|

Ooooooo ja chcę więcej!
Ciekawe, jak wybrną z tej sytuacji?
Biedny Jack. Zawsze ląduje na kolanach
Pozdrawiam.
  • 3

Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również na nas.

F. Nietzsche


#42 igut214

igut214

    Kapral

  • Użytkownik
  • 244 postów
  • MiastoKraków

Napisano 29.06.2011 - |13:26|

Taaa, widać, że nie jest kotem, inaczej lądowałby na czterech łapach ;) :P
  • 2
"Tęsknię za lasem, uświadomił sobie Leiard. Tęsknię za życiem w spokoju. Za sercem i umysłem, których nie drąży zamęt. Za bezpieczeństwem" -- ("Kapłanka w bieli" - str. 363).

#43 Palek21

Palek21

    FANKA WSZYSTKIEGO

  • Użytkownik
  • 354 postów
  • MiastoMykanów

Napisano 23.07.2011 - |12:09|

Proszę bardzo.:)


Daniel zauważył że O’Neill i Goa’uld zaczynają się przekomarzać jak dzieci i postanowił zrobić coś zanim pułkownik wpakuje ich w jakieś kłopoty.
- Przepraszam – wstał i mówił dalej – czy istnieje jakaś szansa na pokojowe rozwiązanie tej sytuacji?
„Chłopcy” zamilkli i popatrzyli na archeologa jakby przed chwilą spadł z nieba.
- Co masz na myśli mówiąc pokojowe? – zapytał wąż.
- To że wy dostaniecie planetę a my odejdziemy wolno.
- W żadnym wypadku. Nie przepuszczę takiej okazji, nie rozumiesz, jeżeli was schwytam i zdobędę tą planetę to pomniejsi władcy systemów poddadzą się bez walki. Moje imperium się rozwinie, zdobędę nowych wyznawców, więcej wojska.
- Zawsze możesz powiedzieć że uciekliśmy – zażartował Jack.
- Absolutnie, wówczas stracę cały autorytet.
Lord Yu który dotychczas przysłuchiwał się tym przechwałom Setha, wstał i z całej siły zdzielił go w twarz. Cała trójka, zszokowana tym zdarzeniem, szeroko rozdziawiła usta. Seth opanował się najszybciej i chciał coś powiedzieć ale Yu mu nie pozwolił.
- Jak śmiesz całą zasługę przypisywać sobie? Czyżbyś zapomniał o naszej umowie? Mam ci przypomnieć że dysponowałeś jednym bojowym Hat’akiem, i garstką Jaffa, a teraz śmiesz mówić o autorytecie.
Daniel szalenie zdziwiony faktem że lord przemawia sam jak i treścią samej wypowiedzi zamilkł i zaczął się nad tym zastanawiać. Natomiast Jack usłyszawszy to zaczął na nowo przekomarzanie się z goa’uldem.
- No więc jaką siłą chciałbyś nas tu zatrzymać?
- Może cały oddział Jaffa wystarczy – kpiąco odparł Seth.
W tym momencie do komnaty weszło dwudziestu Jaffa, każdy z lancą i zatem. Pułkownik popatrzył na nich znudzonym wzrokiem i powiedział:
- Jesteście żałośni, wypracujmy w końcu kompromis i rozejdźmy się. Marzy mi się stek, a w ogóle to ta planeta jest brzydka i możecie ją zatrzymać.
- Czy obiecujecie odlecieć stąd i nie mieszać się w nasze sprawy? – zapytał Yu.
- Odlecieć tak, zostawimy tylko Jaffa Nabu.
- Mógłbym coś zaproponować ? – zapytał Jackob.
Władcy skinęli głowami, O’Neill tylko popatrzył zaciekawiony.
- Weźmiemy statek którym przylecieliśmy, pełną ładownię trinium i odlecimy niepokojeni przez was. W zamian obiecujemy nie nękać was przez następny powiedzmy miesiąc. Może być? – Tok’ra uśmiechną się porozumiewawczo do drużyny.
- Ciekawa propozycja, chociaż okres nie nękania trochę krótki. Naradzimy się i damy wam odpowiedź – przekazał słowa Yu jego przyboczny i wraz ze swoim panem i Sethem wyszli z komnaty.
- Nieźle poszło, mam nadzieję że szybko wrócą, bo naprawdę zgłodniałem – skomentował sytuację O’Neill i usiadł na tronie.
  • 4

Życie to ostry miecz, na którym Bóg napisał:

KOCHAJ, WALCZ, CIERP!!!


