Ta , pociachanie było przejawem takiej dobroci że ejmam wrazanie ze pozostalo w nim cos dobrego. przyklad: w EII mógł zaciukac anakina i obiego ale zamiast tego tylko ich pociąl
Najciekawszy Rycerz Jedi
#22
Napisano 02.05.2005 - |22:20|
Ta , pociachanie było przejawem takiej dobroci że ej :D .
No.. bylo.
On nie chcial z nimi walczyc, ani ich okaleczac. Widac to po jego posmutnialej minie wlasnie w chwile po tym, jak zrobil, co zrobil.
Ale nie mial wyboru, bo w koncu rozchodzilo sie o jedno - albo oni albo on.
#23
Napisano 02.05.2005 - |22:45|
wg mnie fajnym motywem jest wlasnie ciemny jedi ale dzialajacy w dosc dobrej sprawie
IMO takim przypadkiem był niejaki Luke Skywalker. W komiksowej serii "Dark Empire" poszedł w ślady swojego ojca. Został "pierwszym przybocznym"
mam nadzieje ze zrozumieliscie o co mi chodzi... podobnie bylo z (moglem pomylic imiona) Kypem Durronem (tym co latał niszczycielem słonc i niszczyl wszystko co imperialne)
Kyp był opanowany przez ducha Exara Kuna - starożytnego Lorda Sith. Moim zdaniem nie zrobił nic dobrego. Bo doszczętnego niszczenia imperialnych systemów nie można nazwać działaniem w dość dobrej sprawie. Po tych zdarzeniach chłopak miał na rękach krew miliardów istot. Tak jak Vader, tak jak Palpatine...
EDIT : Jeśli chodzi o Hrabiego Dooku/Dartha Tyranusa... Cóż... Nie słyszałem jeszcze o Lordzie Sithów, działającym w dobrej sprawie
Użytkownik holger edytował ten post 02.05.2005 - |22:54|
#24
Napisano 17.05.2005 - |20:23|
#25
Napisano 24.07.2005 - |18:07|
A teraz parę słów wyjaśnienia dlaczego tak uważam:
Darth Vader: masz rację Anakin został Sithem, ale Vader nie jest już Jedi.
Darth Maul: nigdy nie był Jedi, nawet mu się to nie śniło - to Sidious go odnalazł gdy miał dwanaście lat i był wtedy zwykłym zabrackim chłopcem. Później jego priorytetem stało się zabijanie Jedi
Darth Sidious: on od początku był na Ciemnej Stronie Mocy
Hrabia Dooku: tu powinieneś napisać samo "Dooku", ponieważ Hrabią okrzyknięto go na planecie, na której się urodził po odejściu od Zakonu Jedi.
Zagłosowałem na Qui Jinna, ponieważ to chłop z przeszłością (seria Uczeń Jedi) i jako pierwszy Jedi zdołał wejść na "ścieżkę nieśmiertelności".
Użytkownik Daniel Jackson edytował ten post 27.07.2005 - |07:52|
#26
Napisano 24.07.2005 - |18:21|
A co do ankiety - ja raczej bym zagłosował na kogoś z EU... Jacen albo Jaina Solo
Użytkownik Nom edytował ten post 24.07.2005 - |18:21|
tát savitúr váreniyam
bhárgo devásya dhimahi
dhíyo yó nah pracodáyat
#27
Napisano 24.07.2005 - |21:51|
Moj typ to Imperator, ale ten z IV-VI. Taka postac ze nawet jak sie go zobaczylo jako malego, polamanego staruszka to czulo sie respekt. Zreszta ten z I-III tez byl fajny, ale scena 'nawracania' Anakina popsula efekt. No i machal mieczem jak sztacheta z plota.
A z niewymienionych tutaj to chyba Exar Kun - chodzaca Gwiazda Smierci. To chyba jego Vader mial na mysli mowiac ze technologiczny terror to nie wszystko
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!
#29
Napisano 04.09.2005 - |10:39|
1. Yoda.
2. Obi-Wan Kenobi (niepokonany, dał się zabić Vaderowi) - Mace Windu (praktycznie to samo - chyba że coś ominąłem, zabity zdradziecko przez Anakina)
Oppo Rancisis - potężny dzięki Battle Meditation, na miecze też niezły. Pewnie ktoś tam był lepszy od niego ale akurat teraz wpadł mi do głowy
W walce na miecze to chyba nawet Obi i Windu byli lepsi od Yody.
Mozliwe że kogoś pominąłem bo w czasie wojny klonów "objawiło" się masę Jedi
Do moich ulubionych należą:
Qui-Gon Jiin - dzięki Liam Neesonowi
A'Shadar Hett
Quinlan Vos
Wśród ulubionych pewnie tez jeszcze ktoś się pojaiw
Użytkownik toktumi edytował ten post 04.09.2005 - |10:40|
#30
Napisano 04.09.2005 - |18:48|
Jeśli chodzi o listę, to po kolei:
Yoda: mały, zielony, denerwujący. I kto to widział dawać czasownik na koniec zdania?
Obi-Wan Kenobi: przepełniony wyuczonymi banałami, ale dobry szemierz.
Darth Vader/Anakin Skywalker: jako Jedi strasznie rozbity, nie potrafił sobie znaleźć miejsca, jako Sith przynajmniej miał mocniejszy charakter.
Luke Skywalker: mdło słodki, zupełnie bezbarwny.
Darth Maul: szybko, zgrabnie i konkretnie, bez niepotrzebnych słów. No i szemierka... Bardzo ciekawa postać.
Palpatine: hmm... pod koniec życia stał się Ciemnym Jedi... Za dużo myśli o władzy.
Mace Windu: robi groźne miny i nic z tego nie wynika. Później rzuca się na Sidiego i ginie... Był, pojawił się i zniknął, nie zostawiajac żadnego wrażenia.
Hrabia Dooku: marionetka Sidiego. Tak jak Windu, nie wniósł do filmu nic godnego zapamiętania.
Qui-Gon Jinn: warty uwagi za niezależność i umiejętność bronienia swojego zdania.
Ogólnie rzecz biorac, jak widać, wolę Sithów
#31
Napisano 04.09.2005 - |22:25|
Palpatine: hmm... pod koniec życia stał się Ciemnym Jedi... Za dużo myśli o władzy.
Pozwolę sobie zauważyć, iż Palpatine aka Darth Sidious nie był nigdy Mrocznym Jedi! Był Lordem Sith! Prawdopodobnie jego mistrzem był niejaki Darth Plagueis.
Darth Maul: szybko, zgrabnie i konkretnie, bez niepotrzebnych słów. No i szemierka... Bardzo ciekawa postać.
Jak wyżej! Ten Zabrak był szkolony na Sitha, przez Senatora/Kanclerza/Imperatora Palpatine. Wytatuowany świr z morderczym mieczem świetlnym o dwóch ostrzach...
Użytkownik holger edytował ten post 04.09.2005 - |22:26|
#32
Napisano 05.09.2005 - |20:31|
Druga postać to Yoda - za wspaniałą mowę i niekiepski rozumek. No i oczywiście okazuje się, że nie jest to tylko gadatliwy stworek, ale też potrafi pokazać pazurki
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"
Gandalf - Drużyna Pierścienia
#33
Napisano 06.09.2005 - |18:24|
Pozwolę sobie zauważyć, iż Palpatine aka Darth Sidious nie był nigdy Mrocznym
Nie kwestionuję tego, że zaczął jako Sith, trzeba mu przyznać, że zresztą dość potężny. Oczywiście chwali mu się to, że (chociaż na krótko) rozbił Zakon w pył i stworzył Imperium. Ale chodzi mi o końcowy etap jego życia - zamiast w jakikolwiek sposób się kontrolować, pozwolił, żeby nim owładnęła Ciemna Strona... Ale to tylko moje zdanie
Wytatuowany świr z morderczym mieczem świetlnym o dwóch ostrzach...
Idealny facet do zabijania Jedi :] . Szkoda tylko, że tak głupio zginął... :/
Oj, szkoda... Ale ciekawe by było Imperium z owym świrem jako prawą ręką Palpiego :>. Mógłby robić większe wrażenie od Vadera.
#34
Napisano 07.09.2005 - |23:46|
Nie zgadzam się z tezą ,że Luke Skywalker był mdły i słodki. To po prostu był młody chłopak, "wiesniak" z farmy wilgoci, który nawet nie ukońćzył Akademii Imperialnej (jak Han Solo). Jego szkolenie polegało głownie na "otwarciu w nim kanałów Mocy" co uczynili Ben i Yoda. Bo Moc w rodzie Skywalkerów była silna. A my zachwycaliśmy się dowcipnym i przebiegłym przemytnikiem Solo i mocną osobowością Lei Organy, zapominając,że najtrudniejszą drogę przebył Luke. Stracił przybraną rodzinę, potem przyjaciela, odnalazł Ojca, który okazał się Morcznym Sithem. A mimo to przeszedł zwycięsko te próby, udowodnił ,że umie posłużyć się Mocą, walcząc o dobro. I pozostał sobą.
He is my Shield and my Force. "
#35
Napisano 08.09.2005 - |18:10|
Maul był tylko marnym narzędziem do zabijania Jedi.
Nie był znowu taki marny - powie Ci to każdy, kto kiedykolwiek zajmował się jakąś sztuką walki (przeważnie kendo).
Jeśli chodzi o Luke'a, to odczucie, że był zupełnie jednostronną i bezbarwną postacią, jest zupełnie subiektywne. Zauważ, że Han jest powszechnie lubiany być może właśnie dlatego, że nigdy nie był do końca jednoznaczny. A Luke'a poznaliśmy od razu jako dzieciaka z głową nabitą marzeniami, który zapewne miał spełniać rolę bohatera od początku do końca dobrego, który miał wzbudzać pozytywne uczucia. Ale dobro nie posiadające w sobie ani grama swojego przeciwieństwa, które nadałoby mu koloryt, jest po prostu nudne.
#36
Napisano 08.09.2005 - |21:27|
Wychodzi więc ,ze ludzie dobrzy są nudni i bezbarwni ? To niebezpieczne stwierdzenie. Bo ciągnie nas na ciemną stronę Mocy
Jak chyba wszyscy wiemy, nadzieją Jedi był jednak Anakin - Luke był katalizatorem, dzięki któremu Anakin uwolnił się od wpływu Imperatora i zniszczył go.
Wszystko to nie powoduje jednak zmiany mojego zdania - najciekawszym rycerzem Jedi jest niewątpliwie Obi-Wan Kenobi. Choć najbardziej zagadkowym (patrz 3 część) jest Quin-Gon Jin. Który nie rozpłynał się w Mocy, pozostał w niej świadomy, dał Jedi nowy sposób na szkolenie padawanów (takich silnych Mocą jak Luke).
Użytkownik Lord Rayden edytował ten post 08.09.2005 - |21:28|
He is my Shield and my Force. "
#37
Napisano 11.09.2005 - |16:56|
Ludzie jednoznacznie dobrzy po prostu nie istnieją w "normalnym" świecie, dlatego Luke jest dla mnie zupełnie pozbawiony autentyzmu. Poza tym ,zawsze lubiłam postaci o bardziej skomplikowanym życiu wewnętrznym, ale to prywatne upodobanie
#38
Napisano 26.09.2005 - |22:44|
Stworzony z rozkazu Palpataina. Jego matka przygotowywała go potajemnie do obalenia imperatora, i pewnie by go pokonał. Posiadał taką moc, ze pewnie z 50 Jedi nie dałoby mu rady, a nawet 100.
Częściowo go pokonali Luke, Mara i Tahiri dzięki przypadkowi -mieli więcej szczęścia niż rozumu. Po pierwsze Nyax był niewyszkolony, miał umysł na etapie wczesnego przedszkola. Nie widział w Mocy Tahiri (dzięki temu, co zrobili z nią Yuzhuuanie), która podeszła i zaatakowała.
#39
Napisano 26.09.2005 - |23:23|
Rayden
He is my Shield and my Force. "
#40
Napisano 27.09.2005 - |10:50|
Niedługo zrobią rycerza jedi z banthy.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja












