Co mi nie podpasowało (z SF i okolic) - opiszę te nowsze:
- Threshold (kiepskie aktorstwo, nudne i przewidywalne odcinki),
- Supernatural (przeraźliwie schematyczny, kiepskie aktorstwo, słaba (tania) realicja),
- Enterprise (buraki, nuda i powtórki, rozwalenie kanonu, katastrofalne aktorstwo),
- Mutant X (kiepskie aktorstwo, przewidywalne i mało oryginalne odcinki),
- Andromeda (przeraźliwa naiwność, kiepskie aktorstwo, Sorbo jako kapitan),
Seriale, które uważam za słabe (ale nie totalne dno):
- Sliders,
- Hercules,
- Xena
- Beastmaster,
- Smallville,
- Seaquest,
- Surface,
- Buffy, Vampire Slayer,
Serialem niewykorzystanych możliwości zdecydowanie jest EARTH: FINAL CONFLICT. Właśnie obejrzałem całość i po świetnym pierwszym sezonie opowieść się niestety rozmyła, a ciągłe zmiany głównych bohaterów skutecznie psują klimat. Spore rozczarowanie, gdybym wiedział, tobym nie ciągnął

.
Co do LOSTa, to faktycznie coraz bardziej traci na urodzie. 1 sezon obejrzałem z zapartym tchem, 2 oglądam już raczej z przyzwyczajenia, niż z faktycznej ciekawości. Jeżeli nie zaczną dawać konkretnych odpowiedzi, to obawiam się, że szajba na LOSTa wkrótce się skończy. A szkoda, bo opowieść ma pełne prawo być MEGA przebojem. Tylko ile można trzymać widzów w ciemnościach?