Amanda w Atlantis !
#21
Napisano 18.09.2007 - |00:45|
#22
Napisano 18.09.2007 - |15:13|
Czemu "żenującej dyplomatce"? Ja od zawsze jestem wrogiem impulsywnego, emocjonalnego, instynktownego działania. Jak najbardziej spokojnie przemyśleć trzeba wszystko, spróbować użyć pokojowych rozwiązań i wybrać jak najwłaściwsze rozwiązanie.jak dla mnie Sam jako dowódca expedycji Atlantis bedzie o wiele lepsza niż Weir! Carter to inteligetna babka, która napewno wniesie dużo korzysci do Atlantis. a żenującej dyplomatce Weir mówimy stanowcze NIE i OUT. szkoda, że niewyeliminowali jej wczesniej zamiast Becketta, którego b.brakuje...
Mam nadzieje że Weir wróci... ( właściwie moja druga ulubiona postać
"Nie możesz kontrolować co się dokładnie zdarzy, jest tyle rzeczy do ogarnięcia, ale intencje pomagają obrać kierunek. Jeśli masz dobre intencje to masz większe szanse że wszystko skończy się dobrze" Trance Gemini - Andromeda
The Secret <- Polecam
#23
Napisano 30.09.2007 - |08:05|
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"
Gandalf - Drużyna Pierścienia
#24
Napisano 30.09.2007 - |08:50|

#25
Napisano 30.09.2007 - |11:00|
Mam nadzieję, że stworzy ciekawą przywódczynię choć jeszcze sobie tego nie wyobrażam. Sam była dla mnie maskotką drużyny, podejmowała ważne decyzje o charakterze naukowym a nie przywódczym. Pożyjemy zobaczymy, póki co pomysł z Sam w Atlantis jest ciekawy i dobrze rozwijany.
#26
Napisano 02.10.2007 - |07:03|
Poza tym jednak jest oficerem wojska, skoro dowodzila SG-1 to moze i Atlantis
zobaczymy co jej tam wymysla takiego ciekawego
#27
Napisano 02.10.2007 - |12:51|
<Proszę się przesunąć i zrobić miejsce dla Daniela /ostatnio go widziałem w Eurece, podobnie doctor Fraiser, eh wspomnienia odżyły/ i dla Valii, która chętnie zwiedzi nowy kawałek wszechświata>
#28
Napisano 25.10.2007 - |16:23|
Lubię Tapping ale jest trochę cukierkowa i patetyczna jako wojskowy dowódca. Weir była bardzo całkiem, całkiem i moim zdaniem jej postać była sympatyczna, ciekawa i wcale nie taka prosta jak niektórzy sugerują...
A tu zmiana w sumie na siłę bo wielką gwiazdę Tapping trzeba było gdzieś wcisnąć bo skasowali SG-1.. To właśnie jest kiepskie i czyni mnie (międzyinnymi) niechętnym do Carter w Atlantis. Zresztą Weir była tam od początków i zżyła się z ludzmi a Carter jest jakaś taka ... sztywna i zarozumiała.
Sam była super postacią w duecie z RDA w SG-1 - a jako dowodząca Atlantis jest do kitu. To tyle
#29
Napisano 25.10.2007 - |16:34|
Dopiero minęły dwa odcinki odkąd Sam została dowodzącym Atlantydy, sądzę, że to kwestia czasu, aby się do tego przyzwyczaić.
I zacząć mówić pozytywnie o niej w tej roli.
Ja tak miałam jak zaczęłam oglądać Stargate Atlantis, gdzie przecież byli zupełnie nowi aktorzy. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, a teraz jest OK
#30
Napisano 25.10.2007 - |17:46|
"My followers?"
"Your victims."
#31
Napisano 26.10.2007 - |22:28|
Swego czasu scenarzyści, w odcinku dwusetnym, zrobili sobie dowcip z postaci Carter. Aktorka, która miała grać Tapping poza sceną powiedziała ważną kwestię: "Myślę, że oni nie wiedza, co zrobić z moją postacią". Cóż, autokrytyczna uwaga i jak najbardziej prawdziwa. Można powiedzieć, że postać Carter była skonstruowana na taką, jak to widzieliśmy. Ja jednak myślę, że po prostu nikt się nad nią głębiej nie zastanawiał. Wyprodukowano postać bez skazy ni zmazy, spokojną, wyważoną, od techno-gadek. Swego rodzaju komputer na nogach i z cyckami. Mamiono fanów widniejącym na horyzoncie romansem z Jackiem, ale nigdy nie wyjaśniono, cóż takiego sensacyjnego miałby O'Niell widzieć w takim nudnym przykładzie szarego ideału. No cóż. Z gustami człowieka łowiącego ryby w stawie bez ryb się nie dyskutuje.
Carter zyskiwała, gdy w okolicy pojawiał sie McKay, ale niestety to zdarzało się rzadko. Tylko raz otrzymała swój własny epizod tak naprawdę, kiedy to ona grała pierwsze skrzypce i kręciła smyczkiem całkiem nieźle-"Grace". Jeśli już muszę się zgodzić na słowo "zapychacz' na tym forum, to stwierdziłbym, że Carter była właśnie "zapychzaczem"-zapychała miejsce numer cztery w drużynie SG-1. To była jedyna postać, która z nikim nie miała nigdy konfliktów i zawsze stała po właściwej stronie. Nigdy się nie omyliła w kwestiach moralnych ani etycznych. Jej osądy były zawsze słuszne, bo ograniczały się do naukowego fachu. Nigdy jednak nie mieliśmy szansy odczuć jej rozterek, dylematów ani problemów. Carter to Postać płaska nad wyraz, mówię to z podziwem, bo jest to dla mnie nie do pojęcia, jak można było takową skonstruować. Ktoś, kto przez 10 lat grał taki charakter nie zmini stylu gry z chwili na chwile.
Amanda w SGA to jak na razie mutacja Carter z Weir. Była RepliCarter teraz jest WeirCarter. Hybryda nadal średnia i lekko nijaka.
Sama decyzja o przerzuceniu Tapping do SGA nie jest tylko zagraniem czysto budżetowym (bo miała podpisany kontrakt. Torri tez miała i co-wydup...eee..wywalili ją). To jest zagranie głoównie scenariuszowe-Carter to taki przydatek do rozwoju postaci McKaya. Jak na razie jednak ich wzajemnych interakcji było mało. Wogóle Carter ma mało interakcji z wszysktimi. Ale dajmy czas postaci, aktorce, scenaryzstom. Może jeszcze sie polepszy.
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 26.10.2007 - |22:28|
Winchell Chung
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








