To chyb nie jet takie proste. Po pierwsze - osba sterująca takim urządzeniem musi w sposób absolutny kontrolować swoje myśli. Zastanówcie się ile myli przechodzi nam przez głowę w każdej sekundzie. Maszyna zgłupiałaby od niezrozumiałych dla niej poleceń. Albo stworzymy (wyszkolimy) człowieka, który myśli tylko poleceniami zrozumiałymi dla maszyny, albo tworzymy maszynę, która potrfiłaby przesiać myśli i wybrać tylko te sensowne. W tym drugim przypdku zbliżylibyśmy się do sztucznej inteligencji - wtedy człowiek, jako najsłabsze ogniwo w maszynie, byłby nie potrzebny.
To faktycznie chyba nie jest takie proste. Na razie my - ludzie nie mamy co mażyć o nakładanym na głowę hełmie, który będzie odbierał nasze myśli. Bardziej prawdopodobne jest wpakowanie pilotowi systemu elektrod do mózgu, co przyznam, że mi się kojarzy z Matrixem i taką jedną kreskówkę, gdzie ludzie mieli podobne złącza. Jeśli chodzi o wysyłanie informacji do mózgu to w pewnym stopniu się to już udało. Oglądałem kiedyś (bodajże rok temu) jakiś dokumentalny o tym, że niewidomemu podłączyli do mózgu kamery i widział. Wprawdzie w kilku kolorach i bardzo kiepsko, ale widział.
Hmm.... tu pozwolę się nie zgodzić - nie znam się na biologii - niemniej jednak wydaje mi się że wszystko sprowadzało by się to interpretacji kilu podstawowych impulsów nerwowych z określonej części mózgu. Komputer rozpoznawałby tylko te określone impulsy a resztę by ignorował. Cały proces przetwarzania myśli przez komputer ograniczałby się do filtrowania impulsów nerwowych i wyłapywania tych specyficznych, rozpoznania ich i wykonania przypisanych im poleceń
Tylko czym są te proste impulsy? Już dzisiaj możemy badać zmiany w częstotliwości pracy mózgu, ale chyba nie można kierować samolotem relaksując się.
Bron z tłumikiem ma to do siebie, że po założeniu tłumika drastycznie spada jej zasięg i skuteczność. A poza tym strzel z karabinu i łuku przez worek z piasku jak myślisz, co przez ten worek przeleci
Do zabijania jaffa z bliskiej odlległości (zza krzaka) siła pocisku wystrzelonego z bronią z tłumikiem powinna wystarczyć.
1. Pola siłowe – zauważyłem, że takich osobistych osłon używają jedynie przywódcy Goauldów. Użycie kusz zaproponowałem właśnie do eliminowania dowódców - na zwykłych Jaffa w zupełności wystarczy tradycyjna broń palna.
Do tego celu wystarczy odpowiednio wyważony nóż.
2. Wyszkolenie - w jednym z odcinków, między O'Neill’em i Bratac’em dochodzi do próby sił - drobnego starcia, w którym żadna ze stron nie miała widocznej przewagi. Dobrze wyszkolony człowiek nie ustępuje elicie Jaffa.
Bratac widocznie dał Jackowi fory

. Będziesz miał później okazję zobaczyć obu jaffa (Teal'ca i jego mistrza) w akcji. Pewnie zmienisz zdanie o wyszkoleniu.
Mała szybkostrzelność, nieporęczność i brak możliwości precyzyjnego celowania sprawiają iż jest to broń nastawiona bardziej na wywołanie odpowiedniego efektu psychologicznego niż skuteczność.
Szybkostrzelność nie jest aż taka mała. W jednym z odcinków Bratac wywalił całkiem sporo ładunków energetycznych w bardzo krótkim czasie. Zauważ też, że broni jaffa nie trzeba ładować.
Mobilność naziemna wojsk Goauldów bliska zeru - jedynie piechota, brak pojazdów!
Pojazdy naziemne są z oczywistych powodów słabsze w walcje od pojazdów latających. Pewnie z tego powodu goa'uldowie ich nie używają. (Zauważ, że Al'kesh, czy Glider może bez problemu zwolnić lot, czy zawisnąć w powietrzu.)
8. Poza tym Goauldowie są raczej ograniczoną intelektualnie rasą.
Tu się nie zgodzę. Nie są debilami, bo jednak stanowią spore dla nas zagrożenie.