P.S.Dlaczego nie było Paintballa????
[Zegrze] 01-03.10.2004
#361
Napisano 03.10.2004 - |16:19|
P.S.Dlaczego nie było Paintballa????
#362
Napisano 03.10.2004 - |16:19|
Wielkie uznanie dla najmłodszej zlotowiczki - Ali, która bawiła się jak stara i zawsze była w stanie zaholować tatę na miejsce i o czasie. Z Acesem muszę się spotkać i porównać flaszki (wiesz o czym mówię). W imieniu Agavy dziękuję serdecznie jej załodze a szczególnie Leonowi, Acesa prosimy o pogłaskanie (po kąpieli) psiny. Big thanks to Kasyno's Mom. Wracam na forum po nowe posty.
#363
Napisano 03.10.2004 - |16:24|
Nie moja wina
Użytkownik Leon Leonikus edytował ten post 03.10.2004 - |16:25|
#364
Napisano 03.10.2004 - |16:36|
Znalazlem to tutaj:Stwierdzam z przykrością że link do lotr nie działa .
Nie moja wina .
http://www.tkk.pl/~arnet/lotr.avi
Pozdrawiam
PS. Znalazłem jeszcze wersje lego tu: http://www.icpnet.pl.../Ozone-lego.wmv
#365
Napisano 03.10.2004 - |16:41|
#366
Napisano 03.10.2004 - |16:55|
#367
Napisano 03.10.2004 - |16:58|
Organizatorzy tez dotarli już do domu.
Zlot odbył się.
Ja osobiście jestem bardzo zadowolona, choć wynikło kilka komplikacji i kilka spraw zostało zawalonych z przyczyn od nas niezależnych.
Krótkie sprawozdanie:
Dzień 1.
Od 10.30 z Kermitem czekaliśmy na Dworcu Centralnym na przybywających. Pierwszy dostarł Aces z załogą z Dolic i Szczecina:) Potem z Częstochowy, kimera, osoby z Warszawy, Łodzi i na końcu Poznań.
W trakcie okazało się, ze są problemy z zakwaterowaniem osób w Ośrodku. Z ostatnia ekipą dotarliśmy do ośrodka ok. 16.00. Niestety okazało się, że zlotowicze czekają cały czas na zakwaterowanie.
Po długich i burzliwych ustaleniach z kierownikiem ośrodka, który chciał nam wcisnąć droższe domki a nie te zarezerwowane, udało się dojść do porozumienia i moglismy w spokoju zjeść obiadokolację.
W czasie negocjacji Zoisyte rozdał czapeczki. Okazało się, ze niektórzy nie umieją zmierzyć sobie głowy:) Ale na szczęscie kilka było w zapasie, więc wszyscy byli zadowoleni. Na kolację wcinalismy strasznie gorącą grochówkę i odlotowe kanapki z salami, sałatą, papryką, szynka, orzechami, truskawkami i masa innych rzeczy. Tak odbajerzonych kanapek nigdy wcześniej nie widziałam:) Po jedzonku nastapiło otwarcie zlotu (oficjalne) i rozdanie niesmiertelników, które każdy sam musiał sobie poskładać.
Nastepnie była wyprawa do sklepu, podczas której spotkalismy MacGywera:) Bardzo się ucieszyłam, że dotarł. Robiłam wszystko, żeby namówić go na zlot. I cieszę sie, że sie udało. Zlotowiczów było bardzo dużo, ale z każdym starałam sie porozmawiać i włączyć do zabawy. Wiele jednak zależało od nich samych. Przykro mi MacGywer, że poczułeś się wyalienowany.
Załatwiałam jeszcze kilka spraw organizacyjnych, ale znalazłam czas, zeby odprowadzic go na autobus.
Miałam nadzieję, że pojawi się nastepnego dnia ale nie udalo mu się
Poza tym impreza toczyła się spokojnie (byłam w szoku) i wesoło. Ludzie się bardziej lub mniej integrowali, poznawali i wymieniali poglądy. Niestety kasyno nie rozłożył dobrze sił i zbyt mocno zaszumiało mu w głowie. Na szczęście było sporo życzliwych osób, które pomogły mu w trudnych chwilach.
Rano cała ekipa wstała wcześnie rano. Większość we wspaniałych nastrojach, niektórzy z bólem głowy:) Po śniadaniu odbył się trudny i zawiły pisemny konkurs wiedzy o naszym ukochanym serialu. Czekalismy cały czas na telefon od firmy, która miała nam organizować painball. Niestety nie odezwali się. Zlotowicze obejrzeli odcinek Window of Oportunity, pograli w siatkówkę, rozmawiali, wymieniali się odcinkami. Za hymn zlotu uznana została specjalna wersja Dragostea din tei w wykonaniu ekipy LOTR.
Po obiedzie postanowilismu korzystać z uroków zalewu i pieknej pogody i wybraliśmy się na przejażdżkę rowerami wodnymi i żaglówką. Męska część zlotu zapewniła też opał na ognisko. Jedynym niewypałem dnia były kiełbaski, których spora część wpadła do ogniska - rozgrzane nie zdołały utrzymac sie na kijkach. I jak tu na drugi raz wierzyć sprzedawcom.
Na ognisku było bardzo wesoło i integracyjnie:) Ale o tym już chyba kazdy napisze.
Gdy zrobiło się chłodno impreza przeniosła się na swietlicę i nie wiem co się dziłoe, gdyż poszłam do domku by poprawiać testy. ubawiłam sie przy tym jak nigdy w życiu. Zlotowicze wykazali sie i wiedzą i poczuciem humoru. Pierwszą nagrodę otrzymała Kimera, rejm tym tazem był na 2 miejscu, na trzecim - Majkel. Nagrody zostaną im dostarczone w terminie późniejszym - po dyskusjach na temat rozmiarów - żeby nie było wpadki jak z czapeczkami:)
Ogłoszenie wyników odbyło się w niedzielę (ja jeszcze spałam a jak wstałam to bardzo bolała mnie głowa) (w sumie jeszcze boli). rozdano również bardzo efektowne dyplomy za I, II i II miejsce, za które BAAAAArdzo dziękuję Acesowi. każdy otrzymał również dyplom za uczestnictwo w zlocie.
Po obiedzie niestety trzeba było się pożegnać.
Zoisyte wszystkim zorganizował dojazd na Dworzec - ja nie byłam w stanie myśleć.
mam nadzieję, ze wszycy szcześliwie dotarli do domów. martwię się zwłaszcza o Kimerę, Harriet i Asha - no doczekałam się do nich na Centralnym.
Chciałabym wszystkim serdecznie podziękować - za wszystko. To może idiotycznie brzmi, ale ta impreza nie byłaby tak udana, gdyby nie fantastyczni ludzie, którzy sa zgrani i potrafią się swietnie bawić. Poznałam nowych forumowiczów i wiem, że nie ma lepszej ekipy do zabawy (i nie tylko) jak Polish SG Team. Nie potrafię wyrazić ile dla mnie znaczył Wasz udział w ty przedsięwzięciu.
mam ndzieję, że wszyscy byli zadowoleni i zlot dostarczył im niezapomnianych wrażeń.
Dziękuję Zoi i Kermitowi za ogromną pomoc - również wszystkim, którzy pomogli na miejscu skoordynowac i zgrać wiele spraw.
No dzięki za kawę Radzior:)
Przepraszam, jesli kilka spraw było nie do końca zgranych i trzeba było improwizować. tak jednak bywa na takich imprezach.
mam nadzieję, zę w tym samym i jeszcze większym składzie zobaczymy się na kolejnym zlocie.
Pozdrawiam serdecznie
121277
do serca człowieka
zimnego jak głaz
Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas

Mój świat
#368
Napisano 03.10.2004 - |17:03|
1 Dzień zlotu |1.10.04|:
Był to juz wieczór, dnia piątego tygodnia. Kiedy to zawitałem w nasne progi świetlicy i przywitałem sie ze zlotowiczami. Trzeba tutaj wspomniec o Leonikusie, który to mnie przywiózł na pozycje zwaną też Zegrzem (wielkie dzieki).
Ten wieczór zapadł nam głęboko w pamięć. A to przez fakt który juz ujawnił wcześniej MacGyver, kasyno sie schlał. No i było troche wesoło (mam nadzieje ze ktos juz pisze reportarz, jak cos to moge sie podjąc tego)
Tego wieczoru oprócz lotów naszego lewiatana (czyt. Kasyno), nic sie ciekawego nie działo. A no tak, dostałem nieśmiertelnik, czapeczke i na koniec zostałem poddany rytułałowi oplakietkowania
2 Dzień zlotu |2.10.04|:
Tutaj było dość ciekawie. Zaczeło sie od sniadanka, poczym po zgłoszeni u naszej organizatorki Wioli odbył sie quiz. Pytania były moze nawet proste, dla każdego kto był na bierząco z SG-1. I oprócz tego kto miał dużą powieżchnie pamięciową, nie wypaloną jeszcze przez %. Ja niestety nie byłem dość na bierząco, dostałem tylko 9 pkt, ale co tam. To przeciez tylko zabawa
Wszyscy rozlokowali sie w okół miejsca gdzie miało odbyc sie ognisko. Rozpoczeła sie walka WODA<>OGIEŃ. Naszczęscie OGIEŃ wygrał
Przyszli po 20 minutach, wypiliśmy butelke przy tym ciągle rozmawiając i smiejąc sie z żartów radziora i leonikusa
Kilka kieliszków później, Karla zaproponowała kanapki. Wszyscy chórkiem wyrazili swoją chęc na jedzenie
3 Dzień zlotu |3.10.04|
... teraz juz tego nie napisze, ale tez było dość ciekawie. Do jutra ludzie.
P.S.:
Jeszcze raz wielkie podziękowania dla organizacji.
Kermitowi, który to wybrał miejsce.
Wioli, za załatwianie spraw z troche upartym kierownikiem ośrodka.
I zaiste Zoisyte'owi, bez którego to pomocy nie mielibyśmy takich fajnych nieśmiertelników. On tez wymyślił jakie to nagrody będą do wygrania w quiz'ie
BRAWO KERMIT83, WIOLA, ZOISYTE. JESTEŚCIE WIELCY, WIECEJ TAKICH LUDZI TRZEBA
Nawiązując do tego co pisałem na początku, bedzie suprise dla organizatorów:).
Użytkownik Pradawny edytował ten post 03.10.2004 - |17:05|
Nio i są czarne
#369
Napisano 03.10.2004 - |17:18|
Dlaczego nikt nie napisał o barszczyku?
Prośba do organizatorów następnego zlotu - siekierka z żelazną rączką będzie mile widziana:)
Pozdrowienia dla współspaczy z domku nr 17, mamy nadzieję, że dotarliście do domu w jednym kawałku.
#370
Napisano 03.10.2004 - |17:24|
Ale Apap się przydał, bo nie tylko ja skorzystałam ale było dwóch takich co też chętnie "łykneli"
Zdjęcia "się wrzucają"
Dziękuję Wioli za UŚMIECH :clap: na teście. Uratowałam honory innych i zdobyłam 0 punktów :clap: dzięki czemu nikt nie był na ostatnim miejscu.
Czekam na resztę fotek i film.
A teraz spadam do wyrka bo jak na razie nie jestem do życia a jutro na uczelnie więc jakoś trzeba będzie wyglądać i nie spać na zajęciach
Pozdrawiam wszystkich.
Dobranoc...
#371
Napisano 03.10.2004 - |17:43|
Ja również chciałem i miałem nadzieję,że się jednak pojawię,ale tak jak wstępnie zapowiadałem miałm sobotę zarezerwowaną na inne atrakcje :/Miałam nadzieję, że pojawi się nastepnego dnia ale nie udalo mu się
#372
Napisano 03.10.2004 - |17:46|
link
Kolejne ukarza sie niebawem
PS nie sciagajcie pojedynczo fotek bo beda jeszcze zrarowane w 1 plik.
Użytkownik Przemas21 edytował ten post 03.10.2004 - |17:50|
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle.
#373
Napisano 03.10.2004 - |17:48|
#375
Napisano 03.10.2004 - |17:53|
#376
Napisano 03.10.2004 - |17:54|
ZOI i LEONIKUS - trzymam Was za słowo z tą wyprawą ,mam nadzieję ,że rychło dojdzie do skutku.
WIOLU - masz rację. Kiełbaski były dziwne. Mój żołądek nie dogadał się z nimi niestety i poszły na długiiiii spacerek. Wtedy mój żołądek poczół ulgę
Nawet nie wiecie jak ten zlot poprawił mi nastrój :clap: Przede wszystkim odpoczełam od miasta, mam sporą kolekcję kasztanów i oczywiście wspomnień. Mam wrażenie, że uczestnicy zlotu będą długo wspominać wszystko to co działo się tam właśnie. Teraz mam dużo energii i chęci do życia. Mimo, że pogoda nie była zawsze wymarzona, to humorki wszystkim dopisywały. Nie sądziłam,że ludzie którzy spotkali się po raz pierwszy w życiu , mogą się tak doskonale bawić i dogadywać. Teraz trudno mi dobrać słowa, żeby to wszystko opisać , bo wszystko jest jeszcze w mojej głowie i bulgoce. Kiedy oglądaliśmy dziś już w domku "klipy" ze zlotowym hymnem, aż się popłakałam ze śmiechu.
Pozdrófka dla wszystkich
w jabłuszku
#377
Napisano 03.10.2004 - |17:56|
Długa, śmieszna , przerażająca czasami horrorWłaściwie jaka jest historia tego Konfucjusza :hyhy:
Szkoda że nie byłes w sobote to byś poznał
#378
Napisano 03.10.2004 - |17:58|
Nie jest to oryginalne, ale cóż
Wszystko już zostało powiedziane, a jak kogoś nie było i chce się dowiedzieć szczegółów, to mógł być.
Zastanawiające jest to, że w kółko oglądamy odcinek, w którym w kółko powtarza się ten sam dzień...
#379
Napisano 03.10.2004 - |18:04|
Rzeczywiście dziwneZastanawiające jest to, że w kółko oglądamy odcinek, w którym w kółko powtarza się ten sam dzień...
#380
Napisano 03.10.2004 - |18:06|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja






