heh... Jellyeater vs. reszta swiata...
Jak to juz ktos napisal, serial sie zmienil - ewoluował. I nic na to nie mozna poradzic - jesli chcialibysmy nadal miec aurę tajemniczosci, taka jak w pierwszym sezonie, to serial musialby stać w miejscu. Jakiekolwiek nie byloby rozwiazanie zagadki Innych czy potwora, to i tak stracilibysmy klimat tajemniczosci. Bo kiedy tajemnica zostaje wyjasniona, to przestaje ona byc tajemnicą.
Tez mi sie podobal pierwszy sezon. Ale tajemnica jego sukcesu nie polega na tym, że flashbacki byly hiper wypasione, albo ze na wyspie dzialo sie wiecej niz we wszystkich odcinkach PB jednoczesnie. Po prostu wtedy wyspę poznawalismy. Tak samo jak bohaterow. Teraz bohaterowie są rozwijani, a i zagadki wyspy zdążylismy juz poznac.
Co bylo takiego fajnego w 1 sezonie?
Potwor. Teraz wiemy czym jest. Nie do konca, ale w 75%.
Ojciec Jacka i reszta wizji. Dzis nie są juz dla nas zagadką. Ojca Jacka nie bylo w trumnie bo potwor przywlaszczyl sobie ciało.
Niedzwiedzie polarne na tropikalnej wyspie. Byly one "efektem dzialalnosci" Hydry
Ethan. pasażer, ktorego nie bylo na pokladzie samolotu, obdarzony nadludzką siłą, pewny siebie, sprawiajacy wrazenie wszystko-wiedzącego. Dzisiaj wiemy, ze byl poslancem, ktory wyruszyl z pieknego miasteczka gdzies w dzungli, by pozbierac informacje o rozbitkach.
Magia wyspy, ktora sprawila ze Locke odzyskal wladze w nogach. zadawalismy sobie wtedy pytanie 'co to za miejsce, ze uzdrawia ludzi?!'. Isaac z Uluru udzielil odpowiedzi na to pytanie.
Sam John Locke. tajemniczy mysliwy, sprawiajacy wrazenie zorientowanego w sytuacji, ktorego podejrzewalismy o jakies kontakty z Innymi. Teraz mamy sympatycznego, podstarzalego czlowieka, ktory wierzy we wszystko co da sie zdefiniowac uzywajac slowa "przyznaczenie".
Liczby. Byly wszedzie, nikt nie wiedzial co znaczą, sprowadzaly nieszczescia na wszystkich oprocz Hurleya. LE ujawnil, ze są wartosciami w rownaniu E. Valenzetti.
Właz. Mogl sie w nim kryc podziemny kompleks badawczy lub jakies sieci korytarzy, w ktorych czaili by sie Inni. Okazal sie calkiem przytulną chatką z komputerem i sympatycznym kolesiem wewnątrz.
Inni. Mieli byc... nie wiadomo kim mieli byc - w kazdym razie okazali sie normalnymi ludźmi, ktorzy mają swoje wlasne problemy, ktorzy tworzą swoje wlasne spoleczenstwo i są raczej ofiarami niż mysliwymi.
I to by bylo na tyle. To wlasnie dzieki temu pokochalismy ten serial i tym sie do dzisiaj podniecamy. Wszystkie to zostalo wyjasnione w 100 lub przynajmniej 75%. Ogladamy cos tylko wtedy, kiedy ciekawi nas co sie stanie dalej. Czyli zagadki muszą być. W 1 sezonie bylismy tak zaciekawieni bo zagadek bylo dużo. Wlasciwie byly TYLKO zagadki. Czy czuliscie jakis zawod, kiedy nadeszla pierwsza odpowiedz? Czyli wtedy, kiedy nagle pojawila sie łodź a na niej jakis zapuszczony menel wraz z kilkoma innymi osobami i porwal Walta? Bo ja tak.
