Skocz do zawartości

Zdjęcie

Jack O'Neill [SG1]


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
121 odpowiedzi w tym temacie

#21 Luc_

Luc_

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 22 postów
  • MiastoJarosław

Napisano 07.10.2003 - |06:10|

Bez RDA i w roli Pułkownika Jacka Oneilla to już nie byłby ten sam serial, nie wyobrażam sobie jakiegoś innego aktora w tej roli.
Jack moze i jest trochę z typu twardzieli i lekkich przygłupów, był szkolony do akcjii specjalnych , więc wiedza w zakresie archeologii i astrofizyki nie była mu potrzebna.
W roli dowódcy sprawdza się bardzo dobrze i nie ma potrzeby zastępować go kims innym, miała by wtedy taka sama sytuacja jak w odcinku gdzie Hammond odszedł ze służby, byłoby to trochę nieciekawe. SG-1 raz miala zmienionego dowódcę, co prawda w ramach akcjii wymierzonej przeciwko NID ale zawsze to coś, mi się to wtedy zbytnio nie widziało.

Pozdrooffka :D
  • 0

#22 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 07.10.2003 - |08:01|

Boże Jack jest poprostu boski. Taki przystojny z niesamowitym poczuciem humoru, taki kosekwenty w swoim dziłaniu, zdecydowany, upary, wrazliwy. A jaki niesamowity z niego dyplomata - wszytko z wszystkimi wynegocjuje. Jest niesamoitym strategiem, ma zaufanych i nieomylnych doradców w postaci Sam i Daniela. Potrafi błyskwicznie podjąc trafną decyzję  Wkońcu jest kolejnym krokiem ewolucji człowieka - jest bradziej rozwinięty. Jego lojalność wobec innych jest godna podziwu. A jaki on jest wymagający. Sztuke wojskową opanowła do perfekcji. Doskonały strateg, znawca broni wszelkiej maści, niesamowity pilot, komandos który przetrwał szereg niebezpicznych misji, świetnie wyszkolony. szczery, może troszkę skryty w sobie. A przy tym wszystkim to taki normalny facet.
Chyba się porzygam przez to co tu napisałem.....

oj świetne...tego mi było trzeba na poprawę humoru. Jako przyszła pani redaktor sądzę, że sarkastyczny tekst napisanopo mistrzowsku. Gratuluję :D
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#23 adek1989

adek1989

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 5 postów

Napisano 15.10.2003 - |16:41|

Dowodził pierwszą misją która wyruszyła na Abydos tam zaprzyjaźnił się ze Skaarą i uwolnił tamtejszych ludzi zabijając Ra, później wrócił na Ziemię pozostawiając tam z własnej woli dr Jacksona. Po dwóch latach przerwy był zmuszony ujawnić, informacje że Daniel żyje. Dostał rozkaz sprowadzenia go z powrotem. Jednak w czasie gdy przeprowadzał zwiad na Abydos, Apophis zabrał Skaarę i żonę Jacksona. Po powrocie na Ziemię wyruszył na Chulak by odnaleźć swoich przyjaciół ale oboje zostali wybrani na nosicieli. Do pomocy w ucieczce namówił Jaffa Teal'ca. Gdy wrócił na Ziemię został dowódcą grupy SG-1 wraz z Danielem, Samantha i Teal'c-iem. B)
  • 0

#24 rexus

rexus

    Starszy sierżant

  • W tr. aktywacji
  • 885 postów

Napisano 15.10.2003 - |16:52|

Dowodził pierwszą misją która wyruszyła na Abydos tam zaprzyjaźnił się ze Skaarą i uwolnił tamtejszych ludzi zabijając Ra, później wrócił na Ziemię pozostawiając tam z własnej woli dr Jacksona. Po dwóch latach przerwy był zmuszony ujawnić, informacje że Daniel żyje. Dostał rozkaz sprowadzenia go z powrotem. Jednak w czasie gdy przeprowadzał zwiad na Abydos, Apophis zabrał Skaarę i żonę Jacksona. Po powrocie na Ziemię wyruszył na Chulak by odnaleźć swoich przyjaciół ale oboje zostali wybrani na nosicieli. Do pomocy w ucieczce namówił Jaffa Teal'ca. Gdy wrócił na Ziemię został dowódcą grupy SG-1 wraz z Danielem, Samantha i Teal'c-iem. B)

A ja zdam standardowe pytanie : Co ma piernik do wiatraka

P.S. Po głębszym zastanowieniu - może i ma - ale ten temat to nie życiorys Jacka tylko ocena jego postaci

Użytkownik rexus edytował ten post 15.10.2003 - |16:54|

  • 0

#25 jarmat

jarmat

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 302 postów
  • MiastoRadom

Napisano 18.10.2003 - |20:43|

Jack moze i jest trochę z typu twardzieli i lekkich przygłupów, był szkolony do akcjii specjalnych , więc wiedza w zakresie archeologii i astrofizyki nie była mu potrzebna.

Jack nie jest przygłupem. Każdego kto tak twierdzi przerobić na nosiciela najgorszych robali :angry: :) . On jest po prostu bardzo dobry w tym, do czego był szkolony, a do zostania pułkownikiem w siłach specjalnych nie jest potrzebna wiedza akademicka z historii Egiptu, dyplom psychiatry ani doktorat z fizyki kwantowej. Sam ma w tych dziedzinach wiedzę lekko liźniętą a za debila się nie uważam. Myślę, że to samo dotyczy większości z nas. Każdy jest specjalistą w swojej dziedzinie.

Użytkownik jarmat edytował ten post 18.10.2003 - |20:45|

  • 0
There is always a bigger fish.

#26 kmi01

kmi01

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 44 postów

Napisano 20.10.2003 - |08:58|

[COLOR=red]Chyba czegoś nie rozumiem . :huh: Skoro O'Neill jest taki płytki, tak łatwo go rozszyfrować, a RDA tak dał ciała grając tą rolę, to dlaczego wywiązała się tak długa dyskusja na ten temat?

Według mnie postać jest ciekawa - nie można jej mimo wszystko tak łatwo w ciągu 60s rozszyfrować. I to jest duży plus - nie jest ani biała ani czarna - za dużo w TV takich "aniołków" i "czarnych charakterów", po których wiadomo od razu, co zrobią lub powiedzą. O'Neill nie jest może bystrzachą, ale kto z was przyzna się otwarcie, że jest, ha? Od tego jest Sam i Daniel.

Mówcie i piszcie co chcecie, ale ja lubię tą postać (chociaż czekam, że w końcu i mnie zaskoczy jakimś przebyskiem - no może nie geniuszu- ale czymś w pobliżu)

Pozdrówka ;)
  • 0
S&J Ship :

Procrastinator's Creed #7-

I shall never forget that probability of a miracle, though infinitesimally small, is not exactly zero


Nigdy nie zapomnę, iż prawdopodobieństwo wystąpienia cudu, choćby nie wim jak nikłe, nie wynosi zero.

#27 Dag

Dag

    Plutonowy

  • VIP
  • 485 postów

Napisano 20.10.2003 - |09:40|

hueh - polecam temat o iq druzyny :D
wg mnie jack jest spoko - on po prostu wzbudza sympatie - chyba dlatego go tak wszyscy bronia ;)
jako wojskowego chyba trudno go ocenic bo:
1 - wg tego co pokazuje np podczas walki nie wynika ze jest jakis niesamowicie swietnym wojskowym. moim zdaniem to co sie dzieje na polu walki nie oddaje dobrze rzeczywistosci - tak samo jak w wiekszosci seriali amerykanskich gdzie sie walczy. widzimy jak jack sobie biega, ostrzeliwywany przez jaffa z ziemii i powietrza i praktycznie niewiele mu sie dzieje. fajnie to ujal gdzies senator kinsey - ze to musi byc jakis niesamowity zbieg okolicznosci - ze maja nieprawdopodobnego fuksa. i patrzac w ten sposob bym sie zgodzil z rexusem
2 - patrzac po wynikach - ilosci zwycieskich misji i po fakcie ze cala druzyna jeszcze zyje - mozna by sadzic ze jack jest, najlepszym przywodca jakiego kiedykolwiek ziemia wydala, a druzyna prowadzona przez niego dokonuje cudow. na razie taka faktyczna wada jaka mi sie nasunela to ze jack jest czasem zbyt ufny wobec obcych.
moim zdaniem jack w filmie jest wykreowany na bardzo dobrego dowodce, potrafiacego podejmowac decyzje w krytycznych sytuacjach (choc czasem bledne) - tylko ze to bardzo trudno okazac podczas walk. pozostaje tylko wczuc sie w to, co zamierzyli autorzy.
a osobiscie go nawet lubie, choc na poczatku mi sie nie podobal ;P ale teraz juz spoko :D
  • 0
My jsme Borgove. Budete asimilovani. Odpor je marny.

#28 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 27.10.2003 - |12:35|

Ja na początku widziałam w nim MacGywera...sądziąłm, ze będzie kreował postać szablonowo...że nie umie inaczej.... miło sie rozczarowałam już na samym początku....a na samym końcu niemiło...Jest teraz mniej niż namiastką dawnego Jacka...brakuje mi go strasznie....
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#29 rexus

rexus

    Starszy sierżant

  • W tr. aktywacji
  • 885 postów

Napisano 27.10.2003 - |18:33|

Chyba czegoś nie rozumiem .  Skoro O'Neill jest taki płytki, tak łatwo go rozszyfrować, a RDA tak dał ciała grając tą rolę, to dlaczego wywiązała się tak długa dyskusja na ten temat?


Jaka dyskusja - tu wszyscy wychwalają Jacka pod niebiosa, tylko rexus byc anty i dostawać za to gromy.

moim zdaniem jack w filmie jest wykreowany na bardzo dobrego dowodce, potrafiacego podejmowac decyzje w krytycznych sytuacjach (choc czasem bledne) - tylko ze to bardzo trudno okazac podczas walk. pozostaje tylko wczuc sie w to, co zamierzyli autorzy.


Oj musze przygotować jeszcze jednego posta bo wildze że czegoś w tej postaci nie dostrzegacie. Kurde to będzie długi post ale postaram się wam wyjaśnić dlaczego postać Jaack jest dla nie taka hmmm.. "płytka" i troszkę nie na miejscu. I choć wiem że nie przekonam nikogo do zmiany zdania to jednak może was zmuszę do innego spojrzenia na tę postać- ale to za prę dni
  • 0

#30 M.M

M.M

    Starszy sierżant

  • VIP
  • 808 postów
  • MiastoKraków

Napisano 28.10.2003 - |16:42|

Widzisz reus, jeśli wszyscy mają podobne zdanie, a Ty się wyłamujesz to chyba łatwo zgadnąć kto jest w błędzie. Ale może akurat dostrzegasz coś co innym się nie udało. Z niecierpliwością czekam na zapowiedzianą kontrofensywę.
  • 0

#31 rexus

rexus

    Starszy sierżant

  • W tr. aktywacji
  • 885 postów

Napisano 28.10.2003 - |21:26|

Jack O’Neill

Jako jedyny mam o nim złe zdanie i chyba jako jedynemu na tym forum ta postać nie przypadła do gustu. Widzę w nim więcej złych ( nie negatywnych) cech. Według mnie to postać bezosobowa pozbawiona własnego charakteru, który kompletnie nie pasuje do tej postaci i do zawodu, jaki wykonuje.

Ale po koleji.

Kiedy oglądnąłem po raz pierwszy Gwiezdne Wrota postać O’Neilla wykreowana przez Kurta Russela odebrana została prze zemnie bardzo dobrze. W filmie mieśmy do czynienia przede wszystkim z żołnierzem, załamanym żołnierzem bez celu. Ale mimo tragedii jak go dotknęła Jack był prawdziwym dowódcą prawdziwym liderem, któremu zaufali nie tylko jego ludzie, ale i mieszkańcy Abydos. Mieliśmy do czynienia z człowiekiem opanowanym, stawiającym na pierwszym miejscu wykonanie zadania i zadbanie o swoich ludzi a na dalszy plan odsunął swoje osobiste problemy. Na koniec filmu obserwujemy pogodzenie się z losem jakie przynosi życie i złapanie drugiego oddechu przez Jacka – co niewątpliwie jest zasługą Skary i Daniela. Takiego O’Neilla chciałem widzieć w serialu, niestety zawiodłem się bardzo

O’Neill serialowi jest kreowany – zgodnie z panującą obecnie modą – na żołnierza, który ma przypominać zwykłego człowieka. Każdy uważa to za zaletę i ponoć to jest właśnie niesamowite – to taki normalny facet. Osobiście uważam, że takie a nie inne wykreowanie postaci Jacka jest błędne.

Pierwsze co mi nie pasuje do postaci puł. Jack’a O’Neill’a, to charakter jego postaci oraz jego zachowanie. Spędził on całe swoje życie w armii, przeżył wiele złych i dobrych chwil, walczył na wielu frontach, nieraz musiał podejmować sporne decyzje. To wszystko nie mogło pozostawić jakiegoś śladu na jego osobowości. Żołnierz po pewnym czasie nabiera pewnych wojskowych nawyków, które potem w sposób mimowolny objawiają się w jego charakterze i zachowaniu. U Jacka takich nawyków brak, jego zachowanie niczym nie przypomina żołnierza, raczej zwykłego robola który wracając po pracy siada na kanapie władcza telewizor i otwiera piwo (typowy normalny Amerykanin)

Jack ma stopień pułkownika – co wskazuje że powinien być liderem nie tylko oddziału którym dowodzi ale i większej całości. Przypatrując się jego postaci poprzez cały serial dostrzegam w nim pewną niechęć do dowodzenia, jakby mu nie zależało, jakby to nie był dla niego wyzwaniem. Czasami mam wrażenie, że chętniej wybrałby się na rybki niż na kolejną wyprawę przez wrota. Nie widziałem żeby jakaś misja pochłonęła go bez reszty żeby miał jakiś cel, do którego by dążył – nawet po trupach. Brak mi zawziętości w jego charakterze brak troszkę egoizmu, kreuje się go na zbyt porządnego, praworządnego człowieka. Troszkę zbyt idealna postać, zbyt płaski charakter.

Humor w serialu przemycony przez RDA do postaci Jacka – jest z jednej strony zaleta tej postaci, ale z drugiej strony i wadą. Wadą w tym sensie ze kreowanie postaci O’Neilla n udającego głupka jest irytujące. Widzieliście kiedykolwiek jakiegokolwiek lidera, który zgrywałby przed wszystkimi głupka – to jest po prostu żałosne. Rozumiem, że czasem dla żartu można zgrywać głupka, ale bez przesady, w końcu nie jest on dowódcą jakiejś pospolitej jednostki, która wykonuje zadania na poligonie goniąc za królikami. Taka jednostka wymaga więcej powagi i skupienia na tym co się robi gdyż odpowiedzialność tej jednostki jest bardzo duża. I choć humor i odrobina żartu jest wskazana to jednak to nie bajka, w której wszystko można załatwić żartem i się to dobrze skończy.

W postaci Jacak brak zachowań egoistycznych, nie widziałem żeby kiedykolwiek na jego decyzje miały wpływ jego osobiste ambicje, żądze, ani cel do którego zamierzałby dążyć. Zawsze postępuje właściwie – ideał- nigdy nie zrobił czegoś co mogło by budzić moją odrazę i wstręt, a kiedy już zrobi cś złego odbierane jest to jako zło konieczne – i wychodzi na to że postąpił słusznie (jedyny „ciemny” moment, to rozkaz zamknięcia przesłony i tym samym skazanie na śmierć – nie pamiętam jego imienia – ale jak już wspomniałem scena ta przypomina „zło konieczne”)

Braku u niego poczucia odpowiedzialności za to co robi , a kiedy taka odpowiedzialność jest pokazana nie czuje się tego – jest to bardziej wymuszone niż jego rzeczywiste odczucia.

Dużo mówi się o tym ze to taki zwykły człowiek. Już kiedyś o tym pisałem, na takim stanowisku zwykły człowiek = nieporozumienie. Do takiej jednostki, do takich misji nie bierze się zwykłych ludzi. W takiej organizacji jak SGC nie można sobie pozwolić na zwykłych ludzi, bo zadnia, z którymi się zmagają nie są zwykłe. Każdy z nich musi mieć pewne cechy charakteru, osobowości, nawet cechy fizyczne, które odróżniają i wyróżniają go na tle tych zwykłych ludzi. Jack takich cech nie ma (zaraz zapewne zacznie wymieniać jego cechy wyróżniające go na tle innych – tylko dlaczego zaraz potem napiszecie o nim że to taki normalny facet). Żadna z jego cech nie wyróżnia go na tle innych – i to jest mój główny zarzut pod adresem tej postaci.

Brak mi u Jack’a drugiej strony jego charakteru, tej mrocznej. Nigdy nie widzieliśmy by jego „czarne„ emocje wzięły nad nim góre i zrobił coś, czego byśmy się po nim nie spodziewali.

Dziwi mnie jeszcze wiele „rzeczy” i wiele dziwnych zachowań u Jacka. Raz wyolbrzymia się jego rozpacz po stracie syn a raz się ja zupełnie marginalizuje. Dziwi zachowanie po starcie przyjaciela, szczególnie po tym, co przeszedł z swoim synem (mimo tego, że pogodził się z tym, co się stało). Dziwi brak zdecydowania w niektórych sytuacjach… itp.

To tylko kilka poważniejszych moich zastrzeżeń do tej postaci. Uważam, że sami realizatorzy serialu nie wiedzieli do końca jak postać Jacka ma wyglądać i dopasowywali jego charakter i zachowanie (jak większości bohaterów) do danej sytuacji w danym odcinku nie zważając na to jaka kreują postać jako całość

Użytkownik rexus edytował ten post 29.10.2003 - |06:57|

  • 0

#32 zbzikowana

zbzikowana

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 76 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 28.10.2003 - |22:06|

Hmm. Wiesz co rexus?? Ja się z Tobą jak najbardziej zgodzę!! Tak czytam i czytam ten temat i stwierdzam, żę w tej kwestii masz rację. Dość niedawno obejrzałam film (po raz pierwszy) i to czego mi brakowało w odcinkach po jego obejrzeniu, to właśnie ytakiego Jacka o jakim mówisz. W sumie to niewyobrażam sobie Russel na miejscu RDA w tej chwili, ale z drugiej strony, może lepiej by było z nim? Z tym, że jak już mają robić film to obstaję przy otwarciu, tym samym, Atlantis. Ewentualnie zrobiliby też film będoący kontynuacją filmu pierwszego, ale osobno. Jako odrębny film (bądź serial) od obecnego. Inni budowniczowie Wrót, inne rasy itp.

Użytkownik zbzikowana edytował ten post 28.10.2003 - |22:07|

  • 0
Vita sine libris mors est.

#33 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 28.10.2003 - |23:19|

Czekałam z niecierpliwością na tę wypowiedź i się nie rozczarowałam.
Rexus pod wieloma względami masz rację...
Ale dla mnie Jack ma te wszystkie cechy o których piszesz (albo ich nie ma a powinien) z trochę głębszych powodów.

Piszesz: "Żołnierz po pewnym czasie nabiera pewnych wojskowych nawyków, które potem w sposób mimowolny objawiają się w jego charakterze i zachowaniu. U Jacka takich nawyków brak, jego zachowanie niczym nie przypomina żołnierza, raczej zwykłego robola który wracając po pracy siada na kanapie władcza telewizor i otwiera piwo (typowy normalny Amerykanin)."

Wiesz, wytłumaczę to na swoim przykładzie. Z zawodu jestem nauczycielką języka polskiego. powinnam być zołzą, powinnam mówić piękną polszczyzną, powinnam świecić przykładem i zwracać wszystkim uwage na to, w jaki sposób sie wypowiadają. Bowiem celem życia polonistów jest udoskonalanie polszczyzny uzytkowników - nie tylko nauczanie. Znam świetnie polski, widze masę błędów językowych u wielu ludzi, nawet w gazetach, w których ich nie powinno być. jednak świadomie nie poprawiam nikogo w rozmowach (jeśli już to bardzo rzadko), sama często mówię z błędami i jest to zabieg celowy i przemyślany. Często celowo dostosowuję się do poziomu wypowiedzi moich rozmówców. Wyznaję bowiem zasadę, że ortodoksja jest gorsza od herezji.

Sądzę, że podobnie postępuje Jack. Ma doświadczenie, mógłby być typowym wojskowym... Ale on jest ponad to... To tylko świadczy o jego głębokiej psychoanalizie i inteligencji... Nawet członkowie SG-1 kilka razy wyrażali przypusczenie, że on się tylko zgrywa na takiego...
Dla mnie jest to postać tajemnicza i nieodgadniona...nie wiadomo co w nim siedzi i jaki naprawdę jest. uważam, ze celowo kreuje się na luzaka i celowo przeciwstawia się żołnierskiemu wychowaniu i postępowaniu. Nawec wobec Hammonda nie zachowuje się jak podwładny i jest to zachowanie dokładnie przemyślane. Poza tym on rzadko traktuje członków drużyny jak podwładnych...sa oni raczej jego przyjaciółmi...Jack wydaje rozkazy kiedy absolutnie musi. Jego humor jest też przemyślany a niejaka głupkowatość Jacka w niektórych sytuacjach w zestawieniu z jego prawdziwą osobowością faktycznie może razić. ALe on robi to celowo. Po to, żeby nie być sztywniakiem a jednocześnie po to, zeby wyróżniać sie na tle innych wojskowych. Jest nietuzinkowy a tylko tacy ludzie mają szansę osiągnąć prawdziwą wielkość.
I dla mnie taka kreacja tej postaci jest jak najbardziej na miejscu. I na pewno to nie jest zwyczajny człowiek.
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#34 Mirax

Mirax

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 54 postów

Napisano 29.10.2003 - |08:34|

Po przeczytaniu ostatniego posta rexusa muszę (choć z niechęcią) się z nim zgodzić. I wcale nie dlatego, że się boję jakichś tam toporków czy czegoś.

Fakt - po tylu latach służby w wojsku "coś" (czego u Jacka nie widać) zostaje w osobowości każdego. I owszem, dowódca może sobie trochę pożartować itd. ale bez przesady. Nie żebym nie lubiła humoru w serialu, bo jest wręcz przeciwnie, ale czasem po prostu nie pasuje mi to dodanej sytuacji.

A co do teorii 121277:

podobnie postępuje Jack. Ma doświadczenie, mógłby być typowym wojskowym... Ale on jest ponad to... To tylko świadczy o jego głębokiej psychoanalizie i inteligencji...


Może to być prawda, jednak to już leży tylko w naszych domysłach, bo twórcy serialu czegoś takiego na pewno nie wymyślili. Tu się znowu zgodzę z rexusem - oni nie do końca wiedzą jaki właściwie jest Jack.
  • 0

#35 kmi01

kmi01

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 44 postów

Napisano 29.10.2003 - |08:46|

(Rexus) W postaci Jacka brak zachowań egoistycznych, nie widziałem żeby kiedykolwiek na jego decyzje miały wpływ jego osobiste ambicje, żądze, ani cel do którego zamierzałby dążyć. Zawsze postępuje właściwie – ideał- nigdy nie zrobił czegoś co mogło by budzić moją odrazę i wstręt, a kiedy już zrobi cś złego odbierane jest to jako zło konieczne – i wychodzi na to że postąpił słusznie.


Żadna z jego cech nie wyróżnia go na tle innych – i to jest mój główny zarzut pod adresem tej postaci.


To tylko kilka poważniejszych moich zastrzeżeń do tej postaci. Uważam, że sami realizatorzy serialu nie wiedzieli do końca jak postać Jacka ma wyglądać i dopasowywali jego charakter i zachowanie (jak większości bohaterów) do danej sytuacji w danym odcinku nie zważając na to jaka kreują postać jako całość.


Od razu przyznam, że do chwili przeczytania twojego punktu widzenia Rexus, bezkrytycznie podchodziłam do postaci Jacka. W dalszym ciągu ją lubię :P , ale według mnie masz rację, co do powyższych zacytowanych przeze mnie kwestii.
Czasami postać jest przerysowana, ale czasami oczekujesz jakiejś reakcji, która byłaby na miejscu u wojskowego (oficera) lub przyjaciela, a jedyne co otrzymujesz to raczej słabo zarysowany charakter.

(121277) Dla mnie jest to postać tajemnicza i nieodgadniona...nie wiadomo co w nim siedzi i jaki naprawdę jest. uważam, ze celowo kreuje się na luzaka i celowo przeciwstawia się żołnierskiemu wychowaniu i postępowaniu. Nawec wobec Hammonda nie zachowuje się jak podwładny i jest to zachowanie dokładnie przemyślane. Poza tym on rzadko traktuje członków drużyny jak podwładnych...sa oni raczej jego przyjaciółmi...Jack wydaje rozkazy kiedy absolutnie musi. Jego humor jest też przemyślany a niejaka głupkowatość Jacka w niektórych sytuacjach w zestawieniu z jego prawdziwą osobowością faktycznie może razić. ALe on robi to celowo. Po to, żeby nie być sztywniakiem a jednocześnie po to, zeby wyróżniać sie na tle innych wojskowych.


Mam szczerą nadzieję, że tak jest... I dlatego wciąż oglądam serial... B)

(Rexus)Jako jedyny mam o nim złe zdanie i chyba jako jedynemu na tym forum ta postać nie przypadła do gustu


Może nie mam jak ty złego zdania, ale mam wątpliwości...
  • 0
S&J Ship :

Procrastinator's Creed #7-

I shall never forget that probability of a miracle, though infinitesimally small, is not exactly zero


Nigdy nie zapomnę, iż prawdopodobieństwo wystąpienia cudu, choćby nie wim jak nikłe, nie wynosi zero.

#36 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 29.10.2003 - |15:24|

W odpowiedzi rexusowi:

W filmie mieliśmy załamanie Jacka, w serialu ja osobiście nie chciałbym widzieć jak co odcinek Jack dalej się użala że stracił swojego syna. Jack się z tym pogodził. Powiedział że zapomina o tym.
Najwyraźniej podstawą różnicy (ponownie) między nami jest to że nie przepadasz za normalnością. Osobiście uważam że każdy jest normalny. Ostra nauczycielka którą znam jako bardzo wymagającą i nie raz wredną zapewne w gronie znajomych zachowuje się normalnie. W grupie ludzi ze swojego zawodu też zachowuje się normalnie. Tak samo Jack, w grupie ludzi bardzo sobie bliskich (SG1+Hammond) zachowuje się jak normalny człowiek. Zapewne gdy dochodzi do spotkań z innymi osobami sam na sam zachowuje powagę.
Czy w normalnym życiu, wieczorem Jack musi być ubrany elegancko, mieć równy krok i może jeszcze nie pić żadnego alkoholu... bo to żołnierz więc nie może. Koniecznie ma być nadzwyczajny!
Skoro Jackowi tak nie zależy pytam się po co służy. Może w SGC tak cienko płacą że nie ma jak utrzymać opłat za chatkę w Minnesocie? Tłumacząc niechęć tu mogę to zaciągnąć nawet pod ship. Widoczna niechęć jest w 401 gdzie sama "Sam" mu to wytyka. Czemu nie odejdzie? Czemu mimo to poświęca się służbie mimo tego co się stało w 405! Może go to nie obchodzi. Służba w wojsku go tak obchodzi mocno że aż sam chciałbym żeby go nie obchodziła i poszedł na ryby z Sam jednak jakoś to się nie może stać.
Zgrywanie głupka? Czy zawsze to robi. Rzuci żartem dla rozluźnienia atmosfery, dlatego w SG1 i Hammondem powstał taki przyjacielski klimat który pozwolił się jeszcze bardziej zjednoczyć w działaniach. I według mnie gdy trzeba i sytuacja tego wymaga Jack skupia się na działaniach. Widać to szczególnie w 504.
To że Jack nie jest egoistą to tylko plus dla jego zdolności dowódczych i sprawnego podejmowania decyzji wspólnie w drużynie wybierając co jest najlepsze.
Czy Jack coś zrobił co mogło wywołać wstręt. Zrobił! W 612 wykorzystując humanitarnośc piątego, uniósł się gdy zostało zabitych parę ludzi w 505, zastrzelił Reesee w 518... itd itp.
Jack się czuje odpowiedzialności za swoje czyny! Wow. Rexus naprawdę masz zupełnie inny kąt widzenia od mojego
Jack jest normalnym człowiekiem, który ma pewne cechy które sprawiły że jest w wojsku! Nie jesteśmy tacy sami jednak mimo wielu różnic między nami jesteśmy normalni. Jedni z nas pójdą na humanistyczne kierunki inni na ścisle jednak mimo to dalej jesteśmy normalnymi fanami Stargate. Mamy inne zdolności któe nas gdzieś pokierują jednak to nie zmienia faktu że jesteśmy normalni.
Jacka wzięły czarne emocje np. w 505 i 611... no chyba rexus by je widzieć to musisz mieć je w każdym odcinki... no ale cóż.

Jednym słowem:
MAM ZUPEŁNIE INNE ZDANIE
I W 112 było JACK!

PS: Już wysłam do ciebie Janet by dostarczyła nowych kropelek :>
Log65: Happy camper

#37 M.M

M.M

    Starszy sierżant

  • VIP
  • 808 postów
  • MiastoKraków

Napisano 29.10.2003 - |17:48|

Kiedy oglądnąłem po raz pierwszy Gwiezdne Wrota postać O’Neilla wykreowana przez Kurta Russela odebrana została prze zemnie bardzo dobrze. W filmie mieśmy do czynienia przede wszystkim z żołnierzem, załamanym żołnierzem bez celu. Ale mimo tragedii jak go dotknęła Jack był prawdziwym dowódcą prawdziwym liderem, któremu zaufali nie tylko jego ludzie, ale i mieszkańcy Abydos. Mieliśmy do czynienia z człowiekiem opanowanym, stawiającym na pierwszym miejscu wykonanie zadania i zadbanie o swoich ludzi a na dalszy plan odsunął swoje osobiste problemy.
O’Neill serialowi jest kreowany – zgodnie z panującą obecnie modą – na żołnierza, który ma przypominać zwykłego człowieka. Każdy uważa to za zaletę i ponoć to jest właśnie niesamowite – to taki normalny facet. Osobiście uważam, że takie a nie inne wykreowanie postaci Jacka jest błędne.

Trudno się z tobą nie zgodzić. :D Należy jednak wziąć pod uwagę, że tych dwóch Jacków O’Nillów było kreowanych przez dwóch diametralnie różniących się aktorów. I na to nic nie poradzimy.
Kiedy poznajemy O’Nilla jest człowiekiem załamanym po stracie syna. A więc nie poznajemy jego osobowości zbyt dokładnie. Waga wydarzeń na Abydos sprawiała, że myśli Jacka zostały odciągnięte od spraw rodzinnych. Mieliśmy okazję się przekonać, że jest facetem silnym i nadającym się na dowódcę. Znalazł też przyjaciół, być może w myślach adoptował chłopca. Wszystko to sprawiło, że się pozbierał. Nie wiemy jaki był wcześniej, czy był „zwykłym facetem” czy też nie. Twórcy serialu uznali, że jednak był. Kto powiedział, że wojskowy, pułkownik to ktoś kto nie lubi piwa, łowić ryb, chodzi w mundurze z beretem na głowie i korzysta z toalety o ustalonych godzinach nie robiąc nigdy wyjątku. :rolleyes: Czy nowy Jack nie nadaję się przez to na przywódcę? W cale nie. Moim zdaniem w sytuacjach zagrożenia okazywał się całkiem dobrym dowódcą. Uważam obu Jacków za ludzi czynu. W końcu O’Nilla serialowego nie nazwiemy inteligentem. A i postać stworzona przez Kurta Russela nie należała do inteligentów. Sądzę, że dewizą obydwu było: Mamy jakiś problem? Skopmy komuś zadek. B)

Pierwsze co mi nie pasuje do postaci puł. Jack’a O’Neill’a, to charakter jego postaci oraz jego zachowanie. Spędził on całe swoje życie w armii, przeżył wiele złych i dobrych chwil, walczył na wielu frontach, nieraz musiał podejmować sporne decyzje. To wszystko nie mogło pozostawić jakiegoś śladu na jego osobowości. Żołnierz po pewnym czasie nabiera pewnych wojskowych nawyków, które potem w sposób mimowolny objawiają się w jego charakterze i zachowaniu. U Jacka takich nawyków brak, jego zachowanie niczym nie przypomina żołnierza, raczej zwykłego robola który wracając po pracy siada na kanapie władcza telewizor i otwiera piwo (typowy normalny Amerykanin)

Zapomniałeś dodać, że jeszcze spędził parę lat w wiezieniu na bliskim wschodzie. :lol: Jack O’Nill to doświadczony człowiek. Po takich przeżyciach mógł nabrać dystansu do życia, świata, ludzi i tego co robi. Mógł zacząć cenić to czego nie miał w więzieniu. Puszka piwa na wieczór, samotne wypady na ryby, pogawędki z kumplami na rybach. I inne przyziemne sprawy. Kto powiedział, że wojskowemu nie można mieć zwykłego życia?

Jack ma stopień pułkownika – co wskazuje że powinien być liderem nie tylko oddziału którym dowodzi ale i większej całości.

Mnie się wydaje, że Jack jest też czymś więcej. Kiedy nie ma Hammonda to on przejmuje dowodzenie. Kiedy obaj są w bazie i dzieje się coś ważnego to właśnie Jack stoi u jego boku. B)

Przypatrując się jego postaci poprzez cały serial dostrzegam w nim pewną niechęć do dowodzenia, jakby mu nie zależało, jakby to nie był dla niego wyzwaniem. Czasami mam wrażenie, że chętniej wybrałby się na rybki niż na kolejną wyprawę przez wrota.

Pewnie nie odpowiada mu praca za biurkiem. ;) W końcu Jack to człowiek czynu.
A Ty też myślisz tylko o pracy, szkole. Nie chcesz się czasem gdzieś wyrwać? Nie zapomnij też, że Jacka wyrwano prosto z emerytury, gdzie patrzył sobie przez teleskop w gwiazdy itd. I gdzie mu dobrze było. Tylko pilne sprawy spowodowały, że musiał wrócić do wojska. Zamiast powierzyć los Ziemi w inne ręce Jack sam się za to wziął. To chyba dowodzi, że ma charakter.

Nie widziałem żeby jakaś misja pochłonęła go bez reszty żeby miał jakiś cel, do którego by dążył – nawet po trupach. Brak mi zawziętości w jego charakterze brak troszkę egoizmu, kreuje się go na zbyt porządnego, praworządnego człowieka. Troszkę zbyt idealna postać, zbyt płaski charakter.

Tu się nie zgodzę. Kiedy statek GadMeerów kolonizował planetę, pojawiły się u Jacka wszystkie cechy, których brak mu przypisałeś. Podobnie mamy, kiedy „inteligentna fala energii” zamieniła się z Sam świadomością. Jack groził wysłaniem kolejnych sąd, które miału zgładzić całą populację. Inny przykład. Grożenie wojną Rosjanom za to, że używali własne Wota.

Humor w serialu przemycony przez RDA do postaci Jacka – jest z jednej strony zaleta tej postaci, ale z drugiej strony i wadą. Wadą w tym sensie ze kreowanie postaci O’Neilla n udającego głupka jest irytujące. Widzieliście kiedykolwiek jakiegokolwiek lidera, który zgrywałby przed wszystkimi głupka – to jest po prostu żałosne.

Jack po prostu jest głupkiem. :) Sam przyznał, że zaniedbał trochę szkołę średnią. Jack jest tak głupi, że nawet jego podwładni nie mogą w to uwierzyć :rolleyes: . Kiedy Sam lub ktoś inny powie coś „mądrego” on próbując dodać coś mądrego ośmiesza się. Gdyby robił to tylko dla hecy były by jakieś momenty, w których Jack dałby się zaskoczyć i powiedział coś do rzeczy. No, ale inny rodzaj humoru też by się przydał.

W postaci Jacak brak zachowań egoistycznych, nie widziałem żeby kiedykolwiek na jego decyzje miały wpływ jego osobiste ambicje, żądze, ani cel do którego zamierzałby dążyć[...]

Dla siebie Jack nie potrzebuje wiele. W „2010” żyje jak pustelnik. Zobacz też wyżej.

Braku u niego poczucia odpowiedzialności za to co robi , a kiedy taka odpowiedzialność jest pokazana nie czuje się tego – jest to bardziej wymuszone niż jego rzeczywiste odczucia.

A czy nie czuł się odpowiedzialny za Enkarian(?) gdy przyleciał statek GadMeer? Nie odniosłem wrażenia, aby jego zachowanie było wymuszone.

Dużo mówi się o tym ze to taki zwykły człowiek. Już kiedyś o tym pisałem, na takim stanowisku zwykły człowiek = nieporozumienie. Do takiej jednostki, do takich misji nie bierze się zwykłych ludzi[...]Każdy z nich musi mieć pewne cechy charakteru, osobowości, nawet cechy fizyczne, które odróżniają i wyróżniają go na tle tych zwykłych ludzi.[...]

A jak wygląda twój ideał do tej roli? Nie lubi piwa i ryb, ale co jeszcze? Po za tym co to znaczy zwykły człowiek i niezwykły? Sądząc po jego skuteczności Jack jednak posiada odpowiednie cechy charakteru. Czy myślisz, że tacy ludzie służący w SAS i innych elitarnych oddziałach nie są w końcu tylko zwykłymi ludźmi, ale o większej odporności psychicznej, lepszej kondycji, większym samo zaparciu. Dlaczego sądzisz, że Jack nie ma tych cech? Czyżby wprowadził Cię w błąd jego „tumiwisizm”? Weźmy pod uwagę odcinek pt. „Piąty człowiek”. Jack czekał na wsparcie na obcej planecie ścigany przez jaffa. No i jeszcze ranny żołnierz, którym musiał się opiekować. W którym momencie zabrakło mu odpowiednich cech? :unsure:

  Brak mi u Jack’a drugiej strony jego charakteru, tej mrocznej. Nigdy nie widzieliśmy by jego „czarne„ emocje wzięły nad nim góre i zrobił coś, czego byśmy się po nim nie spodziewali.

Ten temat już poruszałem.

  Dziwi mnie jeszcze wiele „rzeczy” i wiele dziwnych zachowań u Jacka. Raz wyolbrzymia się jego rozpacz po stracie syn a raz się ja zupełnie marginalizuje.

Jack to twardy facet. Śmierć syna była dla niego ciężkim ciosem, ale przecież nie będzie się rozklejał przy każdej okazji.
Napisz co Cię jeszcze boli w tej postaci. :D
Pozdrawiam.
  • 0

#38 rexus

rexus

    Starszy sierżant

  • W tr. aktywacji
  • 885 postów

Napisano 29.10.2003 - |18:52|

Miałem napisać długiego posta – i wyjaśnić jeszcze raz moją opinie na temat Jacka, ale po napisaniu dwóch stron doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Myślałem, że chociaż pomyślicie, zastanowicie się nad tym, co napisałem - nadzieja matką głupich

Zaskoczony byłem jedynie opinią Zbzikowanej, po której spodziewałem się wręcz odwrotnej odpowiedzi

Jak zwykle Tokus mnie nie rozumie ale nie w tym rzecz. Uczepiliście się tego piwa jak rzep psiego ogona – jest to żenujące. Już sam nie wiem jak mam posta pisać żeby coś do was dotarło. Kiedy staram się coś obrazowo ująć w słowa z reguły zawsze jest to odbierane jak jakieś oczywiste stwierdzenie.

Powiem wam tylko jedno to czego mi brakuje u Jacka, to wszystko czego on nie ma jest u innego bohatera na którym tą postać powinno się wzorować……ale nie będę się powtarzać ani więcej rozczulać nad tym tematem, niech będzie tak jak uważa większość.

Użytkownik rexus edytował ten post 29.10.2003 - |19:01|

  • 0

#39 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 29.10.2003 - |19:46|

Jak zwykle Tokus mnie nie rozumie ale nie w tym rzecz.

Tu nie chodzi o kwestię zrozumienia. Nasze (moje i rexusa) "postawy" wobec pewnych rzeczy są zupełnie inne. Tobie się podoba to, a mnie to... ty interpretujesz i obeirasz to tak, a ja innaczej, ty masz swoją opinię i ją próbujesz poprzeć i ja mam swoją i teraz reszta musi wybrzeć na podstawie przedstawionych faktów co jest prawdą :D.

Kiedy staram się coś obrazowo ująć w słowa z reguły zawsze jest to odbierane jak jakieś oczywiste stwierdzenie.

Gdy przedstawiasz coś obrazowo ja na ten obrazowy przykład też odpowiadam obrazowo co wygląda jak normalne stwierdzenie.

Zaskoczony byłem jedynie opinią Zbzikowanej

Ja też :D (hej... czy ja się zgodziłem z tobą... hmm musze to gdzieś zapisać)

ale nie będę się powtarzać ani więcej rozczulać nad tym tematem

Nie mów tak...

Kiedy poznajemy O’Nilla.... 

Amen :D

Jack po prostu jest głupkiem.

W zakresie astrofizyki teoretycznej pewnie tak :> Jednak z taktyką i dowodzeniem to nie.

*i reszta wypowiedzi*

Wielka racja :)
Log65: Happy camper

#40 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 29.10.2003 - |23:10|

Rexus, to, ze z Tobą polemizujemy i przedstawiamy własne racje wcale nie oznacza, że Wój punkt widzenia nie jest słuszny. Bardzo Cię szanuję i z uwagą czytam Twoje wypowiedzi. Zawsze mocno się nad nimi zastanawiam, tak jak i nad wieloma innymi. I zanim coś napiszę też muszę to przemyśleć. Dlatego jest tak mało moich postów.

Nie uważam, że Jack jest idealny...nie jestem bezkrytyczna co do aktora, postaci i scenariusza...zawsze można coś ulepszyć. Chciałabym np. żeby więcej było o życiu wewnętrznym bohaterów, o ich rozterksch, myślach...żeby nie byli tacy...papierowi...

Duzo bardziej bezkrytyczna jestem dla Daniela...ale też nie do końca.
Zresztą nie ma facetów idealnych:)
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych