Jako student automatyki muszę, po prostu muszę sie wypowiedzieć

.
Mr. Freemen - urządzenie do precyzyjnego namierzania celu i jego likwidacji nazywa się snajper i jest wykorzystywane przez Amerykanów od wielu lat. Do kasowania większych celów mają Predatory uzbrojone w rakiety i laserowe znaczniki celu. Do tego najlepsze lotnictwo świata i doskonałą artylerię.
Inwestują masę kasy w nowe technologie, ale bardfziej w kierunku zmniejszenia ilości żołnierzy na polu walki - można przecież wysłać roboty. A jak namierzysz batalion pancerny przeciwnika, to nie wysyłasz przeciwko niemu piechoty z granatnikami tylko lotników, którzy z przyjemnością zamienią batalion czołgów w składnicę złomu a miasto Bagdad w jezioro Bagdad.
Na dzien dzisiejszy wysyłanie robotów w bój jest bez sensu. Są one mało zwrotne, podatne na uszkodzenia i sam odrzut broni mógłby momentalnie wywołać awarię.
Na pancernych piechota jest najlepsza, bo pancerni mogą mieć ze soba samobieżne wyrzutnie rakiet AA i co wtedy? A czołgista moze miec problem z namierzeniem dwóch operatorów ręcznej wyrzutni rakiet przeciw pancernych ukrytych w wysokiej trawie. Już podczas drugiej wojny doskonale o tym wiedziano i nigdzie nie puszczano czołgów bez piechoty do towarzystwa.
A teraz poczepiam się trochę: inteligentna broń, która nie strzela do swoich. Wyobraź sobie żołnierza wyposażonego w rodzaj systemu identyfikacji, który zostaje ciężko ranny na polu walki, nie można go uratować i cały sprzęt wpada w ręce przeciwnika - bombardujesz napalmem ostatnią znaną pozycję zajmowaną przez tego gościa, czy instalujesz mu w mundurze pakiet materiału wybuchowego, który w ramach zapobiegania przejęciu technologii przez przeciwnika zamienia Twojego żołnierza w dżem?
No i tu ponownie wchodzi do akcji moja specjalność. Wystarczy tylko czujnik pulsu sprzężony z urządzeniem. Gdy puls zaniknie urządzenie może się automatycznie przeprogramować i zacząć wysyłać sygnał pozwalający OICW na strzał. Rozwiazanie proste i bezpieczne.