=====================================================================================
________________________Ostrzeżenie _____________________Ten tekst nie jest dla wszystkich.
Cały post jest chyba najgłupszym jakiegokolwiek napisałem (dlatego maiłem opory z wklejeniem go na forum już dawno temu) - obleśny jak cholera, obrzydliwy, bez wyraźnej argumentacji i z porozrzucanymi wątkami myślowymi
Osoby które nie spełniają poniżej wymienionych warunków poroszone są o nie czytanie tego posta1. Jeżeli nie masz skończonych 18 lat – nie czytaj
2. Jeżeli jesteś zagorzałym katolikiem i wartości chrześcijańskie są dla ciebie najważniejsze – nie czytaj
3. Jeżeli oburza cię pospolite słownictwo – nie czytaj
4. Jeżeli szukasz głębszych treści i rzeczowej wypowiedzi – idź do kościoła na kazanie
5. Jeżeli jesteś shpierm – radzę wziąść coś na uspokojenie
Jeśli mimo to ze nie spełniasz owych warunków przeczytasz tego posta – masz zakaz komentowania go (odnośnie punktu 5 mogą być pewne ustępstwa
)=====================================================================================
No to się porobiło w tym shipie – ajajaj normalnie cyrki się dzieją. Jak wszyscy wiedzą Stargate SG-1 zeszło na psy w 7 sezonie i w 8 wcale nie zanosi się na to ze będzie lepiej, gdyż robić go będzie ta sama ekipa pseudo fachowców którym pomysły zaczynają sprowadzać się do tego czy Jacuś bzyknie Samiczkę czy nie, i jaką tu dramatyczną historyjkę wymyślić w której mógłby ja zahaczyć na swój mieczyk.
Coś mi się wydaje ze 8 sezon będzie miał kilka odcinków w stylu:
Biedna Samicza zostanie uwięziona przez jakiegoś zboczeńca i oto na białym rumaku ( lub na jakimś innym zwierzaku) przybywa Księciunio Jacuś z odsieczą wykrzykując:
- uratuje cię moja najdroższa
- och pospiesz się mój luby bo on mnie chce zgwałcić
- już pędzę już lecę (i przypadkowo przypierdzielił głową w kant drzwi nabijając sobie guza)
Księciunio rozprawił się z wszystkimi pederastami i uwalnia swoja oblubienice
- jesteś wolna moja droga
- ach dziękuje ci ty mój rycerzuuuu
- zapraszam cię na rybki o pani
- a ja mam w [beeep]e twoje rybki , bo umówiłam się na bzykanko z PeetmJa nie wiem czy to jakaś mania prześladowcza czy po prostu ograniczenie umysłowe scenarzystów sprawia że zawsze w każdym serialu musi być jakiś wątek romansowy (bo miłosne zdarzają się rzadko) i czy zawsze musi on być niesamowicie denny i głupi jak fabuła pospolitych teleduperele. Na siłę wprowadzają coś co szmaci cały serial – i co gorsza dużej rzeszy fanów się to podoba – ciesz się jak małe dzieci (skaczą, tupią, klaszczą .. i temu podobne dziwne rzeczy robią – co czasem przypomina murzyński szamanki dzikiego plemienia z głębi puszczy) które dostały lodzika którego nie mogą polizać. Potem taki lodzik się topi i parze wszystko dokoła (robi się wielkie g..) a wszyscy dziwią się czemu tak się dzieje i kto jest temu winny – odpowiedz jest prosta wszyscy ci którzy się tak podniecali tym, lodem (sami go nie zżarli i drugiemu nie dali)
Pomijając wpływ fanów na to co możemy zobaczy ć w serialu należy się przyjrzeć osobą które tworzą fabułę – bo to co oni wyprawiają zaczyna być wku......ce. Nie mając pomysłu na kolejne odcinki sięgnęli po najprostszy środek i wysunęli na plan pierwszy wątek o którym do 6 sezonu można było śmiało powiedzieć że nie istnieje – i jest on tylko wytworem fanów serialu (tak tak – zgadza się shiperzy, tylko nie wmawiajcie mi że 7 sezon ma być potwierdzeniem shipu w poprzednich sezonach, bo gdyby tka było to dawno już by się cos z tego urodziło). Co z tego wyszło wszyscy widzą – jeszcze niemoc twórczą producentów przeboleć mogę, chwilowe zamroczenie umysłowe, zwiększoną dawkę alkoholu czy zioła tez mogę u nich zrozumieć. Ale nie mogę pojąc idiotycznych pomysłów i decyzji które powodują ze scenariusze do co poniektórych odcinków piszą aktorzy grający serialu. Scenariusze przez nich pisane(poza 2 wyjątkami) są idiotyczne i denne – a szczytem głupoty była Chimera.
Patrząc na ten odcinek ma się warzenie że aktorka grająca Sam ma chyba jakieś kompleksy emocjonalno – miłosne (lub ja swędzi jak cholera). Jeszcze to że jej bohaterka znajduje sobie jakiegoś obwiesia może by mi i uszło, może bym to przełknął – no ale ten bal dal 60 latków – co to miało być – chcąc przygruchać kobietkę zapraszam ja na bal dla dziadków- litości jeżeli Amanda ma tak głupie pomysły na scenariusz i takie porąbane koncepcje mają swoje odzwierciedlenie w serialu i są do niego wprowadzane to ja się nie dziwie dlaczego ten cały ship jest tak po[beeep]y , więcej głupich przykładów wymieniać mi się już nie musze ten jeden wystarczy by zobrazować z czy mamy do czynienia (może jakby pooglądała troszkę pospolitych porfavor to by wprawy nabrała przy pisaniu takiej historyjki)
Jest jeszcze jedna rzecz która mnie dziwi – każdy czy to obcy płci męskiej czy też facet z planety ziemia leci na Samiczkę i wszyscy chcą się dobrać do jej Migotki

– ja nie wiem czy Sam to mis galaktyki ??? – jeżeli tak to gdzie korona z konkursu (za niedługo Asgard zacznie przylatywać na randki z Sam – i będą małe Thorki

), coś czuje ze Sam mogła by być efektywniejszym, członkiem zespołu gdyby podchodziła do obcych i załatwiała z nimi sprawy tak jak Chiana z Farka - wtedy nowe technologie by spływały na ziemię lawinowo (w sumie mogła by się poświęcić dla ludzkości)
Ale moment – do czego tak naprawdę sprowadza się ten cały ship - ano do tego aby w końcu Jacuś wsadził swojego Wacuśia w Migotkę Samiczki, i żyli długo i szczęśliwie (narobili kupę dzieci które będą łowić rybki i zbawiać świat – obrzydliwe).
No dobra jak cały ten watek do tego dąży to po co wstawiać takie głupie postacie jak Peet, Narim, Orin itd. (Peet był wstawiony w jednym celu – tamci trochę na siłę zostali podciągnięci pod ten cały wątek) A no po to żeby było się czym podniecać i gdybać czy będą bułki z tego pieca czy nie – swoją drogą Peet był chyba 2 obwiesiem który nadział Samiczkę na swój sztylet . A właśnie postać Peeta kojarzy mmi się z jednym kawałem. Przecie Jack to taki nierozgarnięty przygłup a Petett to inteligentny detektyw.
Spotykają się dwie góralki (dajmy na to Samiczka i jej koleżanka)
Samiczka : Wesz dup...łam się z inteligentem
Koleżanka: No i jak było
Samiczka: No wiesz on miał Penisa
Koleżanka: Ło a co to takiego
Samiczka : A zwykły ch..j ino giętki
Ten kawał jest chyba esencją wątku Sam&Peeet – bo inaczej nie mogę sobie tego wytłumaczyć ani zrozumieć – bo po jaką cholerę wprowadzać na finiszu komplikacje, i to jeszcze tak idiotyczną – przeplataną sytuacjami temu przeczącymi (z jednej strony gruchali są ja małe króliczki a z drugiej strony łasi się do Jacka jak ruda suka do burego pasa i gdzie tu logika, no chyba ze Sam nie jest pilotem tylko marynarzem – w każdym porcie inny chłop). Ogólnie rzecz biorąc cały ten odcinek wprowadził więcej zamieszania niż można by się tego spodziewać zaraz po jego oglądnięciu – kolejne odcinki chcą jakby w przyspieszonym tempie doprowadzić do stanu z przed Chimery co jest kompletnym idiotyzmem. Jeżeli Loveboy ma się jeszcze pojawić s sezonie 8 to po cholerę teraz prostować cała sytuację ???. Zresztą już się pogubiłem w zamysłach scenarzystów. Na początku myślałem ze sprawa wygląda tak :
Po pierwszym, sezonie.
„Ona go lubi a On ja szanuje”Po trzecim sezonie
„On ją lubi Ona go lubi”Po czwartym sezonie
„On ją kocha a Ona go trochę”Po piątym sezonie
„On ją kocha Ona kocha Daniela”Po sezonie siódmym
„On ją trochę kocha a Ona ma go w [beeep]e”Ale teraz myślę że cała sytuacja wygląda od początku tak
„On ją lubi Ona go lubi mieć w [beeep]e”Tak sobie właśnie pomyślałem że shiperzy nieustannie opisują jak to Jack patrzy na Sam ( ciekawe czy ma rentgena w oczach – a może wystarczy wyobraźnia) i jak to Sam patrzy na Jacka. Prawie w każdym odcinku na siebie patrzą ... i patrzą ... i patrzą. Ale muszą uważać bo jak się jedno na drugie tak na patrzy to potem tak znienawidzi... i [beeep] zbita z shipu będzie
W ogóle mamy dość dziwna sytuację która nie m już nic wspólnego z shipem – jedno mnie dziwi okrutnie dlaczego pomimo wielu okazji Jacuś nie nadział na dzidę Samiczki . Przecie to by wyklarowało całą sprawę a potem można by było z tym wątkiem zrobić wszystko – wedle życzeń fanów.
Powiedzmy wybrali by się na jakąś miłą planetkę – zrobili bara-bara, potem doszli do wniosku że to był błąd i nastąpiła by separacja. Wiem schemat jak cholera żywcem zdarty z teleduperele – ale z jednym małym wyjątkiem. Po takim zdarzeniu mielibyśmy sytuacje otwartą – pojawienie Peeta czy jakiegokolwiek innego fagasa lub ladacznicy nie było by dziwne i nawet wskazane. Sam watek tez byłby sprawą otwartą. Nikogo by już nie zdziwiło ponowne bzykanko, ale nikogo by tez nie zdziwiło to ze go nie będzie – pojawiła by się pewna niepewność i spekulacje czy lepiej spiknąć tych dwoje razem czy niech się puszczają każde osobno i produkują dzieciarnię. I można by wtedy wlec to w nieskończoność i mgło by być nawet zabawnie, komplikują coraz to bardziej życie dwojga bohaterów. A tak mamy taką oto sytuację:
„Mąż (Jack/Peet – do wyboru) wyjeżdża na delegację, zaraz po wyjściu z domu żona przyprowadza kochanka (Jack/Peet – do wyboru). Gdy już szykują się do bara-bara, wracam mąż z gorączką. Żona bach kochanka pod łóżko. Okazuje się ze mąż będzie leżał tydzień w łóżku. Po tygodniu mąż wstaje z wyra i idzie do pracy. Żona spogląda pod łóżko i mówi do kochanka:
Żona: Dupci ??
Kochanek: Nie – chlebusia
Ale nie mam się co martwić (znaczy nie macie shiperzy) i tak na końcu będzie to czego pragniecie – rybki i bara-bara i będziecie skakać z radości (tylko mnie jedno ciekawi o ile zmniejszy się liczba fanów Stargate jak zaczną wypuszczać 8 sezon – już wiadomo że się zmniejszy, nie bez powodu postanowiono nakręcić 2 docinki mniej, a może po połowie sezonu okaż się że będzie ich jeszcze mniej) – ale jedno jest pewne shpierzy pozostaną z serialem do końca - tylko z jednego powodu bo muszą zobaczyć jeziorko – czyż to nie jest obrzydliwe. Dal mnie serial Stargate sg-1 skończył się po sezonie 6 – sezony 7 i 8 są/będą dziwnymi tworami które z serialem nie maja z wiele wspólnego.
Hmm .. może dać scenarzystom do przeczytania książkę „Kżyżacy” - jest tam jedna scena wprost idealna na zakończenie 8 sezonu. Śmiałabym się nie ziemsko gdyby Sam wykrzyczała „Mójci on...” (ci co czytali wiedzą o co chodzi

) – to by dopiero były jaja

– w cud nie wierzę ale jakby podobna scena miał miejsce to bym chyba padł na ziemie z śmiechu – ale nie ma co krakać bo jeszcze wykracze (głupota ludzka granic nie zna)
Jeszcze się tak przypatrując postaci Jacka – to gość chyba księdzem został – ostatnią dziewką na której sobie poużywał była Laira (raptem raz ją dziabnął i to do tego w stanie nieważkości – więc ciężko tu mówić o zaspokojeniu sexulanym) – od tego czasu pości a przecie „Przechowywanie materiału genetycznego przez dłuższy okres grozi poważną chorobą jąder”, no chyba że używa środków zastępczych ... pewnie ma już odciski na rękach. Swoja drogą to idiotyczne że nie spróbowano czegoś właśnie z nim wykombinować – jakoś facetowi to bardziej pasuje, niż kobiecie – kobiałka która ma kilu facetów zazwyczaj uważna jest za puszczalska ( „..zła kobieta z ciebie głupia p.. s...”) a facet na odwrót ...

No dobra powiedzmy ze Jack nie powinien bzykać kogo popadnie tylko skupić się na swej podwładnej ladacznicy. Aż dziw bierze że chłop wytrzymał już 7 lat bez jakichkolwiek podejść – przecie jakiegoś dziwnego zaproszenia na rybki nie można uznać za podchody - (w ciężkich przypadkach po 3 latach powinny już być bułki z pieca – lub przynajmniej jakieś konkretne rozstrzygnięcia w tej kwestii) niby ja kocha, ale jest nieśmiały, boi się przejąć inicjatywę – no normalnie idzie załamać ręce. Nie dość że głupi to jeszcze nieśmiały i zakompleksiony – no ale za to odważny jak cholera itp. itd. – i jak to się wszystko ma do jego postaci – a tak jak piernik do wiatraka. Gdzie tu logika charakteru postaci – chyba uciekła na marsa bzykać Marsjanki. (w sumie to się nie dziwię RDA że ma już dość występowania w serialu – widząc co się wyrabia z graną przez niego postacią pod pretekstem córki odsuwa się z serialu – i bardzo dobrze)
Normalnie pominąłem jeszcze wątek konspiracyjny w serialu – a przecie ma on niesamowite znaczenie dla samego shipu. Super tajna organizacja jaka jest NID i jej poplecznik Kinsej – gdyby nie oni to już dawno Jak i Sam ćwiczyli by razem pompki. No ale oni skutecznie czuwają nad tym by do niczego między tym dwojga nie doszło j- nawet na nieznanych planetach mają swoich agentów – wszystko widzą i wszystko słyszą. Gdyby nie oni to już dawno było by po sprawie (po bara-bara) i świat by się zawalił a Ziemie opanowali by Guldowie i cholera wie co jeszcze.
Ja wiem że czasem może wprowadzić jakiś kretyński wątek i potem go ciągnąć bo nie za bardzo wiadomo co z nim zrobić – no ale żeby nawet ship miałby być z tym powiązany to już jest kpina – wiem, namacalnie togo nigdzie nie ma, ale jak czytam wywody shiperów – to ostatnio NID przejęło łapeczkę po nieśmiałości Jacka, ciekawe co przejmie pałeczkę po NID – bezpłodność Sam

No dobra ale załóżmy że pomijamy cech osobowe bohaterów i ich chęć czy niechęć do spędzania wspólnie nocy w łóżku i pierdzenia sobie razem pod jedna kordełką. Pomińmy też idiotyczne prowadzanie tego całego wątku, idiotyczne sytuacje itd.
Przypatrzmy się co on tak właściwie nam wnosi do serialu – jak się doszukać konstruktywnej odpowiedzi na to pytanie nie mogę. Ale zastanówmy się jakby wyglądał serial gdyby nie było tego cholernego shipu – czy coś by się w nim zmieniło, czy byłby gorszy czy lepszy (pewnie zmniejszyło by się grono fanów – przerzucili by się jakiegoś tasiemca brazylijskiego). Chyba jednak lepszy – bo nie było by „zapychania” odcinków niepotrzebnymi śmieciami. Zmusiło by to osoby odpowiedzialne za scenariusz do intensywnego myślenia i tworzenia naprawdę złożonych i ciekawych historii – a nie skupianiu się romansie dwóch głównych bohaterów.
Dziw mnie jeszcze jedno – shiperzy wiem ze waszym maniactwem jest dostrzeganie tzw. Ship scenek – ale musicie zrozumieć jedno po 7 latach pracy pewne rzeczy staja się normalne – gesty odruchy itp. (i przestańcie świrować że taka a nie inna sytuacja byłą specjalnie zrobiona dla potrzeb odcinka – takie sytuacje wynikają same z siebie, że aktor ustawi się tak a nie inaczej że kamera pokaże raz cos tak a raz cos tak – nie łudzicie się ze są to specjalne zagrywki aktorów i scenarzystów, bo oni nie maja pojęcia co robią )Szukacie dziury w całym a głupi producenci widząc wasze podniecenie tego typu scenami wybieraj z pośród wielu ujęć danej sceny takie które można na by uznać za shipy (niekoniecznie najlepsze) potem szpikują nimi każdy odcinek pomijać to co naprawdę ważne
Wszyscy zastanawiają się dlaczego serial schodzi na psy i co go niszczy – właśnie takie głupkowate ship sceny i rozwinięcie pod naciskiem shipfanów DEBILNEGO wątku romansu dwóch bohaterów. To wy jesteście odpowiedzialni za to że Stargate Sg-1 zeszmaciło się zupełnie – zamiast orędować za naprawdę ciekawą fabułą skupiacie raczej na ship-wątku zapominając co naprawdę jest ważne dla serialu. Zasypujecie pytaniami producentów serialu, aktorów (całą ekipę) o ów ship – zamiast naciskać na rozwój innych zadecydowanie bardziej ciekawych i ożywiających wątków serial.
Jestem przeciwnikiem shipu ale nie dlatego że nie lubię shiperów (osobiście wkór...ją mnie osoby które są przeciwne shiperom i wypisują tekst typu: „..jak wyobrażam sobie minę shipera na widok tej sceny to mi się aż rzygać chce”) czy wątków damsko męskich. Nienawidzę shipu dlatego ze zrobił z serialu to co zrobił – a czego można się było spodziewać od dawna – z marginalnego wątku stał się chyba najważniejszym w całym serialu – o dupę tam rozbić poznawanie nowych światów, odkrywanie innych kultur, poznawanie historii wszechświata, zawieranie sojuszy z innymi rozwiniętymi rasami czy też robienie swoich wrogów, ważniejsze jest to czy Samiczka i Jacuś będą się pier...
P.S. Żeby zrobić porządnie taki wątek trzeba mieć solidne podstawy w fabule niestety Stragate SG-1 nie map porządnych fundamentów do żadnego z przedstawianych wątków.