Czyli żadnych (albo prawie żadnych) wrogów ale rozwiązywanie zagadek i poznawanie jakiś tajemnic.
Czyli taki SG-MacGyver ?
Napisano 31.03.2007 - |00:38|
Czyli żadnych (albo prawie żadnych) wrogów ale rozwiązywanie zagadek i poznawanie jakiś tajemnic.
Napisano 01.04.2007 - |09:51|
Napisano 01.04.2007 - |13:56|
Napisano 01.04.2007 - |14:13|
Producenci zdementowali takie przypuszczenia - powiedzieli, że akcja będzie się działa w naszych czasach.Czyli cos nowego , pomysl przenoszenia sie w czasie moze i jest dobry , jesli oczywiscie cofna sie do czasow pradawnych i dawnego sojuszu.
Za czasow goauldow serial byl dobry i kazdy to potwierdzi
Napisano 02.04.2007 - |09:22|
Napisano 02.04.2007 - |20:00|
ale najwazniejsze aby starcia militarne w stargate 3 byly na wieksza skale, jakies czolgi, itp
Napisano 02.04.2007 - |20:51|
Użytkownik Beliskner edytował ten post 02.04.2007 - |20:52|
Napisano 03.04.2007 - |11:35|
Napisano 03.04.2007 - |23:02|
Na osobną bazę i osobnych ludzi chyba nie ma za bardzo co liczyć, bo pieniędzy na aktorów i dekorację za mało.
Napisano 04.04.2007 - |10:28|
Jesłi ma to byc "inny" Stargate, to moim zdaniem baza nie będzie jak w SG-1 - dla mnie byłoby to SG-1 po prostu.
Napisano 04.04.2007 - |20:44|
Napisano 10.04.2007 - |14:18|
Napisano 12.04.2007 - |17:42|
I ja jestem za tą koncepcją - - to pytanie do Daniela od tej Chinki nie było bez podstawne - a przyponimam kim był YU - najstarszym z władców i może Chińczycy odkryli u siebie wrota lub ślad, że takie były na ich ziemi i ich szukają. W jednym z odcinków pamiętam Pałac YU - typowa Pagoda, tylko, że wielka, jeżeli idziemy dalej tym wątkiem to mur chiński - typowa izolacja wewnętrzna - może to chodziło o zaznaczenie swoich wpływów na podzielonej Ziemi przez kilku władców? - nie wiem, ale wszystko jest mozliwe - jak pisałem wcześniej nie daję wiary, że będzie coś z czasem.Ja bym stawiał że Chińczycy zrobią to co już planowali czyli zabiorą wrota USA i stworzą międzynarodową bazę na terenie Chin pod zwierzchnictwem AIO (Daniel by pasował bo ambasador Chin (czy kim ona tam była) pytała się Daniela czy gdyby to Chiny a nie USA znaleźli wrota czy dalej by chciał uczestniczyć w programie)
Jeśli chodzi o zmianę konwencji serialu to może nie będzie wroga? Z konwencji "walczymy i szukamy super broni" zmieni się na "rozwiązujemy zagadki/tajemnice"?
Użytkownik Grzesiu edytował ten post 12.04.2007 - |18:00|
Napisano 14.04.2007 - |01:11|
Napisano 14.04.2007 - |22:51|
Napisano 16.04.2007 - |08:31|
Napisano 26.04.2007 - |00:23|
rahl
Strażnik czasu jest prosty i zrozumiały dla mało wymagającej, niemyślącej, widowni amerykańskiej.
Podstawowym, błędnym, założeniem w tym filmie było to, że zmiany w czasie rozchodzą się jak fala i jeśli ktoś zmieni przeszłość my mamy możliwość śledzenia tej zmiany (grzbietu fali tempolarnej, czy jak ją nazwać) i dość czasu aby przeanalizować przyczynę zmiany w przeszłości i opracować strategię przeciwdziałania jej. Całe to założenie jest z natury niepoprawne. Jeżeli strażnik wyrusza w przeszłość coś zmieniać a następnie wraca i okazuje się, że nie jest już sierżantem tylko majorem, to nie jest chyba normalne. Nie trafia z powrotem do miejsca, z którego wyruszył. Poza tym skoro jego rzeczywistość się zmieniła, to gdzie był kiedy go nie było?
Tak samo serial 7 days, gdzie agent NSA cofa się w czasie żeby naprawiać rzeczywistość. Ciekawe co się dzieje kiedy tą rzeczywistość naprawi i wraca do swoich czasów? Skoro naprawił rzeczywistość, to nic się nie stało i nie maił potrzeby wyruszać w przeszłość. Samego siebie w przeszłości nie spotyka, więc gdzie się podziewa mieszkaniec tej pierwotnej rzeczywistości? Kiedy wraca po naprawie dlaczego nie spotyka siebie samego w "nieuszkodzonej" rzeczywistości?
Co do przyczyny wyprzedzającej skutek, to taką mechanikę tempolarną omawia się bezustannie w Star Treku, zwłaszcza w ST Voyager i może zbyt poważnie do tego podchodzisz.
Zmiany w czasie nie działają tak, jak w Powrocie do przyszłości, gdzie na skutek zmian w przeszłości członkowie rodziny znikają po kolei ze zdjęcia. Tego zdjęcia nigdy nie będzie, bo nie będzie tej rodziny.
Jedyna możliwość żeby cofnąć się w czasie i zostać swoim własnym ojcem istnieje przy założeniu, że w każdej milisekundzie życia każda nasza decyzja powoduje kolejne rozgałęzienie linii czasowej i utworzenie alternatywnej rzeczywistości. W tym przypadku cofając się w przeszłość ze swojej linii czasowej i zostając swoim ojcem tworzysz oddzielną rzeczywistość, lecz do swojej pierwotnej już nie wrócisz. Tego typu podróże w czasie mimo prawdopodobieństwa ich istnienia nie mają żadnego konstruktywnego zastosowania.
Wybacz, ale w kwestii spłodzenia samego siebie musisz najpierw się urodzić żeby dojrzeć i spłodzić dziecko. Jak możesz się cofnąć z przyszłości skoro nawet się jeszcze nie urodziłeś?
Właśnie dlatego jestem przeciwnikiem podróży w czasie w Stargate. Więcej z tego bałaganu niż pożytku.
P.S. Ekspertem od czasu nie jestem, ale wystarczy trochę logicznej analizy.
Napisano 26.04.2007 - |10:53|

Napisano 26.04.2007 - |22:11|
Napisano 11.05.2007 - |12:29|
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych