Skocz do zawartości

Zdjęcie

Teoria (miejsca mocy,TB,czarne kamienie,religia)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
196 odpowiedzi w tym temacie

#21 Jonasz

Jonasz

    Generał

  • Użytkownik
  • 4 028 postów
  • MiastoWroclaw

Napisano 18.04.2006 - |13:41|

Wydaje mi się, że mimo wszystko nie wkraczają na grząski grunt. Myślę, że odniesienia religijne są tak subtalnie przekazane, że możliwe do interpretacji na wiele sposobów, niekoniecznie zaszufladkowanych w jednej religii. Nie ma jednoznaczności, aby łatwo zdyskwalifikować czyjeś wierzenia. Myślę że intencją twórców jest przekazanie nam odwiecznej walki dobra i zła, samooczyszczenia, zadośćuczynienia, wejścia na dobrą drogę. Popychają nas ku tego swoimi odwołaniami do symboli religinjych. Przypominają, że ten świat to nie tylko to co widzimy, ale jest również sfera ducha. Jest również potęga podświadomości mogąca w pewien sposób kształtować widzialny świat. Myślę, że to właśnie o to może chodzić. Cała otoczka fizyczno, techniczno, ekperymentalna jest dodatkiem dla tych, którzy lubią wnikać w jej elementy i tworzyć z nich logiczne wytłumaczenie. I dobrze. Serial skierowany jest do szerokiej widowni i każdy może coś znaleźć dla siebie. :)

Jeśli przyjmie się, że ludzi na wyspie zostali wybranie przez Siłę Wyższą, ba na niej doznać oczyszczenia - redempcji. Zostaną wyzwoleni gdy uwierzą. Wszytko inne jest tylko wystawieniem ich na próbę. Jeśłi tak - to własnei Mr. Eko - stanie sie kluczową postacią dla serialu.
» Click to show Spoiler - click again to hide... «

Użytkownik Jonasz edytował ten post 18.04.2006 - |13:43|

  • 0
I know what I like, and I like what I know.
Genesis

#22 gietek

gietek

    Kapral

  • Użytkownik
  • 157 postów

Napisano 18.04.2006 - |16:55|

A co tak trąci ignorancją? Jest to b. duże uproszczenie, ale to forum nie jest do rozważania procesów pod skorupą ziemską.
A z tymi rajcami krakowskimi to faktycznie poważna sprawa: nie pozwalają wszelakiej maści różdzkarzom zdewastować wawelskiego zamku. Oczywiście gdyby ten dostęp był, to wcale nie pojawiłyby sie fragmenty murów z energią z czakramu na wolnym rynku, na to nie pozwala etyka zawodowa badaczy zjawisk paranormalnych :)


No widzisz, zjawisko czakramu wawelskiego nie ma nic wspólnego z dewastacją :)
Jest tam po prostu pewna kamienna ściana, do której chcą się 'poprzytulać' ludzie otwarci na Nieznane.
Nie widzę w tym niczego złego. Jednak zatwardziali sceptycy i cudaczki-wyśmiewaczki chcą aby 'ich' było zawsze na wierzchu i dlatego odgrodzili ową ścianę płotem :)


Ok, dosyć OT.

Motywy religijne w Lost nie są jak na razie prowokujące. Sytuacja pod tym względem jest dość stabilna. Jonasz ma rację, że bardzo łatwo tą stabilność naruszyć. Ja jednak wierzę w merytoryczną 'doskonałość' tego serialu. Ta też może być mocno zachwiana, ale to już inna historia.
Zastanawiam się co będzie jeżeli rozwiązanie Wielkiej Zagadki [o ile ona w ogóle istnieje] ma podłoże religijne. Rzeczywiście Lost musiałoby zabrnąć niebezpiecznie daleko.
Przykład. Jeżeli wyspa jest np swego rodzaju czyścem, to wtedy może dojść do konfliktu światopoglądowego wyznawców różnych religii.
Nie sądzę, żeby próbowano doprowadzić do sytuacji, w której faniLost pozostaną prawie wyłącznie ludźmi, którzy albo dopuszczają istnienie czyśca, albo nie są religijnymi fanatykami.

Uważam, że takie ewentualne rozwiązanie serialu można uznać za mało prawdopodobne - chęć zrobienia dużych pieniędzy na serialu nie pozwoli na taki finał.

Raczej [nie NA PEWNO, ale RACZEJ] motywy religijne są w serialu elementami układanki, chciałem napisać 'ozdobnikami', ale to by zbagatelizowało sprawę. Nie sądzę, aby żaden temat poruszany w serialu był przypadkowy i stanowił ot takie sobie ubarwienie nudnawej i mozolnie toczącej się akcji.

Nabijanie nas w butelkę też raczej nie wchodzi w grę. Po co by mieli to robić? I tak już sobie z nas jaja robią takimi odcinkami jak 'Dave'. To im chyba wystarczy. JEżeli chcą zepsuć serial - bardzo proszę - ale w takim razie jest to zupełnie bez sensu :)

Jak coś mi przyjdzie to tej mojej pustej głowy, to jeszcze napiszę :)

EDIT: Do postu poniżej:
Właśnie fakt, że teoria wyjaśnia w tak łatwy sposób wszystkie zjawiska wydaje mi się zbyt banalny. To nie tak ma być! ;)
Dharma to pojęcie religii Wschodu, nie jesteśmy przecież takimi egoistami by myśleć w kategoriach czystko chcrześcijańskich prawda? :)
Dopóki Dharma nie stawia jasno żadnych doktryn religijnych, to nie jest sektą.
Uznajcie ją za twór psychopatycznego naukowca, próbującego wynaleźć nowy porządek świata, za tajną organizację badawczą, itp ale nie za sektę, bo z religią to nasza poczciwa Dharma niewiele ma na razie wspólnego.

Użytkownik gietek edytował ten post 18.04.2006 - |17:25|

  • 0

#23 Silver

Silver

    Kapral

  • Użytkownik
  • 231 postów
  • MiastoGdynia

Napisano 18.04.2006 - |17:10|

Ta teoria o sferze religijnej może jest nawet ciekawa, jak mówił Jonasz wyjaśnia wszystkie zjawiska od razu ale co wtedy znaczyłaby w tym wszystkim Dharma??? Bo ja uważam że w tej teorii z jakiejś tajnej organizacji prowadzącej jakieś badania naukowe (bo za taką ją uważam) staje się bardziej jakąś sektą (może to ostre określenie ale nic lżejszego nie przychodzi mi do głowy). Bo jak wtedy inaczej wytłumaczyć jej obecność na wypie? No, możemy też założyć że Dharma nie wiedziała nic o żadnych siłach nadprzyrodzonych wyspy i tylko badała jej anomalie pod kątem nauki ale wtedy to wszystko by trochę straciło sens bo przecież na razie wszystko wskazuje na to że własnie Dharma się do tego wszystkiego przyczyniła.
Wydaje mi się że jest to temat na który trzeba zwrócić uwagę przy tej teorii bo Dharmy tutaj brakuje, dlatego jak ma ktoś jakiś pomysł na ten temat to piszcie (ciekawy jestem najbardziej co o tym sądzi Arwena)
  • 0
Milcz - albo powiedz coś, co lepsze jest niż milczenie.
E. J. Walten

#24 Jonasz

Jonasz

    Generał

  • Użytkownik
  • 4 028 postów
  • MiastoWroclaw

Napisano 18.04.2006 - |17:49|

Nawet bardzo subtelnie: takie budowanie katedry to szczyt zawoalowanej aluzji, podobnie jak tytuł odcinka Psalm 23.
I. Asimov w jednej ze swoich książek napisał, że nie ważne co autor "miał na myśli", ważne jest, jak odczytują to czytelnicy :) A FAJA chce, żeby było dużo magii, mistycyzmu, fantasy. I nic to, że twórcy twierdzą, że wszystko dzieje się w rzeczywistości (to chyba moja najczęstsza kwestia na tym forum :))

Ja nie uważam, żeby to było jakiekolwiek aluzje. Budowa "katedry" jest częścia życia. Niejasne po co Eko ta katedra. Czyżby planowal niedzielne nabożeństwa? Być może robi to z nudów, a być może szykuje się jakas niespodzianka i ten kościól bedzie czyms całkiem innym. Ostateczne jego żywot może być równie krótki i mało wazny jak tej żaby. Psalm 23, chyba jest najczęściej cytowanym fragmentem Pisma w amerykańskim kinie. Nic dizwnego, że i tutaj - gdybya nagle Sawyer zaczął recytowac ten psalm to bym się doszukiwał jakis ukrytych treści. W ustach nuduchowionego Eko, brzmi on bardzo naturalnie i na miejscu.

Kwestia rzeczywistosci - a kto powiedział, że Bóg, demony, magia - nie są częścią rzeczywistości.

Użytkownik Jonasz edytował ten post 19.04.2006 - |01:14|

  • 0
I know what I like, and I like what I know.
Genesis

#25 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 18.04.2006 - |20:32|

Trochę dużo się tego nazbierało. Tak, Bóg i wszystko co za tym idzie, łacznie z ogólnie przyjętą moralnością zbudowaną na 10 przykazaniach jest rzeczywistością. Nie każdy musi być wierzący, ale fakt istnienia religii w dzisiejszym cywilizowanym, konsumpcyjnym świecie, jest niezaprzeczalny. Inną kwestią jest czy wierzymy w przekazy religijne inną czy zdajemy sobie sprawę jak wiele miejsca zajmuje w dzisiejszym świecie wiara. Jeśli wiara nie jest rzeczywistością, to co robiły te tłumy w Kościołach jeszcze wczoraj. To jest, to istnieje, fakt niezaprzeczalny. Wiem, wiem, można to nazwać tradycją, ale ta również jest faktem i nieodwołalną rzeczywistością dzisiejszego świata.
Uważam, że serial Lost jest czymś na kształt układanki - puzzli. Dostajemy informacje z wielu dziedzin. Wydaje mi się, że żadna z nich nie jest szczególnie dominująca. A my możemy tylko spekulować i obstawiać swoje karty. Kto wygra? A jeśli nikt? I to by było genialne. :)
Jak najbardziej jestem za mistyczną sferą ukazaną w filmie. I wszyscy dobrze wiemy, że nie dotyczy ona jedynie chrześcijaństwa. Raczej pewnej kultury związanej z szeroko pojętą wiarą. Twórcy nie skupiają się tylko na wersetach biblijnych, nawiązują również do filozofii wschodu. Dharma - odwieczne prawo, coś na kształt wskazówki, drogi, właściwości, natury, cechy charakterystycznej. Naturą istoty ludzkiej, jest poszukiwanie Kosmicznego Bytu, Boga, Stwórcy, itd. zależy jak nazwiemy. To jest jedyna dharma każdej osoby. Stopień boskości w ludziach objawia się poprzez ich wyraźnie odczuwaną świadomość. Naturą świadomości jest szukać Nieskończonego czyli osiągnąć Go. Wniosek, do którego dochodzimy, jest następujący: dharmą ludzkości jest osiągnąć Nieskończoność czyli Kosmiczny Byt. Dharma to jedyna droga, dzięki której ludzie mają szansę cieszyć się wiecznym szczęściem i błogością. Jest ona odwiecznym Prawem kosmicznym rządzącym światem i człowiekiem.
Chrześcijanstwo i droga Dharmy mają wiele ze sobą wspólnego. Chodzi przecież o to samo.
Być może naukowcy Dharmy chcieli założyć coś na kształt społeczeństwa idącego pewną drogą, którą twórcy projektu sobie obmyślili. Niestety okazało się, że mają sekciarskie zapędy. Rozbitkowie są pro chrześcijańscy. I tu mamy chyba element dobra i zła. Wypaczoną sektę robiącą najróżniejsze eksperymenty i Pana Eko wraz z całą załogą, która ma się temu przeciwstawić.
Uff.
  • 0

#26 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 18.04.2006 - |22:52|

Ta teoria o sferze religijnej może jest nawet ciekawa, jak mówił Jonasz wyjaśnia wszystkie zjawiska od razu ale co wtedy znaczyłaby w tym wszystkim Dharma???


Kolejna dziwna myśl zrodzona w mojej głowie:

De Grootowie zakładają DI. Jednym z głównych celów eksperymentu jest stworzenie społeczeństwa doskonałego. Po licznych debatach dochodzą do wniosku, że najlepszym materiałem na członków takiego społeczeństwa są ludzie Wschodu wyznający tamtejszą religię. Wywożą całą grupę na wyspę (może i w takich samych okolicznościach jak Lostowiczów czyli trafiają tam w wyniku katastrofy) rozpoczyna się eksperyment nadzorowany po cichu przez naukowców. Oczywiście to tak skrótowo piszę, bo aspektów eksperymentu może być wiele i bardzo różne. Fakt faktem kończy się tak, że ten projekt rzeczywiście jest 100% utopią i dochodzi do incydentu. Eksperyment nieudany.
De Grootowie się nie poddają i postanwiają działać dalej zmieniając to, co wyszło nie tak, przede wszystkim zabierając na wyspę ludzi innej religii. Nie wiadomo ile trwała pierwsza faza eksperymentu więc między fazą wschodnią, a obecną fazą chrześcijańską mogło być jeszcze parę podejść np. z protestantami (Calvin :) ). Katolików zostawili na koniec wszak wiadomo, że nic tak nie pochłonęło żywotów ludzkich jak krucjaty czy inkwizycja, a co za tym idzie uznano ich za najgorszy materiał na członków społeczeństwa doskonałego, na pierwszym miejscu stawiając pogrążających się w nirwanie ludzi Wschodu :) A w międzyczasie między jedną a drugą fazą eksperymentu coś niedobrego podziało się z nadzorującymi wszystko naukowcami i w efekcie pojawili się The Others.

Napisaliście tu wiele słów, ale z całym szacunkiem nie pchnęło to rozważań w żaden sposób do przodu. Czysto akademickie dyskusje na temat religii udowodniły Wasze oblatanie w temacie i sprawnośc w posługiwaniu się słowami :) ale czy ruszyliśmy w jakiś sposób w kierunku rozwiązania zagadki? Chyba nie. Zresztą, może nawet nie rozwiązania zagadki, ale stworzenia jakiejś swojej wersji wydarzeń, ułożenia elementów puzzle w historię. Porozrzucaliście te elementy każdy z nich obracając w palcach na każdą stronę i odkładając z powrotem na bok, a w obrazku jak na razie wciąż są tylko krawędzie boczne, które najprościej ułożyć. Trzymając się terminologii serialowej póki co jesteście men/woman of science, a w końcu ten wątek powstał aby na kanwie nowej teorii przedstawić jakąś prawdopodobną (mniej lub bardziej) historię. Wobec tego ja postaram się od czasu do czasu jakąś opowiedzieć i zapraszam do łączenia elementów układanki w całość, a nie tylko debatowania nad nimi :)

Osobiście uważam, że Wyspa nie została wybrana ze względu na jej mistyczne właściwości (no jak to brzmi :) ). Jest w niej coś bardziej namacalnego i łatwiejszego do uchwycenia (nawet jeśli Maslot twierdzi wciąż, że to science fiction) niźli jej aspekt duchowy. Za tę duchowość odpowiedzialna nie jest Wyspa, a raczej ludzie, którzy na niej przebywają.

Uważam też, że cokolwiek wymyślimy na kanwie nawiązań do religii będzie bardziej efektowne niż to co zaserwuje nam sam serial :) Dla mnie jego twórcy to ludzie przesiąknięci nie rozległą wiedzą na temat świata, a raczej wiedzą na temat co i jak zrobić żeby powstał efektowny produkt czyli w tym wypadku serial. To nie men of science, a tylko men of entertainment i złapią się każdej możliwości żeby ten entertainment dostarczyć. Poza tym mają w ręku wszystkie atuty i możliwość manipulacji w każdej chwili mogąc zmienić to co sobie zamierzyli. "Lost" poszedł w takim kierunku, że z łatwością można wpychać kolejne zagwózdki i elementy niekoniecznie się potem z nich rozliczając. Niekończące są tu dyskusje o minach bohaterów, co mnie trochę śmieszy, bo przecież co to za problem powiedzieć do aktora: "a teraz zrób głupią minę niech się zastanawiaką dlaczego taką zrobiłeś". I tak samo może być z tymiodniesieniami do chrześcijaństwa. Niektóre coś znaczą, inne nie i tylko od dobrej woli scenarzystów zalezy które są które. A my możemy jedynie spekulować i wynajdywać kolejne nawiązania w stylu nazwy szpitala w którym pracował Jack. St. Sebastian Hospital. Święty Sebastian był chrześcijańskim męczennikiem... itd. itd. No, ale odbiegłem od tematu.
  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#27 Gaj

Gaj

    Sierżant

  • Użytkownik
  • 708 postów

Napisano 19.04.2006 - |01:01|

Przyznam, że jestem pod pozytywnym wrażeniem osób tu piszących. Jakoś wyrażanych myśli, jakość gramatyki i słownictwa daje podstawy do optymizmu co do kondycji języka polskiego, a raczej co do jakości wykształcenia i sprawności intelektualnej osób tu piszących. Wyrazy uznania.

Niemniej.
No właśnie. Otóż mam usilne wrażenie, że skądś już to znam. Ten ferment, te rozważania z pogranicza fantasy, mistycyzmu i religii, które przeplatają się z wątkami szalenie racjonalistycznymi. Hmmm.
Otóż pamiętam klimat namiętnych rozważań fanów filmu Matrix. Sam niestety w tym uczestniczyłem. Być może te dyskusje docierały do niewielu osób spoza kręgu "zaangażowanych fanów", ale takowe miały miejsce i ta twórczość była naprawdę obfita. Szczególnie dotyczy to okresu po II i przed III częścią. Dla wielu zdecydowanie najciekawszą i najlepsza w sensie pogłębienia i drążenia matrixowego świata była II część. I właśnie po niej rozszalały ogniste dyskusje oraz teorie co i jak. Faktycznie dość wtórny i szalenie płytki pomysł rodem z I części - pod wpływem wielkiego komercyjnego sukcesu - w II części był naprawdę interesujący wałkowany. Pomińmy tu karate, gonitwy i sporo typowo hollywoodzkich wstawek obliczonych na posadzenie w kinie 15 letnich pożeraczy popcornu. Po wytrzepaniu filmu z całego fajansu okazywało się, że mamy do czynienia z bardzo ciekawym światem pełnym naprawdę pytań i zagadek. Warto przypomnieć, że popularne były teorie, że NEO to tylko wirus maszyn służący dobiciu resztek ludzkości oraz że oglądamy Matrix w Matrixie - w końcówce II części Neo w realnym świecie unieszkodliwił sentinele (strażników) co fanów doprowadzał do intelektualnego orgazmu - w trakcie poszukiwań wyjaśnienia. Miłe czasy... Potem przyszła III część i wszystkie dyskusje się skończyły. Zakończenie jakie nam zaserwowano miało 1 niezaprzeczalną cechę - było niespodziewane. Niestety w tej niespodziance było zbyt wiele głupoty, pustki, zaprzeczenia masie iluzji i nawiązań mistycznych. Zakończenie było po prostu żenująco prymitywne i głupie. Do tego dużo strzelanki z fajowych robocików oraz ciekawe wstawki z dworca w "Koluszkach?" + parodia love story + rekord ilości karate-pochodnych problemów z Panem Smith i trup gotowy. Pożeracze popcornu byli średnio ubawieni, a fanowie i "ambitni fani" dostali po [beeep]ce za szukanie zbyt skomplikowanych analogii, podtekstów i rozwiązania zagadek.

Otóż Wasze dyskusje w swym schemacie są zbliżone do tego co pamiętam z czasów oczekiwania na 3 część Matrix.
Wydaje mi się, że LOST jak każdy współczesny serial jest produktem ściśle komercyjnym, który rządzony jest przez biznes plan i marketingowców z wytwórni. Scenarzyści, reżyser i aktorzy to jedynie najemnicy, którzy mają wg sprawdzonych metod i koncepcji produkować coś co przynosi zyski. A więc nic co jest zbyt skomplikowane, co nie jest w duchu political corectnes, co jakkolwiek może zmniejszyć zyski dzisiejsze i przyszłe - nie ma racji bytu i jest z góry wykluczone.
Jeśli jest tak jak mówię to zakończenie serialu musi:
- dawać szansę na kontynuację (nigdy nie wiadomo),
- być zrozumiałe dla gospoś domowych na całym globie,
- powinno być nieco niejasne, żeby nie powstało wrażenie, że sprzedaje się widzom siano, którym oczywiście każdy serial w istocie jest,
- musi być zaskakujące, żeby dobra opinia napędzała sprzedaż tam, gdzie się jeszcze da opchnąć kilka sezonów, przecież bez zaskoczenia na koniec sprzedaż by oczywiście spadła razem z opinią o serialu,
- musi pokazywać, że miłość i dobro zwycięża, murzyni są OK, a kobiety powinny być wyzwolone, no i że Ameryka jest cacy, złe zło ma być złe i przegrane - niezależnie od logiki, całych sezonów kluczenia, zwodzenia widzów i podsuwania im w kółko błędnych tropów.

No to w tym kontekście Wasze rozważania są bezsensowne i skazane na porażkę albowiem 95% Waszych konceptów zmierza w złą stronę. Są zbyt skomplikowane, zbyt mało politycznie poprawne i za trudne dla gospodyń domowych na całym świecie. Poza tym mając ściśle dozowane informacje, celowo dobierane i ustawiane pod kątem zmylenia widzów oraz maxymalnego rozbudzenia w nich potrzeby kupowania dalszych odcinków i tak obracacie się w kółku narysowanym Wam przez producentów. Nie ma takiej opcji, żeby poprzez dostępne dane logicznie na dziś dojść o co tu chodzi, bo chodzi na pewno o to, żeby nikt do tego nie doszedł - póki co. Takie są rules.

Jakie jest rozwiązanie Lostowych zagadek? Zapewne prozaiczne i murzyn da radę. Eko trzym się.

Użytkownik Gaj edytował ten post 19.04.2006 - |01:12|

  • 0

#28 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 19.04.2006 - |05:49|

Otóż Wasze dyskusje w swym schemacie są zbliżone do tego co pamiętam z czasów oczekiwania na 3 część Matrix.


Niestety obawiam się, że możesz mieć stuprocentową rację. Zresztą dokładnie o tym samym, choć w dużo bardziej skondensowany sposób, wspominałem już tutaj posługując się tym samym przykładem "Matrixa" dyskusjom o którym też miałem okazję się przyglądać (nie uczestniczyłem z tego prostego powodu, że nigdy "Matrix" nie wywołyłał u mnie większych emocji, ot film). Wyglądało to wtedy tak jak gdyby Wachowscy ciężko się zdziwili, że ich film ma tyle różnych odniesień do historii, religii etc. w efekcie czego całkiem stracili głowę no i skończyli trylogię filmem, w którym facet przez pół godziny czeka na dworcu na pociąg. A kolejne imiona bohaterów nic nie znaczyły, a jedynie cool brzmiały.

To samo w sprawie możliwości zakończenia/rozwinięcia/rozwiązania serialu w podawany przez nas sposób. W poprzednim poście odniosłem się i do tego gdyż uważam identycznie, że prawdziwe rozwiązanie okaże się banalne, a wiele wątków będzie nierozwiązanych. Zresztą kto będzie o nich pamiętał w piątym sezonie...

Tyle tylko, że to już problem twórców "Lost" te zawiedzione oczekiwania. Jeśli tylko gdybanie i szukanie różnych furtek sprawia widzom satysfakcję i radość, to nie ma powodu przejmować się tym, że to prawdopodobnie tylko gadanie po próżnicy.

Do posta dołączam piosenkę Sheryl Crow :)

If it makes you happy
It can't be that bad
If it makes you happy
Then why the hell are you so sad.
  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#29 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 19.04.2006 - |08:09|

Jak na osobę, która narzeka ilość słów, sam nimi swobodnie (żeby nie powiedzieć: rozrzutnie) gospodarujesz :)


A w którym momencie ja na ilość słów narzekałem? W ogóle nie narzekałem, pisałem tylko, że do przodu nie ruszyliśmy. Może i faktycznie wygląda to na narzekanie, ale nim nie jest :) ot stwierdziłem fakt. Rozwlekłe tyrady mi w żadnym wypadku nie przeszkadzają.

Z przykrością muszę cię poinformować, że protestantyzm to jest chrześcijaństwo (Calvin :))


Oj wiem przecież, ale Ty też wiesz o co mi chodziło:) Było późno, pisałem w skrócie.

Nie twierdzę, że to o czym pisałem trzyma się kupy, a napisałem to po to żeby było w czym szukać słabych punktów i zastąpić je punktami mocniejszymi, licząc się z możliwością, że cała ona to słaby punkt :) Nie poluję na ustrzelenie Oryginalnej Teorii Quentina, a jedynie dzielę się tym co mi przychodzi do głowy niezależnie od tego jakiej jest jakości :) I czasem się dziwię, bo często te moje myśli to przede wszystkim "podszyte" są sporym przymknięciem oka i nieco weselszym spojrzeniem na serial, a tu często wszystko dość poważnie zostaje przyjęte. No, ale może to lepiej :)

Znalezienie rozwiązania wielkiej zagadki jest obecnie niemożliwe. Nie posiadamy wystarczającej ilości danych, co więcej możemy przypuszczać, ze serial jest do pewnego stopnia interaktywny - jeśli twórcy zobaczą "swoje" rozwiązanie w internecie, to mogą je zmienić.


Dokładnie tak. O tym samym cały czas piszę.

Dlatego należy tworzyć tyle teorii, ile da się w oparciu o posiadane dane. Poza tym to jest forum dyskusyjne, więc nie służy do oglądania najnowszych zdjęć Evangeline.


Znaczy się to jakiś zarzut względem tego, że niby narzekam na mnogość różnych teorii? Jeśli tak to nietrafiony, bo wcale nie narzekam i wiem co to forum dyskusyjne, nie musisz mi tego tłumaczyć.

P.S. Jeśli byłbyś tak uprzejmy i zachował oryginalną pisownię mojego nicka, byłbym bardzo zobowiązany.


O małą literę się rozchodzi? Byłbym. Sorki za uprzejmą modyfikację.

Użytkownik Quentin edytował ten post 19.04.2006 - |08:10|

  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#30 gietek

gietek

    Kapral

  • Użytkownik
  • 157 postów

Napisano 19.04.2006 - |08:23|

Twoja diagnoza Matrixa i Losta jest błędna.
(...)
A czym się różni Matrix od LOST (oprócz fabuły oczywiście)? A no tym, że twórcy mogą na bieżąco reagować na odbiór serialu. Jeśli planowali na początku, że przyleci Arnold S. i wszystkich uratuje, to zapewne zmienili zdanie.
Dbając o mój image muszę jednak dorzucić coś pesymistycznego. Serial nie może mieć bardzo skomplikowanej fabuły ze względu na grupę docelową, więcej piszę o tym w mojej teorii.
Jak na osobę, która narzeka ilość słów, sam nimi swobodnie (żeby nie powiedzieć: rozrzutnie) gospodarujesz :)
Twoja teoria o próbach z religiami, nie ma żadnego poparcia w treści serialu. Ewidentnie bohaterowie są dobrani tak, żeby przedstawiali sobą różne typy osobowości, kultury, religii itp. Z przykrością muszę cię poinformować, że protestantyzm to jest chrześcijaństwo (Calvin :))
Znalezienie rozwiązania wielkiej zagadki jest obecnie niemożliwe. Nie posiadamy wystarczającej ilości danych, co więcej możemy przypuszczać, ze serial jest do pewnego stopnia interaktywny - jeśli twórcy zobaczą "swoje" rozwiązanie w internecie, to mogą je zmienić.
Dlatego należy tworzyć tyle teorii, ile da się w oparciu o posiadane dane. Poza tym to jest forum dyskusyjne, więc nie służy do oglądania najnowszych zdjęć Evangeline.
(...)


Muszę ze zdziwieniem stwierdzić, że zgadzam się w tej kwestii z maslotem [czy zachowałem dobrą pisownię Twojego nicka? czy on się odmienia przez przypadki? :P]
Na poziomie wiedzy którą dysponujemy nie jesteśmy w stanie stworzyć/odtworzyć monopolistycznej teorii, która wyjaśniłaby wszystko i była za razem oryginalna, zrozumiała dla ogółu, komercyjna.
Takich teorii jest co najmniej kilka - gdyby się postarać, to można by takie teorie spisać, ale po co? Komu się chce? Bo na pewno nie mi! :)
Fakt, że możemy dyskutować nad strzępkami teorii, starać się układać Wielką Układankę w całość, ale nie ukrywajmy... nie jesteśmy w stanie spisać teraz scenariusza odcinków, które jeszcze nie zostały przedstawione widzom. Zatem nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się zdarzy, jak owe elementy teorii zostaną ze sobą powiązane itp.
Możemy jedynie próbować coś niepewnie sklecić - i to właśnie robimy.
Chociaż niektórzy już wiedzą na 100%, mają 'dowody' itp, to ja wiem, że nie wiem i tego się trzymam.

De Grootowie zakładają DI. Jednym z głównych celów eksperymentu jest stworzenie społeczeństwa doskonałego. Po licznych debatach dochodzą do wniosku, że najlepszym materiałem na członków takiego społeczeństwa są ludzie Wschodu wyznający tamtejszą religię. Wywożą całą grupę na wyspę (może i w takich samych okolicznościach jak Lostowiczów czyli trafiają tam w wyniku katastrofy) rozpoczyna się eksperyment nadzorowany po cichu przez naukowców. Oczywiście to tak skrótowo piszę, bo aspektów eksperymentu może być wiele i bardzo różne. Fakt faktem kończy się tak, że ten projekt rzeczywiście jest 100% utopią i dochodzi do incydentu. Eksperyment nieudany.
De Grootowie się nie poddają i postanwiają działać dalej zmieniając to, co wyszło nie tak, przede wszystkim zabierając na wyspę ludzi innej religii. Nie wiadomo ile trwała pierwsza faza eksperymentu więc między fazą wschodnią, a obecną fazą chrześcijańską mogło być jeszcze parę podejść np. z protestantami (Calvin :) ). Katolików zostawili na koniec wszak wiadomo, że nic tak nie pochłonęło żywotów ludzkich jak krucjaty czy inkwizycja, a co za tym idzie uznano ich za najgorszy materiał na członków społeczeństwa doskonałego, na pierwszym miejscu stawiając pogrążających się w nirwanie ludzi Wschodu :) A w międzyczasie między jedną a drugą fazą eksperymentu coś niedobrego podziało się z nadzorującymi wszystko naukowcami i w efekcie pojawili się The Others.


Szacoon! Nie mniej jednak co możesz powiedzieć o 4 8 15 16 23 42 ? Co powiesz o bunkrach i wciskaniu klawisza? O co chodzi z czarnym dymem? Dlaczego naukowcy się przebierają? Skąd mapa na drzwiach? Dlaczego Locke miał niedowład? Dlaczego dlaczego i dlaczego :)
To jest jedynie jakaś luźna myśl. Wielki strzęp, który wyjaśnia trochę, a tak naprawdę nie wyjaśnia niczego.

Napisaliście tu wiele słów, ale z całym szacunkiem nie pchnęło to rozważań w żaden sposób do przodu. Czysto akademickie dyskusje na temat religii udowodniły Wasze oblatanie w temacie i sprawnośc w posługiwaniu się słowami :) ale czy ruszyliśmy w jakiś sposób w kierunku rozwiązania zagadki? Chyba nie. Zresztą, może nawet nie rozwiązania zagadki, ale stworzenia jakiejś swojej wersji wydarzeń, ułożenia elementów puzzle w historię. Porozrzucaliście te elementy każdy z nich obracając w palcach na każdą stronę i odkładając z powrotem na bok, a w obrazku jak na razie wciąż są tylko krawędzie boczne, które najprościej ułożyć. Trzymając się terminologii serialowej póki co jesteście men/woman of science, a w końcu ten wątek powstał aby na kanwie nowej teorii przedstawić jakąś prawdopodobną (mniej lub bardziej) historię. Wobec tego ja postaram się od czasu do czasu jakąś opowiedzieć i zapraszam do łączenia elementów układanki w całość, a nie tylko debatowania nad nimi :)


JA nie obracam elementami układanki. Jeżeli to robię to tylko w celu sprawdzenia, czy brzegi nie są uszkodzone i w dalszym ciągu pasują do puzzli. JEżeli nie pasują - takie elementy wywalam lub ewentualnie odkładam na bok. Może gdzieś wokoło poniewiera się urwana cząstka, której brakuje.
Fantazjowanie jest fajne, ale pod warunkiem, że nie polega na wymyślaniu teorii szczątkowych.
Teorie takie najlepiej byłoby wydobyć z siebie podczas 'burzy mózgów' a na to chyba nie możemy sobie pozwolić (?)
Nie jestem w stanie - ja, prosty chłopak ze wsi :) - ułożyć teorii, która by mnie satysfakcjonowała.
Ktoś może powiedzieć, że nie ma teorii, bo wszystko to ściema i komercja:

No właśnie. Otóż mam usilne wrażenie, że skądś już to znam. Ten ferment, te rozważania z pogranicza fantasy, mistycyzmu i religii, które przeplatają się z wątkami szalenie racjonalistycznymi. Hmmm.
(...)
Pożeracze popcornu byli średnio ubawieni, a fanowie i "ambitni fani" dostali po [beeep]ce za szukanie zbyt skomplikowanych analogii, podtekstów i rozwiązania zagadek.


NAjwyraźniej taka ludzka natura. Nie generalizujmy jednak sytuacji. MArtix nie bardzo mi w wchodził, a 3-ej części nawet nei oglądałem. Co innego Lost.

Wydaje mi się, że LOST jak każdy współczesny serial jest produktem ściśle komercyjnym, który rządzony jest przez biznes plan i marketingowców z wytwórni. Scenarzyści, reżyser i aktorzy to jedynie najemnicy, którzy mają wg sprawdzonych metod i koncepcji produkować coś co przynosi zyski. A więc nic co jest zbyt skomplikowane, co nie jest w duchu political corectnes, co jakkolwiek może zmniejszyć zyski dzisiejsze i przyszłe - nie ma racji bytu i jest z góry wykluczone.
Jeśli jest tak jak mówię to zakończenie serialu musi:
- dawać szansę na kontynuację (nigdy nie wiadomo),
- być zrozumiałe dla gospoś domowych na całym globie,
- powinno być nieco niejasne, żeby nie powstało wrażenie, że sprzedaje się widzom siano, którym oczywiście każdy serial w istocie jest,
- musi być zaskakujące, żeby dobra opinia napędzała sprzedaż tam, gdzie się jeszcze da opchnąć kilka sezonów, przecież bez zaskoczenia na koniec sprzedaż by oczywiście spadła razem z opinią o serialu,
- musi pokazywać, że miłość i dobro zwycięża, murzyni są OK, a kobiety powinny być wyzwolone, no i że Ameryka jest cacy, złe zło ma być złe i przegrane - niezależnie od logiki, całych sezonów kluczenia, zwodzenia widzów i podsuwania im w kółko błędnych tropów.


Nie nie nie! Ja jestem man of faith, Ty mozesz być man of commerce - proszę bardzo :)
Ale ja wierzę w merytoryczną doskonałość Lost! Być może jestem głupi [no bo jaki ma być prosty wiejski chłopak?], ale wierzę, że ten serial mnie nie zawiedzie [jak to idiotycznie brzmi!]. Wierzę, że te godziny spędzone przed TV i komputerem oraz te, spędzone na czytaniu tych skrajnie kretyńskich wypowiedzi i tych bardzo inteligentnych, że moja fascynacja dochodząca do granicy obłędu, że poznanie kilku ciekawych ludzi na tym forum, że wytężona praca moich szarych komórek - że to wszystko coś znaczy! Wierzę, że na końcu nie pozostanie mi wielki niesmak po tym, jak okaże się, że to wszystko był Sen Wielkiego Jeża.
Wyobraź sobie - taka gospodyni rodem z Ameryki też może się zainteresować Lost. One być może nie widzą tak wiele jak my, ale czy to jest konieczne do fascynacji tym serialem?
Zechciej zauważyć, że oprócz Wielkiej Układanki, w tym serialu istnieje coś takiego jak wątek dramatyczny.
Zwróć uwagę, że każdy odcinek kończy się zaskakująco i oczekiwanie na kolejny odcinek staje się coraz bardziej nieznośne.
Jest tu tak wiele, żeby przyciągnąć uwagę prostego zwykłego człowieka [nawet chłopaka ze wsi :) ] że twórcy mogą pozwolić sobie, na logiczne i zadowalające wyjaśnienie wydarzeń serialowych.
I skoro są w stanie to zrobić, to to zrobią. Efektów specjalnych w serialu jest mało [w porównaniu z Matrixem] - niech zatem fabuła będzie efektem specjalnym.

No to w tym kontekście Wasze rozważania są bezsensowne i skazane na porażkę albowiem 95% Waszych konceptów zmierza w złą stronę. Są zbyt skomplikowane, zbyt mało politycznie poprawne i za trudne dla gospodyń domowych na całym świecie. Poza tym mając ściśle dozowane informacje, celowo dobierane i ustawiane pod kątem zmylenia widzów oraz maxymalnego rozbudzenia w nich potrzeby kupowania dalszych odcinków i tak obracacie się w kółku narysowanym Wam przez producentów. Nie ma takiej opcji, żeby poprzez dostępne dane logicznie na dziś dojść o co tu chodzi, bo chodzi na pewno o to, żeby nikt do tego nie doszedł - póki co. Takie są rules.

Jakie jest rozwiązanie Lostowych zagadek? Zapewne prozaiczne i murzyn da radę. Eko trzym się.


Tak, nasze rozwiązania są bezsensowne, pod warukniem, że siedzisz przed komputerem z kartką i ołówkiem i spisujesz scenariusz następnych odcinków, ażeby na końcu rzucić nam triumfalne: "nie mieliście racji"
Za mało wiemy, aby móc stworzyć poważną teorię, która leżała by twardo na porządnych przesłankach, w której brak uchybień i nieścisłości. Wątpię żeby ktokolwiek był w stanie to zrobić po obejrzeniu 19-go odcinka sezonu 2-go. Jeżeli potrafisz lepiej - do dawaj śmiało!
Ja natomiast próbuję wciągnąć się w ciekawą dyskusję zaawansowanego fana Lost, którego zainteresowanie wybiega ponad "no fajny odcinek, ciekawe co bdzie dalej".
Nie chcę brać udziału w plebiscycie na najlepsze 3 postacie serialu. Nie mam ochoty, na głupoty :) Ech ta moja słonność do rymowania...
Po dyskusjach jakie czytam i w których biorę udział oczekuję tego, że po ostatnim odcinku Lost (oby taki nastąpił!) usiądę wygodnie na kanapie i pomyślę "haha, no to żadna z moich teorii się nie sprawdziła, a ten skubany Jonasz miał rację". Ot wszystko

Quentin napisał:

Osobiście uważam, że Wyspa nie została wybrana ze względu na jej mistyczne właściwości (no jak to brzmi :) ). Jest w niej coś bardziej namacalnego i łatwiejszego do uchwycenia (nawet jeśli Maslot twierdzi wciąż, że to science fiction) niźli jej aspekt duchowy. Za tę duchowość odpowiedzialna nie jest Wyspa, a raczej ludzie, którzy na niej przebywają.


Brzmi jak brzmi. Społeczeństwo nie jest przygotowane na przyjęcie tak wielkiej porcji Niezbadanego, zatem śmiem twierdzić, że Wyspa to coś więcej niż tylko element mistyczny. Duchowość rzeczywiście jest domeną Lostowiczów, natopmiast Wyspa w tym znaczeniu jest tylko podkładem dającym efekt jaki obserwujemy.
Nie mniej jednak czarny dym i liczby nie pozwalają mi twierdzić, że to jest science-fiction (no bo jakże to za sprawą człowieka te liczby są wszędzie i dym robi błyski itd :)) Tutaj musi być coś co będzie do końca niewyjaśnione. Być może sprawą liczb zajmuje się Dharma i przy okazji trafiła na czarny dym? W takim wypadku sprawa do końca pozostanie niewyjaśniona, a dziadek Jack będzie straszył dymem swoje wnuki.

Quentin napisał:

Uważam też, że cokolwiek wymyślimy na kanwie nawiązań do religii będzie bardziej efektowne niż to co zaserwuje nam sam serial :) Dla mnie jego twórcy to ludzie przesiąknięci nie rozległą wiedzą na temat świata, a raczej wiedzą na temat co i jak zrobić żeby powstał efektowny produkt czyli w tym wypadku serial. To nie men of science, a tylko men of entertainment i złapią się każdej możliwości żeby ten entertainment dostarczyć. Poza tym mają w ręku wszystkie atuty i możliwość manipulacji w każdej chwili mogąc zmienić to co sobie zamierzyli. "Lost" poszedł w takim kierunku, że z łatwością można wpychać kolejne zagwózdki i elementy niekoniecznie się potem z nich rozliczając. Niekończące są tu dyskusje o minach bohaterów, co mnie trochę śmieszy, bo przecież co to za problem powiedzieć do aktora: "a teraz zrób głupią minę niech się zastanawiaką dlaczego taką zrobiłeś". I tak samo może być z tymiodniesieniami do chrześcijaństwa. Niektóre coś znaczą, inne nie i tylko od dobrej woli scenarzystów zalezy które są które. A my możemy jedynie spekulować i wynajdywać kolejne nawiązania w stylu nazwy szpitala w którym pracował Jack. St. Sebastian Hospital. Święty Sebastian był chrześcijańskim męczennikiem... itd. itd. No, ale odbiegłem od tematu.


Owszem, w tym co piszesz jest sporo prawdy. Jednakże, jako man of faith, nie dopuszczam myśli, że serial miałby być jednym wielkim rozczarowaniem. To nie może być tylko entertainment i robienie widza w balona. To nie wchodzi w grę. Czy mam rację? Zobaczymy :)

P.S. Musiałem wywalić kilka emotikon, bo mi nie chciało wrzucić posta na forum...

Użytkownik gietek edytował ten post 19.04.2006 - |08:27|

  • 0

#31 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 19.04.2006 - |09:25|

W największych marzeniach nie przypuszczałam, że temat ten tak sie rozwinie! Mało tego, że skłoni do pisania merytorycznie doskonałych postów (nie liczę swoich). Nie chcę cytować kolejnych postów. Odpiszę ogólnie, jak zwykle zresztą. ;)
Skoro, to wszystko co widzimy w serialu to atak marketingowy na widza, co zapewne ma miejsce, to po jaką uczestniczymy na forum. Z góry załóżmy, że twórcy się z nami bawią i dajmy sobie spokój z analizowaniem wszystkiego co sie da. Proponuję zasiąść spokojnie przed monitorem, ekranem, obejrzeć odcinek i przyjąć wszystko takim jakim jest. Nie marnować czasu na zbędne dyskusje, prowadzące donikąd. Nie? Skąd ten sprzeciw? Ano właśnie. Jesteśmy tu dla intelektualnej rozrywki. Dajmy się kręcić w kółko producentom serialu. Dlaczego nie. Wodzą nas za nosy, puszczają oczka, udawajmy więc że nas to nadal pasjonuje. Przyjmijmy ich wizję i rozmawiajmy dalej.
Dając się porwać przez wykreowany lościański świat, nadal będę woman of faith. I już. Dlaczego nie? A będąc woman of faith, uważam że element duchowości, realnej czy też nie, zależy z jakiego kąta spojrzeć, jest obecny na wyspie i jest częścią zagadki. Mam nadzieję, że Eko sprawdzi się i nie będzie rozczarowaniem jak dwa ostatnie odcinki jakie dla mnie osoboście były.
Nadal uważam, że mamy do czynienia z ogólnie przyjętym pierwiastkiem dobra i zła na wyspie. Przyjmując tę teorię, bądź nie, proponuję zacząć układać puzzle. Bo co niby innego mamy robić do następnego odcinka? :)
Jedną z kwestii, nad którą już gdzieś się zastanawiałam, jest to co było pierwsze. Liczby, które wpisano do wyszukiwarki satelitarnej, czy wyspa, która miała w swoim położeniu te numerki. Jak Wam się wydaje?
  • 0

#32 gietek

gietek

    Kapral

  • Użytkownik
  • 157 postów

Napisano 19.04.2006 - |09:32|

Jedną z kwestii, nad którą już gdzieś się zastanawiałam, jest to co było pierwsze. Liczby, które wpisano do wyszukiwarki satelitarnej, czy wyspa, która miała w swoim położeniu te numerki. Jak Wam się wydaje?


Tym razem napiszę krótko :)
Niestety nie rozumiem o co chodzi z tymi liczbami. Wpisywałem te liczby w różnoraki sposób, nawet w ten 'właściwy' i nic.
Jest tam jakaś wyspa, ale wcale nie na tych współrzędnych, tylko gdzieś obok i to dość daleko od przecięcia się odpowiedniego równoleżnika z odpowiednim południkiem.
Poza tym ktoś pisał jeszcze, że od tego miejsca jest 108 km do najbliższego lądu...
Nie wiem, ale dla mnie jest to gigantycznie naciągane, dopóki mi ktoś tego nie wyjaśni. Please :)
  • 0

#33 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 19.04.2006 - |09:44|

Muszę ze zdziwieniem stwierdzić, że zgadzam się w tej kwestii z maslotem
Na poziomie wiedzy którą dysponujemy nie jesteśmy w stanie stworzyć/odtworzyć monopolistycznej teorii, która wyjaśniłaby wszystko i była za razem oryginalna, zrozumiała dla ogółu, komercyjna.


W tej kwestii myślę, że wszyscy zgadzamy się z maslotem. Zresztą to chyba najpewniejsza rzecz, którą możemy stuprocentowo założyć, że nie wygramy z twórcami serialu w tej zabawie w kotka i myszkę. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby się bawić.

Nie mniej jednak co możesz powiedzieć o 4 8 15 16 23 42 ? Co powiesz o bunkrach i wciskaniu klawisza? O co chodzi z czarnym dymem? Dlaczego naukowcy się przebierają? Skąd mapa na drzwiach? Dlaczego Locke miał niedowład? Dlaczego dlaczego i dlaczego :)


Jak już pisałem moja teoryjka została napisana w wersji szczątkowej na podstawie impulsu w mózgu i pewnego skojarzenia. A napisałem ją tutaj aby można było spróbować pokusić się o wstawienie tych wszystkich elementów w jej ramy (przy uprzednim wywaleniu tego co w niej nie pasuje), bo nie daje ona odpowiedzi na żadne z powyższych pytań. Przy odrobinie wyobraźni można je tam wepchać. Propozycja eksperymentu opartego na segregacji religijnej w tej teoryjce to jedynie część możliwej całości, może nawet i nie najważniejsza, a zaledwie jakaś poboczna. Oczywiście przy założeniu, że w ogóle coś takiego ma rację bytu, bo wielu przesłanek ku temu nie ma :) i w gruncie rzeczy porusza się jedynie w obrębie mojej wyobraźni, którą może i pobudzę do odpowiedzi na dręczące Cię pytania. Może :)

JA nie obracam elementami układanki. Jeżeli to robię to tylko w celu sprawdzenia, czy brzegi nie są uszkodzone i w dalszym ciągu pasują do puzzli. JEżeli nie pasują - takie elementy wywalam lub ewentualnie odkładam na bok. Może gdzieś wokoło poniewiera się urwana cząstka, której brakuje.


Nie wiem dlaczego, prawdopodobnie źle się wyraziłem :) ale broń Boże nie pisałem wcześniej żadnych zarzutów pod niczyim kierunkiem.

Teorie takie najlepiej byłoby wydobyć z siebie podczas 'burzy mózgów' a na to chyba nie możemy sobie pozwolić (?)


I do tego zachęcam. Do zastosowania teorii w praktyce :)

Duchowość rzeczywiście jest domeną Lostowiczów, natopmiast Wyspa w tym znaczeniu jest tylko podkładem dającym efekt jaki obserwujemy.


W tej kwestii jestem bardziej sceptyczny. Gdyby chrześcijańscy naukowcy znaleźli wyspę, na której ludzie zaczynają wierzyć w Boga to już dawno wywieźli by tam wszystkich niewierzących i odpadłoby wysyłanie do Puszczy Amazońskiej misjonarzy, którzy z wyrazami wdzięczności mogą zarobić co najwyżej z oszczepu :) Szał modlitewny jakoś nie ogarnął Lostowiczów.

Być może sprawą liczb zajmuje się Dharma i przy okazji trafiła na czarny dym?


Idąc tropem mistycznych umiejętności Wyspy :) ów czarny dym może być kumulacją grzechów ludzi przebywających na tej wyspie i nagle się tam nawracających, przyjmujących chrzest et cerata :)

Jednakże, jako man of faith, nie dopuszczam myśli, że serial miałby być jednym wielkim rozczarowaniem. To nie może być tylko entertainment i robienie widza w balona. To nie wchodzi w grę. Czy mam rację? Zobaczymy :)


Szczerze Ci życzę abyś tę rację miał :)

W największych marzeniach nie przypuszczałam, że temat ten tak sie rozwinie!


Trza by chyba zmienić jego nazwę na bardziej rozpoznawalną w kwestii tego co jest w środku. Może: "Teorie na temat miejsc mocy, czarnych kamieni i religijnych odwołań". Trochę długie... Może krócej: "Teoria (miejsca mocy, czarne kamienie, religia)"

Skoro, to wszystko co widzimy w serialu to atak marketingowy na widza, co zapewne ma miejsce, to po jaką uczestniczymy na forum. Z góry załóżmy, że twórcy się z nami bawią i dajmy sobie spokój z analizowaniem wszystkiego co sie da. Proponuję zasiąść spokojnie przed monitorem, ekranem, obejrzeć odcinek i przyjąć wszystko takim jakim jest. Nie marnować czasu na zbędne dyskusje, prowadzące donikąd. Nie? Skąd ten sprzeciw?


Mnie nie przeszkadza to, że zakładam iż to wszystko może być właśnie jedynie takim marketingowym chwytem. Może albo nie (przy czym bardziej obstaje przy tym, że niestety może). Z tym, że świadomość takiej możliwości nie powstrzyma mnie przed dyskutowaniem o serialu i tworzeniem kolejnych teoryjek. Jak każdy z nas mam z tego jakiś tam fun i to w tym wszystkim jest najważniejsze.

Jedną z kwestii, nad którą już gdzieś się zastanawiałam, jest to co było pierwsze. Liczby, które wpisano do wyszukiwarki satelitarnej, czy wyspa, która miała w swoim położeniu te numerki. Jak Wam się wydaje?


EDIT:

Przede wszystkim nie ma żadnej pewności, że wyspa leży na tych współrzędnych. Jak napisał gietek na tych współrzędnych nie ma żadnej wyspy, ale faktem jest, że znajdują się one na trasie Sydney Los Angeles czy gdzie oni tam lecieli, bo nie pamiętam.

Naciągane, nie naciągane - Robson wynalazł gdzieś, że te współrzędne to przypuszczalne miejsce, w którym znajdowała się... Atlantyda :D

Użytkownik Quentin edytował ten post 19.04.2006 - |09:49|

  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#34 baku_tarnow

baku_tarnow

    Starszy szeregowy

  • Email
  • 128 postów

Napisano 19.04.2006 - |10:02|

A ta mapa ?

http://chaotic.blox....f47113551_o.jpg

Lub to:

http://p073.ezboard....icID=2391.topic

Użytkownik baku_tarnow edytował ten post 19.04.2006 - |10:04|

  • 0
.

#35 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 19.04.2006 - |10:19|

A ta mapa ?
http://chaotic.blox....f47113551_o.jpg


Mapa, mapą. W rzeczywistości na tych współrzędnych nie ma żadnej wyspy. Mozna na googlach sprawdzić. AFAIR tylko woda oblewa punkt przecięcia współrzędnych.

Bo grupa FAJQA tworzy teorie dziurawe jak ser szwajcarski, bez oparcia w materiale dowodowym. Wypuszcza zdezelowane hipotezy, opakowane w mistyczne lub wręcz baśniowe uzasadnienia. Aby to wszystko ukryć sprowadza dyskusję na manowce.


W żadnym wypadku nie próbuję ukryć żadnych dziur szwarjcarskich w moich zdezolowanych teoriach maslocie, mistrzu nadinterpretacji. Zresztą ja nie mam żadnej teorii, tylko luźne myśli.

Użytkownik Quentin edytował ten post 19.04.2006 - |10:16|

  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#36 gietek

gietek

    Kapral

  • Użytkownik
  • 157 postów

Napisano 19.04.2006 - |11:00|

A ta mapa ?
http://chaotic.blox....f47113551_o.jpg


Tak, słucham? :)
Co ta mapa?
Co na niej jest?
Bo ja widzę gwiazdkę na Pacyfiku - sam mogę tak zrobić niekoniecznie przy użyciu GoogleEarth :)
Nie widzę żadnej wyspy.
Poza tym dowonla manipulacja liczbami 4 8 15 16 23 42 może doprowadzić tam gdzie się chce :)
Jak wpisuję długość 4 8' 15'' i szerokość 16 23' 42'' to mi wychodzi Atlantyk albo Afryka.
A jak wpiszę 4.815, 162.342 to mi wychodzi na południowy zachód od jakiejś wyspy która ma współrzędne ok:

5.315, 162.97

Teraz podajcie mi jakikolwiek związek z liczbami :)

Lub to:

http://p073.ezboard....icID=2391.topic


Hę? Co 'to'? :)
Nie wiem o co Ci chodzi - o konstelację Wilkej Niedźwiedzicy (czy czego tam)?
Podobne jak pantofle i japonki.
  • 0

#37 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 19.04.2006 - |11:08|

Teraz do rzeczy:
Ten temat dotyczy teorii grupy FAJQA. I zamiast dyskutować na ten temat, to zastanawiamy się, czy jest sens w ogóle tworzyć jakiekolwiek teorie. A dlaczego? Bo grupa FAJQA tworzy teorie dziurawe jak ser szwajcarski, bez oparcia w materiale dowodowym. Wypuszcza zdezelowane hipotezy, opakowane w mistyczne lub wręcz baśniowe uzasadnienia. Aby to wszystko ukryć sprowadza dyskusję na manowce. W grupie FAJQA jest spora specjalizacja:
Arwen: unika jak ognia szczegółów, na pewnym stopniu uogólnienia zawsze ma się rację
Jonasz: powtarza to samo do znudzenia, aż w końcu jego rozmówca się zmęczy i da za wygraną
Quentin: mistrz dygresji

Maslot, oczywiście masz rację. Pokłony. Twoja teoria jest najbardziej sensowna i wszyscy mający trochę oleju w głowie zdają sobie z niej sprawę. Istnieje tylko jedno 'ale'. Jakoś teoria ta nie inspiruje, gdyż wszystko znalazło swoje wytłumaczenie. My jednakże chcemy czegoś więcej. Opierając się na ostatecznej prawdzie Twojej teorii błądzimy sobie po manowcach, żeby nie zaczęło wiać nudą w oczekiwaniu na następny odcinek.

Quentin
Oczywiście, możnaby zmienić temat, ale jeśli rozmowa potoczy się na bliżej nieokreślone teorie?
Coś zapomnieliśmy o kamieniach - należy koniecznie do nich wrócić.

Jonasz
Gdzie jesteś?

Ogólnie
Z tego co pamiętam, po wpisaniu współrzędnych w Google, otrzymałam piękną mapkę pośrodku. Jeżeli to mit, w takim razie poddaję się. :)
Druga sprawa: Chyba przekonuję się do teorii TB. W pierwszym momencie brałam pod uwagę określone naukowo miejsca gdzie mamy do czynienia z fenomenami, ale potem biorąc pod uwagę marketingową manipulację doszłam do wniosku, że wyspa jest nowym miejscem TB stworzonym przez twórców.
  • 0

#38 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 19.04.2006 - |11:24|

Oczywiście, możnaby zmienić temat, ale jeśli rozmowa potoczy się na bliżej nieokreślone teorie?


Będziemy stosunkowo dopisywać do tematu nowe rewelacje ;) Optuję za zmianą tematu na bardziej konkretny z tego powodu żeby uniknąć tworzenia "nowych" identycznych teorii w innych wątkach. Gdzieś już widziałem pytanie o czarne kamienie mimo obecności tego wątku. I to w sumie naturalne, bo temat "najnowsza teoria" nic nie mówi o zawartości wątku więc patrząc po tematach wynika na to, ze czarnych kamieni nikt jeszcze nie próbuje rozgryźć :)

Oczywiście ja jestem spolegliwy i jak zdecydujesz tak przyjmę to do wiadomości :) Z mojej strony była to jedynie mała dygresja :D Może sobie nicka zmienię na jakiś "Dygrys" albo co :D

Coś zapomnieliśmy o kamieniach - należy koniecznie do nich wrócić.


Przyjdzie czas to się do nich wróci. Na razie cóż o nich pisać. No chyba, że poszperać za jakimiś doniesieniami odnośnie ich odpowiedników w realu, bądź pociągnąć dalej moją opowiastkę o tym skąd wzięła się nazwa "Black Rock" i co działo się dalej w tym temacie.

Użytkownik Quentin edytował ten post 19.04.2006 - |11:25|

  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#39 Jonasz

Jonasz

    Generał

  • Użytkownik
  • 4 028 postów
  • MiastoWroclaw

Napisano 19.04.2006 - |12:51|

Ta teoria z wolna zaczyna mnie przerastać. Tyle wykwitło z niej wątków i dygresji, że zaczynam sie powoli gubić. Wolałbym, że by było troche prosciej.

Maslot zarzuca teorii braku oparcia o solidne fakty. I tu sie myli. Mamy taki PseudoHenry. Jego strach przed NIM. Boi się go bardziej niż śmierci. Czego człowiek może bac się bardziej niz smierci - tylko Boga. Oczywiscie pozostaje do odpowiedzi pytanie jakeigo Boga. To znów Henry daje nam wyrazną odpowiedź. Wyspa jest zapomniana przez Boga, a reczej przez niego niewidziana, musimy więc wykluczyć dobrego Boga - wyspą rządzi Demon - anty-Bóg.

W tym świetle wszystko już staje sie proste i oczywiste, a kazda sekunda filmo przejżysta jak kryształ.

Użytkownik Jonasz edytował ten post 19.04.2006 - |12:52|

  • 0
I know what I like, and I like what I know.
Genesis

#40 gietek

gietek

    Kapral

  • Użytkownik
  • 157 postów

Napisano 19.04.2006 - |14:08|

He he he
(dla niewprawionych w czytaniu mowy ciała - chyba tu takich nie ma, ale na wszelki wypadek: szyderczy śmiech)
Dowód musi być obiektywny. Może On jest dobry w torturach, może Fenry uważa rozbitków za cieniasów, którzy nie posuna się do zabójstwa itp.
Bóg, Anty-Bóg, demon, co jeszcze będzie? Zła wiedźma w domku na kurzej stopce?
Chyba poproszę jakiegoś niezależnego moderatora o zamknięcie tego wątku, bo dyskusja już dawno stała się popisem możliwości literackich jej uczestników:)


Nie przesadzaj. To że nie podoba Ci się ta hipoteza, to chociaż nie wyśmiewaj jej :)
Akurat w tej kwestii opieramy się na tym co powiedział Henry i zastanawiamy się jaka jest tego przyczyna.
Być może "Bóg tej wyspy nie widzi" to tylko metafora [trudne słowo], ale być może nie.
Wszędzie musi być to 'szkiełko i oko'? A gdzie te wszystkie wampiry, elfy, krasnale, smoki, itp? :)
Jak mnie przypili, to napiszę taką teorię, że będziesz leżał na ziemi przez dwa dni :P
Ten wątek nie jest popisem literackim - już chociaż nie odmawiaj nam przyjemności pisania ;]
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


    Bing (1)