The Last Samurai (2003)
#21
Napisano 14.08.2004 - |18:27|
Zgadzem się z przedmówcami że film jest wart oglądniecia.
Jest nawet troszke cliwych scen ale dzieki temu podobało się mojej zonie ( Co prawie nigdy sie nie zdaża dla filmów tego typu )
podsumowując obowiązkowa pozycja do ogladniecia....
"Nie możesz mieć wszystkiego. Gdzie to położysz?"
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
#22
Napisano 19.08.2004 - |10:42|
1. Przejście z szabli europejskiej do katany wydaje mi się grubo przesadzone. To całkiem inny sposób walki, całkiem inna broń (począwszy od faktu, że szabla europejska jest jednoręczna, a katana dwu- a w najgorszym razie półtoraręczna). Wpojone przez ileś tam lat odruchy nie dają się tak łatwo zmienić. Niewiarygodne.
2. Finałowa bitwa nie jest japońska, tylko amerykańska. W rozwalający sposób przypomina pacyfikację indiańskich wiosek...
3. Tom Cruise chwilami wygląda jak Faramir. :hyhy:
4. Ale i tak film mi się podobał. Jak obejrzę jeszcze ze 2-3 razy, to się wypowiem dokładniej. Na razie obserwowałam głównie pojedynki.
Miecz jest duszą samuraja.
Jeżeli kto o nim zapomni lub utraci go
nie będzie mu odpuszczone.
Shogun Tokugawa Ieyasu
#23
Napisano 02.10.2004 - |23:08|
Ostatni Samrujaj jest filmem pouczającym, skłaniającym nas do refleksji. Możemy zaobserwować pijaka przemieniającego się w honorowego człowieka. Widzimy wartości jakimi kierowali się samurajowie i dla których zginęli, jednakże ich śmierć nie poszła na marne.
#24
Napisano 04.10.2004 - |12:35|
Hmmm... sądzę, że raczej osobnika, który wreszcie znalazł taki sposób życia, żeby NIE musieć go topić w alkoholu...Możemy zaobserwować pijaka przemieniającego się w honorowego człowieka.
Muszę obejrzeć jeszcze raz!
Miecz jest duszą samuraja.
Jeżeli kto o nim zapomni lub utraci go
nie będzie mu odpuszczone.
Shogun Tokugawa Ieyasu
#25
Napisano 04.10.2004 - |18:34|
Praktycznie na jedno wychodziHmmm... sądzę, że raczej osobnika, który wreszcie znalazł taki sposób życia, żeby NIE musieć go topić w alkoholu...
#26
Napisano 21.10.2004 - |06:51|
No, nie całkiem.Praktycznie na jedno wychodzi
Wydaje mi się, że facet, choć zdołowany tym, co musiał robić z Indianami, mimo wszystko miał "to" w sobie. Honor, empatię itp. ale nie miał dość siły, żeby się przeciwstawić (i zarobić kulkę w łeb). Potrzeba mu było środowiska o takim twardym kodeksie honorowym, jakim jest bushido. I przyjaciół.
NB - przepięknie pokazana rodząca się przyjaźń, poczucie przynależności i lojalność.
Ale co do szermierki - nie ustąpię
Miecz jest duszą samuraja.
Jeżeli kto o nim zapomni lub utraci go
nie będzie mu odpuszczone.
Shogun Tokugawa Ieyasu
#27
Napisano 21.10.2004 - |19:17|
Ja przecież napisałem, że stał się honorowym człowiekiem, a odnośnie tego jaki był wcześniej to nie wiemy, nie wiemy czy (jak napisałaś) miał to wszytko w sobie.No, nie całkiem.
Wydaje mi się, że facet, choć zdołowany tym, co musiał robić z Indianami, mimo wszystko miał "to" w sobie. Honor, empatię itp. ale nie miał dość siły, żeby się przeciwstawić (i zarobić kulkę w łeb). Potrzeba mu było środowiska o takim twardym kodeksie honorowym, jakim jest bushido. I przyjaciół.
#28
Napisano 21.10.2004 - |19:21|
Nie tak łatwo się zmienić, nawet pod wpływem samuraja. Gdyby był zły i znajdował przyjemność w zabijaniu, chyba by tak traumatycznie nie reagował...
A tam, domorosły ze mnie psycholog
Miecz jest duszą samuraja.
Jeżeli kto o nim zapomni lub utraci go
nie będzie mu odpuszczone.
Shogun Tokugawa Ieyasu
#29
Napisano 21.10.2004 - |19:47|
Ja nigdy żadnego samuraja nie znałem, ale jeśli ty tak ...to kłaniam się niskoMyślę, że miał...
Nie tak łatwo się zmienić, nawet pod wpływem samuraja.
#30
Napisano 21.10.2004 - |20:09|
Samuraja nie, ale Japończyków i mistrzów sztuk walki - tak. Szczególnie ci ostatni roztaczają sporą charyzmę. Oczywiście, mówię o takich z prawdziwego zdarzenia, nie podwórkowych Bruce'ach Lee.Ja nigdy żadnego samuraja nie znałem, ale jeśli ty tak ...to kłaniam się nisko
![]()
O ile niektórzy na tę charyzmę reagują instynktownie, o tyle dla ludzi naprawdę nieuporządkowanych psychicznie stanowią obiekt całkowicie niezrozumiały.
Miecz jest duszą samuraja.
Jeżeli kto o nim zapomni lub utraci go
nie będzie mu odpuszczone.
Shogun Tokugawa Ieyasu
#31
Napisano 21.10.2004 - |20:56|
#32
Napisano 21.10.2004 - |20:59|
Oczywiście, ale ja wolę myśleć, że był "po jasnej stronie".Różni ludzie mogą się zmieniać w różny sposób. U jednych taka zmiana będzie następować szybko u innych wolniej, nawet jeśli są otaczani przez ludzi z silną osobowością. Możliwe, że główny bohater "miał to coś" wcześniej lub nie, lub możliwe, że miał jakieś zalążki, które w znaczącym stopniu rozwinęły się. W sumie nigdy nie dowiemy się prawdy. Pozostaje to więc w kwestii rozważań.
Miecz jest duszą samuraja.
Jeżeli kto o nim zapomni lub utraci go
nie będzie mu odpuszczone.
Shogun Tokugawa Ieyasu
#33
Napisano 26.08.2006 - |12:39|
#34
Napisano 02.09.2006 - |18:34|
#35
Napisano 03.09.2006 - |18:26|
Co do kawalerii USA to byli to w większości dragoni czyli konna piechota. Starali się walczyć pieszo za pomocą karabinów i rewolwerów. Nie zaprzeczam,że choć cześć znała walkę szermierczą - oficerowie na pewno. W końcu w West Point tego uczyli. Pozostali zapewne ćwiczyli jak nasi ułani podstawowe ciosy szablą z konia, ścinanie łóz.
Są jednak ludzie "urodzeni do szabli" i takim mógł być główny bohater. Dlatego szybko się przestawił na miecz samurajski, który notabene ma wiele wspólnego z polską szablą.
He is my Shield and my Force. "
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








