Skocz do zawartości

Zdjęcie

Ascendowanie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
348 odpowiedzi w tym temacie

#261 dr Danielle Jackson

dr Danielle Jackson

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 335 postów
  • MiastoŹwirek

Napisano 27.01.2007 - |19:04|

Szkoda tylko że takiej walki nie zobaczymy.To chyba przekracza wyobraznie scenarzystów. :D

wyobraźni scenarzystów nie przekracza, przekroczyło by za to budżet na efekty :D
  • 0
- And a hug is just like a public dry hump.
- I think you're hugging wrong.

#262 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 27.01.2007 - |19:49|

(... )przeciez w serialu powiedziane jest wyrażnie ze zaszczytu ascendacji może dokonać tylko osoba która jest w głebi duszy dobra.

Co ty pie** za przeproszenim. Przed chwila z 3 razy już to pwtórzono, W SG-1 potwierdzono, a w Atlantis ostatecznie wyjaśniono, ze do ascendacji nie potrzebne jest żadne"bycie dobrą osobą". To proces-nazwijmy-naukowy, a nie metafizyczny. Etyka i moralność nie mają tu nic do gadania. To, że jak ktoś ci pomaga ascendować i musisz spełnić przez to jego wymagania to zupełnie co innego. Siła rzeczy nie ty ascendujesz, ale jesteś ascendowany przez kogoś innego.
Gdyby etyka, moralność miały tu coś do gadania, to nie byłoby Ori ani Anubisa.
  • 0

#263 bbeettoonn

bbeettoonn

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 20 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 27.01.2007 - |20:09|

No dobra wiemy ze Pradawni musieli byc rozwinieci fizycznie i przygotowani psychicznie na ascendencje...
To prawda musieli byc "dobrzy" i zrozumiec dokladnie wszechswiat...

Ale...Jezeli wiemy iz aby byc ascendentem trzeba bylo przejsc te wszystkie ewolucje fizyczne jak i moralne
to mozna sie zastanowic po co Ori czerpia energie z wyznawcow??Tak mi sie nasunal pomysl ze moze wlasnie wiara wyznawcow utrzymuje ich na poziomie czystej energii (czyli umozliwia im ascendencje)bo jak wiemy Ori "dobrzy nie sa"

To tylko sugestia ale jak mozecie to prosze o komentarz...

Nie da się ukryć, że Ori dają swoim wyznawcą bezpieczną galaktykę wolną od Goauld i innych badziewi wysysających życie.


Ziom oni sami sa jak pasozyty...:)

A wracajac do potrzeby bycia moralnie przygotowanym aby ascendowac opowiada dokladniej o tym odcinek atlantis 3x14
  • 0

#264 Shalom

Shalom

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 375 postów
  • MiastoBędzin

Napisano 27.01.2007 - |21:45|

nie, to nadal była kwestia biologiczna, albo ewentualnie mentalna. Tzn trzeba było osiągnąć pewien stan umysłu. Nic wspólnego z byciem dobrym :)
  • 0

#265 baloo

baloo

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 350 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 27.01.2007 - |21:47|

No dobra wiemy ze Pradawni musieli byc rozwinieci fizycznie i przygotowani psychicznie na ascendencje...
To prawda musieli byc "dobrzy" i zrozumiec dokladnie wszechswiat...

Ziom oni sami sa jak pasozyty...:)

A wracajac do potrzeby bycia moralnie przygotowanym aby ascendowac opowiada dokladniej o tym odcinek atlantis 3x14


Psychicznie przygotowany nie znaczy, że postać musi byc dobra. Dobry to cecha charakteru. Przygotowanie psychiczne rozumiem jako medytacje, osiągniecię harmonii z otaczającym nas światem. Wyciszenie umysłu to właśnie próbyje osiągnąc Rodney w 3x14, ma się stać jednością z wszechświtem (ależ to durnie brzmi). To moim zdaniem nie ma nic wspólnego z moralnością.

Ori są pasożytami, ale ich wyznawcy o tym nie wiedzą. Nie widać też jakiś złych efektów tego sączenia energii.
Wcześniej przetoczyłem nieco historii, aby pokazać względność sytuacji. Ori są dobrzy dla swoich wyznawców bo ich potrzebują. Eliminuja innowierców bo stanowią zagrożenie dla wiary.

