Podróż między naszą Galaktyką a Ori
#41
Napisano 01.09.2007 - |05:51|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#42
Napisano 01.09.2007 - |08:55|
PrzepraszamPlaga wybuchła kilka milionów lat temu, brak jest jednak konkrentych danych, kiedy została ugaszona, prawdopodobnie równie dawno temu, co można wnioskować po poszlakach dotyczących historii Alteran. Natomiast osiągniecie poziomu wiedzy jest możliwe, czemu nie, wystarczy odrobina wyobraźni, jak do tego doprowadzić (ot, zamknąć sie w polu dylatacji czasu, ustawić zegar na np. 1000 razy szybszy niż na zewnątrz i voila!)
Tylko zwróć uwagę na to że aby zrobić pole dylatacji czasu trzeba być na poziomie Asgardu... pozatym 10mln lat ciężko wogóle porównywać z Pradawnymi, na Ziemi życie ewoluowało przez 1mld lat choć napewno P jakoś przyspieszyli ten proces...
Rip SG-1
#43
Napisano 02.09.2007 - |22:32|
W momencie rozłączenia sie Ori i Alteran Pradawni już byli w stanie ascendować, robili to sukcesywnie podczas plagi, pobytu w Pegazie i po powrocie do Drogi Mlecznej. Tą drogę mieli już za sobą, chcieli tylko osiągnać jak najwyższy poziom ascendacji i ciągle ja poznawali. Bowiem poziom ewolucyjny do ascendowania osiagnęli juz dawno temu-szukali tylko sposobu, jak tego dokonać.ascendencjia jest wynikiem ewolucji; gdyby Pradawni byli tak długowieczni ich ewolucja zachodziłaby niesamowicie wolno tym samym nie osiągneli by ascendencji;
W momencie gdy poznajemy Pradawnych-kilka milionów lat temu, byli już rozwiniętym gatunkiem, długowiecznym i czującym, że osiagnął już maksimum sowich możliwości. Nie wiadomo, jak wyglądali i jak długo żyli Pradawni 50, 100 czy 500 milionów lat temu. Poza tym to dość śmieszne założenie, które sformułowałeś w tym zdaniu-że niby Pradawni mieliby mieć ciągle ten sam poziom ewolucyjny? Bez przesady. Jakoś musieli do tej długowieczności i reszty zdolności dojść. Nie zdziwiłbym sie, gdyby zajęło im to miliardy lat (zakładając długie życie od początku). Moim jednak zdaniem długowieczność po prostu wykształciła sie w trakcie zmian prowadzących ich na granice ascendacji
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 02.09.2007 - |22:37|
Winchell Chung
#44
Napisano 03.09.2007 - |06:10|
W momencie rozłączenia sie Ori i Alteran Pradawni już byli w stanie ascendować, robili to sukcesywnie podczas plagi, pobytu w Pegazie i po powrocie do Drogi Mlecznej. Tą drogę mieli już za sobą, chcieli tylko osiągnać jak najwyższy poziom ascendacji i ciągle ja poznawali. Bowiem poziom ewolucyjny do ascendowania osiagnęli juz dawno temu-szukali tylko sposobu, jak tego dokonać.
wybacz ciekawość, ale w takim razie po cholerę im maszyna do poprawek genetycznych na Atlantis??; skoro 50 mln lat temu byli w stanie ascendować to po upływie tego czasu już nie wszyscy?; to samo z polem dylatacji czasu, w którym utknął Sheppard; pomysł się nie klei;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#45
Napisano 04.09.2007 - |14:11|
Zeby osiagnac ascendacje, trzeba bylo klepac medytacje cale zycie, a gwarantu osiagniecia jej nie bylo, bo byc zdolnym do ascendacji to jedno, a miec 100% pewnosci to drugie . Maszynka miala przyspieszac to, co i tak Pradawnych (jako gatunek) mialo czekac. To raz. Nie wszyscy byli zdolni do ascendacji dzieki swojemu zaawansownaiu genetycznemu, to dwa. Jak zapewne wiesz, Pradawni jeszcze przed ucieczka do Pegaza ascendowali, uciekajac przed plaga-proces wiec trwal juz pewien czas. Rozdzielenie sie Alteran i Ori bylo spowodwane odmiennym spojrzeniem na nadchodzace wyzwanie ascendacji. Tak wiec byla to droga, ktora Pradawni podazali juz od ho ho i jescze troche, ale:
-jak mowilem, nie wszyscy mieli odpowiednie DNA, proces by jescze trwal
-mozna bylo zapewne sie "naturalnie" doprowadzic do ascendacji, po prostu sila woli, cz tez "bezwoli" (Tao of Rodney), ale zajmowlao to nieco czasu ("they dedicated they whole life"). Z czasem wymagane zmiany w DNA i fizjologii zachodzily same, jesli sie wiedzialo co i jak
-nie od razu Pradawni byli tymi ascendatami, ktorych znamy. Wiemy, ze jest wiele poziomow ascendacji, a sami pradawni obecnie "namierzaja" nastepny jej poziom
-pierwsi ascendaci mogli zbyt duzo nie roznic sie od "duchow", dopiero z czasem weszli na te wyzsze poziomy i zerwali lacze z "swiatem materialnym" (choc osobiscie watpie, by okreslenie bylo trafne)
-data 50 milionow lat jest tutaj kicha, ja o niebie, ty o chlebie. Pradawni opuscili Ziemie gdy juz Antarktyda byla Land Of The Swiety Mikolaj Tyle Ze Na Second Krancu Of Da Swiata (LOTSMTZNSKODS). Üoczatek SGA to "kilka milionow lat temu". Wybacz, ale jak dla mnie slowo "kilka" ("several") oznacza 3,4,5,6 milionow, nawet 9, ale juz nie wyzej.
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 04.09.2007 - |14:15|
Winchell Chung
#46
Napisano 04.09.2007 - |14:23|
Wrecz przeciwnie, klei sie, wylazi mala znajomosc Stargejta tongue.gif
Zeby osiagnac ascendacje, trzeba bylo klepac medytacje cale zycie, a gwarantu osiagniecia jej nie bylo, bo byc zdolnym do ascendacji to jedno, a miec 100% pewnosci to drugie .
ROTFL; a McKay jakoś nie całe życie medytował, a ascendencję praktycznie osiągnął, o czym zresztą piszesz poniżej; więc nie trzeba było; masz odpowiedni procent wykorzystania mózgu i potrafisz fale EEG sprowadzić do odpowiedniej częstotliwości i voila; niektórym zajmowało to całe życie niektórym nie;
co więcej jak sam zauważasz część Pradawnych nie była w stanie ascendować 50 mln lat po opuszczeniu galaktyki Ori; skoro wiemy, że ascendencja jest wynikiem ewolucji to tym bardziej przed upływem tego czasu Pradawni nie byli w stanie ascendować;
Z czasem wymagane zmiany w DNA i fizjologii zachodzily same, jesli sie wiedzialo co i jak
1)czyste spekulacje mające podeprzeć Twoją tezę;
2) skoro jak wiesz co i jak to zachodzi to samo to po cholerę budować urządzenie mające zmieniać DNA i fizjologie właśnie;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#47
Napisano 04.09.2007 - |17:18|
W odcinku 10x03 "The Pegasus Project" Morgana wyraźnie mówi że to ona wraz z Merlinem wynalazła Ascendencje już po powrocie z Pegaza 10tys lat temu!!! Przez wieki Alteranie do niej dążyli ale jej nie mogli osiągnąć... próbowali od złej strony -> patrz maszynka z Tao of Rodney dopiero po medytacjach im sie udało....
Rip SG-1
#48
Napisano 05.09.2007 - |13:13|
Jak nieprawda, jak prawda. Mylicie gwiazdy z ich odbiciem na jeziorze.
1. Kamkaw-i tak i nie. Kwestia ta byc moze padla, ale zauwaz, ze Pradawni ascendacje przechodzili juz od dawna. Morgana i Merlin mogli po prostu dojsc do tego, jak dostac sie na "wysoki poziom" bez przystankow i odrazu-hop siup i po wszystkim. Mogli byc pionierami, ale na pewno nie byli pierwszymi. Poza tym o ascendacji wiemy od 5-go sezonu, ze zachodzila takze podczas plagi, a wiec PRZED odlotem do Pegaza, lub tuz po, bo bylo to kilka milionow lat temu. Prosilbym natomiast o jakis cytat potwierdzajacy, ze to Morgana i Merlin wynalezli ascendacje. Sam nie znalazlem w rzeczonym odcinku podobnej kwestii, ale nie szukalem zbyt pilnie.
2. inwe-dorabiasz sztuczne teorie. Gdzie McKayowi do Pradawnych, to raz. (Byl bazowo czlowiekiem. Trudno go podejrzewac o jakies zaawansowanie zanim zetnknal sie z maszyna, nie znal sie na medytacji i wogle mial sczescie, ze przezyl ten epizod) Dwa-maszyna miala skrocic droge do ascendacji i niejako "silowo" wepchnac Pradawnego na nowy plan egzystencji. Trzy-nie wszyscy Pradawni osiagneli takie zaawansownaie, by samemu ascendowac, to trzy (i nie wymyslam tu niczego, to logiczny wniosek na pdostawie zebranych danych). Cztery-zaawansowanie ciala pozwalalo na dalsze, swiadome popychanie swojego rozwoju w keierunku ascnedacji, patrz odcinek z Sheppardem i polem dylatacji czasu (skoro byli to ludzie, a nie pradawni, i od kilku pokolen niektorzy z nich dysponowali umiejetnocsiami Pradawnych, swiadczacych o zmianie kodu DNA, wiec medytacja powodowala swiadomy rozwoj gatunku w kierunku ascendacji-bo trudno przyjac, ze to ewolucyjnie sie stalo samo z siebie, gdyz warunki w tej dolinie niczym sie nie roznily od Ziemskich).
Urzadzenie w Atlantis zbudowano po to, by umozliwic "mniej zaawansowanym" Pradawnym szybka ucieczke w ascendacje, od razu w dwa-trzy dni, a nie dwa-trzy stulecia.
50 milionow lat temu Pradawni zdawali sobie sprawe z mozliwosci ascendajci i zaczeli badac jej mozliwosc. Zakladajac, ze mogli zyc po np. 50 tysiecy lat, 1 milion to 20 pelnych cykli pokoleniowych, czyli jakies 40 pokolen. Przez 50 milionow lat bylo wiec pokolen 400. Jak dla mnie to wystarczajaco dlugi czas, by za pomoca tego mambo-jambo medytacyjnego, techniki itp. przedluzyc sobie zycie, opracowac ascendacje dla wszystkich i porzucic nasz swiat. Nie wiem dlaczego uparcie zakladasz liniowy rozwoj calosci gautnku, jakby to byly chinskie zabawki produkowane tasmowo. Co, kazdy na tylku mial zanczek "made in...", zeby wszystko robic tak samo i w takim samym czasie? Nie kazdy z Alteran mial odpowiedni zestaw genow, roznili sie od siebie charekterem i konstrukcja psychiki, podobni sa w tym do ludzi. Jeden ascendowal 5 milionow lat temu, inny 10 tysiecy lat temu. Nie widze tu problemu. A maszyna miala sprawic, ze kazdy mailby rowne szanse, nie musialby przez setki lat medytowac po n-godzin dziennie, zmieniajac swoja fizjologie i DNA (zauwaz ze i Kalek, i KcKay zostali automatycznie na starcie wypchnieci na granice ascendacji, weic jedyne co musieli zrobic, to wygladzic EEG).
Pozwole sobie w tym miejscu zacytowac sam siebie, wybierajac wlasciwe kaski. W ten sposob wyjasnie, jak widze i interpretuje obraz Pradawnych. Stanie sie jasne, dlaczego upieram sie przy ich dlugowiecznosci etc.
Chyba kazdy w pewnym sensie przezyl powolne rozczarowanie Pradawnymi, ktore apogeum osiagnelo w "Aurorze". Niby powinien to byc wspanialy odcinek, ale jednak pokazal on totalna kpine z Pradawnych, ktorzy prezentuja wszystko, ale na pewno nie to, z czym kojarzyli sie tysiacom fanow na calym swiecie.
Wina za to w glownej mierze lezy po stronie scenarzystow, ktorych fantazja w tym momencie po prostu sie wyplukala. Dobrze sie spisywali do tej pory, ale moim-i chyba nie tlyko moim-zdaniem schrzanili prace koncepcyjna nad Pradawnymi. Czesciowo mozna zrzucic ta wine na fakt, ze nie mieli duzo czasu na myslenie nad Alteranami, Lantianami cyz jak oni tam sie nazywali. Tak wiec dekoracje, sprzet i ty podobne gadzety widoczne w serialu, a wygladajace raczej dosyc kiepsko (pasuja do podrzednej rasy, ale nie do Pradawnych) jeszcze ujda. Ale braki scenariuszowe, czyli ukazanie Pradawnych jako nie myslacych niby-ludzi kojarzacych sie w pierwszym rzedzie z Star Trekiem to nieporozumnienie(...)
(...) Po pierwsze-miasto. My tez nie niszczymy historycznych centrow naszych miast, a po wojnach odbudowujemy je takie, jakie byly. Z sentymentu.
