Skocz do zawartości

Zdjęcie

Ascendowanie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
348 odpowiedzi w tym temacie

#181 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 14.12.2006 - |19:46|

Można powiedzieć, że kłótnia rujnuje a dyskusja buduje. :-)

Jako osoba postronna, która wcześniej już wyraziła swoją opinię w tej kwestii, muszę "usprawiedliwić" argumentacje was obu. Nie mam dowodu w postaci cytatów ale odnoszę wrażenie, że twórcy serialu często używają takich samych określeń na zgoła różne zjawiska i innych określeń w tym samym kontekście. Nic dziwnego, że odbiorca ma wątpliwości co do natury zjawisk.
Prawdopodobnie wynika to z tego, że scenariusze pisze kilka osób i każdy ma swojego konsultanta "naukowego". Brak przepływu informacji i idei między nimi sprawia, że raz postaci mówią jedno, a raz drugie. Dla scenarzystów pewnie nie ma różnicy między n-tym wymiarem a rzeczywistością równoległą.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#182 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 14.12.2006 - |20:31|

Z braku laku jesteśmy zmuszeni uznać to, co pojawia się w serialu za argument ostateczny. Ale zgadzam się, że twórcy nie raz, nie dwa gubia się w technobełkocie...

Co do cytatów: brak danych sugerujacych coś innego pozwala wysnuć założenie, że teoria wymiarów została zmodyfikowana przez scenarzystów. Tak więc moje "Mietkowe" wytłumaczenie jest adekwatne, jednakże nie mamy pewności, czy jest słuszne. Nadal brak ejst szczególów.

I tym sposobem jest 1:1, ale wygrałem na punkty :P
  • 0

#183 jack

jack

    Chorąży

  • VIP
  • 1 410 postów
  • MiastoPłock

Napisano 15.12.2006 - |09:29|

Nie wnikam w filozoficzno - teologiczne :aniolek: podejście powyższych postów na temat aascendencji. Chcę tylko zauwazyć, że trochę nowości na temat Pradawnych i Ascendencji jest w najnowszym odcinku SGA :huh:
  • 0
"Nie mamy wpływu na czas, w którym się znaleźliśmy,
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"

Gandalf - Drużyna Pierścienia


#184 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 15.12.2006 - |11:38|

No własnie o to się pożarliśmy :D

Poza tym ascendacja nie ma nic wspólnego z "duchowością", co już kiedyś mówiłem i jest wynikiem procesów biologiczncyh.

Nadto sposób, w jaki ludzie i Pradawni przechodza na "wyższy poziom" sugeruje, że nie sa oni do tego "bazowo" przystosowani (dzieje sie to skokowo-siuup i są już ascendatami) Gdyby tak było (przystosowanie), ich ewolucja poleciałaby tak, że gdzieś w połowie byliby częściowo energią-a czesciowo biologiczni)
Tak, to są akurat moej dywagacje :P Tak, podparte moim własnym widizimise i wizje swiata stargate. I tak, kontynujue to mój wątek "sterowanej ewolucji".
  • 0

#185 Shalom

Shalom

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 375 postów
  • MiastoBędzin

Napisano 15.12.2006 - |14:01|

w ostatnim SGA wyraźnie powiedziano, ze ascendowanie to nie tylko kwestia ewolucji biologicznej, ale też mentalnej dojrzałości do ascendowania (McKay musiał np. medytować itp)
  • 0

#186 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 15.12.2006 - |15:29|

Chyba nie uważałeś przy tym odcinku. Medytacja jest konieczna, by osiągnać stan wyciszenia organizmu. Nie ma zadnego peirwiastka mistycznego McKay nioe mógł teog osiagnać, bo jest po prostu hmm...zbyt aktywny ;) Poza tym, jak słusznie powiedziano w odcinku, Pradawni uczyli się medytacji przez całe życie. Na końcu McKay prawie ascendował, bo pogodził się ze swoją śmnercią i uspokoił, osiągając wenetrzną równowagę-co "wyprostowało" wskaźniki aktywności mózgu. ascendacja to proces biologiczny, a nie mistycnzy. Gdyby kontynuowano wątek mistyczny, scenaryzści otarliby się o grancę smaku i definitywnie przekroczyliby linię "nie denerwuj wyznawców żadnej religii".
  • 0

#187 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |16:18|

Wybacz Zarrow za to co powiem, ale kiedy twórcy serialu sprowadzają ascendencję do wymiaru biologicznego to ocierają się o idiotyzm. W żaden sposób nie da się powiązać materii biologicznej z energio-bezcielesno-duchowo-jakimśtam stanem ascendentalnym. Rozumiem, że dyskusja tutaj rozwija się pod kątem rzeczywistości serialu i w tym kontekście można rozmawiać, ale widać jak na dłoni pewne rzeczy które są w jaskrawej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem.