Tajemnica przestala byc tajemnicą, Inni okazali sie kims nnym niz ich sobie wyobrazalem. W 2x01 bunkier tez okazal sie czyms zupelnie innym. Rowniez Othersville w 3x01 sprawialo wrazenie, jakby bylo nie z tej bajki. Kiedy tworcy dostarczają nam odpowiedzi na pytania zadane w serialu, niemozliwe jest, by wszystkim sie one spodobaly i by pokrywaly sie w pelni z tym co sobie wyobrazalismy i oczekiwalismy. Bo kazdy oczekuje czegos innego. W drugim sezonie bylo wiecej odpowiedzi, ale i pytania pojawialy sie ze zdwojoną siłą. Do tego stopnia, ze ja od 2x17, bombardowany ich liczbą, nie wiedzialem o co w tym serialu chodzi. W trzecim sezonie pytania ustąpiły miejsca odpowiedzią. Zobaczcie ile odpowiedzi otrzymalismy od października? Wliczajac w to rozwiazanie zagadki potwora i wizji. Mniej tajemnic i wiecej odpowiedzi - dlatego serial przestal sie niektorym podobac.
Niedawno zastanawialem sie dlaczego ludzie narzekaja na to ze 3 sezon jest nudny. Patrząc na ich krytyke odcinkow emitowanych obecnie mam wrazenie, ze gdyby dzisiaj ABC wypuscilo epizod z poczatkow pierwszego sezonu, zostalby doszczetnie zjechany. Tam się NIC nie dzialo. A mimo to sezon ten jest uwazany za najlepszy. Rozmyslajac nad tym doszedlem do wnioskow ktore opisalem wyzej ;P
Podsumowujac - w odcinkach dzieje sie bardzo duzo i jest to nieporownywalne z pierwszym sezonem. Kluczem do sukcesu pierwszego sezonu byly tajemnice, ktore teraz zostaly rozwiazane i nie wszystkim sie wszystkie rozwiazania podobaja. Poza tym rozwiazane zostaly kluczowe dla serialu wątki, dlatego nie czujemy juz takiej potrzeby ogladania serialu. Zagadek jest mniej lub są one mniejszej rangi - postawiono na akcję.
---------------------------------------------------------------
A teraz troche o tym na co mozemy jeszcze liczyc. Moim zdaniem na dużo ;P Bo choc najwieksze zagadki serialu zostaly juz w wiekszosci wyjasnione, to pojawily sie, lub wkrotce pojawia nowe. Oto one:
Michael & Walt - poplyneli sobie w keirunku 3 2 5. Co tam spotkali? Czy się wydostali? No i dlaczego akurat tam musieli plynac? Co tam jest? Tajne drzwiczki w kopule? To nie wszystkich moze interesowac, ale rozwiazanie tego niesie za sobą odpowiedz na pytanie GDZIE jest wyspa i jak wyglada jej otoczenie.
Penelope Widmore - nie chodzi tu tylko o ratunek dla rozbitkow. Ona jest takim łącznikiem miedzy Hanso Foundation, Paik Heavy Industries i Widmore Corporation a wyspą. Nie zapominajcie o Wernerze Mittlewerku, Hanso i calej reszcie ktora pojawila sie w TLE, a ktora jak dotąd nie pojawila sie na wyspie.
Inni - mowie tutaj o tych ktorych znamy [hierarchia, cele, pochodzenie] ale tez o tych drugich - Mysliwych. Nic o nich nie wiemy. Podejrzewamy, ze istnieją, bo Ben i ferajna nie potrafią nie zostawiac sladow, poruszac sie bezszelestnie, kontrolowac czarnego dymu [skoro oni siedzieli w othersville, a pilota zeżarł potwor, to chyba ethan nim nie sterowal] i szeptow. To oni są najwiekszą zagadką serialu.
To te trzy najwazniejsze. Wyjasnienie tego co jest w glebi wyspy, wokol wyspy i daleko od wyspy.

A sama wyspa tajemnicy nie ma - ot - poligon badawczy dla Hanso Foundation polozony w szczegolnym miejscu.