Julliet jest w moich oczach trochę usprawiedliwiona, ale nie do końca; jestem bardzo ciekawa co to za rewolucyjna metoda leczenia niepłodności (przecież w dzisiejszych czasach też się to leczy i to na legalu
Chłopak Alex w tym dziwnym pomieszczeniu z głośna muzyką i slajdami... hmm chyba jeszcze nie potrafię ustosunkować się do tej sceny... była zbyt dziwna i zupełnie inna...
Alex i jej proca - chyba nigdy nie przestaną mnie zadziwiać i śmieszyć;
może będzie to trochę ckliwe, ale zwrócę uwage na urok kolejnej rozmowy przez walkie - tolkie między
Jackiem i Kate - ta scena była świetna, gdy Kate opowiadała o tej operacji Jacka - taki powrót do początku, Kate chyba raczyła sobie przypomnieć jak blisko jest jej Jack, jak wiele razem przeżyli; płacz Kate nie wzruszył mnie tak jak postawa Jacka i to co robił w tamtej chwili; słuchał tego jednocześnie zachowując stoicki spokój przy zszywaniu tej cholernej nerki - ten jego spokój no i ta prośba - fajne to było; jeden z najlepszych momentów wg mnie - a może i najlepszy: najazd na zszywane wnętrzności Bena i ubryzgane krwią ręce doktorka, i ten głos Kate w tle
scena Ben+Julliet - nic nie słyszeliśmy, ale też była fajna; Ben'a było mi w pewnej chwili prawie żal, Julki zresztą też - ciekawe czy Ben dotrzyma słowa i pozwoli jej odejść; Michaelowi słowa dotrzymał; ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że Julka tak szybko zniknie...
dalej zadziwia mnie ta druga wyspa, jest duża i nie znów tak daleko od tamtej - niewytłumaczalne jest dla mnie to, że jej nie widzieli wcześniej! ganiali po tej wyspie wzdłuż i w szerz, Sawyer na tratwie - i kurde nic??
no i jeszcze Tom - jaki był dziś biedny
trochę może było to chaotyczne, ale jeszcze "na ciepło" :sma1:
Użytkownik Cathrin edytował ten post 08.02.2007 - |16:31|

Logowanie »
Rejestracja