Co do technologii, wygladu-jest bardzo proste rozwiazanie tego problemu. Jest wrecz tak proste, ze az smieszne w swojej prostocie. Pradawni zyli dluzej. Znacznie dluzej. Po kilkadziesiat tysiecy lat. W momencie, gdy ktos zyje tak dlugo, ze moze zabserwowac ewolucje niektorych gatunkow oraz zmieniajacy sie klimat planety jasne jest, ze jego rozwoj przebiega znacznie wolniej. Jego samego i jego gatunku. Te 5 milionow lat skraca sie do marnych dwustu pokolen, po naszemu-jakies 5 tysiecy lat. I to nie jest do konca prawda, ze w trakcie tych milionow lat Pradawni nie posuneli sie w rozwoju-ich technika jednak sie polepszyla (nowy system Wrot czy wspomniany wehikul czasu chociazby).
Nie od dzisiaj wiadomo, ze rozwoj ludzkosci jest scisle zalezny od lugosci naszego zycia. Eleminacja zjawiska smierci doprowadzilaby najprawdopdobniej do stagnacji i wieli niemilych zjawisk, z nihilizmem wlacznie. To, ile dany gatunek zyje wskazuje tez, z jaka szybkoscia ewoluuje. Poza tym niektore "konstrukcje" w naturze sie tez nie zmieniaja przez dziesiatki milionow lat, co najwyzej nieznacznie, np. zolwie, krokodyle czy latimerie (zwane zywymi skamielinami). W dodatku Pradawni zyli raczej w warunkach scisle przez siebie kontorolowanych, wiec takze byli niejako panami wlasnej ewolucji.
Osobiscie jednak podoba mi sie idea dlugowiecznych Pradanwych, gdyz zgrabnie tlumaczy rzekoma stagnacje, brak zmiany wygladu miast, czy przelomowych zmian w technologii i jednoczesnie wpasowuje sie w to, co wiemy i co widzielismy na ekranie (np. w "The Quest" Merlin byl w stanie przekazac telepatycznie instrukcje do zbudowania maszyny od samych atomow po poszczegolne czesci. Przechowywal schematy w pamieci bez problemu. To logiczne-gatunek zyjacy tak dlugo musi miec wydajna pamiec i szerzej-mozg, by moc cos znalezc w gaszczu nagromadzonych informacji. Nic tez dziwnego, ze Asgard mial problemy z przebrnieciem przez baze danych Pradawnych, skoro byle ktory Alteranin przechowywal w swoim mozgu tysiace lat swojego zycia, przez ten czas poszerzajac swoja wiedze.)
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 05.09.2007 - |13:40|
Winchell Chung
#49
Napisano 05.09.2007 - |15:37|
2. inwe-dorabiasz sztuczne teorie. Gdzie McKayowi do Pradawnych, to raz. (Byl bazowo czlowiekiem. Trudno go podejrzewac o jakies zaawansowanie zanim zetnknal sie z maszyna, nie znal sie na medytacji i wogle mial sczescie, ze przezyl ten epizod) Dwa-maszyna miala skrocic droge do ascendacji i niejako "silowo" wepchnac Pradawnego na nowy plan egzystencji. Trzy-nie wszyscy Pradawni osiagneli takie zaawansownaie, by samemu ascendowac, to trzy (i nie wymyslam tu niczego, to logiczny wniosek na pdostawie zebranych danych).
50 milionow lat temu Pradawni zdawali sobie sprawe z mozliwosci ascendajci i zaczeli badac jej mozliwosc. Zakladajac, ze mogli zyc po np. 50 tysiecy lat, 1 milion to 20 pelnych cykli pokoleniowych, czyli jakies 40 pokolen. Przez 50 milionow lat bylo wiec pokolen 400. Jak dla mnie to wystarczajaco dlugi czas, by za pomoca tego mambo-jambo medytacyjnego, techniki itp. przedluzyc sobie zycie, opracowac ascendacje dla wszystkich i porzucic nasz swiat.
Jeden ascendowal 5 milionow lat temu, inny 10 tysiecy lat temu. Nie widze tu problemu
powtarzam staza w Aurorze; powodowała ona spowolnienie procesów życiowych, czyli przedłużenie życia
; Pradawni w stazie po 10 tys. lat mieli ciała zbyt stare by ich ożywić; skoro w stazie żyli 10 tys. co przedłużało życie nie mogli poza stazą żyć dłużej, a wręcz przeciwnie musieli żyć znacznie krócej(nazwę to twierdzeniem 1, w skrócie T1
oczywiście możemy twierdzić, że staza powoduje jakieś procesy degeneracyjne, podawać jakieś przyczyny takowych procesów etc.; w serialu nie ma nic powiedzianego o tym, iż takowy proces zachodzi; jeśli chcesz wierzyć, że Pradawni żyli więcej niż 10 tys. lat to proszę bardzo z Twoją wiarą nie zamierzam dyskutować, ale proszę nie twierdź, że serial wspiera Twoje stanowisko, bo to jest nieprawda;
w serialu nie jest powiedziane czy Pradawni opuszczając galaktykę Ori byli w stanie ascendować; bazując jednak na T1 i tym, że w serialu stwierdzono, że ascendencja jest wynikiem ewolucji śmiem podać w wątpliwość tą kwestię; przy stosunkowo krótkim okresie życia(vide T1) i przy prawedziwości Twojej tezy możliwość ascendencji powinna być powszechna wśród Pradawnych(zauważ, że praktycznie wszyscy obecnie żyjący ludzie mają bardziej zbliżoną do siebie pojemność mózgu niż do australopiteków mimo, że to ok. 2-3 mln lat, a nie 50); fakt, że maszyna do ascendencji powstała wydaje się w takim razie przeczyć Twoim poglądom;
podsumowując nasze stanowiska byłby równorzędne, gdyby nie fakty z Aurory;
BTW straszny offtop się zrobił może by kontynuować wątek w Ascendencji, a nie tu;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#50
Napisano 05.09.2007 - |21:40|
#51
Napisano 06.09.2007 - |09:21|
Morgana:
When we first abandoned Atlantis all those
millennia ago, the Earth was so harsh.. its people..
so primitive by comparison, there was no hope of living
among them as Lantians or rebuilding our societies...
so instead, we spread out to many lands.
Some of us planting a few small seeds of
civilization among the first tribes of man...
others making their way to the Stargate
at your southern pole, still others choosing live
the remainder of our lives in seclusion and meditation.
Merlin and I both chose the latter path.
Daniel:
And so you ascended.
Fakt, nie pisze tutaj że byli pierwsi ale to można logicznie dopowiedzie...
Natomiast nie ma żadnych dowodów o ascendencji wcześniej jak Atlantis... Jeśli takowe są to zwróce honor
Tak to urządzenie z Evolution jest bardzo sporne... i nie wiem co o nim myślec
Rip SG-1
#52
Napisano 06.09.2007 - |13:01|
Jak wiadomo ewolucja nie dzieli się ściśle na granice typu: moja mama była człowiekiem, ale ja, jej syn w wyniku ewolucji człowieka już nie przypominam. Ewolucja to powolne zmiany. Skoro ascendencja jest wynikiem naturalnej ewolucji Pradawnych, to nie pojawiła się ona nagle. Na początku, może nawet te 50 milionów lat temu, społeczeństwo Pradawnych zapewne zauważyło dziwne zjawiska pojawiające się sporadycznie wśród nich, to że niektórzy samoistnie zmieniają swoją formę cielesną w bezcielesną, czy też może początkowo w coś pośredniego, ale na tyle innego od ogółu, że zwracającego uwagę. Wśród ludzi czasem rodzą się albinosi, nawet wśród ludów Afryki, ale nie oznacza to, że "czarnoskóry" albinos spłodzi dziecko albinosa. Bardziej prawdopodobne jest, że z jego związku z czarną kobietą urodzi się czarne dziecko. To samo wśród Pradawnych. Niektórzy osobnicy mogli posiąść naturalnie pewne zdolności, które niekoniecznie musiały przechodzić bezpośrednio na kolejne pokolenia jako kolejny stopień ewolucji. Wystarczyło to jednak do zainteresowania się zjawiskiem i zaczęcia badań nad nim. Sytuacja z ewolucją jest na tyle skomplikowana, że nie można powiedzieć, że każde koleje pokolenie znajduje się bliżej zdolności do ascendencji. Chyba, że założymy iż w ramach badań zjawiska Pradawni zabawiali się w eugenikę łącząc w pary osobników przejawiających jakieś ponadprzeciętne zdolności, chociażby umiejętność telekinezy i nakłaniając ich do płodzenia dzieci przejmujących cechy od rodziców. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej mojej własnej teorii i z góry ją odrzucam. Pradawni w eugenikę się nie bawili i nie hodowali przyszłych ascendentów. Dlatego też ich rozwój szedł własnym, wolnym torem. Sami Pradawni zaczęli pewnie zauważać coraz większe zmiany w kolejnych pokoleniach i stwierdzili, że to naturalny cel ich ewolucji. Może nie ostateczny, ale jednak przełomowy. Dlatego zaczęli prace nad "wyrównaniem szans" aby całe społeczeństwo mogło osiągnąć cel niezależnie od ich naturalnego rozwoju. Wiadomo, że ich gatunek był na wysokim poziomie rozwoju może nawet od wielu milionów lat, ich mózgi mogły pracować "standardowo" na 95% wydajności. W końcu są stwórcami w zasadzie wszelkiej zaawansowanej technologii jaką spotykamy w serialach. I niestety jak widać w serialu, przynajmniej ja takie odnoszę wrażenie, ich technologia zbytnio się nie zmieniła w dłuższym okresie czasu. Można założyć więc, że przez bardzo długi czas Pradawni funkcjonowali na tym samym etapie rozwoju, na tych 95% wydajności mózgów i nie byli w stanie przy pomocy kliknięcia palcami przeskoczyć tego poziomu rozwoju. Dlatego właśnie prowadzili badania nad "czarodziejską" maszyną żeby każdy chętny dostał szansę wskoczenia o stopień wyżej w ewolucji.
Co do tego, w którym momencie ascendencja się zaczęła, to padło tu stwierdzenie, że w momencie kiedy Pradawni wrócili z Pegaza do Drogi Mlecznej. A przecież w Atlantis mamy dowód na to, że proces ten rozpoczął się dużo wcześniej, na przykład przywołując przypadek pani imieniem Chaya, opiekującej się "swoją" planetą w Pegazie. Wniosek jest taki, że Pradawni nie osiągnęli jednocześnie, w którymś pokoleniu umiejętności ascendencji a proces ten był jedynie wybrykiem natury w ich społeczeństwie. Pojawiającym się coraz częściej wraz z kolejnymi pokoleniami, ale jednak nie w całym społeczeństwie jednocześnie jak niektórzy by chcieli i jak scenarzyści starają nam się podświadomie przepchnąć. Proces mógł trwać nawet kilka milionów lat a poznanie mechanizmów przemiany mogło być dla Pradawnych taką samą tajemnicą, jaką dla nas jest istnienie duszy. Dopiero technologia umożliwiła im masową ascendencję. Urządzenie w Atlantydzie nie musiało być jedynym a mogło być tylko prototypem niezbyt dobrze działającym. Pradawni mogli stworzyć nowy model machiny już u nas w galaktyce i masowo się ascendować.
Długość życia Pradawnych jest doś ważny zważywszy na to, że od tego zależy tempo ewolucji. Uważam, że żyli dłużej niż ludzie chociażby z racji tego, że fizyczne przyjmowanie wiedzy zajmuje trochę czasu i nawet czytając książki ze 100% zrozumieniem potrzeba całego życia żeby posiąść jedynie ułamek tego, co można by wiedzieć. Nawet argument łatwości uczenia nie wytrzyma problemu ogromu informacji zgromadzonych w mózgu Pradawnego. Czas życia Pradawnych musiał być dłuższy niż ludzi nawet przez zwykła analogię. Szczur żyje dwa lata i uczy się jedynie tego, co jest mu potrzebne do przetrwania tego okresu. Tabliczka mnożenia mu niepotrzebna. Aby rozwijać się "inteligentnie" Pradawni musieli żyć dłużej, ale nie aż tak długo jak miliony lat. Ekstrapolując ( Π x oko ) mogli żyć około 2-3 naszych, ludzkich pokoleń. Oczywiście w najlepszym wypadku.
Muszę także poruszyć kwestię Asgardu. Ktoś tu sugerował, że ich rozwój mógł być znacznie dynamiczniejszy niż rozwój Pradawnych i ja się z tym zgadzam. Co prawda nie muszą być obecnie na poziomie pradawnych z czasów kiedy tamci ascendowali, ale mogli jako gatunek mieć duży potencjał rozwoju. Skoro weszli w koalicję czterech ras, to musiało jakoś o nich świadczyć, zważywszy, że człowieka wtedy nie wzięto nawet pod uwagę jako kandydata. Asgard musiał być już wtedy na tyle rozwiniętą rasą aby zasłużyć na uznanie Pradawnych. Od razu uprzedzając "zarzuty", że ludzie także zostali w ostatnim odcinku uznani przez Asgard za piątą rasę, trzeba zauważyć dysproporcję rozwoju między rasami. Pradawni jako swego rodzaju wyznacznik standardu rozwoju, wyprzedzający nas, ludzi, o dziesiątki milionów lat szukali ras zbliżonych do nich, choć nie tak zaawansowanych. Asgard zasłużył na ich względy bo uznali, że są wystarczająco mądrzy, żeby z nimi gadać. Asgard uznał nas za wystarczających do rozmowy, ale jednak przepaść między nami i Asgardem jest znacznie mniejsza niż między nami i Pradawnymi. Asgard miał mniej czasu na rozwój gatunku, ale na starcie mógł dostać pomoc od Pradawnych tak, jak kraje rozwinięte pomagają krajom rozwijającym się. Z gotową wiedzą na starcie szybciej można przyspieszyć, tak samo jak i ludzkość znacznie przyspieszyła rozwój technologii dzięki tej znalezionej na innych planetach i tej, którą dostaliśmy w prezencie od Asgardu. Możliwe, że to spowoduje znaczne przyspieszenie rozwoju naszej technologii względem tej "przewidywanej" przez ekonomistów czy technologów. Moim zdaniem człowiek jest w stanie nadrobić wszystkie zaległości dzielące nas od Pradawnych szybciej niż do tych rozwiązań dochodzili sami Pradawni. Po prostu mamy większe możliwości na starcie niż oni. Asgard miał po prostu pecha i skręcił w złą alejkę swojego rozwoju, z której nie mógł się już wycofać. Niestety tak działa ewolucja. Jestem skłonny przypuszczać, że Asgard, nawet jeśli nie tak bardzo rozwinięty technicznie w czasach kiedy spotkał Pradawnych, po odejściu tych ostatnich miał szansę prześcignąć swoich mistrzów w dość krótkim czasie. Oczywiście nie mam na ten temat żadnych dowodów typu cytatów z serialów, bo nie prowadzę takich statystyk, a wynika to jedynie z wiedzy jaką wchłonąłem z seriali i mojego subiektywnego spojrzenia na problem.
Oczywiście wszystie moje teorie zniszczą zapewne ponownie scenarzyści wymyślając niestworzone rzeczy.
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 06.09.2007 - |14:41|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#53
Napisano 06.09.2007 - |14:29|
Ekstrapolując ( Π x oko ) mogli żyć około 2-3 naszych, ludzkich pokoleń. Oczywiście w najlepszym wypadku.
ale z tym się absolutnie zgadzam, mogli żyć nawet dłużej, ale wątpię we zaproponowane przez Sakramentosa 50 tys lat; nie zgodzę się natomiast z kwestią, iż 50 mln lat temu niektórzy już mieli ascendencje; po takim okresie ta zdolność do ascendencji byłaby czymś tak powszechnym jak przeciwstawny kciuk u ludzi;
Użytkownik inwe edytował ten post 06.09.2007 - |14:30|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#54
Napisano 06.09.2007 - |14:44|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#55
Napisano 06.09.2007 - |14:51|
Na razie mam zbyt malo danych, by odeprzec ten argument inaczej niz stwierdzajac, ze dlugotrwala staza dziala negatywnie na komorki tak zaawansownae, jakimi dysponowali Pradawni. Skad inad zalozenie, ze mieli zblizona do ludzkiej zywotnosc wydaje mi sie dziwaczne, swoiscie pyszalkowate, ograniczone i ostatecznie grzebiace niesczesnych Pradawnych.powtarzam staza w Aurorze; powodowała ona spowolnienie procesów życiowych, czyli przedłużenie życia
; Pradawni w stazie po 10 tys. lat mieli ciała zbyt stare by ich ożywić; skoro w stazie żyli 10 tys. co przedłużało życie nie mogli poza stazą żyć dłużej, a wręcz przeciwnie musieli żyć znacznie krócej(nazwę to twierdzeniem 1, w skrócie T1)
Mozna tez powrocic do wspomaianego juz zalozenia, w ktorym przyjalem, zgodnie z sugestia, ze w stazie pradawni nie mogli korzystac z swoich zdolnosi samoleczenia i stad ich krotkie zycie przy uzyciu tej technologii.
ALE jest jedno bardzo proste wytlumaczenie. Zanim je wyloze, przypomnijmy proste fakty nt. samych ludzi:
-ludzie to gatunek krotkozyjacy, sredniozaawanswoany, o sporym potencjale, lecz:
-prymitywny. Nasze ciala latwo sie nisczcza, ale i latwo poddaja naprawie. Dlatego to ludzie stali sie glownymi nosicielami goa´uld-gdyz latwo i szybko poddawaly sie sarkofagom
-staza, sarkofagi-to technologie oparte na wiedzy Pradawnych w omawianych przypadkach.
Weir, poddana stazie przez 10 tysiecy lat, zostala swietnie zachowana moim zdaniem. Przezyla kupe czasu i jesczcze zyla, co udowadnia, jak proste sa nasze ciala i jak latwo poddaja sie technologii Pradawnych.
Teraz, przypomijmy sobie samych rpadawnych. W swoich nasmielszych postulatach chcialem dac im dlugosc zycia w okolicy miliona lat, ale osobiscie ta liczba nie pasuje mi do kilku faktow. W przytoczonym cytacie, gdzie bezczelnie powielam to, co juz napsialem w innym temacie, zakladam, ze Pradawni osiagali wiek kilkudziesieciu tysiecy lat. Zalozmy, ze bylo to ok. 25 do 30 tysiecy lat. W tym momencie, jesli poddac kogos stazie na 10 tysiecy lat, przekroczymy jego spodziewana dlugosc zycia, a wiemy, ze staza nie zatrzymuje procesow zyciowych, ale je spowalnia. Tak wiec mamy taka sytuacje: czlowiek poddany stazie moze wytrzymac w niej 10 tysiecy lat ze wzgledu na swoje "male wymagania". Pradawny , zastazowany pod koniec swojego zycia albo w jego srodku, obudzi sie jednak juz troche zuzyty.
Trzeba pamietac, ze ja jakos nie pamietam, bysmy na Atlantis widzieli dzieci (byli wiec spoleczenstwem starym i wymierajacym), a sami Pradawni nie okazywali przejawow starzenia tak latwo, jak ludzie. Na pewno tez sztucznie wydluzali sobie zycie-w ten czy inny sposob. Co sie stanie z kims, kto przez, dajmy na to, 5000 lat uzywal sarkofagu, a potem zamknal sie w komorze stazy na 10 000 lat? Czy po wybudzeniu dlugo sobie pozyje? Watpie.
Teraz wracamy do najswiezszych postow. inwe smie watpic w moje smiale 50 tysiecy lat, calkiem slusznie. Na poparice jakiejkolwiek liczby nie mam zadnych twardych dowodow, tylko ogolne przeczucie, wyniesione z serialu, wzbogacone sczatkowa wiedza na temat rozwoju spoleczenstw, technologii i ewolucji. W mojej oryginalnej koncepcji Pradawni zyli "klilkadziesiat tysiecy lat". W najnwoszym posciee zalozylem, ze gorna granica jest 30 tysiecy lat. Zapewne mozna bylo spotkac osobniki zyjace dluzej, ale zajmijmy sie srednia.
podusmujmy zaozenia mojej teori co do dlugosci zycia:
1) pradawni to gatunek bardzo zaawanswoany
2) pradawni swoja fizyczna forme znana nam i bliska utrzymali przez co jajmniej kilka milionow lat, do opusczenia ziemi przez Atlantis
3)Ich tehcnologia nie zmienila sie wyraznie od momentu opusczenia Ziemi do ponownego powrotu na nia. Ich spoleczenstwo nie mialo zandych rewoluyjnych zmian, o ktorych nam by bylo wiadomo.
4) Wielu obserwatoro przynalo, ze pradawni popadli w stagnacje-obserwatorow, czyli na,s widzow Tylko to tlumaczy "powolny" rozwoj rpadawnych
5) W "The Quest" mielismy prezentacje, do czeog ejst zdolny umysl pradawengo
6)W "Frozen" mileismy prezentajce, do czego zdolne ejs tcialo pradawnego
7) Nie spotkalismy, z wzyjaktiem replikatorow, zandego tworu sztucznej intleignecji pradawnych-ih komputery to tylko wielkie kalkuatory i bazy danych.
Podsumuwjac to wszystko, wychodzi, ze dlugosc zycia Pradawnych musial byc znacznie dluzsza, niz nasza. Lucas rzucil swoja propozycje, ale jest ona nadal, moim zdaniem, niewlasciwa. Nie wiemy, od jak dawna Asgard gryzl sie z repozytorium pradawnych, ale mozna swobodnie zalozyc, ze jest to ok 2 tysiecy lat (chodzi o korelacje wierzen nordyckich, czas ich powstania i takie tam oraz fakt, ze Asgard od sporego czasu byl na "naszym podworku"). Przez 2 tysiace lat nie byli w stanie opanowac calosci wiedzy, a skad inad wiemy, ze mozg Pradawnego mogl przyjac taka ilosc danych na klate. A wiec Thor, nasz ulubiony szarak, przez 2 tysiace lat z swoimi kumplami ledwo lizneli te zapisy. A gdzie nam do Asgardu we dlugosci zycia? Tak wiec sadze, ze podchodzicie panowie troche beztrosko do dlugosci zycia Pradawnych, po prostu z gory uprzedzajac sie do zbyt oniesmielajacych liczb.
Dlugosc zycia w granicach 30 tysiecy lat powoduje, ze "kilka milionow lat" od opusczenia Ziemi zamienia sie w ok. 200 pokolen. 200 pokolen, czyli po ludzku w 5 tysiecy lat. 5 tysiecy lat ludzkiej ewolucji.
Natomiast 50 milionow lat (a wiec okres, w ktorym Pradawni osiedlili sie na Ziemi) zamienia sie w 1700 pokolen. Uwzgledniajac inna dlugosc zycia, technologie itp. tak pi razy drzwi otrzymujemy jakies 2500, no-powiedzmy 3500 pelnych cykli pokoleniowych. Po naszemu-prawie 88 tysiecy lat. Przy czym pozwolilem sobie na pewna niescislosc-za ludzkie pokolenie uznalem 25 lat, a Pradawnym liczylem pelna dlugosc zycia. Wychodzi nadal sporo, jak ktos chce, to niech splaszczy wyniki. Ale mam usprawiedliwienie, dlaczego policzylem tak, a nie inaczej-Pradawni tworzyli spoleczenstwo raczej powoli poddajace sie zmianom i mysleli na pewno inaczej, niz ludzie.
Poza tym, wariactwem jest zakladanie ciagle tej samej dlugosci zycia. Mozna wiec zalozyc, ze opusczajac Ziemie zyli kilka tysiecy lat, a gdy wrocili-juz kilkadzeisiat. A moze jescze inaczej-50 milinow lat temu zyli kilkadzesiiat lat, pod koniec-po milion. Czemu nie? Liczba to ogromna, ale czy z tego wzygledu, ze dla ludzkiego umyslu trudna do zaakceptowania, ma byc nieprawdziwa i wogle nie brana pod uwage?
Hokus-pokus z dlugoscia zycia jest moim (nie)skromym zdaniem jedynym wyjsciem z sytuacji, gdy mamy tych samych Pradawnych z tymi samymi zabawkami po kilku milionach lat. I, konczac juz powoli, zastanowcie sie nad tym, do czego zdolne byly umysly pradawnych. przehcowywanie schematow maszyny od atomow, bo gotowy projekt... czy to nie logiczne, ze ich mozgi musialy z jakiegos powodu przystosowac sie do przechowywnaia tak ogromnej ilosci (usystematyzowanych!) danych? To pasuje idealnie do obrazu gatunku zyjacego tak dlugo, ze jest w stanie zaobserwowac ewolucje na wlasne oczy. Skoro wasze wyliczenia co do dlugosci zycia mialyby sie zgadzac, jak wiec ma sie do tego fakt, ze Asgard przez tysiace lat nie rozgryzl tej bazy danych? A pezeciez wy bazujecie silnie na doswiadczeniach ludzkich w swoich wyliczeniach, co widac na kilometr. Gdzie mozgowi czlowieka do mozgu asgardczyka? Gdzie mozg asgardczyka a mozg pradawnego?
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 06.09.2007 - |15:27|
Winchell Chung
#56
Napisano 06.09.2007 - |15:10|
Trzeba pamietac, ze ja jakos nie pamietam, bysmy na Atlantis widzieli dzieci (byli wiec spoleczenstwem starym i wymierajacym)
10x03; hologram Morgany był przeznaczony do nauki dzieci ergo dzieci występowały w społeczeństwie Pradawnych;
Zalozmy, ze bylo to ok. 25 do 30 tysiecy lat. W tym momencie, jesli poddac kogos stazie na 10 tysiecy lat, przekroczymy jego spodziewana dlugosc zycia, a wiemy, ze staza nie zatrzymuje procesow zyciowych, ale je spowalnia. Tak wiec mamy taka sytuacje: czlowiek poddany stazie moze wytrzymac w niej 10 tysiecy lat ze wzgledu na swoje "male wymagania". Pradawny , zastazowany pod koniec swojego zycia albo w jego srodku, obudzi sie jednak juz troche zuzyty
w odcinku z Aurorą widzimy Pradawnych i możemy stwierdzić, że ich wygląd zależy, podobnie jak u ludzi, od wieku; możemy zatem powiedzieć, że duża część załogi była młoda, a mimo to po 10 tys. lat nawet ta część nie nadawała się do obudzenia;
Co sie stanie z kims, kto przez, dajmy na to, 5000 lat uzywal sarkofagu, a potem zamknal sie w komorze stazy na 10 000 lat? Czy po wybudzeniu dlugo sobie pozyje? Watpie.
argument ten jest odpowiedzią na ww. cytat jak i rozwiązaniem ew. problemów z degeneracją tkanek w stazie;
czy Pradawny nie może być w takim razie budzony co np. 1/5/10/50/100(niepotrzebne skreślić
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#57
Napisano 06.09.2007 - |15:35|
Staza to ciezki orzech do zgryzienia, przyznaje. Poi co najwiekszy kontrargument. Musialbym przejrzec odcinki zwiazane z tymi i podobnymi technologiami, ale na razie jest to niemozliwe...Albo po prostu napisze list do scenarzsystow i kaze im wsoomiec w koncu cos o dlugosci zycia Pradawnych
Co do stazy i sarkofagu w jednym-no faktycznie, czemu nie. Mamy komorke z aparatem fotograficznym, to mielibysmy i staze z sarkofagiem. Mielibysmy tez czekolade z pasta do zebow, sol z pieprzem (od razu!) zawal z rakiem, tosty z maslem juz na starcie, toster z grzankami wbudowanymi organicznie oraz pralke z zmywarka (a wlasnie to by sie akurat przydalo...?).
Co do wygladu-niby tak. Ale moze byc ze nie (spekulacje)-nie wiemy, jak przebiega proces starzenia sie Pradawnych. Moze byc tak, ze jest on gwaltowny po przekroczeniu pewnej bariery wiekowej i jest to oznaka zblizajacej sie smierci (wlasciwie to 99% spotkanych Pradawnych byla stosunkowo mloda, tak pod 30-tke. Czy to takze nie jest zastanawiajace?)
Poza tym dokonalem edycji i wydluzenia poprzedniego postu, za co przepraszam-powinienem byl napisac wszystko od razu.
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 06.09.2007 - |15:36|
Winchell Chung
#58
Napisano 06.09.2007 - |16:17|
Hologram zostal zrobiony nie wiadomo kiedy. Widziales te dzeici? Ja nie.
ja też nie, ale też nie słyszałem nic o wymierającym społeczeństwie;
A wiec Thor, nasz ulubiony szarak, przez 2 tysiace lat z swoimi kumplami ledwo lizneli te zapisy. A gdzie nam do Asgardu we dlugosci zycia? Tak wiec sadze, ze podchodzicie panowie troche beztrosko do dlugosci zycia Pradawnych, po prostu z gory uprzedzajac sie do zbyt oniesmielajacych liczb.
uważam, że Pradawni znacznie wyprzedzali Asgardczyków; przedstawię pewną analogię; zgromadźmy wiedzę np. z dziedziny fizyki teoretycznej, zapiszmy ją naszą notacją i dajmy człowiekowi sprzed 30 tys. lat do odszyfrowania; nie znając pojęcia liczby nie mówiąc już o rachunku całkowym,różniczkowym czy teorii grup zapewne opanowanie całej tej wiedzy zajęło by mu setki lat(oczywiście zakładając, że żyłby tak długo); jednak w naszym społeczeństwie takową
wiedzę można posiąść przed 30-stką; wnioski chyba są oczywiste?;
(wlasciwie to 99% spotkanych Pradawnych byla stosunkowo mloda, tak pod 30-tke. Czy to takze nie jest zastanawiajace?)
to raczej problem socjologiczny z ideałem ludzkiego ciała panującym w obecnej kulturze, a nie problem związany z Pradawnymi jako takimi;
Ale mam usprawiedliwienie, dlaczego policzylem tak, a nie inaczej-Pradawni tworzyli spoleczenstwo raczej powoli poddajace sie zmianom i mysleli na pewno inaczej, niz ludzie.
[ironia]społeczeństwem wolno się poddającym zmianom na pewno były starożytne Chiny, jednak o ile wiem nikt dotąd nie wysunął tezy o znacznie dłuższym okresie życia;[/ironia]
zresztą IMHO sama teza o niezmienności Pradawnych ma takie same oparcie w faktach jak teza o ich błyskawicznym rozwoju, czyli żadne; w serialu po prostu za mało danych o Pradawnych jest podanych;
I, konczac juz powoli, zastanowcie sie nad tym, do czego zdolne byly umysly pradawnych. przehcowywanie schematow maszyny od atomow, bo gotowy projekt... czy to nie logiczne, ze ich mozgi musialy z jakiegos powodu przystosowac sie do przechowywnaia tak ogromnej ilosci (usystematyzowanych!) danych?
potrafisz w pamięci rozwiązywać tysiące równań liniowych??; bo ja muszę się przyznać nie potrafię
Poza tym dokonalem edycji i wydluzenia poprzedniego postu, za co przepraszam-powinienem byl napisac wszystko od razu.
np
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#59
Napisano 07.09.2007 - |13:13|
Przeciez nie od dzisiaj wiadomo, ze Pradawni byli "odchodzacy".ja też nie, ale też nie słyszałem nic o wymierającym społeczeństwie;
Przyklad niepoprawny, bo egzagracyjny. Jaskiniowiec nie bylby w stanie w najmniejszym stopniu pojac wspolczesnego swiata, natomiast my przeniesieni o 30 tysiecy lat moglibysmy poczuc sie na pewno bardziej komfortowo, niz on u nas ze wzgledu na to, ze jestesmy sobie w stanie to WYOBRAZIC. Juz sam ten fakt sprawia, ze porownanie jest nietrafne. My wiemy, ze postep, ze nauka, ze zaawansowana technologia jes jak magia itd. a jaskiniowiec powiedzialby "uga" i obsral sobie gacie ze strachu, a nie w notatkach sie grzebal (co najwyzej by je zjadl). Jest jednak pewna roznica miedzy zboirowiskiem mysliwych-zbieraczy a obecna cywilizacja, a miedzy jednym gatunkiem podrozujacym miedzy galaktykami i drugim robiacym to samo, tylko wolniej.uważam, że Pradawni znacznie wyprzedzali Asgardczyków; przedstawię pewną analogię; zgromadźmy wiedzę np. z dziedziny fizyki teoretycznej, zapiszmy ją naszą notacją i dajmy człowiekowi sprzed 30 tys. lat do odszyfrowania; nie znając pojęcia liczby nie mówiąc już o rachunku całkowym,różniczkowym czy teorii grup zapewne opanowanie całej tej wiedzy zajęło by mu setki lat(oczywiście zakładając, że żyłby tak długo); jednak w naszym społeczeństwie takową
wiedzę można posiąść przed 30-stką; wnioski chyba są oczywiste?;
Kiepskie to tlumaczenie. Ja oglbym machnac n wszystko reka i pwoiedziec, ze to bug scenarzystow i ze nie maja spojnej koncepcji, byloby to prawda. Ale my sie tu bawimy w gadanie o migdalach na pdostawie teog, co widzimy w seirlau i jak to interpretujemy. A nie w sciagnei danych zakulisowych.to raczej problem socjologiczny z ideałem ludzkiego ciała panującym w obecnej kulturze, a nie problem związany z Pradawnymi jako takimi;
[ironia]społeczeństwem wolno się poddającym zmianom na pewno były starożytne Chiny, jednak o ile wiem nikt dotąd nie wysunął tezy o znacznie dłuższym okresie życia;[/ironia]
Co do Chin-no tak, ale chinczycy to ludzie. Chyba ze ja czegos nie wiem i jedna piata ludzkosci to Alteranie. Zauwaz jednak, ze wystarczylo tylko inne spojrzenie na swiat, by zahamowac rozwoj spoleczenstwa, a przeciez jedyna prkatyczna roznica miedzy europejczykami a chinczykami byla mentalnosc. o ile roznie przebiega rozwoj dwoch gautnkow, jedneog zyjacego ok 70 lat a drugiego kilka tysiecy? Wybacz, ale ja sobie tego nie wymyslilem, ze smiertelnosc i dlugosc zycia deifniuje szybkosc rozwoju. To jest fakt. Poniewaz ludzie poki co nie przekroczyli swojej naturalnej dlugosci zycia, ani specjalnie w tym kierunku nie ewoluowali, twoje ironiczne stwierdzenie jest pozbawione sensu. Pytanie tylko, jak bardzo dlugosc zycia wplywa na rozwoj techniczny, ale przeciez nie od dzisiaj wiaodmo, ze zmiana pokoleniowa jest determinantem konsumpcji nowych osiagniec. Bo dla kogo robimy te wszystkie zabawki, jesli nie dla naszych dzieci? A skoro my szybko nie umrzemy, wiec mamy czas i spieszyc sie nie trzeba. Nie doceniasz sily oddzialywania czynnika smierci. Praktycznie rzecz ujmujac wszystkie kultury Ziemi maja obsesje na punkcie smierci. Bez tego pojecia nie byloby religii.
Poza tym zauwaz, ze opanowujesz wspomniane rzeczy przed 30-stka, ale czy bylby sens tak szybkiej nauki, gdybs zyl 300 lat? Co za sens jest skracac sobie studia i?
Uzywam poszlak i domyslow, ktore moim zdaniem poki co tlumacza rzeczywistosc serialowa najlepiej. Zalozenie, ze pradawni maja zywotnosc zblizona do ludzkiej wydaje mi sie jescze mniej oparte w faktach, niz teza o ich dlugowiecznosci. Praktycznie rzecz ujmujac masz jeden kontrargument-staze, na ktorej temat nie wiemy nic pewnego. Poki scenarzysci nie rozjasnia tej kwestii wystarczajaco uwazam ze nalezy przyjac za pewnik, ze Pradawni zyli znacznie dluzej od nas. Jesli zadowala cie taki kompromis, powiedzmy 10 do 20 razy dluzej niz ludzie. Jesli natomiast powiemy, ze zyli te 100 czy 300 lat pozostaje nierostrzygnieta kwestia ich ewolucji oraz rozwoju technicznego. Bo niby dlaczego przez kilka milionow lat mieli sie prkatycznie nie zmienic i wyksztalcic tylko zdlolnosc ascendacji powszechnej? Moze to i duzy krok naprzod, ale przeciez to raczej niemozliwe, by w tych samych warunkach co ludzie wyksztalcil sie drugi gatunek fenotypowo taki sam, ale niezminiajacy sie przez miliony lat (a ludzie mogli sie z Pradawnymi krzyzowac, byli wiec mocno spokrewnieni. Ba, wiemy ze jestesmy ich drugim wiceleniem)zresztą IMHO sama teza o niezmienności Pradawnych ma takie same oparcie w faktach jak teza o ich błyskawicznym rozwoju, czyli żadne; w serialu po prostu za mało danych o Pradawnych jest podanych;
Ani nie wygladalo to na programowanie, ani takiej informacji zesmy w tym odcinku nie otrzymali. Bylo jasno powiedziane, ze to umysl buduje ta maszyne, ze jej schematy sa w glowie Merlina a potem Daniela i ze maszyna sluzy tylko do materializacji budowaenog urzadzenia. nie pamietma jakos kwestii padajacej z ust Daniela: "Dzieki tmeu urzadzeniu i wiedzy Melrina bede mogl napsiac program, ktory odwlai za mnie robote", ale:potrafisz w pamięci rozwiązywać tysiące równań liniowych??; bo ja muszę się przyznać nie potrafię
; za to potrafię zaprogramować kompa, żeby to zrobił; a więc to, że Merlin potrafił zbudować to urządzenie to może nie zdolności jego umysłu co raczej niezłe programowanie;
[10562][10606]Z wygladu zgaduje,|ze sklada cs z podstawowych molekul.
To jest najwyrazniej|swego rodzaju wirtualny interfejs
[13638][13662]podobny do komputerowego|systemu wspomagania projektowania.
Wlasnie do tego sluzy to urzadzenie.
[17987][18014]Pozwala na zaprojektowanie|i skonfigurowanie czegos wirtualnego
[18015][18041]- a nastepnie zmaterializowanie tego.|- Tak samo, jak uczynil to O'Neill
[18203][18228]Ta maszyna jest wyczerpujjca…
[18229][18259]Wymaga niesamowitej koncentracji.
Przy czym przypominam, co mowil Thor, gdy O´Neill raotwla mu tylek w "New Order"-ze umysl O´Neilla "buduje cos wirtualnie". W zadnym z wypadkow nie wygladalo to tak, ze maszyna cos buduje, podobna kwestia tez nie padal z ust bohaterow. Zawsze to umysl budowal, zawsze to plany byly gdzies w lepetynie i trzeba bylo tylko sie skupic, by dana rzecz zmaterializowac. Poza tym gdyby to bylo tylko dobre programowanie, to mielibysmy obecnie Merlina w druzynie SG chyba, bo by nie kitnal po obslugiwnaiu tej maszynki. Napisalby program (co to dla niego) zdownloadowal wiedze (banal) i reszta sama by sie zrobila. A jakos tego nie widac i tzreba tam stac i wlepiac galy jak ten glupi i koncentroweac sie, az leb boli. Jakos nie pasuje mi to do programowania, a tym bardziej dobrego. No, chyba ze to bylo cos a´la kladzenie szyn przed jadacym pociagiem, ale to troche bez sensu, nie uwazasz? I gdzie tu to cale programowanie?
Niestety nie mam dostepu do oryginalnych cytatow w jezyku Szekspira, a byly one bardziej jednoznaczne.
W kazdym razie uwazam ta kwestie za wyjasniona.
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 07.09.2007 - |13:22|
Winchell Chung
#60
Napisano 07.09.2007 - |14:53|
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 07.09.2007 - |14:59|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja







