Ewolucja wcale nie musi być wynikiem konkurencji między różnymi gatunkami. Kiedyś słyszałem, że gdy ludzie zaczną kolonizować Marsa czy Księżyc, to już po kilku pokoleniach zaczną się zmieniać zewnętrznie. Na przykład na Księżycu, gdzie grawitacja jest mniejsza, ludzie będą się rodzili wyżsi. A tu nie ma przecież żadnej konkurencji. Mnie ciekawi bardziej coś innego, a mianowicie ile potrzeba czasu, by z jednego gatunku powstał jakiś zupełnie inny (czyli kiedy osobniki nie będą się już mogły krzyżować i wydawać płodnego potomstwa). Czy, albo raczej kiedy nastąpi taki dzień, że na przykład spotka się jakiś Pigmej z Afryki i jakaś Eskimoska z Grenlandii i okaże się, że nie mogą mieć dzieci? Kiedy ludzie podzielą się na różne gatunki? Wydaje mi się, że tak mogło być w Stargate. Jeśli ludzie na innych planetach żyją odizolowani od Ziemi wiele tysięcy lat, to jaką mamy gwarancję, że nie są już odmiennym gatunkiem?
Co to odcinka z pierwszego sezonu z przyspieszoną ewolucją, to życie tamtych ludzi trwało 100 dni. Była to sprawka Pelopsa - Goa'ulda, który przyspieszył ich cykl życiowy właśnie po to, by zobaczyć, jak będą ewoluować. Ale niestety chyba nie osiągnął zamierzonego celu, bo żadnych zmian u tych ludzi nie widać.
Jeszcze słowo o Tollanach. W serialu było chyba wyjaśnione, że są potomkami Ziemian, tylko że w ich rozwoju technologicznym najprawdopodobniej nie było takiej przerwy jak u nas, dlatego są bardziej zaawansowani. Daniel powiedział chyba wtedy - "Gdyby nie średniowiecze, zakładalibyśmy już kolonie na innych planetach".
Ciekawa jest też ewolucja u Goa'uld. Przecież kiedyś żyli w zbionikach wodnych, a potem przystosowali się do życia w ciele nosiciela. Na ich rodzinnej planecie wciąż można spotkać węże w ich pierwotnym środowisku, a mimo to są one w stanie opanować człowieka, jak to się stało z Rothmanem. To jak - była ta ewolucja, czy nie? Niby w jaki sposób Goa'uld z jeziora wiedział, że może ot tak po prostu opanować człowieka. Był nawet na tyle sprytny, żeby się nie ujawniać. Bo nie sądzę, żeby Władcy Systemu po tysiącleciach panowania w galaktyce nagle wrócili na swą rodzinną planetę i opowiedzieli swoim prymitywnym krewniaku, jak osiągnąć życiowy sukces

A nawet u symbiontów żyjących w ciałach nosicieli to ta ewolucja ma nie lada problem - Goa'uld żyją tysiące lat. To dość długo, aby swobodnie ewoluować. W każdym razie ani trochę nie rozumiem tej całej historii ich gatunku.