Zauważ, że wiele religii, czy też wierzeń sekt, opiera się na tym, że poprzez pracę nad sobą w znaczeniu duchowym można osiągnąć stan, w którym można wyjść z ciała i istnieć jako istota niecielesna. Po to między innymi te wszystkie sekty bawią się w jakieś medytacje itp.

Cały serial ociera się o religie - różne - i mówienie teraz, że ascendencja w kontekście duchowym czy mistycznym to przegięcie jest trochę nie na miejscu i taka właśnie linia moim zdaniem byłaby jak najbardziej sensowna w serialu. To wręcz biologiczna droga do ascendencji podchodzi pod swego rodzaju herezję naukową jak i moralną i jest znacznie bardziej drastyczna i destrukcyjna dla społeczeństwa.

Widać Amerykanie bardziej boją się dotknąć publicznie do religii czy mistycyzmu niż do eugeniki.

Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 15.12.2006 - |16:19|

  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#188 baloo

baloo

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 350 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |16:47|

Pragne przypomnieć 3,4,5,6 sezon sg.
Pierwsze kontakty z ascedantami nie mówiły nic o innych wymiarach, zaawansowanej ewolucyjnie formy potrzebnej do ascedancji. pamiętacie śmierć Daniela- tylko mistycyzm, zrozumienie samego siebie i droga do oświecenia. Wtedy do ascedancji nie była potrzebna ewolucja- każdy módł osiągnąć oświecenie.

Oczywiście znam kontrargument, że to Oma pomagała wznieść i bez jej pomocy było to niewykonalne.

trzeba jednak przyznać, że pierrwotna koncepcja ascedantów było dużo ciekawsza. Odcinek Kebb był niesamowity. Moim zdaniem po Full Circle ascedanci ztracili całą swą "magię" im więcej o nich wiedzieliśmy tym było gorzej.- no ale to moje odczycie, jeśli komós podoba sie koncepcja ewolucji mówi się trudno.

ps
właśnie mi sie przypomniało to chyba w Project Pegesus powiedziane jest, że po powrtocie z atlantis część Pradawnych wybrała życie pustelników, poświęcając się medytacji nad życiem i niektórzy z nich "wychmurkowali się".

Użytkownik baloo edytował ten post 15.12.2006 - |16:58|

  • 0

#189 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |17:43|

Zgadzam się z Baloo.
Na początku serialu ascendenci byli przedstawiani jako mityczne istoty a droga ku ascendencji prowadziła poprzez "ducha" człowieka a nie jego DNA. Potem kiedy zaczęto wątek rozwijać, zwłaszcza po powstaniu Atlantis cała mistyka legła w gruzach. Okazuje się, że Pradawni to gbury, sami ascendenci też się tacy nijacy i w sumie niczego sobą nie prezentują.

Dlatego od pewnego czasu jestem wrogiem Pradawnych, jeśli można tak powiedzieć. Dla mnie ten wątek jest tak skopany w serialu, że aż z żalu mnie skręca jak scenarzyści raczą nas wciąż nowymi informacjami sprowadzającymi Pradawnych w rozpadliny mentalne głębsze od samego Rowu Mariańskiego.

Jedynym pozytywnym aspektem tego, że SG-1 się kończy jest to, że wraz z nim skończy się ta degrengolada z Ascendentami Pradawnych i ORI. Niestety Atlantis zaczyna popadać w pewne paranoje odnośnie Pradawnych i nie potrafię przewidzieć co nam jeszcze serialowcy zaserwują.

Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 15.12.2006 - |17:45|

  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#190 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 15.12.2006 - |19:22|

mam nadzieję, że wszyscy na sali mają zdrowe serce; bo to co powiem może was zaszokować;

w tym temacie w pełni popieram Zarrowa :D ;

Lucas_Alfa poruszył wątek estetyczny mówiąc, iż pomysł "zwyczajnych" ascendentów nie przemawia do niego jak przeciwstawna koncepcja "mistycznych" Pradawnych;
jak też odpowiem w tym stylu; tzn. bazując na moich odczuciach i oczekiwaniach odnośnie serialu;
gdyby Pradawni osiągnęli ascendencję w mistyczny pojawiłoby się mnóstwo pytań;
np.
1) dlaczego to dobro prowadzi do ascendencji, a nie wyrzynanie setek niewolników??;
2)dlaczego to dobro w naszym pojęciu prowadzi do ascendencji? np. dla ludożerców zjadanie ciała wybitnego wojownika jest dobre i prowadzi do samodoskonalenia;dlaczego dobro w rozumieniu ludożercy nie prowadzi do
ascendencji?;

zepsułoby mi to przyjemność oglądania serialu, który z Sci-Fi stałby się rodzajem rozważań teologiczno-teogoniczno-mistycznych; drużyny SG zamiast P-90 używające "biernego oporu" przeciwko Goa'uldom, bo to jest właściwe w celu osiągnięcia ascendencji to zdecydowanie za dużo jak na moje biedne, skołatane nerwy; brawa dla twórców, że nie poszli tą uliczką; :clap:

Użytkownik inwe edytował ten post 15.12.2006 - |19:23|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#191 baloo

baloo

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 350 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |19:34|

ORI i wszystko jasne

z tego co pamiętam wznieśli sie poprzez fanatyzm religijny, a że nie musiała być to "dobra" religja świadczy ich zachowanie teraz.

No właśnie ascedant nie musi być dobry (o jescze Anubis), to jak się zachowuja decuduje większość po "tamtej" stronie, na dodatek prawa te zależa od terytorium- galaktyki.
  • 0

#192 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 15.12.2006 - |19:59|

Nie ma żadnej "tamtej strony". Mistycyzm ascendacji to mit, który zostła obalony przez autorów Stargate. I bardzo dobrze, gdyż nie robimy Star Wars i nie jednoczymy się w Mocy, do cholery jasnej, tylko robimy normalne SF. Ascendaci to nie żadne anioły etc. tylko zwyczajni ludzie, którzy tak pokierowali swoim rozwojem, by zapisywać informację o swoich bytach nie w formie materialnej, ale energetycznej. Dodatkowo jak się już przepisali z materii na energię, to się wykopyrtneli do jakiegoś "innego wymiaru". Dzięki sowim zdolnościom, perspektywie, "stanowi skupienia' że tak powiem, są w stanie pojąć więcej i zrobić wiecej-a raczej:szybciej; niż my, siedzacy w "sferze materialnej". Hasta lavista, end of story. To są LUDZIE, a nie bogowie. Medytajce-[beeep]je, cały ten mistyczno-filozoficnzy bełkot jest tylko dodatkiem. Ot, zarzucę cytatem z spider-mana: "z wielka siła wiąże sie wielka odpowiedzialnośc". Po to te wszystkie przykazania, gadki-szmatki, medytacje, nauki.

ale kiedy twórcy serialu sprowadzają ascendencję do wymiaru biologicznego to ocierają się o idiotyzm. W żaden sposób nie da się powiązać materii biologicznej z energio-bezcielesno-duchowo-jakimśtam stanem ascendentalnym


Skreślić orkeślenia: mistycnzy, duchowy. Czym ejstesmy, jesli nie bateryjkami, produkujacymi energię? W stargate widizeliśmy istoty złozone z gazu, cieczy, energii...Informacji. Pradawni tez tak chcieli. Ja stawiam tezę, że pokierowali swoja ewolucją w ten sposób, by móc się "zmgiełkować". Sposób, w jaki tego dokonują sugeruje, ze moge miec rację-proces bowiem jest dosyć gwałtowny (wsiuuu! i ascendujemy). Ascendacja i "biologicznośc" nie maja nic z soba sprzecnzego-to tylko ty sobie to wmawiasz, bo jestes rozczarowany rozwiazaniem z serialu. Szukasz mistyki? Prawdy o świecie? Niestety, nie ten adres. Świadkowie Jehowy pukali do drzwi przed chwila, mozę jeszcze ich dogonisz.
Pomysł ascendacji zakłada, że możliwe jest zmienienie materii w energię tak, by ta nie straciła przechowywanej informacji. W obliczu takich zjawisk, które widzieliśmy w serialu (przede wszystkim wszysktie inne wymiary, alternatywne światy, zasysanie z nich energii pró żni etc) ascendacja to nic innego, jak wykoryzstanie już posiadnaej wiedzy, by zmienić swoją formę. By stać się lepszym i być wyżej na drabinie ewoucyjnej. Niesamowite? Niemożlwie? Nieprawdopodbne? Jak tego nie akceptujesz, w takim razie nie powinieneś oglądać SF, tylko coś, co bardziej "twardo" stoi na ziemi. Nie wiem, może zajmij się szydełkowaniem :P

Twoje rozczarowanie przypomina mi ucznia czarnoksiężnika, który z zdumieiem nagle stwierdza, że to co robił, to nie alchemia, ale rozpad pierwiastków. Albo na odwrót-naukowców z poczatków odkryć atomowych, którzy nie wierzyli w atomy, neutrony, protony i elektrony, bo to im sie kojaryzło z alchemią. Jak to, mówili, jest złoto i nagle robi sie z tego np. woda? Bzdura!

Powinieneś nauczyć się, ze nie ma rzeczy niemozliwych. Są tylko takie, które wydaja sie mało prawdopodobne. Byc może możesz mówić,że cos jest niemozliwe w realnym swiecie, ale jesli chodzi o serial SF, to powinieneś sie powstrzymać. Otwarty umysł-tylko tego wymaga SF. Ale nawet w realnym świecie twoje podejscie moze byc szkodliwe i przysporzyc ci niechlubnej opinii w przyszłosci. Kiedys ludzie nie wyobrazali sobie, ze możliwa byłaby podróż na ksiezyc. Każdy, kto coś takiego proponował, był wyśmiewnay. I co? I opadła micha.
Dod zisiaj sa babcie, któe nie wierza w esemesy. No bo jaki to? Telefon, na którym pisze sie listy?! Co za bzdura!

Nie mozna mylic własnego ograniczenia i braku wiedzy z faktami.

SF wymaga, byśmy mieli towarty umysł. Większość pomysłów science-ficiton opiera sie bowiem na założeniu "a co, jesli" lub"a gdyby tak...". Osiągniecia naukowe mają słuzyc tylko jako element urealniajacy, jako isnturment do opowiadnaia hisotrii o ludziach, jako cyznnik skąłdowy, punkt startowy do snucia dywagacji, teroii, fantazji pt "a co by się stłao, gdyby...". To opis wpływu ludiz na siebie smaych. W tym wypakdu-na siebie smaych przez rozój wiedzy. Stargate miedyz innymi stawia pytanie; a co, jesli dałoby sie przejść z stanu materialnego w energetyczny? Jak byśmy wtedy wygladali, zachowywali się?

P.S : odcinek o Keb był do kitu. Temu mnichowi to bym jak Bozię kocham przyhuknął porządnie. W życiu nie słyszałem takich bzdetów, co on wygadywał (co mi po tym, ze drzewa szumią, a wiatr wieje? No też mi odkrycia!)

Użytkownik Zarrow edytował ten post 15.12.2006 - |20:15|

  • 0

#193 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 15.12.2006 - |20:20|

ORI i wszystko jasne

z tego co pamiętam wznieśli sie poprzez fanatyzm religijny, a że nie musiała być to "dobra" religja świadczy ich zachowanie teraz.

No właśnie ascedant nie musi być dobry (o jescze Anubis), to jak się zachowuja decuduje większość po "tamtej" stronie, na dodatek prawa te zależa od terytorium- galaktyki.


baloo w serialu jest wyraźnie powiedziane, że ascendencja nie zależy od dobry/zły;

ja gdybałem zakładając, że jednak jest inaczej; dzięki temu można porównać ascedencję mistyczną z ascendencją naturalną;

Nie wiem, może zajmij się szydełkowaniem jezor.gif


szczerze mówiąc szydełkowanie jest dla mnie pojęciowo trudniejsze niż Sci-Fi :P :)

Użytkownik inwe edytował ten post 15.12.2006 - |20:21|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#194 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 15.12.2006 - |20:23|

To nie było do ciebie. To Lucas ma mi uszyć sweterek! :P
  • 0

#195 baloo

baloo

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 350 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |20:50|

Kłótnia ascedant mistyczny, naturalny jest bezsensowna.

Twórcy serialu wyraźnie powiedzieli, że wznieśc się można poprzez ewolucje ( tak to się stało z pierwszymi ascedantami) lub przy pomocy innego ascedanta (zbuntowanego- który pomoże wznieść się na wyższy poziom osobie którą uzna za godną)

ja zwróciłem uwagę, że najpierw była koncepcja "mistyczna", a dalsze rozwijanie tego wątku, jak i całych pradawnych uważam za źle poprowadzony, powodując utratę klimatu serialu.

SG-1 od początku było ściśle powiązane z starożytnymi religiami, cywilizacjami. Ponadto serial dział się w czasie rzeczywistym. To tworzyło klimat wyróżniający go z innych SF. Atlantis początkowo ciekawe coraz bardziej przybliżało SG do StarTrekowego typu sf.

Powiązania z historia Ziemi to był pierwotny pomysł na serial. Pradawni dopóki pozostawali za przykrywką mistycyzmu (to miało chyba być jakieś zbliżenie do konfucjonizmu) byli ciekawi i wpasowywali się w ogólny schemat serialu.

To, że serial upada wiąże się nie tylko ze znudzeniem widzów, ale tez zmianą klimatu. Na to chciałem zwrócić uwagę.


wiem, że to wypowiedź offtopic.

ano właśnie jęśli ktoś wzniesie się przy pomocy innego ascedanto to czy z jego puntky widzenia ascedancja nie jest procesem mistycznym?- to dopisuje tylko aby nie zakopywac załkiem tej dyskusji

Użytkownik baloo edytował ten post 15.12.2006 - |21:01|

  • 0

#196 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |21:00|

Jak dla mnie to Pradawni mogą sobie ascendować jak chcą. Mogą to robić mistycznie, biologicznie czy przy pomocy istot z wyższego wymiaru, jak sugerują to psychopaci od roku 2012 :-). Sam zgłaszałem różne swoje teorie w tym i pokrewnych tematach. Martwi mnie to, że zrobiono jeden wielki bajzel w całej idei ascendencji. Tak jak napisałem wyżej kiedyś sytuacja wyglądała całkiem inaczej niż teraz. Scenarzystom po prostu zmieniła się nagle koncepcja w momencie kiedy postanowili zrobić z Anubisa ascendenta. To mi się właśnie nie podoba.
Zawsze można argumentować, że na początku nie wiedzieliśmy wiele o Pradawnych i teraz odkrywamy ich ludzkie aspekty, ale wyraźnie widać, że w pewnym momencie kierunek zmienił się o 180 stopni.

Inwe:
Sam wcześniej zgodziłeś się ze mną, że nijak nie można znaleźć powiązania między tym jakie kto ma DNA i tym, że ascenduje. Istota fizyczna i niecielesna nie mają żadnego punktu wspólnego. Dlatego właśnie wersja ascendencji jako uwolnienia się jaźni z ciała fizycznego jest ciekawsza niż zabawa w genetykę i bezowocna próba wyjaśnienia czegoś, co jest samo z sobą sprzeczne, jak wiązanie genetyki i niefizycznej postaci Ascendentów. Nie chodzi mi tu nawet konkretnie o jakąś religijność, lecz nawiązanie do praktyk jakie stosują ludzie tu na Ziemi.

Nie wiem w jakim kierunku zmierzają myśli scenarzystów, ale jeśli w takim jak mi się wydaje, to niebawem się okaże, że Pradawny brał pigułkę i ascendował, bo ona zmieniała jego DNA a sam proces był tak prosty jak łyknięcie witaminy C.

Zarrow:
Do mistyki, to mi akurat bardzo daleko :-)
Nie wnikam w to jak powstało życie krystaliczne z żółtej planety z pierwszego sezonu, ale zapewne nie ma ono nic wspólnego z istotami z naszego rodzaju - opartego na DNA. Zapewne powstało całkiem niezależnie na innych zasadach. Carter coś tam chyba wspomina o DNA ale powiedzmy sobie szczerze, jak w takim przypadku można mówić o DNA w naszym rozumieniu. To dwie różne "technologie" życia.

Śmiem się z Tobą nie zgodzić w jednej kwestii. Właśnie to uproszczenie ascendencji do wymiaru czysto fizycznego czy raczej biologicznego bardzo źle robi dla ogółu historii Ascendentów. Z KOGOŚ stają się NIKIM.

Nie czuję się rozczarowany ascendentami, bo nigdy nie czyniłem z nich pępka serialu. Nie uważam ich też za anioły czy istoty związane z jakąkolwiek wiarą. Na początku ascendenci byli przedstawiani jako istoty, które pozbyły się ograniczeń cielesnych i uwolniły od ciał. Podręcznikowe uwolnienie się świadomości jako takiej, czymkolwiek ona jest. Nagle się okazuje, że to kwestia tego, że ktoś różni się kilkoma fragmentami DNA od innych. Zaczyna to powoli przypominać teorię wielkiej unifikacji, tylko w wersji biologicznej. Ascendenci zostaną tak uproszczeni, że nie będzie ich można odróżnić od karalucha. Wszystko sprowadzi się do cząsteczki DNA jako budulca życia.

Inwe:
Nie twierdzę, że to dobro musi prowadzić do ascendencji, tylko to, że znacznie ciekawszym pomysłem jest taki, że ascendencja to kwestia uświadomienia sobie, że ciało nie jest konieczne do "życia". Zrozumienie tego faktu jest na tyle przełomowym momentem, że mógłby być on momentem ascendencji. To znacznie ciekawsze zagadnienie niż grzebanie się w genach. Poza tym tutaj wchodzi w grę świadomość, coś czego nie potrafimy opisać, choć nie ma nic wspólnego z duchowością, którą tak "brzydzi" się Zarrow. Skoro to nasze ciała nas ograniczają przed poznaniem tego co "za horyzontem", to pozbycie się ich usunie ostatnią granicę.
Nie jest dla mnie istotne czy ascendenci to formy duchowe w sensie religijnym, formy inteligentnej energii, czy ciała fizyczne w innym wymiarze. Chciałbym jedynie aby trzymać się jednej wersji a nie zmieniać ją na potrzeby chwili.

Gdyby wątek ascendentów poprowadzić od początku w jednym kierunku, to wszystko byłoby OK. Albo rybka, albo pipka, jak mawiał gospodarz Anioł.

Zarrow:

Mam otwarty umysł i przyjmuję różne rzeczy na wiarę jako pasjonat filmów S-F, ale robienie z SG-1 serialu o X-Manach trochę mnie dziwi.

P.S. Kiedyś babcia uczyła mnie robić na drutach. Szydełkowania nie przerabiałem :-) Może w ramach relaksacyjnych po kolejnych pomysłach scenarzystów poszukam w internecie instrukcji szydełkowania.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#197 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 15.12.2006 - |21:46|

Nie twierdzę, że to dobro musi prowadzić do ascendencji, tylko to, że znacznie ciekawszym pomysłem jest taki, że ascendencja to kwestia uświadomienia sobie, że ciało nie jest konieczne do "życia". Zrozumienie tego faktu jest na tyle przełomowym momentem, że mógłby być on momentem ascendencji. To znacznie ciekawsze zagadnienie niż grzebanie się w genach


właśnie to mi się nie podoba; "uświadomienie sobie" ten zwrot oznacza, że od ascendencji oddziela kogoś tylko sama świadomość; czyli świadomość kształtująca materię; a ja twierdzę, świadomość wypływa z materii; zgadzamy się z sobą Lucas, że nie może to być kwestia prymitywnej genetyki, ale IMHO jakikolwiek mechanizm by to nie był jest uwarunkowany fizycznymi parametrami mózgu;

w pewnym sensie te nasze poglądy mogą być zgodne; "uświadomienie sobie" może być konieczne do wytworzenia niezbędnej aktywności mózgu;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#198 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |22:08|

Wcześniej już pisałem o pracy mózgu na wyższych obrotach, które umożliwia właśnie osiągnięcie takiego punktu, że świadomość uwolni się od ciała (oczywiście w realiach filmowych). Właśnie ta hiperaktywność mózgu pozwala dojść świadomości do wniosku, że jest wolna i nie musi to być nawet wcale świadoma decyzja człowieka lecz coś jak przeczucie. Może to trochę trąca mistycyzmem, ale nie umiem tego inaczej opisać, nie jestem poetą.

Irytuje mnie tylko sprowadzanie wszystkiego do zasad biologii pomijając przy tym aspekt samej świadomości. To ona jest tutaj najważniejsza. Ascendent jako forma energetyczna czy inna niecielesna nie posiada już swojej biologii. Jedyne, co pozostaje z człowieka, to świadomość i moim zdaniem ona jest tutaj najważniejsza. To ona istnieje jako ta energia, nie ciało. Przybieranie cielesnej formy przez ascendenta to jedynie przejaw możliwości jego "energetycznej" świadomości, jego jestestwa. Nie pytajcie się mnie jak oni to robią, bo nie wiem a sami pomysłodawcy Pradawnych tego nie określili. Dlatego właśnie tak obstaję przy "mojej" wersji ascendencji, w której to świadomość o samym sobie jest ważniejsza ode mnie samego.

P.S. Kurde znowu gadam jak jakiś guru sekty. Chyba sobie znajdę jakichś wyznawców.
Jeżeli mnie nie rozumiecie to zapewne wpływ fervexu i polopiryny :D
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#199 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 15.12.2006 - |22:20|

Ascendent jako forma energetyczna czy inna niecielesna nie posiada już swojej biologii. Jedyne, co pozostaje z człowieka, to świadomość i moim zdaniem ona jest tutaj najważniejsza. To ona istnieje jako ta energia, nie ciało. Przybieranie cielesnej formy przez ascendenta to jedynie przejaw możliwości jego "energetycznej" świadomości, jego jestestwa.


ascendent też ma biologię; nie tą rozumianą jako krew, żyły itd tylko jako jakieś pola energii itp; mam wrażenie, że twoje stanowisko mówi o oderwaniu się jaźni od fizycznej podstawy; czy dobrze Cię rozumiem?

ja natomiast mówię, że jaźń musi mieć jakieś fizyczne podstawy(przez analogię u mnie jaźń=software, a fizyczna podstawa=hardware); oczywiście może mięć ona różne formy gazowe,ciekła, ciała stałe, energetyczne
gromady cząstek etc.
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#200 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.12.2006 - |22:47|

mam wrażenie, że twoje stanowisko mówi o oderwaniu się jaźni od fizycznej podstawy; czy dobrze Cię rozumiem?

Dobrze mnie rozumiesz. Dokładnie o to moim zdaniem chodzi, a raczej powinno chodzić w ascendencji.

Co do biologii to chodziło mi akurat o tę "naszego" rodzaju, trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem. Ich fizjologia może się opierać na przepływie energii w jakiś obszarach a nie krwi czy powietrza, jednak z naszego punktu widzenia biologią jako taką nie będzie. Patrząc na Wszechświat też można zobaczyć w nim jakąś "biologię". Galaktyki się przemieszczają, gwiazdy rodzą i umierają, energia przepływa i zmienia formę, kosmos żyje. Z takiego punktu widzenia jest żywym organizmem. Posiada wszystkie cechy aby go tak zakwalifikować. Kwestią jest tylko kryterium pod jakim oceniamy, to, co widzimy. Nie zaprzeczam, że jaźń oderwana od ciała musi na jakiejś zasadzie świadomie egzystować, jednak pewnie jest to sposób tak odmienny od naszego, że z naszej perspektywy nie widzimy tego.

Zgadzam się z twoim softwarowym porównaniem. O ile jednak formy gazowa, ciekła czy stała są przejawami fizycznymi - namacalnymi, to już forma energetyczna jest poza zasięgiem naszego pojmowania.

Tutaj właśnie upatruję między innymi tajemniczość samych ascendentów. Nie jesteśmy w stanie ich zbadać. Można tutaj pewnie nawet zastosować swego rodzaju zasadę nieoznaczoności Heisenberga :D. Czym bardziej zgłębiamy naturę ascendenta tym mniej o nim wiemy. Jeżeli teraz sprowadzimy wszystko jedynie do zasad biologii, tak przyziemnych, to straci to wszystko swoją tajemniczość. Ascendent rozszyfrowany po prostu nie istnieje, tak jak nie istnieje atom który można zobaczyć w bezruchu.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych