Jesli Brian byl pracownikiem Hanso, to jest ona najgorzej zarzadzana instytucja na swiecie.@Jonasz
W Special była pokazana właśnie tylko historia z ptakiem, a dużo więcej Walt pokazywał już na wyspie.
Choćby tę naukę rzucania nożem, gdzie po chwili rzucał bezbłędnie [wyobraź sobie uderzenie w cel] czy wizje Walta ociekającego wodą, albo Walta nad dołkiem z trupami Dharmiastych [bilokacja? - możliwość przebywania w 2 miejscach jednocześnie - czyli to, o co Bea pytała Michaela].
Weź poza tym pod uwagę, że Brian mógł być pracownikiem Hanso Foundation.
A dlaczego Walta nie ujęłam na "czarnej liście", to wyjaśniłam w drugim poście.
Wasze teorie
#241
Napisano 04.12.2007 - |15:09|
Genesis
#242
Napisano 04.12.2007 - |17:35|
Destiny is a fickle bitch.
Only fools are enslaved by time and space.
Ostrożna obserwacja jest jedynym kluczem do prawdy i pełnego zrozumienia.
#243
Napisano 04.12.2007 - |17:37|
Aha. Czyli według Ciebie uratowani rozbitkowie nie skontaktowali się z rodzinami i przyjaciółmi i pozwolili światu dalej wierzyć w ich śmierć.No przecież był oficjalny komunikat, że wszyscy Rozbitkowie to trupy! Znalezione u wybrzeży Bali!
Jak raptem mieliby przyjść na pogrzeb osoby, którą już raz pochowano [nawet jeśli nie wydobywano ciał, to mógł być symboliczny pogrzeb]?
Ślepa jesteś? Inteligentna inaczej? Może po prostu angielskiego nie znasz? Jak byk pisze tam drukowanymi literami: "3 OF 6 ORIENTATION" - "trzeci instruktaż z sześciu". To, że instruktaży jest tylko 6, a ich numeracja odpowiada numeracji stacji, nie świadczy o tym, że nie ma stacji 7, 8, 9 itd., wraz z odpowiednimi instruktażami lub bez. Stacje 7, 8, 9 itd., mogły powstać w późniejszym okresie, lub ich istnienie było po prostu utajnione przed pozostałymi członkami DI... Albo po prostu była to fikcyjna numeracja tylko na potrzeby filmów instruktażowych.Proponuję obejrzeć sam początek instruktażu dla Swana. Na jednej z pierwszych planszy jest napis "3 z 6", a potem powiedziane wprost - "Stacja 3". [i tak samo jest dla "Perły"]
Zabawne, że się tu akurat podpierasz Lostpedią angielską, chociaż chwilę wcześniej wylewałaś na nią wiadro pomyj. Mała niekonsekwencja?
Oto Twoja logika. Nie znasz przeznaczenia "Strzały", ale z góry założyłaś, że nie badano tam meteorologii, ani innej dziedziny wymagającej matematyki. A może w Strzale analizował dane z Łabędzia ? Możliwe, czy całkowicie wykluczone?Ale, gdyby zajmował się obliczeniami dla potrzeb badania elektromagnetyzmu, to miałby znaczek "Swana" a nie "Strzały".
Liczba zapisanych zeszytów jasno i wyraźnie wskazuje na to, że jakiekolwiek im stworzono pozory, to działały one perfekcyjnie przez bardzo długi czas.Ale nawet wówczas stwarza się pozory, żeby się nie skapnęli zbyt szybko, że to oni robią za króliki doświadczalne. A tak, to od razu sprawia wrażenie, że mają "pisarzy zeszycikowych" za totalnych młotków.
Masz rację. Gdy przychodzisz do nowej roboty, to nikt Ci od razu nie daje klucza do biura i kodu do sejfu z pieniędzmi. Najpierw Twój szef musi się przekonać, że jesteś osobą odpowiedzialną i zasługujesz na zaufanie.Gdzie to masz powiedziane w serialu? Bo na razie sam dointerpretowujesz
![]()
MY - COŚ - ZAŁOŻYLIŚMY!? Sama założyłaś i mnie, czy innych forumowiczów do tego nie mieszaj. Nigdy nie twierdziłem , że Inni są dobrzy... wręcz odwrotnie, pisałem na tym forum, ze to banda degeneratów, która , gdyby z powrotem trafiła do Stanów, to skończyłaby z dożywotnimi wyrokami więzienia lub na krześle elektrycznym. Chyba tylko socjopata może pomyśleć, że Inni są dobrzy ...Skoro założyliśmy, że "dobrzy" to Othersi i jednak zbuntowali się wobec ZŁEGO "Szefa" [dlatego chcieli by Rozbitkowie rozwalili "Swana", dlatego we "Flame" założyli ładunki wybuchowe],
I gdzie tu masz jakiś bunt ? Gdyby Inni chcieli zniszczyć Łabędzia, to Ben w niewoli po prostu nie wpisałby kodu. Gdyby nie chciał się poświęcić, to reszta ekipy po prostu by przyszła której nocy i zabiła wszystkich obecnych, zostawiając komputer z niewpisanym kodem. Gdyby chcieli zniszczyć Płomień, to po prostu by to zrobili natychmiast, a nie czekali nie wiadomo jak długo na Locke'a... Logika, Tajemnicza Wyspo, logika.
Przegapiłem żarcik? Opowiedz mi proszęPlus jak najbardziej żarcik twórców o "Gwiezdnych Wojnach"...
Proponuję zacząć od przypomnienia sobie, gdzie mieszkał ostatni z Jedi, który miał pokonać Imperium.
Tu chyba wyciągasz zbyt pochopne wnioski, ale to nie pierwszy raz. Zapodałem Ci tego linka do angielskiej Lostpedii tylko po to, żebyś się na własne oczy przekonała, jak się dałaś przekręcić naszym dowcipnym i pomysłowym rodakom. A niemieckiej Lostpedii nie będę oglądał z bardzo prostego powodu - nie znam niemieckiego.A na deser mega smaczek - skoro tak wierzycie, że angielska lostpedia jest "jedynie słuszna" i "jedynie obowiązująca"
A co do drugiego Twojego posta, to nie będę na niego odpowiadał, bo niestety nie rozumiem o co w nim chodzi, ani co chciałaś za jego pomocą pokazać/udowodnić. Przeczytaj tego posta jeszcze raz, zastanów się o co Ci w nim chodziło, i skróć go tak, żeby miał sens.
#244
Napisano 07.12.2007 - |08:54|
Ale uparciuszek z Ciebie:
---Aha. Czyli według Ciebie uratowani rozbitkowie nie skontaktowali się z rodzinami i przyjaciółmi i pozwolili światu dalej wierzyć w ich śmierć.---
Zawsze można mieć tysiąc powodów, by się nie pokazywac rodzinie i znajomym. Nie wiadomo, co się stało od wezwania pomocy do flashforwardów Jacka.
---Jak byk pisze tam drukowanymi literami: "3 OF 6 ORIENTATION" - "trzeci instruktaż z sześciu". To, że instruktaży jest tylko 6, a ich numeracja odpowiada numeracji stacji, nie świadczy o tym, że nie ma stacji 7, 8, 9 itd., wraz z odpowiednimi instruktażami lub bez. Stacje 7, 8, 9 itd., mogły powstać w późniejszym okresie, lub ich istnienie było po prostu utajnione przed pozostałymi członkami DI...---
Nadinterpretowujesz z tymi stacjami 7,8, itd... Z serialu to na razie nie wynika.
Numeracja instruktażu odpowiada numerowi stacji i to w przypadku dwóch stacji, więc należy być konsekwentnym i to przyjąć. Przynajmniej na razie...
Chyba, że - jeszcze jedna opcja - instruktaże to jedna wielka ściema. W końcu "Swan" nie działa, nikt nie klepie liczb, a świat nadal istnieje, instruktaż był zatem kłamstwem.
Co jest prawdą w instruktażach i jaki jest w tym cel? Bo raczej nie "ratowanie świata"...
---Oto Twoja logika. Nie znasz przeznaczenia "Strzały", ale z góry założyłaś, że nie badano tam meteorologii, ani innej dziedziny wymagającej matematyki. A może w Strzale analizował dane z Łabędzia ? Możliwe, czy całkowicie wykluczone?---
Stacja meteo w dolinie? Wolne żarty...
Analiza danych w stacji po drugiej stronie wyspy? Najwyraźniej Dharmiaści byli nieźle zboczeni i mieli guzik do roboty, że chciało im się ciągnąć kable przez cała wyspę, by w "Strzale" analizować dane z "Łabędzia".
Możliwe, tylko troszkę bez sensu...
---Masz rację. Gdy przychodzisz do nowej roboty, to nikt Ci od razu nie daje klucza do biura i kodu do sejfu z pieniędzmi. Najpierw Twój szef musi się przekonać, że jesteś osobą odpowiedzialną i zasługujesz na zaufanie.---
Twoje założenie co do klucza ma jedną lukę. O kluczu powinni wiedzieć wszyscy pracownicy "Swana", a nie tylko Szef. Wystarczy, że Szef poszedl "na zewnątrz", bo była procedura dostawy żarcia, wpadl w łapy Othersów, a druga grupa Othersów zaatakowała bunkier. Wiedząc o kluczu, pracownik ma jeszcze możliwośc "uratowania świata", czyli przekręcenie klucza, a tak?
---MY - COŚ - ZAŁOŻYLIŚMY!? Sama założyłaś i mnie, czy innych forumowiczów do tego nie mieszaj. Nigdy nie twierdziłem , że Inni są dobrzy... wręcz odwrotnie, pisałem na tym forum, ze to banda degeneratów, która , gdyby z powrotem trafiła do Stanów, to skończyłaby z dożywotnimi wyrokami więzienia lub na krześle elektrycznym. Chyba tylko socjopata może pomyśleć, że Inni są dobrzy ...---
Gadki Bena "Dobrzy-Źli" nie wzięły się z powietrza. Beny & Company kogoś/czegoś się najwyraźniej obawiają...
Kogoś/czegoś jeszcze gorszego od nich?
---I gdzie tu masz jakiś bunt ? Gdyby Inni chcieli zniszczyć Łabędzia, to Ben w niewoli po prostu nie wpisałby kodu. Gdyby nie chciał się poświęcić, to reszta ekipy po prostu by przyszła której nocy i zabiła wszystkich obecnych, zostawiając komputer z niewpisanym kodem. Gdyby chcieli zniszczyć Płomień, to po prostu by to zrobili natychmiast, a nie czekali nie wiadomo jak długo na Locke'a... Logika, Tajemnicza Wyspo, logika.---
Othersi prawdopodobnie jednak nie do końća znali przeznaczenie "Swana". A Łysy miał być "Jeleniem", który za nich wykona "brudną robotę". Żeby w razie czego - interwencji Szefa "z zewnątrz" po rozwaleniu "Swana" - było na kogo zwalić wine: to nie My, to On.
Więc teraz Ben się boi, że "statek Naomi" to interwencja Szefa. Czyli autor teorii z DarkUfo, że chodzi o Mittelwerka ma po części rację. Tyle, że serialowa wersja doktora od wirusów potrafi dużo więcej, niż jego "literacki pierwowzór" z TLE. Skoro zamknął Jacoba w chatce, a Ben się boi...
Dlatego zrobiło się bardzo interesująco, kto wysłał statek Naomi...
---Plus jak najbardziej żarcik twórców o "Gwiezdnych Wojnach"... laugh.gif Proponuję zacząć od przypomnienia sobie, gdzie mieszkał ostatni z Jedi, który miał pokonać Imperium.---
---Przegapiłem żarcik? Opowiedz mi proszę---
Że Jacob jest niczym Imperator w "Gwiezdnych Wojnach", też jest "behind the curtain".
No to proponuję pociągnąć żarcik dalej i znaleźć ostatniego z Jedi... Można wówczas dojść do ciekawego wniosku.
---Tu chyba wyciągasz zbyt pochopne wnioski, ale to nie pierwszy raz. Zapodałem Ci tego linka do angielskiej Lostpedii tylko po to, żebyś się na własne oczy przekonała, jak się dałaś przekręcić naszym dowcipnym i pomysłowym rodakom. A niemieckiej Lostpedii nie będę oglądał z bardzo prostego powodu - nie znam niemieckiego.---
O ile mnie pamięć nie myli, nasi pomysłowi rodacy z polskiej losptedii posłużyli się chyba "rozpiską" z DarkUfo...
http://losteasteregg...oking-glass.htm
[popatrz sobie na źródło - skoro Fuselage, to nie mam zamiaru się z tym kłócić].
Szkoda, że nie znasz niemieckiego, bo niemiecki transcript wygląda, jakby rzeczywiście tam widzowie oglądali inną wersję: miałam solidny opad szczęki po przeczytaniu tego w niemieckim oryginale.
Jaki Mesjasz??? O co tu chodzi???
---A co do drugiego Twojego posta, to nie będę na niego odpowiadał, bo niestety nie rozumiem o co w nim chodzi, ani co chciałaś za jego pomocą pokazać/udowodnić. Przeczytaj tego posta jeszcze raz, zastanów się o co Ci w nim chodziło, i skróć go tak, żeby miał sens.---
Dobra - w telegraficznym skrócie:
1. "Incydent" z filmu dla "Swana" to na pewno nie "Czystka". "Incydent" musiał mieć miejsce przed powstaniem filmu - czyli przed rokiem 1980, natomiast "Czystka" to rok 1993.
2. Luźne rozważanie, kiedy mogła się rozejść droga "grupy parapsychologicznej" i Dharmiastych - jeśli odpowiednio wcześnie, mogło mieć związek z "Incydentem". Może przed nimi Hanso broni wyspę?
I jeśli by tak było - nie można łączyć Walta z "grupą parapsychologiczną" Jubilerki. Jubilerka, Isaac, Malkin mogli być na wyspie i uczestniczyc w pracach nad parapsychologią w ramach Dharmy. A Walt urodził się już po Czystce, więc nie ma z tym nic wspólnego.
Do ostatniej grupy dzieci, które sprawdzano w ramach prac nad parapsychologią, mogła należeć Achara, a nie Walt.
A teraz na koniec - jakie są CAŁKOWICIE NATURALNE właściwości wyspy? Co się dzieje na wyspie, gdy nie działa absolutnie nic z infrastruktury zbudowanej dla potrzeb Dharmy?
Być może infrastruktura Dharmy służyła wzmacnianiu naturalnej geologicznej Mocy wyspy, która nie zagraża światu. Czyli - po wyłączeniu wszystkiego, co zbudowała Dharma, wyspa wróciła na swoje miejsce w czasie i przestrzeni [niejaki Minkowski nie znalazł się na statku przez przypadek]. Może takie jest zadanie załogi ze statku Naomi - wyłączyć całą infrastrukturę Dharmy, przywrócić wyspie jej naturalne właściwości. A wówczas może się okazać, że Jack może sobie latać i latać i nigdy nie spadnie - naturalne właściwości wyspy są zupełnie inne [per analogiam - jakoś sobie nie przypominam, by był zakaz lotów nad centrum Australii
BTW - jeszcze i tak mamy nie wykorzystany cały wątek "biblijno-mitologiczny", z ewentualnymi odniesieniami do zaginionych cywilizacji.
Użytkownik Tajemnicza_Wyspa edytował ten post 07.12.2007 - |09:42|
#245
Napisano 07.12.2007 - |18:18|
Ależ tam wszyscy za wyjątkiem Locke'a, Rose i być może Kate, chcą wrócić! gdyby chcieli się dalej ukrywać przed rodziną i znajomymi , to chyba po prostu zostali by na Wyspie?Zawsze można mieć tysiąc powodów, by się nie pokazywac rodzinie i znajomym.
To Ty się doliczyłaś zdaje się ośmiu stacji ...Nadinterpretowujesz z tymi stacjami 7,8, itd... Z serialu to na razie nie wynika.
Całe zasilanie jest w tunelach pod ziemią. Skoro w Łabędziu był komputer, którego nie wolno było wykorzystywać po Incydencie do komunikacji, to zdaje się, że co najmniej się do tego nadawał. Michael rozmawiał za jego pomocą z Waltem, prawda? Więc możliwe, czy nie?Analiza danych w stacji po drugiej stronie wyspy? Najwyraźniej Dharmiaści byli nieźle zboczeni i mieli guzik do roboty, że chciało im się ciągnąć kable przez cała wyspę, by w "Strzale" analizować dane z "Łabędzia".
Możliwe, tylko troszkę bez sensu...
Twoje założenie co do klucza ma jedną lukę. Klucz niekoniecznie służył do autodestrukcji stacji na wypadek ataku. Mógł po prostu służyć do trwałego wyłączenia elektromagnesu. I kto wie, może gdyby klucz przekręcić w chwili, gdy trwała "cisza" pomiędzy jednym , a drugim wpisaniem kodu, to nic by się nie stało - elektromagnes by został wyłączony raz na zawsze, a stacja nie zostałaby zniszczona.Twoje założenie co do klucza ma jedną lukę. O kluczu powinni wiedzieć wszyscy pracownicy "Swana", a nie tylko Szef. Wystarczy, że Szef poszedl "na zewnątrz", bo była procedura dostawy żarcia, wpadl w łapy Othersów, a druga grupa Othersów zaatakowała bunkier. Wiedząc o kluczu, pracownik ma jeszcze możliwośc "uratowania świata", czyli przekręcenie klucza, a tak?
Kolejny przykład Twojej logiki - z góry założyłaś poprawność jednej wersji, tej , która Ci akurat pasowała, eliminując pochopnie i bezpodstawnie inne możliwości.
Ben to psychopata i morderca własnego ojca, zdegenerowany swoją absolutną władzą.Gadki Bena "Dobrzy-Źli" nie wzięły się z powietrza.
Ben się boi jedynie utraty własnej władzy. Dlatego strzelił do Locke'a. Dlatego zaryzykował własne życie, żeby spróbować wyperswadować rozbitkom wezwanie pomocy.Łysy miał być "Jeleniem", który za nich wykona "brudną robotę". Żeby w razie czego - interwencji Szefa "z zewnątrz" po rozwaleniu "Swana" - było na kogo zwalić wine: to nie My, to On.
Miał być żarcik, a nie ma.Że Jacob jest niczym Imperator w "Gwiezdnych Wojnach", też jest "behind the curtain".
No to proponuję pociągnąć żarcik dalej i znaleźć ostatniego z Jedi... Można wówczas dojść do ciekawego wniosku.
Jedyne wiarygodne źródło, to oryginał gazety z planu. Ale skoro aktorzy dostają swoje role bez reszty scenariusza na trzy dni przed rozpoczęciem kręcenia odcinka, to ta gazeta, jako źródło potencjalnego przecieku z scenariusza, była równie starannie strzeżona. Gdyby Dark Ufo miał wiarygodne informacje (jako np. członek ekipy), to po ich opublikowaniu zostałby natychmiast zwolniony i pozwany do sądu za naruszenie kontraktu.O ile mnie pamięć nie myli, nasi pomysłowi rodacy z polskiej losptedii posłużyli się chyba "rozpiską" z DarkUfo...
#246
Napisano 07.12.2007 - |18:19|
Tego nie będę komentował, bo nie mam pojęcia jak doszłaś do tak niesamowitych i zakręconych wniosków.I jeśli by tak było - nie można łączyć Walta z "grupą parapsychologiczną" Jubilerki. Jubilerka, Isaac, Malkin mogli być na wyspie
Nic absolutnie nie działa? A chomiki? Prąd wciąż jest, Ogrodzenie działa. Mogą być inne stacje, być może Dymek to wytwór Dharmy. Ben może nie wiedzieć nic o Dymku, bo był zwykłym fizolem i nie miał pojęcia, jaki badania są prowadzone w poszczególnych stacjach.A teraz na koniec - jakie są CAŁKOWICIE NATURALNE właściwości wyspy? Co się dzieje na wyspie, gdy nie działa absolutnie nic z infrastruktury zbudowanej dla potrzeb Dharmy?
A co to jest geologiczna moc i jaki ma wpływ na czasoprzestrzeń?Być może infrastruktura Dharmy służyła wzmacnianiu naturalnej geologicznej Mocy wyspy, która nie zagraża światu. Czyli - po wyłączeniu wszystkiego, co zbudowała Dharma, wyspa wróciła na swoje miejsce w czasie i przestrzeni
#247
Napisano 07.12.2007 - |18:55|
Katastrofa samolotu a potem odnalezienie rozbitkow calych i zdrowych bedzie takim wydarzenie, ze media bede bebnily o tym przez tygodnie a uratowani stana sie "instant celebrirties". Na pewno nikt z uratowanych nie bedzie sie w stanie sie przed nikim ukryc.Ależ tam wszyscy za wyjątkiem Locke'a, Rose i być może Kate, chcą wrócić! gdyby chcieli się dalej ukrywać przed rodziną i znajomymi , to chyba po prostu zostali by na Wyspie?
Dla tego tez zakladajac ze tresc notatki z prasowej czytanej przez Jacka jest istotna (ja twierdze, ze nie jest) nie dotyczy zadnego rozbitka, gdyz wtedy w tejze notatce wspomniano, ze byl jednym z uratownych.
Genesis
#248
Napisano 10.12.2007 - |07:56|
Bo tyle już stacji widzieliśmy w serialuTo Ty się doliczyłaś zdaje się ośmiu stacji ...
Kable układa się po najkrótszej drodze, jaka jest możliwa. Bo im dłuższy kabel, to tym gorzej z przesyłem.Całe zasilanie jest w tunelach pod ziemią. Skoro w Łabędziu był komputer, którego nie wolno było wykorzystywać po Incydencie do komunikacji, to zdaje się, że co najmniej się do tego nadawał. Michael rozmawiał za jego pomocą z Waltem, prawda? Więc możliwe, czy nie?
A przypomnij sobie, co powiedzial Kelvin o kluczu - że klucza nalezy użyć, gdy się nie zdąży wpisać liczb [a nie pomiędzy klepaniem kodu].Twoje założenie co do klucza ma jedną lukę. Klucz niekoniecznie służył do autodestrukcji stacji na wypadek ataku. Mógł po prostu służyć do trwałego wyłączenia elektromagnesu. I kto wie, może gdyby klucz przekręcić w chwili, gdy trwała "cisza" pomiędzy jednym , a drugim wpisaniem kodu, to nic by się nie stało - elektromagnes by został wyłączony raz na zawsze, a stacja nie zostałaby zniszczona.
Co powodowało przerwanie wpisywania liczb i nie przekręcenie klucza? Oprócz spadania samolotów...
Ktoś mógł go do tego zmusić? Uprzednio solidnie wyprawszy mu mózg...Ben to psychopata i morderca własnego ojca, zdegenerowany swoją absolutną władzą.
Ale w SW Imperatora nie poznaliśmy przecież na samym początku pierwszego z filmów, czyli SW-4, czyli dokładnie, tak jak w przypadku Jacoba... SW 1-3 były dokręcone później niż 4-6 i dopiero z nich dowiedzieliśmy się jak Palpatine został Imperatorem.Miał być żarcik, a nie ma. angry.gif Przy okazji, Imperator w SW nie jest człowiekiem za kurtyną, Palpatine był nim, ZANIM został Imperatorem, później już działał oficjalnie.
Ja naprawdę proponuję znalezienie ostatniego z Jedi - przypomnij sobie, gdzie mieszkał Luke Skywalker
Z filmu dla "Swana" wynika, że Dharma miała się zajmowac parapsychologią. No to należało znaleźć, kto mógłby ewentualnie należeć do tej części projektu. Bo po tym projekcie na wyspie nie ma śladów, a Othersi dostają wysypki na samą myśl o czymś takim [reakcja na książkę "Carrie"] - co się zatem stało?Tego nie będę komentował, bo nie mam pojęcia jak doszłaś do tak niesamowitych i zakręconych wniosków.
Jacob w chatce to niekoniecznie parapsychologia, tylko zaawansowana technologia, skoro boi się tego, co ma związek z techniką.
I uwaga Bena o "potężnych siłach", które atakują teraz wyspę, jakoś dziwnie by pasowała do grupki ludzi o silnych zdolnościach parapsychologicznych.
Jeszcze działa... A skąd wiesz, jakie są zamiary ekipy Naomi? Może właśnie chcą wyłączyć absolutnie wszystko na wyspie, co zbudowała Dharma [wypuścić chomiki z kołowrotka]. Czyli wrócić do stanu z czasów, gdy na wyspie rozwalił się "Black Rock".Nic absolutnie nie działa? A chomiki? Prąd wciąż jest, Ogrodzenie działa. Mogą być inne stacje, być może Dymek to wytwór Dharmy. Ben może nie wiedzieć nic o Dymku, bo był zwykłym fizolem i nie miał pojęcia, jaki badania są prowadzone w poszczególnych stacjach.
A Trójkąt Bermudzki coś ci mówi? I tam nie ma bunkrów DharmyA co to jest geologiczna moc i jaki ma wpływ na czasoprzestrzeń?
Może na wyspie trzeba przywrócić "stan pierwotny" i dopiero myśleć o "ratowaniu świata"
Zupełnie inną drogą, niż proponowała Dharma...
LOST ma kategorię magic & mystery, więc rozwiązanie będzie musiało należeć do tej samej kategorii.
#249
Napisano 10.12.2007 - |18:46|
Znowu kręcisz, zmieniasz temat i mieszasz. Dyskusja była o czymś innym.Kable układa się po najkrótszej drodze, jaka jest możliwa. Bo im dłuższy kabel, to tym gorzej z przesyłem.
1. I znowu naginasz serial do swojej teorii. Albo nie chciało Ci się sprawdzić. Jedyne co Kelvin powiedział o kluczu, to: "(Jest to) zabezpieczenie. Przekręcisz i wszystko znika." Potem dodał "Czy masz w sobie tyle odwagi, żeby zamiast nacisnąć przycisk, wysadzić wszystko w powietrze?" To co powiedział jest akurat dokładnym zaprzeczeniem Twoich słów.A przypomnij sobie, co powiedzial Kelvin o kluczu - że klucza nalezy użyć, gdy się nie zdąży wpisać liczb [a nie pomiędzy klepaniem kodu].
Co powodowało przerwanie wpisywania liczb i nie przekręcenie klucza? Oprócz spadania samolotów...
2. Sama twierdziłaś 20 postów temu, że Des nie miał nic wspólnego z katastrofą lotu 815, bo helikopter Naomi spadł już po tym, jak po Swanie był dół. Znowu jesteś nie konsekwentna, czy po prostu już o tym zapomniałaś ?
Rzeczywiście, gdy Ben zagazowywał ojca w busie, to obok stał Richard Alpert i trzymał Benowi pistolet przy skroni. A jak Ben strzelał do Locke'a, to w dżungli za Benem stał Jacob i groził mu, że rzuci w niego słoikiem z Żółtą Zawartością.Ktoś mógł go do tego zmusić? Uprzednio solidnie wyprawszy mu mózg...
W przeciwieństwie do Star Wars, Lost jest kręcony po kolei, więc nie ma tu żadnej analogii. Miał być żarcik i wciąż go nie ma. Zaczynam podejrzewać, że nigdy go nie było.Ale w SW Imperatora nie poznaliśmy przecież na samym początku pierwszego z filmów, czyli SW-4, czyli dokładnie, tak jak w przypadku Jacoba... SW 1-3 były dokręcone później niż 4-6 i dopiero z nich dowiedzieliśmy się jak Palpatine został Imperatorem.
Ja naprawdę proponuję znalezienie ostatniego z Jedi - przypomnij sobie, gdzie mieszkał Luke Skywalker
I znowu Twoje przekręty i manipulacje. To nie Inni dostawali "wysypki" na myśl o książce "Carrie". To był Ben i nie dostawał "wysypki", tylko ta książka mu się zwyczajnie nie podobała i uważał ją za przygnębiającą. Poza tym, nie wiem, czy pamiętasz, ale najwyraźniej Bea Klugh prowadziła jakiś rodzaj badań parapsychologicznych nad zdolnościami Walta.Z filmu dla "Swana" wynika, że Dharma miała się zajmowac parapsychologią. No to należało znaleźć, kto mógłby ewentualnie należeć do tej części projektu. Bo po tym projekcie na wyspie nie ma śladów, a Othersi dostają wysypki na samą myśl o czymś takim [reakcja na książkę "Carrie"] - co się zatem stało?
A może Jacob się nie boi techniki, tylko ma uczulenie na sztuczne oświetlenie?Jacob w chatce to niekoniecznie parapsychologia, tylko zaawansowana technologia, skoro boi się tego, co ma związek z techniką.
Lol. Kategoria "magic"? Kompletnie Cię chyba pogięło. Pół serialu za nami, gdzie tam masz jakąś magię?! Otrzeźwiej. Trójkąt Bermudzki też nie ma nic wspólnego z magią, a poza tym to jest bzdura wymyślona przez dziennikarzy... Już to pisałem, autorzy serialu mają znacznie większe umiejętności i ambicje, niż twórcze rozwijanie bzdur nt. Trójkąta.A Trójkąt Bermudzki coś ci mówi? (...)
LOST ma kategorię magic & mystery, więc rozwiązanie będzie musiało należeć do tej samej kategorii.
#250
Napisano 11.12.2007 - |07:48|
Des użył klucza, gdy nie wpisano liczb i wszystko w bunkrze zaczęło fruwać.1. I znowu naginasz serial do swojej teorii. Albo nie chciało Ci się sprawdzić. Jedyne co Kelvin powiedział o kluczu, to: "(Jest to) zabezpieczenie. Przekręcisz i wszystko znika." Potem dodał "Czy masz w sobie tyle odwagi, żeby zamiast nacisnąć przycisk, wysadzić wszystko w powietrze?" To co powiedział jest akurat dokładnym zaprzeczeniem Twoich słów.
Słowa Kelvina przeczyłyby w ten sposób całkowicie instruktażowi dla bunkra - nie trzeba klepać cyferek, tylko użyć klucza i wysadzić wszystko.
To że "Swan" nie działa nie oznacza, że na wyspie nie działa coś jeszcze [działało podwodne Zwierciadło]. "Swan" to część instalacji...2. Sama twierdziłaś 20 postów temu, że Des nie miał nic wspólnego z katastrofą lotu 815, bo helikopter Naomi spadł już po tym, jak po Swanie był dół. Znowu jesteś nie konsekwentna, czy po prostu już o tym zapomniałaś ?
Efekty "prania mózgu" wychodzą z opóźnieniem... Nie trzeba stać z pistoletem przy skroni.Rzeczywiście, gdy Ben zagazowywał ojca w busie, to obok stał Richard Alpert i trzymał Benowi pistolet przy skroni. A jak Ben strzelał do Locke'a, to w dżungli za Benem stał Jacob i groził mu, że rzuci w niego słoikiem z Żółtą Zawartością.
I ewidentnie całość przypomina działanie sekty - wyznawcy dla swojego "guru" zrobią wszystko, gdy ten powie jedno tylko słowo.
Nawet jakby teraz zabrać Othersów z wyspy, to nadawaliby się tylko do psychiatryka, a zająć się nimi powinni specjaliści od "wychodzenia z sekt".
PS - stawiam na słoik z czerwonym "dżemikiem", będzie bardziej kolorowo.
Ben nie przyszedł na spotkanie, ale do Juliet przywalił się inny z Othersów. Może Ben wie coś więcej niż reszta [tak jak o Zwierciadle], że ten temat jest "tabu"?I znowu Twoje przekręty i manipulacje. To nie Inni dostawali "wysypki" na myśl o książce "Carrie". To był Ben i nie dostawał "wysypki", tylko ta książka mu się zwyczajnie nie podobała i uważał ją za przygnębiającą. Poza tym, nie wiem, czy pamiętasz, ale najwyraźniej Bea Klugh prowadziła jakiś rodzaj badań parapsychologicznych nad zdolnościami Walta.
Owszem, Bea się tym interesowała, ale zaskakujące jest, że tak ochoczo wypuścili Walta z wyspy.
Chyba jednak się czegoś boją... Jacob kazał?
Może niekoniecznie aż "magia" ale na pewno zjawiska, których się nie da wytłumaczyć naukowo [przynajmniej na razie].Lol. Kategoria "magic"? Kompletnie Cię chyba pogięło. Pół serialu za nami, gdzie tam masz jakąś magię?! Otrzeźwiej.
3 jasnowidzów, Walt - dziwne dziecko z dziwnymi zdolnościami, zjawy, Szepty, chatka Jacoba... I Czarny Dymek - z pogranicza technologii i... no właśnie czego?
Plus dwie osoby o zdolnościach, których nie opisuje nawet parapsychologia - jedno widzi ludzkie dusze [aurę] i wykonuje "oznaczające" tatuaże, drugie - udaje szamana w świętym miejscu Aborygenów. Za to idealnie pasujące do legend o zaginionym kontynencie...
Mało?
A liczbę stacji na wyspie - można jak na razie wyjaśnić tylko w jeden sposób - są dwa okresy prac prowadzonych na wyspie: pre-Dharma i Dharma, bądź podział samej Dharmy na 1 i 2. Wówczas - 6 stacji to Dharma 2 [już po Incydencie] - zgodnie z instruktażami, natomiast nie wiemy ile stacji obejmowały prace Dharmy 1.
I wówczas będzie bardzo wesoło, gdy się okaże, że Ben wyrżnął załogę Dharmy 2, a teraz na wyspę wraca... załoga Dharmy 1, która kiedyś opuściła wyspę, bo Hanso zrezygnował z tej części projektu [na razie nie wiadomo dlaczego].
Użytkownik Tajemnicza_Wyspa edytował ten post 11.12.2007 - |07:54|
#251
Napisano 11.12.2007 - |16:11|
Des użył klucza, bo już nie było można wpisać kodu. A słowa Kelvina oznaczały, że operator w Swanie ma wybór - albo klepać kod, albo przekręcić klucz i zobaczyć, co się stanie.Des użył klucza, gdy nie wpisano liczb i wszystko w bunkrze zaczęło fruwać.
Słowa Kelvina przeczyłyby w ten sposób całkowicie instruktażowi dla bunkra - nie trzeba klepać cyferek, tylko użyć klucza i wysadzić wszystko.
No chyba zemdleję z wrażenia. Tajemnicza Wyspa cytuje moje argumenty! Przecież sama kilka postów temu twierdziłaś, że na Wyspie nic już nie działa, a ja Ci wyliczałem różne działające instalacje... Okazuje się, że rzeczywistość serialowa po raz kolejny jest przez Ciebie naginana do Twoich teorii. Jak trzeba to nie działa, ale za chwilę trzeba, żeby działało, więc działa. BRAWO. Cóż za cynizm.To że "Swan" nie działa nie oznacza, że na wyspie nie działa coś jeszcze [działało podwodne Zwierciadło]. "Swan" to część instalacji...
Ben naprawdę nie sprawia osoby po praniu mózgu... to raczej psychopata jest. Poza tym to on robi pranie mózgu innym...Efekty "prania mózgu" wychodzą z opóźnieniem... Nie trzeba stać z pistoletem przy skroni.
1. Gdyby ten temat był tematem tabu, to zaraz po spotkaniu Klubu Książkowego Juliet spotkałaby się z panią szeryf.Ben nie przyszedł na spotkanie, ale do Juliet przywalił się inny z Othersów. Może Ben wie coś więcej niż reszta [tak jak o Zwierciadle], że ten temat jest "tabu"?
Owszem, Bea się tym interesowała, ale zaskakujące jest, że tak ochoczo wypuścili Walta z wyspy.
2. Michael i Walt zostali wypuszczeni, ponieważ Ben dał im słowo. Nawet tak zdegenerowana społeczność jak Inni, potrzebuje jakiegoś kodeksu etycznego, żeby funkcjonować. Jak później wyjaśnił Ben, złamanie słowa oznaczałoby dalsze podważenie jego autorytetu, a w konsekwencji być może utratę władzy.
Cieszę się, że to dostrzegasz... Chcesz filmu o magii, to sobie obejrzyj Harry'ego Pottera.Może niekoniecznie aż "magia"
Naprawdę? Jesteś tego pewna? Wszystkie inne możliwości, których są dziesiątki, a może setki, są absolutnie wykluczone? Na jakiej LOGICZNEJ podstawie wyciągasz takie wnioski? Typowe Ssanie z Palca. Naprawdę nie ośmieszaj się i nie mów, że coś można wyjaśnić "tylko w jeden sposób", dopóki nie będziesz w stanie racjonalnie i logicznie obronić tak kategorycznego stwierdzenia.A liczbę stacji na wyspie - można jak na razie wyjaśnić tylko w jeden sposób
Oto moje wyjaśnienie:
Stacji jest, ile jest, bo tyle zbudowano. I udowodnij mi, ze mam rację, albo się mylę...
#252
Napisano 11.12.2007 - |16:58|
Uzycie klucza bylo czyms duzo bardziej dramatycznym niz zwykla alternatywa dla wpisania liczb. Swiadczy o tym scena w ktorej Des dowiaduje sie o istnieniu klucza. Kelvin w tej scenie daje do zrozumienia, ze uzycie klucza jest dramatycznym i nijako ostatecznym wyborem.Des użył klucza, bo już nie było można wpisać kodu. A słowa Kelvina oznaczały, że operator w Swanie ma wybór - albo klepać kod, albo przekręcić klucz i zobaczyć, co się stanie.
Genesis
#253
Napisano 12.12.2007 - |07:54|
I "instruktaż ustny" dot. użycia klucza ma się zatem do filmu jak nie przymierzając pięść do nosa - zupełnie jest z nim sprzeczny. Dr Marvin Candle ma solidną schizę - co innego nagrał na filmie, co innego podał cyferkowym klepaczom "poza protokołem" [razem z kluczem]Des użył klucza, bo już nie było można wpisać kodu. A słowa Kelvina oznaczały, że operator w Swanie ma wybór - albo klepać kod, albo przekręcić klucz i zobaczyć, co się stanie.
I jednocześnie twierdzę, że "ekipa Naomi" chce powyłączać na wyspie wszystko, co tylko można, pewnie łącznie z "kołowrotkiem chomików"?Przecież sama kilka postów temu twierdziłaś, że na Wyspie nic już nie działa, a ja Ci wyliczałem różne działające instalacje...
Niekoniecznie, jeśli nie wiedziała, że to temat tabu [bo nikt jej tego nie powiedział, a książkę wybrała, bo jej się po prostu podoba], to jaka jej wina?1. Gdyby ten temat był tematem tabu, to zaraz po spotkaniu Klubu Książkowego Juliet spotkałaby się z panią szeryf.
To się jeszcze okaże...2. Michael i Walt zostali wypuszczeni, ponieważ Ben dał im słowo. Nawet tak zdegenerowana społeczność jak Inni, potrzebuje jakiegoś kodeksu etycznego, żeby funkcjonować. Jak później wyjaśnił Ben, złamanie słowa oznaczałoby dalsze podważenie jego autorytetu, a w konsekwencji być może utratę władzy.
Jak dotąd nie wiemy, czy ktokolwiek wypłynął z wyspy kursem 325
Juliet i Jackowi też " dał słowo" a wręcz się ucieszył, że Łysy wysadził łódź.
Tajemniczy "Incydent" zmienia procedury postępowania na wyspie, zostaje wprowadzone wpisywanie kodu. Dharma po Incydencie może mieć już niewiele wspólnego z Dharmą sprzed Incydentu...Naprawdę nie ośmieszaj się i nie mów, że coś można wyjaśnić "tylko w jeden sposób", dopóki nie będziesz w stanie racjonalnie i logicznie obronić tak kategorycznego stwierdzenia.
Chyba, że wierzysz w to, że "Incydent" z filmu dla "Swana" to "Czystka"?
No i Othersi też nie "spadli z nieba", chociaż czasem sprawiają takowe wrażenie
Plus 4-palczasta stopka, czy skała z dziurą - do jakich badań to można dopasować?
#254
Napisano 12.12.2007 - |16:57|
Film został nagrany ponad 20 lat wcześniej... Przez taki okres czasu może się wiele zmienić. Poza tym nie wiesz, kto dał operatorom Swana klucz, ale zakładasz, że to musiał był Marvin Candle. Na jakiej podstawie???I "instruktaż ustny" dot. użycia klucza ma się zatem do filmu jak nie przymierzając pięść do nosa - zupełnie jest z nim sprzeczny. Dr Marvin Candle ma solidną schizę - co innego nagrał na filmie, co innego podał cyferkowym klepaczom "poza protokołem" [razem z kluczem]
I jednocześnie twierdzę, że "ekipa Naomi" chce powyłączać na wyspie wszystko, co tylko można, pewnie łącznie z "kołowrotkiem chomików"?
Nie wiem, czemu tak twierdzisz, ale to się okaże.
Niekoniecznie, jeśli nie wiedziała, że to temat tabu [bo nikt jej tego nie powiedział, a książkę wybrała, bo jej się po prostu podoba], to jaka jej wina?
Juliet jest dla Bena bezcenną specjalistką od leczenia bezpłodności i jest na Wyspie prawie 3 lata. Jestem przekonany, że Ben w trosce o jej życie i zdrowie wbił jej dokładnie do głowy całą listę zakazów i nakazów odnośnie życia na Wyspie. Jestem również przekonany, że Juliet przez te trzy lata robiła wszystko, żeby nie wkurzać Bena i nie zaprzepaścić swojej szansy na powrót do domu i siostry.
To się jeszcze okaże...
Jak dotąd nie wiemy, czy ktokolwiek wypłynął z wyspy kursem 325
Juliet i Jackowi też " dał słowo" a wręcz się ucieszył, że Łysy wysadził łódź.
1. Juliet wyleciała ze Stanów samolotem, a na Wyspę dotarła małą łodzią podwodną. Łódź podwodna ma niewielki zasięg, więc logiczny wniosek jest taki, że gdzieś w pobliżu Wyspy musi być inna wyspa, na której jest lotnisko i przystań - stacja tranzytowa Dharmy. Ben zapewne właśnie tam skierował Michaela i nawet jeśli Michael tam dotarł, to zapewne został uwięziony. Jest jeszcze taka możliwość, że kurs 325 to była ściema i Ben wysłał Michaela na otwarty ocean, z tym, że w takim wypadku powstaje pytanie, czy nie podważyło to jego autorytetu w oczach Innych.
2. Gdy Locke wysadził łódź podwodną, to sytuacja była dla Bena o wiele bardziej skomplikowana, niż wtedy, gdy wypuszczał Michaela. Ben był wtedy sparaliżowany po operacji - Wyspa go nie uleczyła, w przeciwieństwie do Locka. Poza tym Jack go zaszantażował i Ben w obawie o swoje zdrowie i życie się ugiął i zgodził się wypuścić Jacka i Juliet, co narażało Wyspę na odkrycie. Ben się zapewne zwyczajnie bał, że jego sytuacja jest już na tyle poważna, ze jak ich wypuści, to Inni się zbuntują i pozbawią go władzy.
Tylko pierwsze zdanie jest częściowo prawdziwe. Incydent zmienił procedury, ale tylko w Swanie. Reszta to spekulacje, których nie jesteś w stanie udowodnić.Tajemniczy "Incydent" zmienia procedury postępowania na wyspie, zostaje wprowadzone wpisywanie kodu. Dharma po Incydencie może mieć już niewiele wspólnego z Dharmą sprzed Incydentu...
Chyba, że wierzysz w to, że "Incydent" z filmu dla "Swana" to "Czystka"?![]()
No i Othersi też nie "spadli z nieba", chociaż czasem sprawiają takowe wrażenie![]()
Plus 4-palczasta stopka, czy skała z dziurą - do jakich badań to można dopasować?
#255
Napisano 13.12.2007 - |08:22|
1. Jeśli Candle nagrał film, to chyba logiczne, że chłopaki dostali klucz od niego [przynajmniej ci, co przyjechali do bunkra jako pierwsza zmiana].Film został nagrany ponad 20 lat wcześniej... Przez taki okres czasu może się wiele zmienić. Poza tym nie wiesz, kto dał operatorom Swana klucz, ale zakładasz, że to musiał był Marvin Candle. Na jakiej podstawie???
I co miałoby się zmienić? Bo na pewno nic na wyspie... Chyba, żeby Othersi przejęli bunkier...
A dostanie sie "z zewnątrz" było mocno utrudnione [jeśłi założymy, że prace nad wprowadzeniem zmian były prowadzone poza wyspą], żeby ktokolwiek wszedł na wyspę i zmienił działanie "Swana", dołączając klucz [konieczna byłaby przebudowa znacznej części bunkra - "zamek" pasujący do klucza jest na najniższym poziomie bunkra].
Klucz MUSIAŁ być od samego początku - tylko dlaczego nie ma o nim mowy w instruktażu???
2. ---There are certain places with great energy -- spots on the Earth like the one we're above now. Perhaps this energy is geological -- magnetic. Or perhaps it's something else. And when possible I harness this energy and give it to others.---Nie wiem, czemu tak twierdzisz, ale to się okaże.
Cytacik oczywiście dot. Uluru [z 02x19], natomiast z 03x20 wiadomo, że Dharma na wyspie też prowadziła jakieś geologiczne wykopki plus badania nad wulkanami. I Danielle też przyjechała z geologiczną ekspedycją [przynajmniej tak twierdzi od sezonu 1].
Z kolei z filmu dla "Swana" nie wynika, by Dharma w ogóle zajmowała się geologią...
Skoro zatem w Uluru ma być "wielka energia" [a Dharma tam nie postawiła bunkra
Co się zatem stanie z Wyspą, gdy infrastruktura blokująca tę energię zostanie wyłączona?
3. Powiedział jej o Zwierciadle, ale ją okłamał, że jest zalane.Juliet jest dla Bena bezcenną specjalistką od leczenia bezpłodności i jest na Wyspie prawie 3 lata. Jestem przekonany, że Ben w trosce o jej życie i zdrowie wbił jej dokładnie do głowy całą listę zakazów i nakazów odnośnie życia na Wyspie.
Więc - czy powiedział jej prawdę o wszystkim?
4. Jeśli kurs 325 to ściema i płynie się na ocean, gdzie po jakimś czasie stajesz się "deserem" dla rekinów, to jak Othersi mogą się o tym dowiedzieć, skoro nie opuszczają wyspy? Wie o tym tylko Ben, Richard, Ethan i kolesie z łodzi podwodnej.1. Juliet wyleciała ze Stanów samolotem, a na Wyspę dotarła małą łodzią podwodną. Łódź podwodna ma niewielki zasięg, więc logiczny wniosek jest taki, że gdzieś w pobliżu Wyspy musi być inna wyspa, na której jest lotnisko i przystań - stacja tranzytowa Dharmy. Ben zapewne właśnie tam skierował Michaela i nawet jeśli Michael tam dotarł, to zapewne został uwięziony. Jest jeszcze taka możliwość, że kurs 325 to była ściema i Ben wysłał Michaela na otwarty ocean, z tym, że w takim wypadku powstaje pytanie, czy nie podważyło to jego autorytetu w oczach Innych.
5. Spójrz do góry na to, co napisałam o badaniach geologicznych.Tylko pierwsze zdanie jest częściowo prawdziwe. Incydent zmienił procedury, ale tylko w Swanie. Reszta to spekulacje, których nie jesteś w stanie udowodnić.
Jeśli zakładamy, że jesteśmy na Pacyfiku, to Othersi nie mogą być rdzenną ludnością wyspy. Zatem - ewentualnie mogą być efektem eksperymentu w ramach inżynierii społecznej, lub jeszcze czegoś innego.
Ściana z dziurą wygląda, jakby pochodziła z jakiegoś starożytnego sanktuarium Słońca - w oznaczony dzień roku Słońce, przechodząc przez dziurę, wskazuje jakiś punkt. Najczęściej oczywiście podczas wschodu Słońca, choć tutaj pewnie bardziej prawdopodobny jest zachód Słońca - zanim schowa się w oceanie, Słońce coś pokazuje. Statek Naomi ma rzekomo płynąć od strony zachodniej, jeśli wyspa jest na środku Pacyfiku - na zachód od niej jest też Bali.
Dokładając do tego 4-palczastą stopkę, mamy co najmniej kult Słońca, lub szukamy zaginionego kontynentu Mu. Mieszkańcy Mu/Lemurii mieli mieć wg legend silne zdolności paranormalne... A bajki o "energii kosmicznej" i uzdrawianiu za jej pomocą [czakramach, jing/jang], co z dalekowschodnich wierzeń weszły do m.in. bioenergoterapii i reiki, mają sie rzekomo wywodzić właśnie od mieszkańców zaginionego kontynentu. Którzy w tych zagadnieniach byli wręcz mistrzami...
Tylko, że to ma się nijak do badań Dharmy i poglądów Othersów - oni wierzą w naukę [stąd opinia Bena, że "Carrie" to m.in. religijny gniot]. A jeśli już bóg Słońca to Apollo - opiekun sztuki i nauki [na batonach Apollo na wyspie można się przewrócić].
Czyli - jeśli wyspa byłaby częścią zaginionego kontynentu, to wyglądałoby na to, że najpierw Dharma, a teraz Othersi usiłują rozpracować zdolności jej starożytnych mieszkańców - stąd takie zainteresowanie Waltem.
Czyli - ekipa Naomi może chcieć korzystać z naturalnej energii Wyspy, bez bunkrów - tak jak w Uluru.
Użytkownik Tajemnicza_Wyspa edytował ten post 13.12.2007 - |14:03|
#256
Napisano 13.12.2007 - |18:24|
Żenada. Nie używaj słowa "logiczne", bo nie masz o tym pojęcia i tylko się ośmieszasz. Candle może z kluczem nie mieć nic wspólnego. Nie pamiętam, czy instruktaże były kręcone w stacjach, jeśli były, to Candle mógł tam przyjść tylko raz, żeby nagrać film. Candle mógł być aktorem wynajętym tylko na potrzeby instruktażu. Mógł być pracownikiem Dharmy, który został wybrany do nakręcenia filmu tylko dlatego, że miał dobrą dykcję, albo dlatego, że nikt inny nie chciał tego zrobić. Wiele możliwości... Nie wiesz również, czy możliwość wyłączenia stacji kluczem była dostępna od początku po wybudowaniu Swana, czy pojawiła się później - po Incydencie, albo jeszcze później.1. Jeśli Candle nagrał film, to chyba logiczne, że chłopaki dostali klucz od niego
Klucz MUSIAŁ być od samego początku - tylko dlaczego nie ma o nim mowy w instruktażu???
To nie logika, to Ssanie z Palca.
Wszystkie te powyższe bzdury są oparte o Wyssane z Palca założenie, że infrastruktura na Wyspie "blokuje energię". Nie bardzo rozumiem, jak wymyśliłaś tą głupotę i jak energię się blokuje... Ale mniejsza z tym.2. ---There are certain places with great energy -- spots on the Earth like the one we're above now. Perhaps this energy is geological -- magnetic. Or perhaps it's something else. And when possible I harness this energy and give it to others.---
Cytacik oczywiście dot. Uluru [z 02x19], natomiast z 03x20 wiadomo, że Dharma na wyspie też prowadziła jakieś geologiczne wykopki plus badania nad wulkanami. I Danielle też przyjechała z geologiczną ekspedycją [przynajmniej tak twierdzi od sezonu 1].
Z kolei z filmu dla "Swana" nie wynika, by Dharma w ogóle zajmowała się geologią...
Skoro zatem w Uluru ma być "wielka energia" [a Dharma tam nie postawiła bunkra] to jaka energia jest na wyspie [jakaś jest na pewno - patrz cudowne uzdrowienie Łysola, Rose czy wyleczenie Jina z bezpłodności]? Być może to właśnie Dharma zablokowała tę energię, budując bunkry [stąd mamy np. "kwiatki" w postaci umierających kobiet w ciązy]?
Co się zatem stanie z Wyspą, gdy infrastruktura blokująca tę energię zostanie wyłączona?
WIEDZA OGÓLNA. Z serialu wynika, że Dharma budowała podziemne stacje, podziemne tunele i podziemne linie energetyczne, a także drogi przez góry. Co więcej, zapiski z mapy w Swanie sugerowały, że wszystkie lub przynajmniej niektóre stacje były połączone kolejką podziemną. Przy wszystkich tych przedsięwzięciach budowlanych badania geologiczne są niezbędne.
Po pierwsze, to nie mówiłem, że Ben jej opowiedział o wszystkich sekretach Wyspy, tylko, że wbił jej do łba reguły postępowania na Wyspie, tak żeby jej się nic nie stało (Dymek, pani Szeryf).3. Powiedział jej o Zwierciadle, ale ją okłamał, że jest zalane.
Więc - czy powiedział jej prawdę o wszystkim?
A po drugie, to w sprawie Zwierciadła okłamał wszystkich.
Skąd wiesz, kto opuszczał Wyspę, a kto nie? Skąd wiesz, ile Inni wiedzą o otoczeniu Wyspy? Nie wiadomo, dokąd Ben wysłał Michaela.4. Jeśli kurs 325 to ściema i płynie się na ocean, gdzie po jakimś czasie stajesz się "deserem" dla rekinów, to jak Othersi mogą się o tym dowiedzieć, skoro nie opuszczają wyspy? Wie o tym tylko Ben, Richard, Ethan i kolesie z łodzi podwodnej.
A może to po prostu byli członkowie Dharmy, którym na dźwięk słowa "namaste" chciało się już rzygać i dali dyla do dżungli, bo Dharma odmówiła im powrotu do Stanów ? Możliwe, czy nie?Jeśli zakładamy, że jesteśmy na Pacyfiku, to Othersi nie mogą być rdzenną ludnością wyspy. Zatem - ewentualnie mogą być efektem eksperymentu w ramach inżynierii społecznej, lub jeszcze czegoś innego.
A krzywy konar drzewa przy plaży wygląda, jakby był kiedyś drewnianym posągiem Światowida. Nasi tam byli?Ściana z dziurą wygląda, jakby pochodziła z jakiegoś starożytnego sanktuarium Słońca - Statek Naomi ma rzekomo płynąć od strony zachodniej, jeśli wyspa jest na środku Pacyfiku - na zachód od niej jest też Bali.
Dziura w skale to po prostu dziura w skale, naturalny znak orientacyjny i nic więcej. Zmyłka dla takich maniaków, jak Ty, którzy się wszędzie doszukują ukrytych znaczeń. I nie bardzo rozumiem, co ma z tym wspólnego Bali. Na zachód jest też Australia i Nowa Gwinea i archipelag wysp Salomona. I nawet Fidżi jest na zachód. Twoja nadpobudliwa wyobraźnia czasami strasznie przegina... nie widzisz tego?
A więc dla Ciebie dziura w skale + posąg stopy = kult słońca lub zaginiony kontynent. Sam nie wiem, czy Ci współczuć, czy gratulować. Może Ty się marnujesz na tym forum? Może powinnaś pisać książki fantasy? Chociaż jednak nie. Nawet w książkach fantasy potrzebna jest z grubsza jakaś logiczna fabuła, a za Twoim tokiem rozumowania nadąży co najwyżej kilka osób.Dokładając do tego 4-palczastą stopkę, mamy co najmniej kult Słońca, lub szukamy zaginionego kontynentu Mu.
#257
Napisano 14.12.2007 - |08:35|
Tym razem to Ty masz solidny kłopot z logikąNie wiesz również, czy możliwość wyłączenia stacji kluczem była dostępna od początku po wybudowaniu Swana, czy pojawiła się później - po Incydencie, albo jeszcze później.
Autodestrukcja za pomocą klucza została wbudowana w podstawę stacji [żeby użyć klucza trzeba było zejść pod podłogę], więc jak mogła być dodana potem? Rozwalili stację i zbudowali ją od nowa, żeby dodać klucz?
Jeśli Candle byłby wynajętym aktorem, to sam nie wymyśliłby treści instruktaża. Skąd miałby wiedzieć, co się robi w stacji?
Klucz musiał powstać w tym samym czasie, co stacja [w obecnym kształcie] i instruktaż. Nawet jeśli to nie Candle dał im klucz, to musiał im go dać twórca stacji [no i powiedzieć skośnookiemu Dr Azjacie, co ma gadać w instruktażu].
To poproszę zatem NAUKOWO wytłumaczyć uzdrowienia na WyspieWszystkie te powyższe bzdury są oparte o Wyssane z Palca założenie, że infrastruktura na Wyspie "blokuje energię". Nie bardzo rozumiem, jak wymyśliłaś tą głupotę i jak energię się blokuje... Ale mniejsza z tym.
I tylko WYBRANYCH osób...
Ale to właśnie Ty zakładałeś, że Michael został wysłany do domu, bo Ben dotrzymał słowa.Skąd wiesz, kto opuszczał Wyspę, a kto nie? Skąd wiesz, ile Inni wiedzą o otoczeniu Wyspy? Nie wiadomo, dokąd Ben wysłał Michaela.
Nie wykręcaj się teraz
Zwłaszcza Karl się do takowych zalicza...A może to po prostu byli członkowie Dharmy, którym na dźwięk słowa "namaste" chciało się już rzygać i dali dyla do dżungli, bo Dharma odmówiła im powrotu do Stanów ? Możliwe, czy nie?
Spora część Othersów to bardzo młodzi ludzie, którzy za czasów Dharmy nosili pieluchę.
Łatwiejsze byłoby przyjęcie, że to eksperyment z utopijnym społeczeństwem się wymknął spod kontroli. Film z "prania mózgu" może sugerować, że przynajmniej część eksperymentu mogła polegać na resocjalizacji przestępców - zmień swoje życie, bądź dobry. Stąd też i wśród Rozbitków jest sporo ludzi, co mieli konflikt z prawem, a Wyspa ma być dla nich swego rodzaju "Czyśćcem za życia".
Eksperyment na Wyspie się nie udał, Othersi nie stali się "dobrzy" [mimo, że tak twierdzą], natomiast właśnie Australia jest dowodem na to, że jednak jest to możliwe. Pierwsi osadnicy europejscy w Australii to przecież zbieranina bandytów z wysokimi wyrokami.
Jak to wygląda na NATURALNE to sorry, ale masz coś chyba ze wzrokiem:Dziura w skale to po prostu dziura w skale, naturalny znak orientacyjny i nic więcej.
http://pl.lostpedia....k-with-hole.jpg
http://pl.lostpedia...._a57e0049ba.jpg
Natura w ten sposób "obrabia" skały? Wycinając regularne kwadratowe "okienka"
O ile sama skała jest naturalna, to jej "obróbka" jest dziełem ludzkich rąk.
BTW - widzę, że "stopkę" pominąłeś...
W linii prostej Australia jest NA ZACHÓD od równikowej Wyspy???? Coś ty miał w szkole z geografii???I nie bardzo rozumiem, co ma z tym wspólnego Bali. Na zachód jest też Australia i Nowa Gwinea i archipelag wysp Salomona. I nawet Fidżi jest na zachód.
Roślinność i lejący często deszcz sugeruje jedno - Wyspa jest bardzo blisko równika. Australia jest wówczas na południowy zachód, a nie bezpośrednio na zachód. Bliżej równika jest Nowa Gwinea czy Bali, a nie Australia.
Chyba, że zakładamy, że Wyspa jest nieco bardziej na południe [no tylko co z tą tropikalną roślinnością?] albo, że jest duuuuuużo większa.
Gdzie może leżeć Wyspa?
Skoro na Wyspie nie istnieje przestrzeń i czas ["Tylko głupcy są niewolnikiem czasu i przestrzeni" w filmie służącym do "prania mózgu"], to należałoby się zastanowić nad tym, czy nie umieścić jej w punkcie, gdzie równik [przestrzeń] przecina linię zmiany daty [czas]. Zwłaszcza, że leżąca najbliżej zamieszkana wyspa - Wyspa Bożego Narodzenia ma dość ciekawą historię i infrastrukturę:
http://pl.wikipedia....wiki/Kiritimati
Jak dla mnie to pierwowzór "lostowej" Wyspy... I można znaleźć całkiem sporo odniesień w serialu, a nawet w zabawie w TLE [wiadomo skąd "wyczarowali" Mittelwerka, hehe].
Przepływając przez linię zmiany daty o północy, można zgubić/zyskać jeden dzień [lost time].
A wtedy wiadomo już, dlaczego Candle nie mówił w instruktażu nic o kluczu, za to wie o nim Jubilerka.
Coś mi się wydaje, że się bardzo uparłeś, iż LOST jest z gatunku sci-fi i rozwiązanie zagadki będzie ściśle NAUKOWEA więc dla Ciebie dziura w skale + posąg stopy = kult słońca lub zaginiony kontynent. Sam nie wiem, czy Ci współczuć, czy gratulować.
No cóż, najwyżej dołączysz do Jacka, który ma solidnego "doła" we flashforwardzie, bo chyba nie rozumie, co się stało. On był przecież "Man of Science", a trafił do świata "Men of Faith". [Gadka "Idź na górę i sprowadź mojego ojca" byłaby sarkazmem o podwójnym znaczeniu, Jack ironizuje, że nowy czarnoskóry szef kliniki jest człowiekiem wierzącym i wierzy w świat mistyczny, czyli Boga, dusze, Niebo, itd].
A Czarny Dymek najwyraźniej nie przepada za bardzo religijnymi "Ludźmi Wiary" [śmierć Eko, śmierć Charliego -> wizje Desa może wywoływać właśnie Dymek] - Łysego zaś chce przeciągnąć na swoją stronę, bo mu będzie do czegoś potrzebny, a Łysym można łatwo manipulować.
Na deser - podejrzewam, że chyba nie wiesz, skąd się wzięło pojęcie "mag" i charakterystyczne szpiczaste czapki czarodziejów...
Użytkownik Tajemnicza_Wyspa edytował ten post 14.12.2007 - |14:07|
#258
Napisano 14.12.2007 - |15:47|
Stacja, a juz napewno pomieszczenie w ktorym znajduja sie komputery zostala zbudowana w typowy sposob dla wszelkich tego typu instalacji w USA - przestrzania pod podloga w ktorej prowadzone wszzelkie kable - tzw. - crawling space. Bezpiecznik mogl byc tam umieszczony od poczatku, w czasie budowy stacji, lub pozniej.Tym razem to Ty masz solidny kłopot z logiką
Autodestrukcja za pomocą klucza została wbudowana w podstawę stacji [żeby użyć klucza trzeba było zejść pod podłogę], więc jak mogła być dodana potem? Rozwalili stację i zbudowali ją od nowa, żeby dodać klucz?
Jeśli Candle byłby wynajętym aktorem, to sam nie wymyśliłby treści instruktaża. Skąd miałby wiedzieć, co się robi w stacji?
Klucz musiał powstać w tym samym czasie, co stacja [w obecnym kształcie] i instruktaż. Nawet jeśli to nie Candle dał im klucz, to musiał im go dać twórca stacji [no i powiedzieć skośnookiemu Dr Azjacie, co ma gadać w instruktażu].
Nie tylko "wybranych" lecz tylko chorych osob.To poproszę zatem NAUKOWO wytłumaczyć uzdrowienia na Wyspie
I tylko WYBRANYCH osób...
Użytkownik Jonasz edytował ten post 14.12.2007 - |15:51|
Genesis
#259
Napisano 15.12.2007 - |20:49|
#260
Napisano 17.12.2007 - |08:11|
Autodestrukcja niszczyła całą stację, więc kable musiały być poprowadzone pod wszystkim - musieli "przeryć" dokładnie wszystko. A prowadzenie prac na taką skalę później, gdy wiadomo, że w każdej chwili należy się liczyć z atakiem Othersów, gdy cały czas należy klepać cyferki... Jakby nie patrzeć, ryzykowne i wygląda dziwnie...Stacja, a juz napewno pomieszczenie w ktorym znajduja sie komputery zostala zbudowana w typowy sposob dla wszelkich tego typu instalacji w USA - przestrzania pod podloga w ktorej prowadzone wszzelkie kable - tzw. - crawling space. Bezpiecznik mogl byc tam umieszczony od poczatku, w czasie budowy stacji, lub pozniej.
No i dlaczego badano indukcję elektromagnetyczną, skoro do tego konieczne jest zbudowanie elektromagnesu...
Ben nie został uzdrowiony...Nie tylko "wybranych" lecz tylko chorych osob.
Rany niektórych osób goiły się szybciej, niektórych - nie...
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja






