+ Stargate: SG-1 i Stargate: Atlantis od nowa +
Waham się między 8 a 9. E, niech tam będzie
9 
.
Hathor, a raczej aktorka, jako bogini płodności, miłości itd. wg. mnie powinna być troszkę ładniejsza. Nie mówię, że była brzydka, ale jakąś pięknością znów też nie była. Przede wszystkim miała strasznie krzywy, orli nos. Już dr. Fraiser i Sam są ładniejsze. Ale jeśli chodzi o grę aktorską, to mi podobała się jej interpretacja. Była tejemnicza, uwodzicielska i słodka (ale nie potrafiła uwieść faceta bez swojego "magicznego" pyłku

). Hathor pojawi się chyba jeszcze
Odcinek ciekawy, niewiele brakuje mu do ideału, choć ja wolę, kiedy akcja idzie w innym kierunku (więcej strzelania, wybuchów i statków kosmicznych

). Daniel miał rację, wysuwając teorię o kontaktach między cywilizacjami starożytności. Ale egipski sarkofag w świątyni Majów?

Z resztą, czemu nie? Kto wie, co działo się kilka tysięcy lat temu. Swoją drogą szkoda, że nie mamy już sarkofagu, bo bardzo nam by się przydał, no ale to nie my go zniszczyliśmy, tylko Hathor tym swoim urządzonkiem.
Jeśli już o urządzeniach mowa... Dowiadujemy się, w jaki sposób powstają "kieszenie" na larwy Goa'uldów. Jack jest prawie Jaffa! A Daniel nowym faraonem Hathor

(gratuluję jej gustu - też bym go wybrała). Nasza bogini ma dość specyficzne podejście do swojej nosicielki. Inni Goa'uldowie nie zajmują się ciałem swojego nosiciela, używają go, ale jednocześnie traktują jak niewolnicze ścierwo. Hathor za to wypowiada się o sobie jednocześnie jako o wężyku i jako o kobiecie, której go wszczepiono, w liczbie mnogiej. Ma więc pewien szacunek do ludzi. No, i jak sama mówi, przyjemność sprawia jej pobieranie ludzkiego DNA

. Jest więc chyba najbardziej "ludzkim" Goa'uldem obok Ba'ala (ale o nim jeszcze nie będę mówiła, bo on pojawia się stosunkowo późno).
Dowiadujemy się kilka nowych rzeczy, poznajemy nowego Goa'ulda, nowe urządzonka, technologie i pozyskujemy kilka ważnych informacji o Jaffa i Goa'uldach, a przede wszystkim wiemy już, że glizdy nie rodzą się w kapuście, tylko biorą się z Goa'ulda-matki. Swoją drogą zastanawiam się, jak one wydostają się z jej ciała. Chyba ich nie wydala tak jak, za przeproszeniem, kału w toalecie? Bo to dość obrzydliwe. I chyba ich nie rodzi. Więc jak? Wylatują jej uchem?

No nie wiem, nie wiem...
Akcja naszych wojskowych dziewcząt rozbawiła mnie. Sam nawet nie pokusiła się o całusa, tylko od razu przyłożyła napalonemu żołnierzowi

. Za to dr. Fraiser chyba się rozsmakowała! Myślałam, że już się nie odessie od ust swojego "partnera"... Roześmiałam się też, kiedy Daniel powiedział, co Janet może znaleźć w DNA larw xD.
Plus też za zauroczonego Hammonda, Daniela i Jacka. Takich ich jeszcze nie widzieliśmy

. Fabuła dobra, błędów nie zauważyłam, rzecz dzieje się w SGC, więc o scenerii i zdjęciach opowiedzieć dużo nie mogę, pojawiają się nowe rzeczy i nowa postać, w całokształcie odcinek bardzo dobry, więc ocena też wysoka.
Użytkownik SGTokar edytował ten post 05.02.2008 - |17:05|