Spać, spać, spać... adin, dwa, tri, czetyrje...
[Sielpia Wielka] 30.04 - 4.05.2008
#201
Napisano 04.05.2008 - |20:43|
Spać, spać, spać... adin, dwa, tri, czetyrje...
#202
Napisano 04.05.2008 - |22:31|
Oki, dla nie obecnych, i obecnych – podsumowanie drobnych szczegółów na temat wrażeń ze zlotu. Trudno opowiadać tu wszystko, ale w swoim długim stylu spróbuje to co najważniejsze. Dla niewtajemniczonych bo taki kod się wyrobił opisowy (piwo – jaffa; wódka – goa’uld; ori – whisky, chociaż do tego ostatniego coś innego z tego zlotu by bardziej pasowało :> )
Prequel – dojazd i rozgrzewka
No to lecimy z dniem pierwszym. Jest środa. Ja na 10:00 na laborke, a tuż po jej zakończenie otrzymuje telefon o zamówieniach wyrafinowanych na zlot. Tajnie przed osobą trzecią zgodziłem się na wszystko. Pociąg do Opola, tam zakupienie Mega-Kubełka z pobliskim dworca punkcie gastronomicznym i atak osobówką na Gogolin. Pół godzinne przybycie wcześniej i po paru minutkach spotkanie Hataka Monk’a. Przywitanie i start na Jaworzno najlepszą autostradą w Polsce. Odbiór Yuz’a i Gosi (aka Kasz) i wyruszamy do celu.
Co z drogi, była muza, była nawet muza z BSG, był zakręty na moście i wadliwy GPS, było spotkanie ze sklepem gdzie od razu padało hasło „nie ma wódki” no i był problem braku kieliszków na miejscu, który uparcie szukaliśmy po całym Końskim. Ostatecznie udało nam się dotrzeć na miejsce gdzie brakowało jeszcze oddziału Haak’a. Powstrzymywanie ze startem trwało do 22:00 potem rozpoczęliśmy imprezę w jednym z domków.
Dla nieobecnych ogólnie o ośrodku i jego zapleczu. Same domki to dosyć dobry poziom biorąc ogólnie fakt wszystkich ośrodków w których byliśmy. Fakt faktem jest telewizor i radio, aczkolwiek to się nie liczy. Z zalet wymienię tylni taras na parterze idealny na poranny odpoczynek, oraz fakt przestronności na dole. To że w pierwszy dzień tam odbyła się imprezka z tańcami jest chyba wystarczającym udowodnieniem tego stwierdzenia. Z czasem wspinaczka na górę domku zaczęła być moim pewnym hobby, no i widok z góry jest fajny. Salka nie była daleko, aczkolwiek nie była ona takim centrum serwerowo – imprezowym jak zazwyczaj to ma miejsce. Z jedzeniem było w ramach przeciętnej, ale jak to mówię – co mi oceniać skoro i tak smakowało jak wódka.
Ten z imprezą w domku
Powrót do dnia pierwszego i ogólny schemat – dni następnych. Muzyka, głośniki, picie, taniec, okolicznościowe rozmowy – szczególnie na początku. Ciekawsze momenty dnia pierwszego – latający laptop, przewracające się krzesła i osoby wraz z nimi, makarena i pierwszy trening jumpstyle. Swoją drogą ja sie boję jakichkolwiek filmów z tego wszystkiego. Ale jak Goa’uld’om daliśmy radę to i nagraniom damy. Zbieg okoliczności lub nie, mieszkańcy górnych pokoi i jeden reprezentant pokoju dolnego uczestniczyli w tych działaniach ruchowych. W pewnej chwili udało się nam wysłać posłańca w kierunku oddziału z nad morza. Szczęśliwie wrota ośrodka zostały otwarte i przenieśliśmy oddział w krainę w której czas tak szybko zleciał. Tego dnia (znaczy nocy) po raz pierwszy udaliśmy się na zwiedzanie jeziorka. Droga upłynęła pod znakiem „ciiiii”. Mimo obaw udało nam się tam dojść i wrócić w całości pobijając po drodze paru Jaffa. Tego dnia jeziorko wydawało się nawet ciepłe jednak koncepcja pływania szczęśliwie była w sferze blefu. Jeszcze chwilka przed domkiem i spanko. Gdzieś koło 03:30 to się skończyło...
Ten z imprezą na salce
Następny dzień, w miarę wczesne wstanie koło 10:00, przechadzka w kierunku sklepu po jedzonko na śniadanie (wiem, dziwne!). Plany wódkowe tego dnia były skomplikowane jednak ostatecznie jakiś ogólny zapas został wytworzony. Za mało mam zdjęć by pamiętać jak ten dzień dokładnie minął. Po południu była jeszcze drzemka, po nim rundka bilarda w centrum, potem było grilowanie (zresztą jak każdego wieczora), potem w pewnej chwili wystartowało picie, potem zaczęło się to dziać na salce. W pewnej chwili integracja została rozszerzona... no i skończyło się jak widzę po komórce nad jeziorkiem w centrum opustoszały zupełnie o tej godzinie z ludzi, jednak mimo to otwartym dla nas z możliwością zajęcia miejsca i wypiciem piwka.
Ten z akcją Sunrise
Następny dzień, czyli tak zwana druga z rzędu sobota (czyli tak naprawdę piątek). Jedno pamiętne, była rybka na obiad. Tego dnia też chyba rozpoczęliśmy grę w refleks. Na samym początku ciekawie było grać gdy nawet się jeszcze karty nie zauważyło, a tu już wszyscy ręce na środku. Jednak trochę praktyki i potem rozgrywki były wyrównane i sprawiało to radość z bólu
Ten z niedopiciem
Czy to ze zmęczenia, czy z wycieńczenia tego dnia nie udało nam zebrać sił ani na paintball’a ani na poważniejsze picie. Udała się za to gra z dziećmi które były strącane flaszkami
Ten z wyjazdem...
Sprzątanie, pakowanie, wyjazd ;]
Jednym słowem dziękować za zorganizowanie tego spotkania. Po mimo nie wielkiej naszej ilości imprezy były wielkie! Atmosfera była wielka. Ekipa która się zebrała była wspaniała. Trzeba to powtórzyć i zebrać wszystkie siły... takie żeby lodówki nam brakło!!!
Oczywiście martwi mnie to że jeżeli coś się wykluje wielodniowego w tym roku, to żeby to nie było jednak na 15 sierpnia
Dziękuje za uwagę, i mam nadzieje do zboaczenia
Użytkownik SGTokar edytował ten post 04.05.2008 - |22:38|
#203
Napisano 05.05.2008 - |00:37|
tu aguta za przykładem Gosi się loguje i chociaż jestem laik i dyletant jeśli chodzi o SG to już pędem nadrabiam - wyszarpałam od szefa ( Haak'a ) pierwszą serię i jade :)
pięknie dojechaliśmy, cuchniemy wszyscy jakimś kropidlakiem i ciuchy mamy z lekka wilgotne ale humory panują za to wspaniałe, dzięki Wam ludzie za piękną majóvkę, dajecie radę :)
P.S. czekam ze zgrozą na zdjęcia, a Ciebie Tokar za tego jumpstyle'a zatłukę - łydki odmawiają mi posłuszeństwa i chodzę jak jakiś Quasimodo !
X X X
#204
Napisano 05.05.2008 - |01:20|
nam tez udało sie szczęśliwie dojechać do domu.
Cóz skręcać grlila juz nie skrecaliśmy potem
ale po rozkręceniu cóz nie zmieścił się do pudełka ale w samochodzie jakoś sie go upchało.
Zanim wyjechaliśmy jeszcze mycie szyby z martwego robactwa by się wygodniej jechało i ostateczne sprawdzenie domków które zaowocowało w liczne fanty
Gdy wyjechaliśmy zaczoł padac desz i to mocno ledwo było widac drogę a mimo to jacyś szaleńcy wyprzedzali mnie (mimo że na liczniku miałem 80-90km\h) w terenie zabudowanym i z podwójną ciagłą.
Gdy dotarliśmy do Piotrkowa wstapilismy na macdonalda gdzie innych zdziwiła ilośc zamówionego przezemnie żarcia
#205
Napisano 05.05.2008 - |08:57|
PS. Biletu tym razem nie zapomniałem... a ten poślizg to pewnie przez 0,7 kupione na Orlenie
->1019<-
#206
Napisano 05.05.2008 - |09:01|
Zgodnie z radą: "Znasz sposób na kaca? Nie przestawaj pić!"
"Sposób na ból pleców od skakania? Nie przestawaj skakać
#207
Napisano 05.05.2008 - |09:31|
I kto to jest ta zgroza, z którą czekasz na zdjęcia
Mam nadzieję, że w moim radiu nie puszczają takich numerów, bo samoistnie prawa noga skopie kompa
Skrzypiące kości rozkręcam na obrotowym krześle, dźwięk przypomina ten z rowerków wodnych
Acha, coś na szybko wstawić na forum mogę - chociażby grupowe-odjazdowe. Pytanko, czy nikt protestować nie będzie?
Użytkownik Monk edytował ten post 05.05.2008 - |10:34|
#208
Napisano 05.05.2008 - |10:19|
Acha, coś na szybko wstawić na forum mogę - chociażby grupowe-odjazdowe. Pytanko, czy nikt protestować nie będzie?
zdjęcia proponuje wstawic na picase jako prywatna galerie i wyslac linka na PW do kazdego zainteresowanego
chyba ze masz ftp gdzie mozesz wystawic..
#209
Napisano 05.05.2008 - |10:50|
#210
Napisano 05.05.2008 - |11:16|
Z najnowszego wprost:
"Seriale są po to, by pokazywały świat taki, jaki być powinien
Dwukrotnie więcej osób szczęśliwych i zadowolonych ze swojego życia jest wśród ludzi, którzy regularnie oglądają seriale. Tego dowodzą badania prof. Michaela Argyle’a z Oxford Brookes University. – Seriale stały się współczesną religią. Tak jak dawniej ludowe wierzenia, tak dzisiaj one objaśniają świat, zadomawiają człowieka w rzeczywistości i pozwalają mu odkrywać własną tożsamość – mówi Bartosz Wieczorek, filozof kultury z Uniwersytetu Warszawskiego.
Widzowie seriali, podobnie jak członkowie tego samego wyznania, odczuwają wspólnotę niezależnie od miejsca zamieszkania, pozycji zawodowej i statusu majątkowego. Wśród Polaków potrzeba takiej więzi jest wyjątkowo silna."
To o nas
Użytkownik Monk edytował ten post 05.05.2008 - |11:17|
#211
Napisano 05.05.2008 - |11:36|
#213
Napisano 05.05.2008 - |11:43|
PS: Ta, definitywnie... odwlekam moment powrotu do rzeczywistości, przesiadując tu :>
Użytkownik SGTokar edytował ten post 05.05.2008 - |11:44|
#214
Napisano 05.05.2008 - |11:48|
"Widzowie seriali, podobnie jak członkowie tego samego wyznania, odczuwają wspólnotę niezależnie od miejsca zamieszkania, pozycji zawodowej i statusu majątkowego."
Mnie już w głowie zakiełkował ten pomysł jakąś godzinę temu... i na razie cicho siedzę, nie odzywam się do żadnego zleceniodawcy.PS: Ta, definitywnie... odwlekam moment powrotu do rzeczywistości, przesiadując tu :>
Neo, z tymi fotkami, to ktoś pewnie nie trafił w swój dysk
Użytkownik SGTokar edytował ten post 05.05.2008 - |12:01|
#216
Napisano 05.05.2008 - |12:36|
#217
Napisano 05.05.2008 - |12:42|
Ja po dojściu do wniosku że laborke można odrobić w czerwcu zrezygnował z zajęć na 10:00
Rezygnacja z wykładu o 15:00 wydaje się łatwiejszą decyzją
Anyway; i tak czeka mnie nocny maraton kodzenia więc...
#218
Napisano 05.05.2008 - |13:01|
Zdjęcia pomalutku pełzną w stronę YuZa, myślę, że on najsprawniej powrzuca wszystko gdzie trzeba i porozdziela między chętnych.
Tymczasem - nastał czas obiadu!
#219
Napisano 05.05.2008 - |13:05|
PS. Kodzenie... masochizm jakiś ;> Jak czytałem u Ciebie ten wstęp do C# to może z dwa wyrazy zrozumiałem :]
->1019<-
#220
Napisano 05.05.2008 - |13:56|
Mój raport to zawsze takie skróty myślowe, gdzie każdy obecny wie o co chodzi
Masochizm mmmm... tak nazywam wstanie z fotela teraz
Hehe, i jeszcze jedno w ramach faktów:)
Polkowice były miastem zanim ktokolwiek o Warszawie słyszał :>
Polkowice: 1265 - nadanie praw miejskich;
pierwsza wzmianka o Warszawie - Siemowit II zostaje nazwany panem warszawskim 1313
http://pl.wikipedia....kowice#Historia
http://pl.wikipedia....rszawa#Historia
Nie mówiąc o wrocku ;D
" 1000 – pierwsza pisemna wzmianka w kronice Thietmara o pewnym potężnym grodzie usytuowanym nad Odrą, czyli o Wrocławiu, w tym roku zostaje też ustanowiona diecezja wrocławska "
( http://pl.wikipedia....torii_Wrocławia )
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja







