Świetny odcinek. Jeden z lepszych w tym sezonie. Zastanawia mnie tylko dlaczego Lacy po tym jak nie mogła pomóc Zoe w ucieczce wróciła do Barnaby. Chyba że naprawdę ma ciągoty do STO i nie była to tylko zagrywka żeby znaleźć sposób na wywiezienie Cylona. Szkoda, że tak długo przjdzie czekać na wszystkie pytania jakie pojawiły się po cliffhangerze.
Mi się wydaje, że wróciła ponieważ nadal podtrzymywała sprawę transportu. Ona nie wie co się dzieje/działo w laboratorium. Zresztą to dla niej właściwe - ona jest bardzo konsekwentna. Stwierdziła kiedyś, że tej Zoe nie zawiedzie i realizuje swój plan z kontenerem. Dla niej to kwestia czasu a nie życia i śmierci.
Co do odcinka, jego konstrukcji dramatycznej i muzyki - absolutnie zasłużona dycha, nawet biorąc pod uwagę, że moim zdaniem Amanda na 99,9% jest żywa
Zupełnie nie zmartwi mnie jak ją utopią - ale myślę, że wypłynie za ileś tam odcinków. I to dosłownie wypłynie, zeswiruje z epizodem amnezji, a potem będzie wielki powrót. Wysokość wprawdzie zdaje się sugerować ostre poturbowanie kręgów przy kontakcie z lustrem wody, ale nie takie rzeczy już w serialach się działy. Więc widoku denatki raczej nie będzie w przyszłym odcinku. Bo alternatywa jest gorsza. Mężuś może ją zmartwychwsta(wi)ć do VR i dopiero będzie ...

.
Ale na plus tej znienawidzonej postaci powiem, że model małżeństwa, które wiele, wiele przemilcza, ale zawsze szczerze sobie odpowiada na kluczowe pytania jest taki zupełnie odjechany i bardzo pojemny fabularnie.
Niepokoi mnie topos mostu. Most w wizjach Amandy i most do skoku w wodę i fakt że to właśnie ratuje siostrę Klarysę. Normalnie prawie można powiedzieć, że wizje Amandy de facto uratowały życie nauczycielki. A życie nauczycielek pełne jest wizji i pełne zależności od nich - co wiadomo z BSG