Odcinek bardzo mi się podobał, mimo, że moim zdaniem historia z lekiem była w zasadzie pretekstem do poruszenia problemów moralnych i etycznych, bo że sam lek nie wypali, to było wiadomo od początku, jak już zresztą mój poprzednik napisał. W zasadzie każda ze stron miała swoje racje. Myślę, że naszemu zespołowi trudno było zrozumieć desperację tamtych, ponieważ nigdy nie znaleźli się w podobnej sytuacji - bądź co bądź na Ziemi to ludzie stoją na szczycie łańcucha pokarmowego, łatwo w takiej sytuacji wygłaszać różne morały. Poświęcenie połowy populacji wydaje się drastyczne, z drugiej jednak strony to była dobrowolna decyzja tych ludzi, chcieli oddać swoje życie w zamian za bezpieczne życie innych. Inna sprawa, że byli dość naiwni, bo tak jak nasi twierdzili, bardziej prawdopodobne jest, że Wraith nie mogąc się pożywić, dokonaliby masowej eksterminacji tej ludności, a już na pewno w momencie, gdy ten lek okazał się dla Wraith zabójczy.
A pomijając historię przedstawioną w odcinku, to podobały mi się rozmówki Johna ze "Steve'm" oraz jego tekst, że jakby Wraith wzięli udział w Konwencji Genewskiej to prawdopodobnie by wszystkich zeżarli

Nie da się ukryć że trafił w sedno
Daję 9/10.