Tak jak wspomniałem to jest tylko prawo
Bo jak już powiedziałem prawo swoje a życie swoje i to dotyczy wszystkiego.
Hmm, jeśłi tak podchodzisz do sprawy, to w zasadzie nie mamy o czym gadać i temat można zakończyć. Owszem zasada taka istnieje i często sprawdza się w życiu, tylko że ja twierdzę, że w państwach demokratycznych jedna z najistotniejszych zasad demokracji, czyli państwo prawa jest przestrzegane. Oczywiście mam na myśli państwo prawa w odniesieniu do funkcjonowania państwa, jego ustroju, trzech oddzielnych władz (legislatywa, egzekutywa i judykatywa) i przestrzegania zasad ustrojowych opartych na ustawie zasadniczej.
Bo gdyby było tak, że w konstytucji i w ustawach pisze co innego, a rządzący robili co innego, to te państwa byłyby cholernie "podziurawione" i ledwo co działały. A tak nie jest, właśnie dlatego, że funkcjonuje zasada państa prawa, co jest jedną z najistotniejszych cech demokracji (a nie jak większość sądzi powszechne wybory i władza większości).
Prawo prezydenta do bezpośredniego wydawania rozkazów jest po prostu konstytucyjnym przeżytkiem (konstytucji USA nie można zmienić, a jedynie wprowadzać poprawki). Tak jak wspomiałem do bezpośredniego dowodzenia dołączyło się w historii tylko dwóch prezydentów (potwierdzone naukowo) i to tak dawno, że w tej chwili nie warto o tym wspominać, bo głowice jądrowe wtedy sie nikomu nie śniły. Wychodzi na to, że prawo swoje a życie swoje.
Zastanówmy się jednak nad znaczeniem słowa "głównodowodzący". Bush może powiedzieć "wysyłamy chłopaków do Iraku", moze otworzyć walizkę i "odpalić" rakiety, zmienić poziom alarmu i to są funkcje głównodowodzącego. Może też powiedzieć, że chce mieć ten pułk w Afganistanie ale taka potrzebe zweryfikuje Kongres po zapoznaniu się z opinią generałów, ktorym ten temat jest bliższy.
Nie wiem na podstawie czego masz wiedzę, ale nie jest tak, jak to piszesz wyżej. Moja wiedz jest oparta na fachowej literaturze dotyczącej ustroju państw demokratycznych, poniżej cytat:
"...prezydent stoi na czele sił zbrojnych w czasie wojny i pokoju. Z funkcją naczelnego dowódcy wiążą się uprawnienia do wszczynania wojny i uzycia oddziałów amerykańskich poza granicami oraz wewnątrz kraju."
Dodatkowo jest opisane, że Kongres wypowiada wojne i tylko w sytuacjach kryzysowych prezydent może wydać rozkaz użycia sił zbrojnych bez zgody władzy ustawodawczej. "Historia USA pokazuje jednak odmienna praktykę. Kongres stosunkowo rzadko wypowiadał wojnę, nie przszkadzało to jednak egzekutywie (czyli prezydentowi), bez uprzedniej zgody Kongresu, w ponad 150 przypadkach angażować amerykańskie siły zbrojne poza granicami kraju. W rzeczywistości bowiem to prezydent osobiście decydował się na użycie sił zbrojnych, gdy oceniał, iż groziło niebezpieczeństwo życia i mienia Amerykanów bądź że zagrożone były - według jego oceny - bezpieczeństwo i interesy Stanów Zjednoczonych. Ta formuła dawała kiedyś i daje nadal prezydentowi USA możliwość dysponowania amerykańskimi siłami zbrojnymi, gdy uzna to za celowe z punktu widzenia prowadzonej polityki"
cyt z książki "Demokratyczne Systemy i Doktryny Polityczne".
Bardziej dokladnie o systemie polityczno-prawnym pisze prof. Paweł Sarnecki w książce "Ustroje konstytucyjne państw współczesnych" ale niestety nie mam jej pod ręką

W 2002 próbowano przeforsować poprawkę, która umożliwiałaby mu ominięcie weryfikacji rozkazów przez kongres ale z tego co wiem chyba się nie udało albo poprawka została okrojona.
Od 1992 roku nie było żadnej innej poprawki, ostatnia ma numer 27. Przyznaje, że nic nie słyszałem o uchwaleniu poprawki do konstytucji w 2002 roku, więc jeśli nawet była planowana, to musiała bardzo szybko upaść, bo na pewno nie doszło do finalnego głosowania w tej sprawie.
Ostatnia próba stworzenia nowej poprawki do konstytucji USA miała miejsce w tym roku, a dotyczyła wpisania do Konstytucji zapisu o zakazie małżeństw homoseksualnych, ale jak zwykle ma to miejsce w poprawkach do "świętej" konstytucji, zabrakło większości w obu izbach Kongresu.
Który mówi? Jestem ciekaw, a jakoś tak ciężko mi znaleźć.
Przecież napisałem, artukuł II, paragraf 2

Aha, i mała uwaga, nigdy nie polecam zdobywania wiedzy o funkcjonowaniu państwa i prawa z filmów, seriali i beletrystyki. Z regułu autorzy idą na uproszczenia, aby przeciętny zjadacz hamburgerów się nie zanudził.

Ekheem, chyba corz bardziej odchodzimy od tematu...
Użytkownik Halavar edytował ten post 12.12.2006 - |20:52|