W odróżnieniu od poprzedniego odcinka, ten jakoś nie błyszczał. Przyszłość jakoś nie rysuje się różowo, świat za kilkanaście lat przypomina ten alternatywny.
Zauważmy, że mamy już czwarty jakby "świat" w serialu - oprócz świata naszego i alternatywnego, akcja rozgrywa się też (w naszym świecie) w 1985 i 2026. Troszkę to gmatwa sprawę. Póki co się w tym nie gubię, ale jeżeli naprawdę okaże się, że Peter nigdy nie istniał i mamy teraz ponieść tego konsekwencje - to się zgubię na bank.
Moja prywatna premiera 4 sezonu - już jutro

. Niemniej jednak - gdyby miała być za pół roku czy rok, jakoś bym nie czekał z wypiekami na twarzy. Z jednej strony serial się rozkręcił, z drugiej jednak - aż tak mi na nim nie zależy.
Wyznawca Latającego Potwora Spaghetti.
Obecnie ogląda seriale: Walking Dead (na bieżąco), Mad Men (S02), Desperate Housewives (S01), Big Bang Theory (S06), House of Card (oczekiwanie na nowy sezon).