Ostatnio coś mam problem z czasem na ponowne oglądanie odcinków SGU więc to co spamiętałem z wrażeń ze środy:
Tendencja ogólnie jest zwyżkowa. Naprawdę 2x01 jakoś mnie nie zwalił z nóg, ani 2x02. Jednak odcinek po odcinku wszystko fajnie brnie do przodu. W 2x02 zapadła w pamięć scena ze stratą Rileya. Tutaj Rush traci Telforda który integruje się teraz z nowymi kosmitami, natomiast cała załoga napotyka jakże legendarny statek rozstawiający wrota. Dobra była reakcja Rush'a na widok fabryki w której powstają kolejne wrota. Taki mały pstryczek dla nas fascynatów którzy na taki widok od razu tę scenę wstawią w stargate wiki.
Ogólnie też podoba mi się takie nienachalne wstawienie postaci „T-Bag'a” w sam serial. Aktor większego wydaje się kalibru, rozpoznawały i gwiazda, a tymczasem w małych nienachalnych scenach ujmują jego postać w tle, aż pewnie wysunie się do przodu i coś naskrobie
Gibol: IMO trochę gorszy od poprzedniego, trochę za mało dynamiczny
Muszę to podkreślić, nie zgadzam, szczególnie co do tego pierwszego stwierdzenia.
Sakramentos; W końcu naprawdę dobry odcinek w tym sezonie. 2x02 był niezły, ale sporo rzeczy mi w nim przeszkadzało i szczególnie nie porywał. Był poświęcony głównie "wyhamowaniu" akcji i ustawieniu nowego status quo w wątkach postaci-szczególnie chodziło o zwrot w postaci Younga i nowy kierunek Rusha. 2x01 był kiepszczawy że aż przykro, ale od tamtej chwili poziom wzrasta systematycznie. Ten epizod jest tego dowodem.
Masakra, nieraz mnie powoli martwi że zbyt podobnie myślę.
Odnośnie wątku Lucjan i podbudówki do ataku na Ziemię. Od początku SGU nie chciałem przyjąć do wiadomości że to Lucki zaatakowały nas w pilocie. Jakoś osobiście za nimi na tamten moment nie przepadałem. Jakoś z czasem się jednak przekonałem i może jednak wokół nich uda się stworzyć coś większego. Podświadomie jednak też pewnie bardziej bym preferował typowego wielkiego bad-ass wroga jak powrót Anubisa... no ale trudno. Natomiast gdyby się nakle okazało że Anubis wrócił jako ukryty przywódca Lucków.... cud, miód, malina.
Skojarzenie z talibami w Afganistanie. W sumie coś w tym jest. Wiadomo samozwańcze organizowanie się na terenach które były wcześniej okupowane przez grupy interesów o zadaniach przeciwstawnych często sprawcą tego wyzwolenia. Ta „amerykańskość” tego wątku jednak nie wydaje się tak strasznie nachalna.
Natomiast wątpię w to by niebieści ścigali tych kosmitów. Jakiś argumentów za nie mam, po prostu przeczucie.
Chloe natomiast zaraz pewno zamieni się w poczwarkę i w nadchodzących odcinkach każe nazywać się Queen of Blades.
LOL

Mmmmm.... starcrafcick ;]
Tak więc temu odcinkowi muszę teraz konsekwentnie przyznać 9.
Tak swoją drogą od kolejnej połówki zacznę modyfikować oceny i powrócić do starego systemu z połówkami, którego osobiście cały czas używam.
graffi: Taa... Gadkę tego typu czytałem na tym forum dziesiątki, jeśli nie setki razy. Dno i wodorosty... Co to niby ma oznaczać?
A tu graffiemu też wtóruję

Grzebul, Prison Breaka polecałbym pierwsze 12 odcinków, potem z przyzwyczajenia trzeba było przy czymś pić wódkę i się spotykać, a że odcinki były cienkie to wódki dużo szło ;p
baloo, nawiązując do Lucków trzeba powiedzieć że ich niepełność „black character” dostrzegało się w SG-1. Chłopaki mimo wszystko pomogli w odpieraniu ataku Ori. Jakieś interesy w ich ramach wcześniej prowadziła Vala. No i ostatecznie łowcę głów SG-1 przekupiło na swoją korzyść. Właściwie ten łowca głów teraz gra tego „tatusia” czy „męża”. Trzeba też podkreślić że ten „red T-shirt” naukowiec z poprzedniego sezonu też prezentował się sympatycznie pod względem charakteru jednak szybko przepadł z rąk Kivy.