Argument o wolności wyznania. Zakładam, że jakieś 90% z nas urzytkowników forum została ochrzczona.
Czy miał ktokolwiek wybór w tej kwestii- nie. Czy ktoś uważa to za zło- wątpie. Kultura i religia są dziedziczne! Jeżeli ktoś zacznie mówić Ci, że wszystko w czym się wychowałeś jest kłamstwem i oszystwem to karzesz mu spie...

Dlatego dziwi mnie jednokierunkowe podejści obecne serialu. Ori są źli bo tylko droga amerykańskiej wolności i swobody słowa jest prawidłowa. Niestety jest to wszechobecne w tym serialu i drażni mnie.

Nie traktuje sprawy seriali tak poważnie jak może wskazywać na to ten post :)
  • 0

#266 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 27.01.2007 - |22:28|

Ori są źli bo tylko droga amerykańskiej wolności i swobody słowa jest prawidłowa. Niestety jest to wszechobecne w tym serialu i drażni mnie


cóż jak mawiał Churchill: "Demokracja to najgorszy system, nie licząc wszystkich innych" :) ;
IMHO lepiej propagować swoją ideologię serialem niż wysadzać się na ulicy; to mnie dopiero drażni :buu: ;

Ascendenci nie są nieśmiertelni. Jeśli podlegają prawom natury - fizyki, to nie mogą istnieć poza rzeczywistością. Jeżeli rzeczywistość przestanie istnieć, to oni także. Jeżeli założymy, że Wszechświat kiedyś zacznie się kurczyć i dojdzie do wielkiego kolapsu, przy którym prawa fizyki, przestrzeń i czas przestaną istnieć, to razem z nimi znikną ascendenci. To jedna z możliwości końca Wszechświata, jednak nie wiem, czy taki koniec ascendentów można nazwać śmiercią. O śmierci można mówić tylko w kontekście życia. Jeżeli przestanie istnieć wszystko, to nie ma mowy o śmierci. Ot po prostu znikną.


nie sądzę, żeby kolaps wszechświata mógł ascendentom coś zrobić; zawsze(biorąc pod uwagę ich wiedzę) mogą się przenieść do alternatywnego wszechświata(co do takiej możliwości wystarczy rzucić okiem choćby na ostatni 10x13);
co do broni Merlina pamiętajmy, że według tego co powiedziano w serialu "interferuje" ona z ascendentem, wysyłając jakiegoś rodzaju fale wygaszająca ascendenta(jeśli się mylę to Zarrow natychmiast mnie poprawi, co nie wątpię sprawi mu sporo satysfakcji :P :) ); w takim razie pozostaje pytanie czy jeśli urządzenie Merlina przestanie generować sygnał, to wracamy do stanu poprzedniego i ascendent znowu może hasać?; czy też owa interferencja jest permanentna?;

Użytkownik inwe edytował ten post 27.01.2007 - |22:31|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#267 kamkaw

kamkaw

    Kapral

  • Użytkownik
  • 176 postów
  • MiastoTrzebinia

Napisano 27.01.2007 - |22:55|

co do broni Merlina pamiętajmy, że według tego co powiedziano w serialu "interferuje" ona z ascendentem, wysyłając jakiegoś rodzaju fale wygaszająca ascendenta(jeśli się mylę to Zarrow natychmiast mnie poprawi, co nie wątpię sprawi mu sporo satysfakcji :P :) ); w takim razie pozostaje pytanie czy jeśli urządzenie Merlina przestanie generować sygnał, to wracamy do stanu poprzedniego i ascendent znowu może hasać?; czy też owa interferencja jest permanentna?;


Tak dokładnie tak było powiedziane w serialu: Kvasir(edit: no racja inwe, nie Kwasir) wyjaśnił Carter zasade działania broni porównując ją do fali stojącej która znosi inną fale stojącą(czytaj ascendenta).
Według tego wyraźnie widać że wystarczy jednorazowy "wystrzał" z takiej broni, bo jak już wygasisz fale to jej nie ma...(struna w gitarze nie zacznie znowu wibrować).
Problem w tym że ascendenci mogą sie przed tym zabezpieczyć chowając swoje przetrwnie w jakimś urządzeniu które po zniknięci sygnału broni Merlina nie wzbudzi fali(czytaj ascendenta) na nowo... można przecież wzbudzić taką samą fale w gitarze. Inna sprawa, że to bardzo skomplikowana fala.. ale myśle że by sobie poradzili :P.....
Możliwe że Asgardczycy sie mylą (nigdy nie ufałem tym małym szaraczką) i broń ma zupełnie inną nature...

Nigdy sie tego nie dowiemy chyba, że użyją broni w serialu (w co osobiście wątpie)... I rozważania pozostaną teoretyczne :P

Użytkownik kamkaw edytował ten post 27.01.2007 - |23:14|

  • 0
████████████████████████
Rip SG-1

#268 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 27.01.2007 - |22:56|

nie sądzę, żeby kolaps wszechświata mógł ascendentom coś zrobić; zawsze(biorąc pod uwagę ich wiedzę) mogą się przenieść do alternatywnego wszechświata(co do takiej możliwości wystarczy rzucić okiem choćby na ostatni 10x13)

Pytanie co przez "inny" wszechświat rozumieją scenarzyści? Czy chodzi o całkiem inną bańkę rzeczywistości powstałą niezależnie od naszej w takim samym procesie, czy też o wszechświecie równoległym w sensie przeniesienia się do innego/innych wymiarów? Jeżeli to pierwsza sytuacja, to jest całkiem prawdopodobne, że im się uda przeżyć.

Jeśli jednak brać pod uwagę obecną naukę to przemieszczenie się z naszego wszechświata do innego jest niewykonalne bo istnieją one w całkowitej izolacji i niezależnie od siebie. Równie dobrze mogą w nich rządzić inne prawa fizyki. Nasze poznanie i nasza rzeczywistość kończy się wraz z granicami naszej bańki.

Zakładając, że ascendenci są czystą energią a więc jakiegoś rodzaju falą, i zakładając, że broń Merlina emituje tego samego rodzaju falę o przeciwnej fazie to obie nawzajem się wygaszą. Ascendent przestanie istnieć. Po wyłączeniu urządzenia ascendent nie pojawi się ponownie, zniknie, zginie. Oczywiście urządzenie może emitować swego rodzaju falę zakłócającą tylko "strukturę" energetyczną ascendenta uniemożliwiając mu funkcjonowanie. W takim przypadku trzeba by załatwić jakąś bateryjkę o nieograniczonej pojemności do zasilenia urządzenia aby utrzymać w nieskończoność ten stan.

Co do odcinka SG-1 10x13, to odnoszę wrażenie, że scenarzyści zbyt często używają wątku alternatywnych rzeczywistości. Zawsze umożliwiają one łatwe rozwiązanie trudnych problemów. W sumie to takie sytuacje jak przesuwanie się w fazie w naszej rzeczywistości, przeskakiwanie do innych wymiarów, przenoszenie się do alternatywnych rzeczywistości itp, itd wydaje się dla SGC całkiem normalne. Nie rozumiem więc ich ciągłego zaskoczenia takimi sytuacjami :-)
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#269 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 27.01.2007 - |23:09|

Pytanie co przez "inny" wszechświat rozumieją scenarzyści? Czy chodzi o całkiem inną bańkę rzeczywistości powstałą niezależnie od naszej w takim samym procesie, czy też o wszechświecie równoległym w sensie przeniesienia się do innego/innych wymiarów? Jeżeli to pierwsza sytuacja, to jest całkiem prawdopodobne, że im się uda przeżyć.

Jeśli jednak brać pod uwagę obecną naukę to przemieszczenie się z naszego wszechświata do innego jest niewykonalne bo istnieją one w całkowitej izolacji i niezależnie od siebie. Równie dobrze mogą w nich rządzić inne prawa fizyki. Nasze poznanie i nasza rzeczywistość kończy się wraz z granicami naszej bańki.


masz absolutnie rację; zarówno jeśli chodzi o "bańkę"(właściwsza nazwa z punktu widzenia fizyki "domena inflacyjna" :) ) jak też o alternatywne rzeczywistości; chodziło mi o alternatywne rzeczywistości; skoro Carter może przez przypadek to zrobić to Pradawni mogą to zrobić w sposób kontrolowany i celowy; odpada tu problem innych praw fizyki, w których Pradawni mogli by mieć problemy z istnieniem :) ;