#44 Madi

Madi

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 270 postów
  • MiastoChorzów

Napisano 23.07.2011 - |12:59|

znaleźli się w trudnej sytuacji, a Jack myśli tylko o steku :P mam nadzieję, że w następnym rozdziale pojawi się trochę akcji, brakowało mi tutaj trochę Jaffa Kree!
  • 3

#45 cooky

cooky

    Sierżant

  • Użytkownik
  • 718 postów
  • MiastoPolska centralna

Napisano 23.07.2011 - |13:15|

HA HA HA Bomba!
Cały Jack, co tu dużo mówić.
Pisz szybciej, bo nie mogę się doczekać, co będzie dalej. :D
Pozdrawiam.
  • 3

Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również na nas.

F. Nietzsche


#46 igut214

igut214

    Kapral

  • Użytkownik
  • 244 postów
  • MiastoKraków

Napisano 24.07.2011 - |20:37|

Sarkazm Jacka jak zwykle w świetnej formie ;) . I ciekawie co się za chwilę wydarzy ^^! Nie mogę się doczekać. Może ich wypusczą, a może nie ;). Hehehe. W każdym razie na pewno będzie ciekawie. Czekam na więcej akcji ;).
Pozdrawiam - igut214:)
  • 2
"Tęsknię za lasem, uświadomił sobie Leiard. Tęsknię za życiem w spokoju. Za sercem i umysłem, których nie drąży zamęt. Za bezpieczeństwem" -- ("Kapłanka w bieli" - str. 363).

#47 Palek21

Palek21

    FANKA WSZYSTKIEGO

  • Użytkownik
  • 354 postów
  • MiastoMykanów

Napisano 11.08.2011 - |21:41|

Długo kazałam wam czekać, przepraszam.

Zostali w sali sami, nie licząc Jaffa przy drzwiach. Po pół godzinie pułkownikowi znudziło się siedzenie i zaczął się bawić bronią, której sługusy władców im nie zabrali. Major pożyczyła od doktora notatnik i długopis, i obliczała na ile ich plan zniszczenia największego złoża trinium na planecie może się udać. Daniel starał się przerysować jak najwięcej nie znanych symboli, a Jackob opary plecami o filar chyba drzemał. Gdy Goa’uld wrócili, Jack był już strasznie zdenerwowany cała sytuacją.
- Podjęliśmy decyzję, możemy się zgodzić na pierwszą część umowy, natomiast jeżeli chodzi o okres nie nękania jest on stanowczo za krótki – zaczął przyboczny Yu.
- Twoim zdaniem pewnie powinniśmy odczepić się od nich na zawsze! – krzyknął zdenerwowany O’Neill.
- Jack, spokojnie. Wysłuchajmy ich –Jackson podszedł do niego.
- Siedzimy i słuchamy już cały dzień, dosyć tego. Zgadzacie się albo odlatujemy niszcząc cała planetę.
Goa’uld nachyli się ku sobie i zaczęli uzgadniać coś szeptem. Gdy skończyli Yu skinął na swojego przybocznego, przekazał instrukcje i wyprostował się na krześle.
- Mój pan mówi że się zgadzamy na wszystko.
- Nareszcie, dzieciaki zbierać zabawki i do domu. Niech tylko wasz ogon pojawi się w naszym systemie słonecznym, zniszczę – powiedział dumnie Jack i wyszedł.
Reszta zespołu zebrała rzeczy i ruszyła za dowódcą. Pułkownik czekał na nich za zakrętem korytarza i właśnie kończył rozmowę z Jaffa.
- Szybko, Teal’c już grzeje silnik - mówił zbierając się do biegu.
Dopadli Hat’aka, zajęli miejsca i wznieśli się w powietrze.
- Carter dokąd? – zapytał pułkownik.
- 38 stopni 10 minut szerokości i 14 stopni 80 minut długości czyli nad to duże jezioro niedaleko bieguna – odpowiedziała czytając wyniki z komputera i wskazując kierunek palcem.
Dotarli na miejsce po 10 minutach.
- Jeżeli to jest jezioro to jak wielki jest ocean? – zapytał Daniel przyklejony do szyby.
- Na tej planecie nie ma oceanów jako takich. Są wielkie zbiorniki wodne takie jak ten ale są otoczone lądem, nie łączą się ze sobą – wyjaśniła kobieta i dodała - Teal’c leć nad wodą aż każę ci się zatrzymać.
Jaffa wykonał polecenie, lecieli może 10 minut ale wydawało się że dłużej.
- Dobrze, czy możesz strzelać pionowo w dół? – zapytała nie podnosząc głowy.
- (In ded) Oczywiście.
- Posłuchajcie, gdy strzelimy będziemy mieli może 30sekund góra minutę na ucieczkę więc lepiej się czegoś złapcie. Nie mam pojęcia jak będzie zachowywało się trinium po strzeleniu w niw ładunkiem elektrycznym. Przygotować się, na mój znak …3…
- …2…
- …1…


Ps. In ded - nie mogłam się powstrzymać :D
  • 3

Życie to ostry miecz, na którym Bóg napisał:

KOCHAJ, WALCZ, CIERP!!!


#48 cooky

cooky

    Sierżant

  • Użytkownik
  • 718 postów
  • MiastoPolska centralna

Napisano 12.08.2011 - |00:21|

Stanowczo zbyt krótkie! :angry:
I w dodatku jak tak można? Przerywać przed wielkim BUM? No wiem, że uciekną, ale nie trzymaj mnie zbyt długo w niepewności. Mam nadzieję, że następna cześć będzie już niedługo.
Czekam co będzie dalej.
Pozdrawiam.
  • 2

Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również na nas.

F. Nietzsche


#49 Madi

Madi

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 270 postów
  • MiastoChorzów

Napisano 17.08.2011 - |11:51|

wracam po 2 tygodniach a tu taki krótki rozdzialik :< czekam na więcej
  • 2

#50 igut214

igut214

    Kapral

  • Użytkownik
  • 244 postów
  • MiastoKraków

Napisano 19.08.2011 - |16:56|

Za krótko! Ach, smaka mi narobiłaś ^^. Jestem ciekawa, czy i się uda. Mam nadzieję, że się uda. A In ded było kozackie ;P, tylko nie wiemk jak się to pisze. Wydaje mi się, że jakoś inaczej. Nie moghę się doczekać kolejnego fragmentu :).
Pozdrawiam - igut214;)
  • 1
"Tęsknię za lasem, uświadomił sobie Leiard. Tęsknię za życiem w spokoju. Za sercem i umysłem, których nie drąży zamęt. Za bezpieczeństwem" -- ("Kapłanka w bieli" - str. 363).

#51 Madi

Madi

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 270 postów
  • MiastoChorzów

Napisano 19.08.2011 - |18:38|

A In ded było kozackie ;P, tylko nie wiemk jak się to pisze. Wydaje mi się, że jakoś inaczej.


dokładnie to indeed
  • 1

#52 Palek21

Palek21

    FANKA WSZYSTKIEGO

  • Użytkownik
  • 354 postów
  • MiastoMykanów

Napisano 26.09.2011 - |21:17|

Przepraszam ze tak krótko ale finałowa scena jeszcze wymaga dopracowania :D

Teal’c strzelił, na powierzchni powstał lej i uniosła się para wodna w dużej ilości. Major wiedziała że część energii zostanie pochłonięta przez wodę dlatego zwiększyła moc miotacza. Nie mieli czasu się temu przyglądać, po oddaniu strzału Jaffa natychmiast skierował okręt pionowo w górę. Jack i Daniel którzy przezornie usiedli pod ścianą, zostali do niej „przygwożdżeni”. W chwili wylotu z atmosfery, przed wejściem na orbitę Sam zauważyła że czujniki wykryły impuls elektryczny wychodzący z planety i kierujący się na przeciwległy koniec systemu planet. Gdy wyrównali lot na planecie w miejscu wystrzału pojawił się grzybek powybuchowy.
- Sir, jesteśmy już bezpieczni. Planecie nie grozi rozpad, a całe trinium zostało tak silnie zelektryzowane że przez najbliższe 200 lat nie będzie się nadawało do użytku.
- Jakie było przeciążenie że nam prawie narządy wyszły plecami – wysapał Jack.
- Niewielkie, jakieś 8 G. Wasze odczucia to nie tylko wina przeciążenia ale także bardzo szybkiego wyjścia z grawitacji planety. W fotelach są zamontowane specjalne amortyzatory, Danielu nic ci nie jest?
Archeolog leżał obok pułkownika zwinięty w kłębek i ciężko dyszał, był nieprzytomny. Sam podeszła do niego i zbadała mu puls.
- Sir, nie jest dobrze, ma strasznie przyspieszone tętno i trudności w oddychaniu – zameldowała.
- Może mu pani pomóc? Kiedy możemy się skontaktować z Ziemią?
- Mimo przeszkolenia medycznego nie umiem mu pomóc. Nie wiem jakie leki mogłabym mu podać, Teal’c pomóż mi go przenieś do ładowni. Podłączę mu tlen. Z ziemią będziemy mogli się połączyć jak opuścimy ten układ słoneczny. Proszę nie wstawać. – Gestem zatrzymała przełożonego i poszła za Jaffa do ładowni.
Teal’c położył doktora na śpiworze, postawił obok niego apteczkę i butle z tlenem. Major założyła Jacksonowi maskę tlenową i podłączyła go do defibrylatora żeby monitorować pracę serca. Biło za szybko ale alarm się jeszcze nie włączył. Zostawili go i wrócili do głównej kabiny.
- Teal’c zabierz nas szybko na Ziemię – polecił O’Neill.
- Sir, możemy wrócić przez najbliższe wrota.
- A co ze statkiem? Wiesz ile on znaczy w tej wojnie, nie zostawię go na pastwę jakichś wieśniaków – zirytował się dowódca.
- O’Neill ja wrócę statkiem na Ziemię, a wy zabierzcie Daniela Jacksona do bazy – oświadczył Jaffa i skierował Hat’aka ku najbliższym wrotom.
W czasie lotu major z pułkownikiem przygotowywali doktora do podróży. Ułożyli go na noszach, tlen i defibrylator ułożyli między jego nogami. Teal’c wylądował na polanie, wrota położone były ok. pół kilometra w głąb lasu. Jaffa i pułkownik chwycili nosze, major łączyła się z bazą.
- Sierżancie proszę mnie szybko połączyć z doktor Fraiser – rozkazała.
- Janet czekaj na nas w sali wrót, Daniel jest nieprzytomny i ma trudności z oddychaniem.
- Rozumiem, czy to skutek urazu, wypadku szoku? – starała się dowiedzieć lekarka.
- Nic z tych rzeczy nam się nie przydarzyło tym razem. Stracił przytomność po ucieczce z planety, będziemy za pięć minut to wszystko opowiem – zameldowała Carter i się rozłączyła.
Wzięła od Teal’ca nosze, pożegnała się z nim i razem z pułkownikiem przeszli przez wrota.

Użytkownik Palek21 edytował ten post 26.09.2011 - |21:18|

  • 3

Życie to ostry miecz, na którym Bóg napisał:

KOCHAJ, WALCZ, CIERP!!!


#53 cooky

cooky

    Sierżant

  • Użytkownik
  • 718 postów
  • MiastoPolska centralna

Napisano 28.09.2011 - |20:13|

Krótkie, ale treściwe. :) No i bardzo fajne.
Czekam zatem na finał.
Pozdrawiam.
  • 1

Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również na nas.

F. Nietzsche


#54 Madi

Madi

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 270 postów
  • MiastoChorzów

Napisano 03.10.2011 - |11:26|

szkoda, że taki krótki fragment, czekam na więcej
  • 1

#55 Palek21

Palek21

    FANKA WSZYSTKIEGO

  • Użytkownik
  • 354 postów
  • MiastoMykanów

Napisano 07.10.2011 - |21:26|

Nareszcie finał :D
Dziękuję wszystkim którzy to czytali ( Madi, cooky, igut214).
Smacznego :)


Wydawać by się mogło że pięć minut to strasznie mało czasu jednak nie dla szefowej medycznej bazy SGC. Zdążyła założyć kombinezon ochronny, zarządzić kwarantannę dla SG 1 i wydać stosowne polecenia, przygotować izolatki i powiadomić o wszystkim generała Hammonda. Czekała na nich w sali wrót wraz z zespołem ratunkowym. Gdy tunel się otworzył i jedynka przeszła, dwóch sanitariuszy zabrało nosze z Danielem, zapakowało na wózek i natychmiast zabrali doktora na badania.
- Janet po co to wszystko? To na pewno nic zaraźliwego – zaczęła Carter, ale została uciszona gestem lekarki.
- Możliwe że to prawda, ale wnioskując z waszych poprzednich misji generał zarządził kwarantannę – odpowiedziała Frasier prowadząc ją w stronę laboratorium.
- Gdzie Teal’c? – pytanie generała rozległo się w głośnikach.
- Wróci statkiem, tylko nie wie gdzie może zaparkować – wyszczerzył się w odpowiedzi O’Neill.
- Odprawa gdy tylko doktor Frasier pozwoli, ale na jakieś wyjaśnienia czekam natychmiast po badaniach - generał wyłączył interkom i poszedł do gabinetu.
- Zapraszam państwa do ambulatorium – powiedział jakaś pielęgniarka i wpakowała ich na wózki inwalidzkie.
Po chwili byli już podpięci do monitorów pracy serca, a siostry wytaczały z nich krew.
- Komplet wyników będzie za godzinę, do tego czasu zostaniecie tutaj – oznajmiła Janet.
- Czy możemy chociaż posiedzieć przy Danielu? – zapytał Jack.
- Siostro, proszę ich podłączyć do monitorów obok doktora Jacksona i zawiadomić mnie jeżeli coś będzie się działo. Będę w laboratorium – rozkazała i wyszła.
Siostra wykonała polecania przełożonej, sprawdziła odczyty i zostawiła ich samych.
- Sir, powinniśmy napisać raport dla generała.
- Później Carter, jak Danielowi się poprawi – zdecydował pułkownik nie odrywając wzroku od przyjaciela.
Doktor Jackson wciąż był nieprzytomny, mało tego musieli podłączyć go do respiratora bo przestał oddychać. Przykro im było oglądać go w takim stanie. Major zauważyła znacznie przyspieszone tętno u pułkownika, ale oddychał normalnie więc wzięła to za objaw zmartwienia i wyczerpania po misji. Gdy po godzinie wróciła doktor, tętno Jacka szalało a pułkownik był blady i spocony. Carter wstała gdy zauważyła ją przy drzwiach, szybko odłączyła monitor i podeszła do lekarki.
- Janet, O’Neill ma takie same objawy jak Daniel. Czy to znaczy że to zaraźliwe ?
- Chodźmy do nich, nie będę tego tłumaczyć dwa razy – odparła lekarka.
- Pułkowniku, proszę się położyć dla własnego bezpieczeństwa – zaczęła.
- Przynieśliście ze sobą bakterię, która atakuje tylko ludzi i to w dodatku mężczyzn. Sam jesteś zdrowa i zezwalam na opuszczenie kwarantanny po całkowitej dezynfekcji. Daniel z powodu swojej astmy złapał i rozwinęło się to u niego szybciej. Musimy jeszcze zrobić rentgen żeby się upewnić czy nie ma zapalenia płuc, czy niewydolność oddechowa spowodowana jest bakterią.
- Czy możesz to wyleczyć, czy będziemy czekać aż sami to zwalczymy - zapytał wystraszony dowódca jedynki.
- W pańskim przypadku pewnie dał by pan radę, ale Daniel wymaga naszej pomocy. Zaczniemy od najstarszego znanego antybiotyku – odpowiedziała Fraiser z uśmiechem.
- Siostro, proszę poczęstować pułkownika wenflonem, a następnie jemu i doktorowi Jacksonowi podłączyć penicylinę. Dawkowanie w kartach. Chodź Sam generał już na ciebie czeka i ja także chętnie się dowiem co wam się tym razem przydarzyło.
- Dobrej nocy pułkowniku – uśmiechnęła się major na odchodnym.
Jack patrzył jak siostra manipuluje przy jego ręce, podłącza kroplówkę, wstrzykuje coś bezpośrednio w dojście. Był coraz bardziej senny, widział jeszcze jak podłączają Danielowi kroplówkę i urwał mu się film. Obudził się gdy zegar nad drzwiami wskazywał 12.00. Spojrzał w stronę łóżka na którym leżał Daniel, przyjaciel był odłączony od respiratora, lecz nadal nie przytomny.
- Siostro, ile spałem?
Zobaczył że skończyła rozmawiać przez telefon i idzie w jego kierunku.
- Całą dobę, sir – odpowiedziała i pomogła mu usiąść.
- Czy mógłbym dostać coś do picia?
- Zaraz przyjdzie doktor i zdecyduje – to powiedziawszy zostawiła go poszła do Jacksona.
- Janet kiedy mogę wstać – zapytał zanim lekarka zdążyła cokolwiek powiedzieć.
- Dzień dobry, wieczorem będzie pan na chodzie.
- Co z nim? – O’Neill wskazał łóżko przyjaciela.
- Oddycha samodzielnie, nawet odzyskał przytomność na parę minut. Najgorsze już za nim, myślę że jutro, najdalej pojutrze opuści ambulatorium.
Godziny do upragnionego wyjścia dłużyły mu się niemiłosiernie. Carter przyszła w odwiedziny i zaczęła techno bełkotem mówić o skutkach naelektryzowania tak dużego złoża trinium, wpadł także dowódca tylko po to żeby przypomnieć o raporcie z misji. Gdy upragniona godzina nadeszła, przyszła doktor Fraiser żeby ostatecznie go zwolnić z ambulatorium.
- Jack gdzie my jesteśmy? – usłyszał za zasłony głos Daniela.
Janet natychmiast odsunęła zasłonę i przystąpiła do badania pacjenta. Osłuchała go na wszystkie strony, sprawdziła czy nie ma zaburzeń koncentracji i pamięci, by wreszcie orzec że doktor musi jeszcze przez noc zostać w ambulatorium.
- Pułkowniku zostaje pan? – zapytała zdziwiona.
- Trochę przy nim posiedzę i opowiem co się stało od momentu gdy stracił przytomność – odpowiedział przysuwając sobie krzesło.
Janet wzruszyła ramionami i wyszła by zameldować generałowi ze Jackson się obudził.
  • 4

Życie to ostry miecz, na którym Bóg napisał:

KOCHAJ, WALCZ, CIERP!!!


#56 Madi

Madi

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 270 postów
  • MiastoChorzów

Napisano 08.10.2011 - |07:34|

to już koniec? nie, ja się nie zgadzam...
  • 1

#57 cooky

cooky

    Sierżant

  • Użytkownik
  • 718 postów
  • MiastoPolska centralna

Napisano 08.10.2011 - |07:40|

Ale szowinistyczny mikrob!
Super opowiadanko. Z humorem i w ogóle...
No i udało ci się je skończyć, a już tak długo leżało odłogiem. Bardzo się cieszę i czekam na następne.
Pozdrawiam.
  • 1

Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również na nas.

F. Nietzsche


#58 xetnoinu

xetnoinu

    Sierżant sztabowy

  • VIP
  • 1 185 postów
  • MiastoPraga, a za rzeką Warszawa

Napisano 06.11.2011 - |20:54|

No nie wiem jak Ty to robisz, że ogarniasz taką historię, budując ją praktycznie samymi dialogami. To się bardzo dobrze czyta, mimo że opis jest praktycznie wyeliminowany. Zdecydowanie więcej takich rozbudowanych fabuł :)

Bardzo mi się podobało. Pozdrawiam

PS. I chyba przecineczki muszą przyjść do Ciebie, bo Ty je omijasz szerokim łukiem, he, he :)
  • 2

Zapraszam http://trek.pl/discord

Wbijajcie :) 

 





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych