Skocz do zawartości

Zdjęcie

Czy będzie sezon 11?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
33 odpowiedzi w tym temacie

#21 biku1

biku1

    BSG FREAK

  • Moderator
  • 6 529 postów
  • MiastoSZCZECIN

Napisano 25.07.2008 - |22:37|

SG-1 na pewno nie jest wyeksploatowane z pomysłów, tylko pomysły są źle eksploatowane.

Podczas konwentu Comic-con [obecny weekend] Brad Wright powiedział, że MGM jest zainteresowane powstaniem nowego filmu "direct-to-DVD".
Jeśli do tego dojdzie to będziemy mieli już 3 nowy film ze świata SG.

Poczekamy zobaczymy jak to im wyjdzie z tymi pomysłami. :blink:

MGM Interested In Third Stargate Movie ---> http://www.syfyporta...news425249.html
Głupiec narzeka na ciemność , mędrzec zapala świecę.
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .

RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT

#22 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 25.07.2008 - |22:58|

Kontynując wypowiedź w temacie o SGA 5x02

Stargate kreuje potężny fandom. Teraz czeka nas kontynuowanie SGA, pewnie góra jeden sezon, po nim w planach Universe, jednocześnie myślą jeszcze o jednym filmie. Dodatkowo powstaje gierka MMORPG, czyli najgorsze co może być... aczkolwiek na pewno przynoszące dochody. Przy tym wszystkim poziom spada i jakiegoś planu nie ma.
Co z tego że SG-1 wróciło w Continnuum. Drużyna w filmie jak i w rzeczywistości się rozpada. Tapping woli się zajmować swoim projektem to zrozumiałe, O'Neill, z całym szacunkiem jest już w podeszłym wieku. Próba integrowania starego SG-1 jest po prostu z pogranicza niemożliwości.
Log65: Happy camper

#23 biku1

biku1

    BSG FREAK

  • Moderator
  • 6 529 postów
  • MiastoSZCZECIN

Napisano 26.07.2008 - |22:43|

Co z tego że SG-1 wróciło w Continnuum. Drużyna w filmie jak i w rzeczywistości się rozpada. Tapping woli się zajmować swoim projektem to zrozumiałe, O'Neill, z całym szacunkiem jest już w podeszłym wieku. Próba integrowania starego SG-1 jest po prostu z pogranicza niemożliwości.

Dokładnie do czasów SG-1 już nie ma powrotu ale jak powiedział Michael Shanks podczas Comic-Con San Diego 2008 na temat swojego możliwego pojawienia się w Atlantis, że tego nie wyklucza.
Oczywiście w roli gościa nie na stałe.
Więc jest zawsze szansa na pojawienie się kogoś innego z SG-1 w Atlantydzie.

Dołączona grafika

Więcej z San Diego Comic-Con na temat SG poniżej:
SDCC Day 3 ---> http://optimussean.w.../26/sdcc-day-3/
SDCC 08: The Stargate Panels ---> http://popculturezoo.com/archives/863

Użytkownik biku1 edytował ten post 26.07.2008 - |22:57|

Głupiec narzeka na ciemność , mędrzec zapala świecę.
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .

RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT

#24 biku1

biku1

    BSG FREAK

  • Moderator
  • 6 529 postów
  • MiastoSZCZECIN

Napisano 28.07.2008 - |05:01|

Jako, że nie każdy zagląda do działu BSG to pozwolę sobie dać to i tutaj. [wydaje mi się najodpowiedniejszym tematem bo niema innego :P]

Entertainment Weekly/Sci Fi Celebrate Comic-Con - July 26, 2008 ---> http://dryope.livejo...com/399087.html

ps. no i w końcu mam lepsze zdjęcia Michaela Shanks'a z żoną czyli Lexą Doig. :D

Użytkownik biku1 edytował ten post 28.07.2008 - |05:03|

Głupiec narzeka na ciemność , mędrzec zapala świecę.
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .

RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT

#25 Prakosmiczny

Prakosmiczny

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 39 postów

Napisano 05.03.2009 - |17:54|

Serial bazujący na koncepcjo podróży kosmicznej to świetny pomysł. Taka formuła daje znacznie większe możliwości niż wyeksploatowane już w uniwersum SG koncepcje.

Nieodmiennie natomiast zadziwia mnie niechęć z jaką ze strony niektórych osób spotyka się Star Trek - to wybitny serial i - moim zdaniem - dalece głębszy, niż Stargate. Mówię oczywiście o dwóch seriach ST: TNG i DS9. Obie warte najwyższej uwagi. Oczywiście ST to serial już dość wiekowy i o koncepcji idealistycznej (przede wszystkim TNG), wiele elementów jest w nim kiczowatych (budżet, czasy w jakich powstał), występuje słynny technobełkot (znowu przede wszystkim TNG - zresztą dla mnie najlepszy ST). To wszystko jednak powierzchnia, bo ST naprawdę potrafi dać do myślenia, znacznie więcej w nim filozofii, niż w SG. Także polecam jednak zmuszenie się do oglądania - po pewnym czasie wady odchodzą w niepamięć, a jedno z najciekawszych uniwersów filmowej sci-fi staje przed nami otworem.
  • 0

#26 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 05.03.2009 - |20:26|

To wszystko jednak powierzchnia, bo ST naprawdę potrafi dać do myślenia, znacznie więcej w nim filozofii, niż w SG.


oczywiście; SG to dzieło czysto rozrywkowe, natomiast ST to typowa agitka; ja tam lubię dobrą rozrywkę zamiast propagitu; de gustibus... <_< ;

Użytkownik inwe edytował ten post 05.03.2009 - |21:45|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#27 Prakosmiczny

Prakosmiczny

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 39 postów

Napisano 06.03.2009 - |02:45|

oczywiście; SG to dzieło czysto rozrywkowe, natomiast ST to typowa agitka; ja tam lubię dobrą rozrywkę zamiast propagitu; de gustibus... <_< ;


Star Trek to wizja - nie myl pojęć. Agitka jest w ogóle niemożliwa w przypadku seriali sci-fi. Agitować można bowiem przede wszystkim odnośnie sytuacji faktycznej np. przedstawiać fałszywy obraz rządu. Agitacja pojęciowa możliwa jest natomiast wtedy i tylko wtedy, kiedy ktoś przedstawia pewną wizję czegoś jako prawdę. O tym nie ma jednak mowy w przypadku filmu, gdyż dzieło sztuki z natury rzeczy zakłada istnienie tzw. licentia poetica.

Jeśli zatem ST Cię agituje to - wbrew temu co sądzisz - nie jesteś krytyczny, lecz wręcz odwrotnie. Zagitowany przez serial sci-fi - naprawdę dobre ;)

Problem jaki niektórzy mają z tym serialem jest po prostu taki - i myślę, że Ciebie to też dotyczy - iż serial ten jest intelektualny. A zauważyłem, że wielu osobom precyzyjne przedstawianie intelektualnego stanowiska w pewnych kwestiach, szczególnie stanowiska niezgodnego ze zdaniem tych osób, myli się z agitacją. Akurat ST najczęściej nie podoba się zajadłym prawakom.

Myślę zresztą, że chciałeś po prostu powiedzieć, iż w ST epizody są pisane często pod tezę. Ależ jak najbardziej, to w nim jest takie fascynujące, że wiele epizodów jest jakby - naciągając - próbą przeprowadzenia dowodu, zajęcia stanowiska. Tyle, że to jest właśnie intelektualne podejście - rozumowanie na abstrakcji, a nie na konkrecie; na pojęciach, a nie uczuciach - w sztuce. I co ciekawe, żeby wykazać jaki ten ST jest zły musiałbyś utrzymywać, że te epizody pod tezę żonglują jak chcą psychologią postaci, prawdopodobieństwem zajścia pewnych zjawisk itd. Tym czasem ogólnie tak wcale nie jest - choć bywa. Mamy zatem sporo stałych przy przyjęciu których owe "dowody" są godne uwagi. I w taki sposób się myśli oglądając ST, a to już o czymś świadczy. Tam zwykłe wydarzenie bywa pojęciem np. strzelanina nie jest urozmaiceniem akcji, lecz zajmuje swoje miejsce w wywodzie na temat skutków podejrzliwości jako "wybuch agresji" etc.

Co prawda to występuje w większości filmów - w mniejszym czy większym stopniu - ale w ST to dominująca konwencja. W SG też mamy sporo "agitacji" aczkolwiek rozrzedzonej akcją (to chyba ten komunizm do drugiej potęgi - a więc jeszcze gorsza agitka, która zgrywa niezaangażowaną). I zaryzykuję twierdzenie, że odcinki SG w których tej agitacji najwięcej cieszą się najlepszymi opiniami wśród osób, które w sci-fi akcję stawiają na dalszym miejscu.

Na koniec - co prawda stawiać niepokojące pytania to sztuka, ale większość pytań już postawiono. To śmieszne określać próby podania jakiejś odpowiedzi mianem "agitacji"; śmieszne tak określać ST szczególnie, że jak jestem w 6 sezonie SG, tak napotkałem tutaj może promil niepokojących pytań jakich dostarczył mi ST:TNG i nie na wszystkie próbował dawać odpowiedź, a i odpowiedź - zarówno ta z jaką się zgadzamy jak i tak przed którą się bronimy to zawsze nowe pytania.

Użytkownik Prakosmiczny edytował ten post 06.03.2009 - |03:22|

  • 0

#28 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 06.03.2009 - |06:54|

Agitacja - działalność prowadząca do zjednania zwolenników dla jakiejś sprawy, idei, poglądów; propagowanie haseł albo ideologii.


Myślę zresztą, że chciałeś po prostu powiedzieć, iż w ST epizody są pisane często pod tezę.Ależ jak najbardziej, to w nim jest takie fascynujące(...)


To śmieszne określać próby podania jakiejś odpowiedzi mianem "agitacji";


uwielbiam dyskutować z ludźmi takimi jak Ty; wystarczy was, zacytować, by obnażyć sprzeczność stanowiska; słyszałeś o reductio ad absurdum?; właśnie to zrobiłeś ze swoim stanowiskiem tym postem;

Agitka jest w ogóle niemożliwa w przypadku seriali sci-fi. Agitować można bowiem przede wszystkim odnośnie sytuacji faktycznej np. przedstawiać fałszywy obraz rządu


teraz przeczytaj definicję u góry(tak, ze zrozumieniem trzeba czytać <_< );

I co ciekawe, żeby wykazać jaki ten ST jest zły musiałbyś utrzymywać, że te epizody pod tezę żonglują jak chcą psychologią postaci, prawdopodobieństwem zajścia pewnych zjawisk itd.


1)bzdurna ekonomia;
2)zniknięcie jakichkolwiek religii ciągu kilkuset lat;

2 najbardziej rzucające się w oczy;

Jeśli zatem ST Cię agituje to - wbrew temu co sądzisz - nie jesteś krytyczny, lecz wręcz odwrotnie. Zagitowany przez serial sci-fi - naprawdę dobre


patrzysz, ale nie widzisz; to się nazywa z kolei oglądanie bez zrozumienia;

jestem w 6 sezonie SG, tak napotkałem tutaj może promil niepokojących pytań


jak potrzebujesz pytań tej natury to sięgnij do np. "Sein und Zeit", a nie do serialu SF :rolleyes: ;

(...) a i odpowiedź - zarówno ta z jaką się zgadzamy jak i tak przed którą się bronimy to zawsze nowe pytania.


proszę, daruj mi tego typu wynurzeń; <_<

Użytkownik inwe edytował ten post 06.03.2009 - |07:00|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#29 Prakosmiczny

Prakosmiczny

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 39 postów

Napisano 06.03.2009 - |09:35|

Agitacja - działalność prowadząca do zjednania zwolenników dla jakiejś sprawy, idei, poglądów; propagowanie haseł albo ideologii.


Kompletnie nie rozumiesz ani wielu punktów tego co powiedziałem, ani definicji jakie przytaczasz. Ba - nie rozumiesz czegoś znacznie ogólniejszego, że słowa nie oznaczają dokładnie tego co masz w definicji słownikowej. Gdyby słowu agitacja przypisać dosłowną definicję jaką przytaczasz, to jakiekolwiek wyrażenie własnego zdania w celu przekazania racji (próby przekonania) wobec osoby trzeciej byłoby agitacją, co jest oczywistą bzdurą. Słowo te rezerwujemy dla znacznie bardziej wyrachowanych działań, działań organizujących jakiś ruch wokół pewnej ideologii, bądź działań w postaci celowego kłamstwa (co zakłada znajomość prawdy przez agitatora lub jego mocodawców). Praktycznie każde dzieło sztuki pisanej czy filmowej byłoby w świetle tej Twojej definicji agitacją, bo niemal każdy autor chce nas do jakiejś wizji przekonać - mniej czy bardziej otwarcie. Nikt nie bierze się za pisanie dopóki nie uzna, że ma coś do powiedzenia; a w przypadku sztuki wysokiej owo "do powiedzenia" najczęściej oznacza właśnie jakąś nową syntezę rzeczywistości bądź jej aspektu.


EDIT: Rozważmy coś innego. Weźmy np. powieść tendencyjną jaką można w największej mierze uważać za próbę agitacji, gdyż powieści te pisano w ramach pewnego ruchu społecznego w pewnych określonych celach zewnętrznych od dzieła sztuki i w pełnym podporządkowaniu tym celom. Obecnie wyszczególniamy coś takiego jak powieść tendencyjna, znamy ruch pozytywistyczny w jakim się wyrodziła, wiemy jakie były jego cele itd. Czy propaganda wyrwana z kontekstu w którym żyła nadal jest propagandą? Otóż jest to więcej, niż wątpliwe. Można co najwyżej mówić o działalności propagandowej, ale samo dzieło sztuki nie może być samo w sobie propagandą, może co najwyżej mieć charakter propagandowy (co zawsze odnosi się do czegoś poza, do jakiejś społecznej działalności, albo nie znaczy absolutnie nic - chyba tyle, że według kogoś a kogoś autor się mocno mylił, bądź celowo kłamał, bądź popełnił tę straszliwą zbrodnię, że podporządkował dzieło głównej myśli*). Dla nas powieść tendencyjna nie jest propagandowa. Dzieło Roddenberrego nie było takie od samego początku, gdyż nie uczestniczyło w żadnej działalności propagandowej, nie miało organizować żadnego zaplecza wokół jakiejś ideologii, żadnego ruchu, miało być - jak każde dzieło sztuki - przedstawieniem pewnej autorskiej wizji z którą można się zgadzać lub nie. dlatego nie jest to agitacja.

* czego uważanie za agitację (tzn. uznanie na tej podstawie samego dzieła sztuki za jakąś manipulację, za propagandę) jest bzdurą, bo dopóty autor nie łamie przyjętych zasad i nie mąci między wierszami, możemy oceniać sztuczność bądź trafność tezy dowodzonej przez przebieg powieści na podstawie tego, czy interakcje w powieści uważamy za przekonujące (i choćbyśmy żyjąc w XIX wieku nie znosili sufrażystek i wiedzieli, że Orzeszkowa napisała "Martę" w celach agitacyjnych, to jeśli interakcje w tej powieści wydają się nam przekonujące tzn. pod interesującymi nas względami możliwe czy prawdopodobne, to jako inteligentni ludzie musimy przyznać, że coś jest nie tak z naszym stosunkiem do kobiet; i czym wtedy byłaby owa agitacja w Marcie - jakimś pojęciowym potworkiem, który nic nie znaczy, bo ta powieść wyrażałaby po prostu pewną wizję rzeczywistości jak każda inna powieść i to na dodatek trafną); a jeśli nie wydają się nam przekonujące i nie zgadzamy się z tezą to wciąż - ponieważ kontekst jest jasno ustalony (np. w ST jest jasno ustalone, że to świat bez głodu, bez pieniądza etc. co można ocenić jako nierealne, ale przyjąć jako hipotezę) - możemy się z tego wiele nauczyć bez groźby ulegnięcia manipulacji (wtedy uczymy się w trybie: "co by było gdyby i jak to ma się do tego jak jest"). Bez ogródek - w takim wypadku zmanipulować daje się tylko głupek przez swoje niezrozumienie (np. nie przełączenie się we wspomniany tryb). Za głupotę widza nie można jednak winić twórcy i przypisywać mu jakichś urojonych motywacji.

Na koniec - gdybyś się czepiał, że zacząłem używać pojęć takich jak propaganda, manipulacja etc. a Tobie chodzi o agitację, to odpowiadam, że bez 'organizowania jakiegoś ruchu' (zwolenników - jak stoi nawet w Twojej definicji, a to słowo nie oznacza po prostu kogoś kto ma pewne poglądy, ale jest bliższe 'wyznawcy', a więc osobie aktywnie opowiadającej się za tymi poglądami, działającej w ich imię przynajmniej poprzez widoczne na zewnątrz zaangażowanie intelektualne, osobie ukierunkowanej w stronę jakiegoś istniejącego ośrodka intelektualnego, politycznego, czy społecznego) albo bez 'manipulacji' jako współznaczeń słowo 'agitacja' jest pozbawione sensu. Inaczej nazywalibyśmy agitacją dowód matematyczny; albo - gdybyś na to odpowiedział, że agitacja musi dotyczyć czegoś co podlega interpretacji, a dowód matematyczny z grubsza nie podlega - jakąkolwiek interpretację, gdyż interpretując coś na użytek jakikolwiek inny niż własny, opowiadamy się za tą interpretacją wobec osób trzecich - przynajmniej na zasadzie autorytetu naszej osoby. Zresztą interpretacja niemal zawsze zakłada przekonywanie do tej a nie innej racji, motywowanie wyborów, a więc perswadowanie ich (w każdym razie od szczebla szkoły podstawowej to zakłada :P). Dokonanie interpretacji nie jest jednak od razu byciem jej zwolennikiem (byłoby dość naciągane użycie tego słowa), to w ogóle głupio nawet brzmi żeby być zwolennikiem własnej intepretacji (można, ale jeśli ta interpretacja urośnie do czegoś ponad np. do dysputy między ośrodkami akademickimi). Właśnie dlatego, że słowo zwolennik konotuje istnienie jakiegoś ruchu, jakiegoś ośrodka intelektualnego, którego można być wyznawcą, jakieś grupy świadomej wspólnych celów czy obyczajów. Mówimy zwolennik optymatów, nie mówimy - zwolennik uciekania z lekcji (chyba, że żartem, a o ile lepiej brzmi: "zwolennik kultury wagarowiczowskiej" bo kultura to właśnie coś ponad, jakiś ruch i te słowo tutaj właśnie pasuje).

uwielbiam dyskutować z ludźmi takimi jak Ty; wystarczy was, zacytować, by obnażyć sprzeczność stanowiska; słyszałeś o reductio ad absurdum?; właśnie to zrobiłeś ze swoim stanowiskiem tym postem;


Tak Ci się tylko wydaje - niczego jeszcze nie wykazałeś. Ja za to uwielbiam ludzi, którzy bronią się definicjami słownikowymi kiedy użyją słowa bez jakiegokolwiek zrozumienia jego intencji i bogactwa kontekstów w jakie to słowo wchodzi. Słyszałeś o tym, że znacznie powstaje poprzez różnice, a nie jest ustalone? To najbardziej owocna interpretacja języka XX wieku, a Ty właśnie jej przeczysz.

teraz przeczytaj definicję u góry(tak, ze zrozumieniem trzeba czytać <_< );



Przeczytałem - i??? Czytać należy nie tylko ze zrozumieniem, ale z odrobiną chociażby zdrowego rozsądku, bez pseudonaukowej naiwności (definicje, hehe). Faktem jest, że agitacja najczęściej służy celom politycznym i jako taka odnosi się przede wszystkim do wpajania odpowiedniego spojrzenia na pewne fakty, ustawiania ich w odpowiednich kontekstach, co oczywiście wiąże się też z przesunięciami pojęciowymi - dlatego napisałem 'przede wszystkim', bo to otumanienie ludzi w ich zdolności interpretacji faktów jest przyczyną celową większości agitacji. Przesunięcia pojęciowe to tylko środki - choć w nich się zawiera moc propagandy i jej uporczywość (trudność odwrócenia).

1)bzdurna ekonomia;
2)zniknięcie jakichkolwiek religii ciągu kilkuset lat;

2 najbardziej rzucające się w oczy;


I tutaj właśnie nie zrozumiałeś. Chodziło mi o to, że w ST istnieje całe mnóstwo stałych z którymi można się nie zgadzać i które mogą być również niewykonalne, ale znaczą wiele już przez to, że są stałymi. Oznacza to, że nie żongluje się psychologią postaci (niezbyt zresztą zaawansowaną), czy prawdopodobieństwem z odcinka na odcinek - nie zmienia najczęściej w nieuczciwy sposób świata przedstawionego, ażeby czegoś dowieść. Oznacza to, że te stałe można interpretować jako kontekst i odczytywać "dowody" w tym kontekście, te stałe to jakby główne i niezmienne przesłanki. Nie wiem czy wiesz, ale fantastyka (również naukowa) czasami potrafi coś powiedzieć o nas takiego czego nie potrafi żaden realistyczny gatunek właśnie dlatego, że dokonuje nierealnych założeń. Niektórzy hardcorowi i powiedziałbym zamknięci na pewne fakty fani sci-fi tego nie rozumieją i dla nich wartościowe są tylko takie założenia, które są - według ich wydumek najczęściej - możliwe w przyszłości. A to jest absurdalne podejście - chociaż sam lubie hard sci-fi, to wiem, że nie tylko ono potrafi coś wartościowego pokazać. Wprowadzając jakąś zdawałoby się całkowicie wydumaną różnicę można np. odkryć, że w tym nowym systemie po przyporządkowaniu zasad moralnych do sytuacji według naszych obecnych wzorców istnieją sytuacje w których te zasady stają się sprzeczne lub są bezradne (np. problem sądzenia o zbrodnie hosta i symbionta w DS9 - nie ważne, czy host i symbiont działają na jakichś możliwych zasadach biologicznych, mogłoby to być coś dużo bardziej wydumanego, chodzi o to, że to stawia problem zupełnie gdzie indziej, niż dywagacje o przyszłości nauki i mówi o nas współczesnych, o naszych pojęciach). I takie odkrycia nie są kwestią czysto akademicką, pozwalają odkryć nasze ograniczenia, często zrozumieć podłoże naszych pojęć i przekonań, powiedzieć coś o nas współczesnych.


patrzysz, ale nie widzisz; to się nazywa z kolei oglądanie bez zrozumienia;


Widzę doskonale, może po prostu nie jestem uprzedzony, ale i nie pozwalam sobie czegoś wmawiać, nie muszę więc się bać że zmanipuluję sam siebie oglądając coś z czego przesłaniem dajmy na to akurat się nie zgadzam.

jak potrzebujesz pytań tej natury to sięgnij do np. "Sein und Zeit"


Ale żeś zaszpanował - niemiecki tytuł. Po polsku nie łaska? "Bycie i czas" czytałem jakiś czas temu i tak się składa, że w ST niektóre kwestie nie mniej zastanawiają, niż dzieło Heideggera. Co tu się oszukiwać - sci-fi właściwie z natury rzeczy winna być filozoficzna.

proszę, daruj mi tego typu wynurzeń



Ja wiem - to jest tak trudno zrozumieć, bo jest tak proste. To, że niektórzy uważają za banał kwestie, które słyszeli wiele razy i właściwie to oznacza dla nich owo słowo (oklepaną formułę), a większość z nich nawet tych "banałów" nie zaczęło rozumieć nie jest dla mnie nowością. Ale to też banał.

Użytkownik Prakosmiczny edytował ten post 06.03.2009 - |12:06|

  • 0

#30 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 06.03.2009 - |12:21|

Gdyby słowu agitacja przypisać dosłowną definicję jaką przytaczasz, to jakiekolwiek wyrażenie własnego zdania w celu przekazania racji (próby przekonania) wobec osoby trzeciej byłoby agitacją, co jest oczywistą bzdurą.


dlaczego nie?; przekonywanie innych do własnej racji to jest agitacja; chcesz się kłócić z definicją?; proszę bardzo;

Dzieło Roddenberrego nie było takie od samego początku, gdyż nie uczestniczyło w żadnej działalności propagandowej, nie miało organizować żadnego zaplecza wokół jakiejś ideologii, żadnego ruchu, miało być - jak każde dzieło sztuki - przedstawieniem pewnej autorskiej wizji z którą można się zgadzać lub nie. dlatego nie jest to agitacja.


poczytaj o Roddenberrym, oglądnij ST i powtórz to(chodzi mi o podkreślenie); <_<

Gene Roddenberry - instructed his fellow writers of Star Trek to incorporate attempts to expose self-styled gods as impostors, a key tenet of secular humanism, into several installments and to make all those attempts succeed


Secular Humanism

Ja za to uwielbiam ludzi, którzy bronią się definicjami słownikowymi kiedy użyją słowa bez jakiegokolwiek zrozumienia jego intencji i bogactwa kontekstów w jakie to słowo wchodzi. Słyszałeś o tym, że znacznie powstaje poprzez różnice, a nie jest ustalone? To najbardziej owocna interpretacja języka XX wieku, a Ty właśnie jej przeczysz.



Twoje stwierdzenia nie tylko nie obejmowało znaczenia definicyjnego, ale również było wewnętrznie sprzeczne(dla mnie największy możliwy lapsus w argumentacji- nie uważasz? <_< );

ścisłe definiowanie i stosowanie logiki znacznie posunęło naszą widzę o świecie; "owocne interpretacje" zaś wyprodukowały całe tony papieru, ja jestem pragmatykiem, wybieram skuteczniejsze; teraz możesz zinterpretować jak pojmuje skuteczniejsze <_< ;

I tutaj właśnie nie zrozumiałeś. Chodziło mi o to, że w ST istnieje całe mnóstwo stałych z którymi można się nie zgadzać i które mogą być również niewykonalne, ale znaczą wiele już przez to, że są stałymi.


z fałszu wynika wszystko; znasz tę zasadę logiczną?; może dla wyjaśnienia dodam(specjalnie dla Ciebie), ze przyjęcie takowych założeń czyni całe dalsze wywody nie warte uwagi;

Ale żeś zaszpanował - niemiecki tytuł. Po polsku nie łaska? "Bycie i czas" czytałem jakiś czas temu i tak się składa, że w ST niektóre kwestie nie mniej zastanawiają, niż dzieło Heideggera.


znaczy agitka za poglądami, których korzenie sięgają XVIII wieku miejscami przebija dzieło, które różnie można oceniać, ale przynajmniej jest nowe i interesujące?; w takim razie nie, nie przeczytałeś Heideggera;

Ale to też banał.


właśnie; <_< bardzo proszę;

dla mnie EndOfTopic;

Użytkownik inwe edytował ten post 06.03.2009 - |12:25|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#31 Gibol

Gibol

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 461 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 06.03.2009 - |18:16|

Jako, że nie każdy zagląda do działu BSG to pozwolę sobie dać to i tutaj. [wydaje mi się najodpowiedniejszym tematem bo niema innego :P]

Entertainment Weekly/Sci Fi Celebrate Comic-Con - July 26, 2008 ---> http://dryope.livejo...com/399087.html

ps. no i w końcu mam lepsze zdjęcia Michaela Shanks'a z żoną czyli Lexą Doig. :D


Kurde nie wiedziałem, że się hajtnęli :P W sumie fajna para :P


BTW... znowu widzę jakieś litanie lecą... napisałem nie otwierając 2 strony :P Może i dobrze... :P

Użytkownik Gibol edytował ten post 06.03.2009 - |18:17|

  • 0

R.I.P. StarGate :(

TauriCon still alive :)


#32 misiokles

misiokles

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 404 postów

Napisano 06.03.2009 - |18:39|

A można jednakowo lubić te dwa seriale?
  • 0

#33 Prakosmiczny

Prakosmiczny

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 39 postów

Napisano 07.03.2009 - |14:21|

dlaczego nie?; przekonywanie innych do własnej racji to jest agitacja; chcesz się kłócić z definicją?; proszę bardzo;


I znowu źle rzecz odczytujesz. Ja nie twierdzę, że definicje są złe, nie twierdzę, że są nieużyteczne. Twierdzę, że Ty sam "agitację" tutaj definiujesz nie przyjmując jej językowego użycia. Później będziesz wywodził jak to definicje przysłużyły się ludzkości. I to jest przesycona naiwnością sofistyka. Ścisłe definicje są domeną nauki. Definicje słownikowe terminów języka naturalnego są niemal zawsze tylko przybliżeniem i nie inaczej rzecz ma się z definicją słowa "agitacja". Pamiętasz stwierdzenie Arystotelesa o tym, że nie w każdej działalności poznawczej konieczna jest, możliwa, a nawet pożądana ta sama ścisłość?* Pełne znaczenie uzyskujemy dopiero w kontekstach w jakich tego słowa się używa i w odniesieniu do tego w jakich lepiej posłużyć się innym słowem. W ten sposób precyzuje się znaczenia i z tego względu ograniczenie w stosowaniu języka powoduje wtórny analfabetyzm; z podobnego względu nie nauczysz się w wysokim stopniu języka obcego ze słownika, który jedynie zawiera definicje (bez bogatej bazy użyć). I ja twierdzę tyle, że wadliwie - bo jedynie definicyjnie - rozumiesz słowo agitacja.


*Dokładnie to ścisłość - jako imperatyw - nie jest pożądana jeśli nie jest możliwa bez zubożenia przedmiotu i rozumienia, a tak jest w języku naturalnym. Jeśli to Cię nie przekonuje to poświęć kilka miesięcy na precyzowanie znaczeń języka potocznego i posługiwanie się tym językiem w tak precyzyjny sposób. Jak po pewnym czasie wysiłek wkładany w rozumienie pewnych - banalnych wcześniej - stwierdzeń zacznie się rozbić nieznośny (a wiele form językowych wyda Ci się wręcz absurdalnymi) i siądzie Ci cała ekonomia myślenia, to wtedy porozmawiamy. Dzieje się tak - w przybliżeniu i obrazując jedną z teorii - dlatego, iż ludzka podświadomość działa niewyobrażalnie szybciej, niż procesy świadome (to ścisły fakt). Mózg kiedy posługujesz się językiem precyzuje na poziomie podświadomym pojęcia (poprzez właśnie okoliczności użycia i przeciwstawianie słów innym słowom: każde słowo pozyskuje jakby niszę użyć, te nisze są od siebie zależne, język wciąż się zmienia: i w jednostce i jako całość wszystkich użytkowników). Kiedy wyniesiesz to na poziom świadomych definicji, siądzie Ci zdolność komunikacji: bo poziom świadomy jest wolniejszy, definicje są stałe i wyjątkowo mało zniuansowane (bo ogrom tych niuansów jest niemożliwy do ujęcia definicyjnego). Dlatego czytanie wzbogaca rozumienie.


poczytaj o Roddenberrym, oglądnij ST i powtórz to(chodzi mi o podkreślenie)


Czytałem i powtarzam podkreślenie. On nie działał na rzecz jakiegoś ruchu i niczego nie organizował, nie twierdził czegoś o czym wiedział, że nie jest prawdą, nie dokonywał - jak dalece o nim możemy sądzić na podstawie dostępnych informacji - manipulacji tj. nie posługiwał się świadomie technikami, które mają widza do jakiegoś poglądu skłonić wbrew jemu (tzn. widzowi) samemu. Miał przekonania. Gdyby sądzić, że ten kto jest świadomy swoich przekonań (jakiejś ich nazwy np. humanizm) prowadzi agitację, a ten kto nie jest ich świadomy nie prowadzi, to byłoby to niezwykle głupią definicją - nie sądzisz? Gdyby ktoś stworzył sobie przekonania A i okazałoby się, że jakaś grupa tworzy ideologię I zawierającą przekonania A, to automatycznie ów ktoś byłby agitatorem ideologii I? Równie głupia logika. A gdyby odwrócić zależność czasową to już by jednak był agitatorem? Też bzdurne. Wniosek? - to czy coś jest agitacją, czy nie jest nie zależy od istnienia czy nie istnienia jakiegoś ruchu intelektualnego, ani do świadomości czy nieświadomości przynależności jakichś poglądów do danej szkoły. Jeśli w jakiś sposób zależy od powyższych to tylko pozornie (jako uprawdopodabniająca oznaka) - wtedy kiedy przekonywanie ma przekonywać nie tylko do danych poglądów, ale i do samego ruchu, który te poglądy głosi. Ale i to wydaje mi się teraz w sposób jasny niewystarczające (tylko uprawdopodabnia zachodzenie agitacji). Dobrze, że już wcześniej pisałem o manipulacji. Agitacja jest formą propagandy, a propaganda zakłada nieuczciwość - manipulację. Uczciwe przekonywanie nie jest agitacją. A więc ostatecznie:

AGITACJA - to propagowanie jakieś idei etc. w sposób planowy i nieuczciwy tzn. zakładający manipulację (wprowadzenie w błąd, sprawienie, iż odbiorca sądzi, iż sam doszedł do danych wniosków kiedy tak nie jest etc.); w szczególności na rzecz jakichś ośrodków (politycznych, intelektualnych etc.).

To moja przybliżona definicja. Dodałbym jeszcze, że to iż jakieś działanie jest agitacją można rozpoznać - poza powyższym - po tym, że dla osoby chcącej kogoś przekonać ważniejsze jest, ażeby odbiorca zaczął trzymać stronę agitującego, niż żeby w istocie zrozumiał, co agitujący chce powiedzieć. Właśnie to miałem na myśli mówiąc o tym, iż słowo "wyznawca" pozostaje w pewnym pokrewieństwie ze słowem "zwolennik" znajdującym się w Twojej definicji. Ale to zasadniczo podpada pod termin "manipulacja" tutaj bardziej jako "wola manipulacji" lub "samemu bycie tak zmanipulowanym, że pogląd za jakim się agituje, ma dla agitującego coś z fanatycznej wiary, a przeciwnicy w jego oczach wręcz 'metafizycznie' się mylą, wymagają 'nawrócenia'". Na tej linii można dokonać podziały na agitację "cyniczną" i "fanatyczną". Innych - jak sądzę - nie ma jeśli nie chcemy jakiegokolwiek przekonywania do swoich poglądów nazywać 'agitacją'.

Nie wiem po co przytaczasz cytat w którym przedstawiasz tylko tyle, że pomysłodawca projektu twórczego wpływa na jego obraz narzucając coś scenarzystom. Tak jest w każdym projekcie. Powtarzam - gdyby to, co ty oznaczasz mianem agitacji przyjąć jako agitację, nie byłoby dzieła sztuki pisanej czy filmowej, które agitacją nie jest.

Twoje stwierdzenia nie tylko nie obejmowało znaczenia definicyjnego, ale również było wewnętrznie sprzeczne(dla mnie największy możliwy lapsus w argumentacji- nie uważasz? <_< );


Uważam. Nie sądzę jednak, ażeby było wewnętrznie sprzeczne - co najwyżej źle wyrażone.

ścisłe definiowanie i stosowanie logiki znacznie posunęło naszą widzę o świecie; "owocne interpretacje" zaś wyprodukowały całe tony papieru, ja jestem pragmatykiem, wybieram skuteczniejsze; teraz możesz zinterpretować jak pojmuje skuteczniejsze <_< ;


O definicji pisałem już wyżej i naiwności tego, co tutaj napisałeś o definicji. Dodam jeszcze, że właśnie nie jesteś tutaj praktykiem - redukujesz słowo "agitacja" do definicji słownikowej, a to właśnie naiwne "teoretyzowanie" na tkance żywego języka.

z fałszu wynika wszystko; znasz tę zasadę logiczną?; może dla wyjaśnienia dodam(specjalnie dla Ciebie), ze przyjęcie takowych założeń czyni całe dalsze wywody nie warte uwagi;


Sofistyka. Weź dowód nie wprost i wytłumacz mi na jakiej zasadzie on działa w matematyce skoro z fałszu wszystko może wynikać. Jak zrozumiesz jak to jest możliwe, to zrozumiesz o co mi tutaj chodziło. Acha - i specjalnie dla Ciebie dodam małą podpowiedź - z fałszu zarówno prawda jak i fałsz mogą wynikać, ale z danego fałszu wcale nie wynika wszystko. Inaczej dowód nie-wprost byłby absolutnie niemożliwy. Powtarzasz zasłyszane formuły bez ich zrozumienia.

No dobra nie będę taki złośliwy i wytłumaczę. To, że z fałszu prawda może wynikać jest prawdziwe tylko dlatego, że dla danego zdania (a) które jest prawdziwe, możemy podać wiele wytłumaczeń, wiele przesłanek. Niektóre z nich będą prawdziwe, inne mogą być fałszywe. Np. dla zdania: 'trawnik jest mokry' możemy przyjąć przesłanki w rodzaju 'padał deszcz', 'działał zraszacz' i może się zdarzyć, że tylko jedna z tych przesłanej jest prawdziwa, choć obie prowadzą do prawdziwego wniosku 'trawnik jest mokry'. I tylko tyle. Nie oznacza to, że z fałszywego zdania 'działał zraszacz' wynika wszystko. Ale może wynikać i prawda ('trawnik jest mokry') i fałsz ('wzrósł nam rachunek za prąd'). Gdyby z fałszu mogło wynikać wszystko świadome dokonywanie fałszywych założeń byłoby w istocie absurdalne. Tak na szczęście nie jest - zakładanie czegoś (często fałszywego) - jest istotą eksperymentu. Chcemy się np. dowiedzieć dlaczego trawnik jest mokry, a tak się składa, że zraszacz ciągnie rozpoznawalnie dużo prądu a my pamiętamy jaki był stan licznika przed naszym wyjściem do pracy. Zakładamy, że działał zraszacz (teoria). Teoria ta podlega falsyfikacji - możemy porównać obecny stan licznika z zapamiętanym. Okazuje się, że stan licznika nie zmienił się rozpoznawalnie. Wniosek - padał deszcz.

Świadome korzystanie z fałszywych założeń, w ogóle dokonywanie założeń i sprawdzanie wyników, badanie jak zmiana jednego czynnika wpływa na inne, odkrywanie co z czym się wiąże i pod jakim względem jest istotą postępowania badawczego. I jest to olbrzymia siła sci-fi jako gatunku. Dlatego właśnie całkowicie się z Twoją opinią i w tej technicznej kwestii i w kwestii Star Treka nie zgadzam. Wydaje Ci się np. głupia eliminacja pieniądza w ST (to akurat nudny i mało znaczący dla myśli ST przykład, ale wynika z Twoich zarzutów). Tylko, że właśnie nie rozumiesz tego procesu. Możesz podać parę wniosków z nieistnienia pieniądza na poczekaniu, ale tak naprawdę wszystko to będzie niedomyślane i wstępne. Tymczasem scenarzyści ST w każdej wiążącej się jakoś z dobrami sytuacji w ST musieli mieć na uwadze brak pieniądza w Gwiezdnej Flocie i dzięki temu oglądając ST spotykasz się z sytuacjami w których nieobecność pieniądza jest istotna, ale o których sam byś nie pomyślał. Jeśli to nie pogłębia rozumienia pojęcia pieniądz (w jego społecznych kontekstach), to ja jestem św. Bonifacy. Sci-fi to innymi słowy symulacja - po co są symulacje? Po to, ażeby nadać pewne cechy obiektom, określić pewne prawa interakcji i zobaczyć jak to razem będzie działać - dzięki temu wyciągnąć wnioski. I naprawdę dziecinne jest uważać, że aby z tego czegoś się nauczyć należy przypisywać obiektom jedynie takie cechy jakie spotykamy na co dzień lub spodziewamy się napotkać w dowolnej przyszłości. Jeśli dwa równania fizyczne od siebie zależą i zmienisz w jednym z nich parametry w sposób niemożliwy w naszym wszechświecie, to i tak zauważysz co najmniej (!!!) tyle, że one od siebie zależą. Geometrie nieeuklidesowe powstały na długo przed tym zanim stwierdzono, że odzwierciedlają jakieś stosunki świata fizycznego. Tyle. EOT.

znaczy agitka za poglądami, których korzenie sięgają XVIII wieku miejscami przebija dzieło, które różnie można oceniać, ale przynajmniej jest nowe i interesujące?; w takim razie nie, nie przeczytałeś Heideggera;


Zaraz, bo muszę pomyśleć - co tutaj dokładnie twierdzisz? Przyjmując Twoje założenie (hipotetycznie) o źródle poglądów wyznawanych przez Roddenberrego twierdzisz: ponieważ poglądy te są starsze, a uważasz je za ciekawsze od innych nowszych, to nie czytałeś autora tych nowszych? Leżę na dekach, zaiste.

Użytkownik Prakosmiczny edytował ten post 10.03.2009 - |01:25|

  • 0

#34 biku1

biku1

    BSG FREAK

  • Moderator
  • 6 529 postów
  • MiastoSZCZECIN

Napisano 07.03.2009 - |15:46|

właśnie; <_< bardzo proszę;

dla mnie EndOfTopic;

Panowie koniec tego offtopa o procesach poznawczych i całej reszcie co tam stworzyliście, wszystko co nie dotyczy SG-1 poleci do kosza.
Głupiec narzeka na ciemność , mędrzec zapala świecę.
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .

RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych