z resztą odnośnie pierwszego postu, że niby jest to system, który ma zniszczyć wyspę, raczej nie, ponieważ śmiesznie by działał, po nie wpisani kodu na czas coś zaczęło hałasować, ale jednak jak go sie wpisało po czasie to wszystko sie spokoiło... to raczej coś innego jest jak wielka bomba... Pozatym to użądzenie zalane betonem to może być jakiś akcelerator np. skoro stacja ta zajmowała się magnetyzmem, to może przyspieszali tutaj jakieś cząsteczki, rób badali inne zjawiska, typu "tworzenie czarnych dziur" itd. urządzenie to mogło się popsuć, ale nie da sie go wyłączyć (tak jak reaktora atomowego w czarnobylu), dlatego zostało odcięte od bunkru, a nie wpisanie kodu może powoduje wyłączenie np. chłodziwa, co powoduje te hałasy i tak dalej maszyna się przegrzewa i może faktycznie wybuchnąć, choć byłby to wybuch nie zamierzony... Z drugiej strony nie logiczne byłoby to wpisywanie kodu w tak ważnej sprawie, tak jak już mówiłem, skoro wpisywanie kodu jest ważne, aby wypadek się nie powtórzył, to dlaczego nie stworzono program który byłby znacznie bardziej bezpieczny od ludzi bo działałby zawsze... Pozatym co się stanie jak się wpisze inną kombinację... Poza tym irytuje mnie to, że said nie próbuje poznać tego urządzenia, tyc komputerów i tak dalej... wg. mnie jest to jedyna osoba, która mogłaby coś na ten temat powiedzieć, a w ogóle się nie udziela...
To raczej na pewno nie jest akcelerator, takich badań nad wyokoeneretycznymi cząstkami prowadzi sie w wielu miejscach na świecie, nie byłoby to raczej nic dziwnego (budowa akceleratora). Co do badania czarnych dziur i ect. to do tego potrzeba baaaardzo duzych energii wiec tez odpada. Moim zdaniem to na wyspie rzeczywiscie znajduje sie urzadzenie elektromagnetyczne (jakie? nie wiem), a mechanizm odliczajacy ma je w wypadku nie wpisania odpowiedniej kombinacji licz zniszczyc (urządzenie nie całą wyspe) aby w nie powołane łapska nie wpadło.
a w jaki sposob mieli by sie wydostac z wyspy
, a dlaczego mialo by byc amerykanskie wszystko
, troche to naciagane
Mysle ze to raczej nie jest pomysl naukowców z jednego kraju, (znajac zycie to finansowali to jednak amerykanie)
Teoria bardzo śmiała. Tylko z tego co dotychczas widziałem w drugim sezonie (do 2x14 włącznie) gołym okiem widać, że projekt rozpoczęty przez Dharmę leży już od lat odłogiem i nikt się nim nie interesuje. Komputer jak i całe uposażenie bunkru wskazuje na to, że nikt tam nic nie dowoził od lat osiedziesiątych. Inni wyglądają tak jakby nie mieli kontaktu ze światem zewnętrznym od przynajmniej 20 lat, kumpel Dasmonda nigdy nie doczekał się na (podobno 500 dniową) zmianę, która miała zająć się wciskaniem guzika...
Z innej beczki, ale jednak... Cała ta sprawa z wciskaniem guzika to jedna wielka ściema. Skoro jest tam komputer (stary bo stary, ale jednak) to dlaczego nikt nie pomyślał o zautomatyzowaniu tej procedury? :-)
Być moze uważano ze nie jest to do końca bezpieczne, powierzac maszynie tak wazna misje jak wpisywanietego kodu :] , moze znajdujaca sie tam maszyneria to rzeczywiście cos do daje ogromne mozliwości (władze?)
Teoria z końcem świata w żaden sposób nie tłumaczy dlaczego ten przycisk należy wciskać co 108 minut. Ostateczny koniec nie zdaża się codziennie, a execute należy wciskać 13 razy na dobę... Jakby nie patrzeć to trochę często. ;-)
Jest taka teoria na która sie kiedyś natknalem mowiąca że mechanizm odliczajacy jest zwiazany z satelita, która uruchamia mechanizm samozniszczenia. Ponieważ czas obiegu satelity wokół ziemi wynosi 108 minut to zegar odlicza własnie ta wartość. W sumie to nawet ciekawe ponieważ pamiętam że w któryms odcinku wspominano ze nie mozna wczesniej wpisać liczb niz chyba ok 1 przed "deadline".
Zwróć uwagę, że Dharma starała się zapewnić niezawodność - 2 osoby dyżurujące. Poza tym system "ludzki" ma tą przewagę, że jest bardziej elastyczny od systemu komputerowego. Załóżmy, że po zakończeniu odliczania ma nastąpić dezynfekcja wyspy. Póki ludzie są, system jest wyłączany przed rozpoczęciem procesu, jeśli ludzie zachorują system nie dopuści do przeniesienia choroby gdzie indziej. Oczywiście to hipoteza wymyślona na poczekaniu, ale wskazuje na to, że nie zawsze system komputerowy jest lepszy.
Inną kwestią jest, że do badań bierze się wyselekcjonowaną grupę ludzi, zapewnia grupę kontrolną itp. Ludzie z Dharmy to naukowcy i nie pozwoliby sobie na zaniedbanie w tej kwestii. Także raczej nie jest to eksperyment z wpisywaniem liczb.
Zgadzam się, być moze wazne jest aby na wyspie przebywali ludzie zajmujacy sie eksperymentem (czytaj zaufani). To oni kontroluja eksperyment prowadza badania, wykorzystuja go. Moze urzadzenie na wyspie jest takze bardzo niebezpieczne (moze być wykorzystanie jako broń). Dlatego ważne jest aby to człowiek wpisywał te liczy (członek DARMHA'y).