A mnie się podobało tak sobie. To znaczy - podobało (i to jak!), ale jak na standardy breakingbadowskie to już tak sobie.
Końcówka... to są te momenty, kiedy żałuję, że oglądam odcinek raz na tydzień a nie kilka pod rząd. Łudziłem się, że zobaczę chociaż chwilę spotkania Hank-Jessie, że Jessie mu coś powie i wtedy skończą. Niestety, twórcy okazali się znacznie bardziej perfidni. Czy Jessie wsypie? Mało prawdpodobne, ale...
Nie zabrakło oczywiście humoru - kiedy gruby się na ogromnej kupie kasy, też skojarzyłem to z McKwaczem.
A co do Skylar - może jest zdenerwowana, zaskoczona rozgryzieniem sprawy przez Hanka, zszokowana i wystraszona, ale jednak cały czas prowadzi swoją grę. Nie powiedziała mu nic, bo wie, że cokolwiek powie - zaszkodzi sobie, mężowi i dzieciom. Woli przeczekać, skonsultować z Waltem, przemyśleć i ustalić jakiś plan działania. Nie jest głupia i na pewno nie panikuje.

Logowanie »
Rejestracja







