krakusy, w przyszłym roku musimy się zmobilizować ;_;. szkoda mi, że finalnie nie pojechałam, ech, szkoda.
Przyszły rok, jak przyszły rok, ale na pewno jeszcze w tym będzie jakaś okazja

Jak nie w Katowicach, to może Częstochowa, albo jakieś inne rejony w pobliżu

Dobrze, to może kilka zdań więcej o samym Zlocie

Nie jestem pewien, czy zawsze będzie się zgadzało z rzeczywistością, ale to mnie najwyżej poprawcie
28.04 - Dzień zerowy - Aklimatyzacja i Beta (Beton) testing,No tu się nie popiszę, bo mnie nie było

Dla mnie dzień upłynął pod znakiem uczelni
29.04 - Dzień pierwszy - Przyjazdy i szybkie zjazdy,Po seminarce (rozdział zaakceptowany) szybkim jedzonku nastąpił wymarsz na pociąg. O ile początek był spokojny, to od Koszalina musiałem się zaprzyjaźniać z grupą rezerwy, którą wypuścili do cywila. Było ciekawie, bo ciągle śpiewali "Jeba* cywili, co nigdy w wojsku nie byli". Jako, że łapię się na tę definicję, to tylko miałem nadzieję, że nikt mnie nie zapyta czy byłem w wojsku. Jeden zapytał, ale nie zdążył się podzielić tą informacją przed "zmęczeniem materiału". Tak czy inaczej większych strat nie zanotowano, kordon policji w Poznaniu był, pieski też, więc bezpiecznie połączyłem się z siarenką i Toudim. W drodze szok, "to samo zielone Tico, nie jest tym samym zielonym Tico co wcześniej, tylko starszym o rok Tico". Za to szacunek

Dojechaliśmy już pod wieczór, ekipa na miejscu już zwarta i gotowa. Wieczór był dosyć kontrolny, weselna zeszła, jakieś inne flaszeczki też. Długo co prawda czekaliśmy na Grupę PWr, ale też dotarli bezpiecznie

Przez chwilę był problem czy wjadą na teren ośrodka, ale w końcu stróż przybył z odsieczą i kluczami. W trakcie wieczoru jeszcze uskuteczniałem akcję „odprowadź poległych”, która, co mówię z dumą, zakończyła się pełnym sukcesem. No i bodajże akcja „Sunrise – number 1” ze słońcem nie z tej strony co miało być.
30.04 - Dzień drugi - Święto prezesów,Informacją dnia drugiego był przyjazd Pangrysa, co wprowadziło pewne zmiany harmonogramu Zlotu i decyzję o dniu/wieczorze pod znakiem whisky. Wcześniej przybyli saggi, Iza i BST plus Zibi. Dzień generalnie nie obfitujący w wydarzenia, nie licząc odwiedzin Sierakowa i poszukiwań leżaka. Grillowanie + przygotowania na wieczór. W tym czasie przybyła grupa Trójmiejska, bolało, że Królowej Matce się nie udało, ale co zrobić… No a wieczorem atak ze strony 12 letnich prezesów. Było jak zawsze dobrze (tańce na stole i te sprawy), nie licząc wiatru i uszkodzeń na ciele. Tym niemniej kolejni polegli zostali odprowadzeni do domku. W trakcie akcji Sunrise – number 2 nastąpiły dziwaczne anomalie czasoprzestrzenne i do dzisiaj niewyjaśnionym sposobem leżak właścicieli ośrodka znalazł się przed domkiem numer 3. Co jeszcze dziwniejsze z rana nastąpił jego powrót na pierwotne miejsce jego bytowania… Szok po prostu.
No a teraz smutna sprawa… niektórym poległym nie udało się przetrwać nocy Straty niepowetowane, a obsługa ośrodka wypierała się jakichkolwiek powiązań z tym wydarzeniem. Polegli na polu chwały.
1.05 - Dzień trzeci - Święto wynalazców,Dzień pod znakiem opalania się, dziewczyny z grupy Trójmiejskiej zapewniły nam wspaniałe lody (albo to było następnego dnia? Już nie pamiętam

). Tak czy inaczej słoneczko chwyciło, a wieczorem akcja wynalazki + spirytus lubelski

Jak zawsze daliśmy radę, strat nie zanotowano. Wieczorem oglądaliśmy chyba „wal do sznura” plus Pingwiny.
2.05 - Dzień czwarty - Dożynki,Zmęczenie materiału dało o sobie znać, ja tego dnia spokojniej, reszta, jak zawsze

Opalanie, przybycie jak zawsze wspaniałej Gosi z najmłodszym pokoleniem Stargetomaniaków. Szkoda, że tak krótko mogła z nami być, no ale dobrze, że chociaż tyle się udało. Oglądnięte Fast and forious, Dragonball plus po raz kolejny Madagaskar, a następnie dopicie całej reszty co zostało z wcześniejszych dni.
Oczywiście nie można zapomnieć o „sierakowskim” filmie czyli Manna. Coś pięknego, nie można było nie zauważyć pewnych podobieństw. Osobiście uważam, że życzenie 10 piw + pizza to głupota, 20 piw to byłoby coś

Niezły polski niskobudżetowy film SF… może bez przesłania, ale do naszej grupy z pewnością trafił. Ponoć była kolejna akcja Sunrise
3.05 - Dzień piąty - Ciężki powrót do rzeczywistościNo a na zakończenie ciężkie wstanie, jeszcze cięższe pożegnania i wyjazd do domu. Powrót już nie obfitował w przygody, jedzonko w KFC, 5h w pociągu i dom, gdzie trzeba wrócić do sesji i mgr

Takie krótkie podsumowanie naszego zlotu, zdjęcia nie oddają wszystkiego, powyższy opis zresztą też nie za bardzo Są dziury, niedomówienia i pewnie jakieś przekłamania. Mea culpa
Do następnego i pamiętacie… Wóda czyni cuda – koledzy