Zakładając, że ascendenci są czystą energią a więc jakiegoś rodzaju falą, i zakładając, że broń Merlina emituje tego samego rodzaju falę o przeciwnej fazie to obie nawzajem się wygaszą. Ascendent przestanie istnieć. Po wyłączeniu urządzenia ascendent nie pojawi się ponownie, zniknie, zginie


mam właśnie problem z wyobrażeniem sobie Pradawnych jako bezźródłowych fal; zawsze odnosiłem wrażenie, że owa wspomniana przez Kvasira(dzięki kamkaw :) ) interferencja to coś co Oma zrobiła z Anubisem(takie wzajemne wygaszenie), a gdyby Oma odpuściła to Anubis by wrócił;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#270 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 27.01.2007 - |23:22|

chodziło mi o alternatywne rzeczywistości; skoro Carter może przez przypadek to zrobić to Pradawni mogą to zrobić w sposób kontrolowany i celowy; odpada tu problem innych praw fizyki, w których Pradawni mogli by mieć problemy z istnieniem

Tylko tu pojawi się problem, że te alternatywne rzeczywistości będą istnieć w naszym wszechświecie - domenie inflacyjnej a tym samym podczas kolapsu tamte rzeczywistości znikną wraz z naszą.

mam właśnie problem z wyobrażeniem sobie Pradawnych jako bezźródłowych fal

Fala wymaga istnienia źródła na samym początku swego istnienia. Źródło ją generuje a potem fala sama przemieszcza się przez przestrzeń niezależnie od niego. Takim źródłem może być człowiek w chwili ascendencji. Nie wyjaśnia to jednak tego w jaki sposób ta fala-energia utrzymuje się w jednym miejscu jako byt. Wszelkie znane nam postacie fal przemieszczają się od źródła na zewnątrz. Wyjątkiem jest fala stojąca, która porusza się niejako od źródła do źródła i z powrotem. To już jednak temat na inną fizykę czy też metafizykę :P
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#271 bbeettoonn

bbeettoonn

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 20 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 27.01.2007 - |23:34|

Poprawka kolego Rodney staral sie wyciszyc a jak to robil??
No naturalnie zlatwial wszystkie swoje sprawy ze wspolpracownikami wiec co robil to co powinien od dawna zachowywal sie tak jak powinien czyli byl "dobry" kulturalnie sie odzywal utrzymywal wiecej kontaktow z ludzmi i nawet przepraszal za swoje zachowanie...Co jest do niego nie podobne...
Wiec wynika z tego ze staral sie byc "dobry" a moze lepszy niz byl. No i nie ascendowal z 2 powodow

1. Urzadzenie zle dzialalo
2. Nie byl na to przygotowany

Nawet dr Weir starala mu pomoc w zrozumieniu tego czym jest ascendencja.
Moze juz troche przesadzam ale czy nie chciala nauczyc go jak byc "dobrym" :)
  • 0

#272 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 28.01.2007 - |00:33|

Jezu, dajcie sobie siana, obrońcy dobrej ascendacji. Wam chyba nawet młotkiem teog do głowy wtłuc nie można. W SGA powiedziano to, co wszyscy podejrzewali od dawna-ascendacja to proces a nie metafizyczna rozgrywka z samym sobą. To, że Rodney zaczął być "dobry" było wynikiem jego głębszych rozmyślań związanych ze śmiercią, nie ascendacją. Przypadkowo uruchomił procesy chemiczne w swoim mzógu, które pozwoliły mu się wyciszyć. Tak więc w momencie śmierci czuł, że jest wolny i spokojny. I o to przecież chodziło. O osiągnięcie pewwnego stanu chemiczno-fizycznej równowagi całego ciała, którego kontrolerem nadrzędnym jest mózg. A wszelkie emocje, stany emocjonalne etc. to przecież określone procesy zachodzące w układzie nerwowym, którego centrum jest mózg.
End of story.

Równie dobrze może ascendować psychopata, morderca dzieci i staruszek, dla którego te czyny nie zaburzają równwoagi chem-fiz mózgu.

A Rodney nie ascendował dlatego, bo nie chciał. W ostatniej chwili, gdy był o krok od ascendacji, wpadł na pomysł jak sie uratować-i nie mógł przpeuścic tej okazji. Urządzenie działalo tak, jak należy, ale nie dawało 100% skuteczności-osoba nim potraktowana mogła równie dobrze umrzeć, co ascendować. Było zbyt duże ryzyko, że mozna było nie zdążyć z przygotowaniem umysłu i ciała tak, by zamienić się w energię.

Rozumienie ascendacji jako "stawania sie aniołem" to błąd i nieporozumienie. Ascendacja to nic innego, jak następna faza rozwoju cywilizacji i gatunku-sztuczna czy naturalna, to nie ma znaczenia. Przypomina to nieco realia Star Treka,w których ludzkość wynajduje napęd Warp i ten fakt sprawia, że się zmienia i staje "dobra", tworząc raj na swojej planecie. I ziemianie chieliby, by wszyscy podąrzali tą samą ścieżką. U Pradawnych ascendajca stanowiła podobny przełom, jak stanie się cywilizacją kosmiczną w ST. Zdali sobie sprawę z milowego kroku, zdali sobie sprawę, że dysponują teraz niepomiernie większą mocą, a z nią poowinna kroczyć odpowiedzialnośc. Razem z tym wszystkim przyszła filozofia nieingernecji itp. rzeczy, tworząc kodeks mroalno-etyczny ascendata. Zakładano, że cywilizacje, które osiągną podobny poziom powinny być odopwiedzialne i pokojowe, prorozwojowe, nieagresywne i niezaborcze. Dlatego Oma propagowała podobne idee wsród swoich kandydatów do wyniesienia. Pradanwi bowiem chieliby, by ascendacja wiazała się z byciem dobrym.

Ale tak kurde nie jest-Pradawni to durni idealiści, którzy teraz przegrywaja wojnę z świniami Ori, którzy nie tworzyli bzdurnych kodeksów, tylko zajęli się tym, co każda inna cywilizacja-samolubnym rozwojem.

Użytkownik Zarrow edytował ten post 28.01.2007 - |00:42|

  • 0

#273 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 28.01.2007 - |07:13|

Tylko tu pojawi się problem, że te alternatywne rzeczywistości będą istnieć w naszym wszechświecie - domenie inflacyjnej a tym samym podczas kolapsu tamte rzeczywistości znikną wraz z naszą.


właśnie, że nie; według mechaniki kwantowej kolaps naszego wszechświata nie wpłynie na alternatywne rzeczywistości; one są całkowicie rozłączne przyczynowo; w tej chwili może znikać miliardy alternatywnych światów a Ty nawet tego nie zauważysz;

Użytkownik inwe edytował ten post 28.01.2007 - |11:04|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#274 elam

elam

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 757 postów
  • MiastoBielsko-Biala

Napisano 28.01.2007 - |09:37|

zgadzam sie z Zarrowem, ze :

1. Rodney o malo co nie ascendowal, wcale sie takim dobrym nie stajac; moglby, gdyby nie wymyslil, jak przezyc;
(Orii to przeciez tez ascendenci)
2. ascendowal Anubis, to co, ze z pomoca, przeciez dobry to on nigdy nie byl - wiec "dobroc" nic tu nie ma do rzeczy; Anubis tez stworzyl tego blond nadczlowieka, co zaczal ascendowac, jak go SG-1 wydobylo z laboratorium.

idac na kompromis mozna stwierdzic, ze
Ascendowanie jest wiec procesem fizycznym, do ktorego zainicjowania potrzebne sa pewne predyspozycje psychiczne. wysoki intelekt (co w sumie wiazee sie z rozwojem mozgu..) itd, itp, w kazdym razie, nam to nie grozi :D
  • 0
lubisz science-fiction? na serialach sie nie konczy !
www.science-fiction.com.pl/forum

_________________________________________
oh my goddess Me !

#275 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 28.01.2007 - |22:14|

właśnie, że nie; według mechaniki kwantowej kolaps naszego wszechświata nie wpłynie na alternatywne rzeczywistości; one są całkowicie rozłączne przyczynowo; w tej chwili może znikać miliardy alternatywnych światów a Ty nawet tego nie zauważysz

Skoro te rzeczywistości są rozłączne przyczynowo to z naszej rzeczywistości nie ma do nich dostępu. Nie wiem czy ja czegoś nie rozumiem, czy mi umknęło w naszej rozmowie, ale Ty chyba mówisz w tej chwili o wymienionej przez siebie domenie inflacyjnej? Jeżeli jednak nie to mówisz o naszym wszechświecie a wszystko co jest w nim jest ze sobą powiązane.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#276 bbeettoonn

bbeettoonn

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 20 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 29.01.2007 - |01:22|

Z tego co wiem to alternatywne rzeczywistosci nie sa ze soba powiazane.
Mozemy na nie wplywac jedynie przenoszac sie w nie...
Zgodnie z teoria jest ich nieskonczenie wiele jest tyle przypadkow ze nawet nie mozemy sobie wyobrazic tej mozliwosci.

"[...] w tej chwili może znikać miliardy alternatywnych światów a Ty nawet tego nie zauważysz"

Jest to prawda gdyz jak juz wspomnialem nie maja ze soba powiazania nie maja wplywu na siebie...
Co sie dzieje w jednej jest bez wplywowe na inne no chyba ze bedziemy ingerowac...

No fakt mozna jeszcze wplywac na nie montujac wadliwego ZPM ktory czerpalby energie z zamieszkalej alternatywnej rzeczywistosci. :huh:

Użytkownik bbeettoonn edytował ten post 29.01.2007 - |01:23|

  • 0

#277 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 29.01.2007 - |13:03|

Taaa...Ale oni mówią o PRAWDZIWEJ fizyce piko. A nie o stargejtowej :P
  • 0

#278 bbeettoonn

bbeettoonn

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 20 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 29.01.2007 - |17:27|

A to sory nie doczytalem do konca posta... :blush:
  • 0

#279 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 30.01.2007 - |08:37|

Skoro te rzeczywistości są rozłączne przyczynowo to z naszej rzeczywistości nie ma do nich dostępu. Nie wiem czy ja czegoś nie rozumiem, czy mi umknęło w naszej rozmowie, ale Ty chyba mówisz w tej chwili o wymienionej przez siebie domenie inflacyjnej? Jeżeli jednak nie to mówisz o naszym wszechświecie a wszystko co jest w nim jest ze sobą powiązane.


w rzeczywistej fizyce są rozłączne i nie można do nich podróżować, ich zniszczenie nie wpływa na naszą rzeczywistość itp. itd.; w fizyce "stargejtowej" można podróżować między alternatywnymi rzeczywistościami; pozostaje pytanie: czy zniszczenie alternatywnego wszechświata będzie pociągało za sobą skutki dla naszego?;

IMHO odpowiedź brzmi: NIE;

czemu tak uważam?;

ponieważ zniszczenie jednego z alternatywnych wszechświatów pociągałoby za sobą całą resztę(gdyby Twoja teza była prawdziwa); ponieważ jest ich nieskończenie wiele i zostaje spełniona każda możliwość to znaczy, że przynajmniej jeden przeszedł już kolaps; jako, że w świecie SG-1 dalej toczy się akcja uważam tezę o "wzajemnym zniszczeniu" za nieprawdziwą;

tym samym Pradawni nie są zagrożeni kolapsem naszego wszechświata(wiem, że to pokrętny wywód, ale chyba nie ma luk :) );

PS. Ta dyskusja wprowadziła trochę chaosu. Ja o ucieczce mówiłem cały czas w rozumieniu alternatywnych rzeczywistości. One istnieją jak gdyby obok siebie, ale nie w naszej przestrzeni(tzn. bierzesz Dedala i choćbyś nie wiem jak długo leciał nie dolecisz do alternatywnego wszechświata), co więcej w alternatywnym wszechświecie obowiązują te same prawa fizyki co w naszym. Natomiast domeny inflacyjne istnieją w tej samej przestrzeni(można dolecieć Dedalem :) , choć długo by to trwało) i mogą obowiązywać w nich inne prawa fizyki;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#280 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 30.01.2007 - |12:03|

Ta dyskusja wprowadziła trochę chaosu.

Faktycznie trochę zamieszania się zrobiło. Może lepiej zakończyć nasze wywody na ten temat, bo ludzie zwariują. Mnie samemu miesza się już rzeczywistość nasza z serialową.
Niebywałe jak jeden serial może namieszać w rzeczywistości :D
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych