Ascendowanie
#181
Napisano 14.12.2006 - |19:46|
Jako osoba postronna, która wcześniej już wyraziła swoją opinię w tej kwestii, muszę "usprawiedliwić" argumentacje was obu. Nie mam dowodu w postaci cytatów ale odnoszę wrażenie, że twórcy serialu często używają takich samych określeń na zgoła różne zjawiska i innych określeń w tym samym kontekście. Nic dziwnego, że odbiorca ma wątpliwości co do natury zjawisk.
Prawdopodobnie wynika to z tego, że scenariusze pisze kilka osób i każdy ma swojego konsultanta "naukowego". Brak przepływu informacji i idei między nimi sprawia, że raz postaci mówią jedno, a raz drugie. Dla scenarzystów pewnie nie ma różnicy między n-tym wymiarem a rzeczywistością równoległą.

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#182
Napisano 14.12.2006 - |20:31|
Co do cytatów: brak danych sugerujacych coś innego pozwala wysnuć założenie, że teoria wymiarów została zmodyfikowana przez scenarzystów. Tak więc moje "Mietkowe" wytłumaczenie jest adekwatne, jednakże nie mamy pewności, czy jest słuszne. Nadal brak ejst szczególów.
I tym sposobem jest 1:1, ale wygrałem na punkty
#183
Napisano 15.12.2006 - |09:29|
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"
Gandalf - Drużyna Pierścienia
#184
Napisano 15.12.2006 - |11:38|
Poza tym ascendacja nie ma nic wspólnego z "duchowością", co już kiedyś mówiłem i jest wynikiem procesów biologiczncyh.
Nadto sposób, w jaki ludzie i Pradawni przechodza na "wyższy poziom" sugeruje, że nie sa oni do tego "bazowo" przystosowani (dzieje sie to skokowo-siuup i są już ascendatami) Gdyby tak było (przystosowanie), ich ewolucja poleciałaby tak, że gdzieś w połowie byliby częściowo energią-a czesciowo biologiczni)
Tak, to są akurat moej dywagacje
#185
Napisano 15.12.2006 - |14:01|
#186
Napisano 15.12.2006 - |15:29|
#187
Napisano 15.12.2006 - |16:18|
Zauważ, że wiele religii, czy też wierzeń sekt, opiera się na tym, że poprzez pracę nad sobą w znaczeniu duchowym można osiągnąć stan, w którym można wyjść z ciała i istnieć jako istota niecielesna. Po to między innymi te wszystkie sekty bawią się w jakieś medytacje itp.
Cały serial ociera się o religie - różne - i mówienie teraz, że ascendencja w kontekście duchowym czy mistycznym to przegięcie jest trochę nie na miejscu i taka właśnie linia moim zdaniem byłaby jak najbardziej sensowna w serialu. To wręcz biologiczna droga do ascendencji podchodzi pod swego rodzaju herezję naukową jak i moralną i jest znacznie bardziej drastyczna i destrukcyjna dla społeczeństwa.
Widać Amerykanie bardziej boją się dotknąć publicznie do religii czy mistycyzmu niż do eugeniki.
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 15.12.2006 - |16:19|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#188
Napisano 15.12.2006 - |16:47|
Pierwsze kontakty z ascedantami nie mówiły nic o innych wymiarach, zaawansowanej ewolucyjnie formy potrzebnej do ascedancji. pamiętacie śmierć Daniela- tylko mistycyzm, zrozumienie samego siebie i droga do oświecenia. Wtedy do ascedancji nie była potrzebna ewolucja- każdy módł osiągnąć oświecenie.
Oczywiście znam kontrargument, że to Oma pomagała wznieść i bez jej pomocy było to niewykonalne.
trzeba jednak przyznać, że pierrwotna koncepcja ascedantów było dużo ciekawsza. Odcinek Kebb był niesamowity. Moim zdaniem po Full Circle ascedanci ztracili całą swą "magię" im więcej o nich wiedzieliśmy tym było gorzej.- no ale to moje odczycie, jeśli komós podoba sie koncepcja ewolucji mówi się trudno.
ps
właśnie mi sie przypomniało to chyba w Project Pegesus powiedziane jest, że po powrtocie z atlantis część Pradawnych wybrała życie pustelników, poświęcając się medytacji nad życiem i niektórzy z nich "wychmurkowali się".
Użytkownik baloo edytował ten post 15.12.2006 - |16:58|
#189
Napisano 15.12.2006 - |17:43|
Na początku serialu ascendenci byli przedstawiani jako mityczne istoty a droga ku ascendencji prowadziła poprzez "ducha" człowieka a nie jego DNA. Potem kiedy zaczęto wątek rozwijać, zwłaszcza po powstaniu Atlantis cała mistyka legła w gruzach. Okazuje się, że Pradawni to gbury, sami ascendenci też się tacy nijacy i w sumie niczego sobą nie prezentują.
Dlatego od pewnego czasu jestem wrogiem Pradawnych, jeśli można tak powiedzieć. Dla mnie ten wątek jest tak skopany w serialu, że aż z żalu mnie skręca jak scenarzyści raczą nas wciąż nowymi informacjami sprowadzającymi Pradawnych w rozpadliny mentalne głębsze od samego Rowu Mariańskiego.
Jedynym pozytywnym aspektem tego, że SG-1 się kończy jest to, że wraz z nim skończy się ta degrengolada z Ascendentami Pradawnych i ORI. Niestety Atlantis zaczyna popadać w pewne paranoje odnośnie Pradawnych i nie potrafię przewidzieć co nam jeszcze serialowcy zaserwują.
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 15.12.2006 - |17:45|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#190
Napisano 15.12.2006 - |19:22|
w tym temacie w pełni popieram Zarrowa
Lucas_Alfa poruszył wątek estetyczny mówiąc, iż pomysł "zwyczajnych" ascendentów nie przemawia do niego jak przeciwstawna koncepcja "mistycznych" Pradawnych;
jak też odpowiem w tym stylu; tzn. bazując na moich odczuciach i oczekiwaniach odnośnie serialu;
gdyby Pradawni osiągnęli ascendencję w mistyczny pojawiłoby się mnóstwo pytań;
np.
1) dlaczego to dobro prowadzi do ascendencji, a nie wyrzynanie setek niewolników??;
2)dlaczego to dobro w naszym pojęciu prowadzi do ascendencji? np. dla ludożerców zjadanie ciała wybitnego wojownika jest dobre i prowadzi do samodoskonalenia;dlaczego dobro w rozumieniu ludożercy nie prowadzi do
ascendencji?;
zepsułoby mi to przyjemność oglądania serialu, który z Sci-Fi stałby się rodzajem rozważań teologiczno-teogoniczno-mistycznych; drużyny SG zamiast P-90 używające "biernego oporu" przeciwko Goa'uldom, bo to jest właściwe w celu osiągnięcia ascendencji to zdecydowanie za dużo jak na moje biedne, skołatane nerwy; brawa dla twórców, że nie poszli tą uliczką; :clap:
Użytkownik inwe edytował ten post 15.12.2006 - |19:23|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#191
Napisano 15.12.2006 - |19:34|
z tego co pamiętam wznieśli sie poprzez fanatyzm religijny, a że nie musiała być to "dobra" religja świadczy ich zachowanie teraz.
No właśnie ascedant nie musi być dobry (o jescze Anubis), to jak się zachowuja decuduje większość po "tamtej" stronie, na dodatek prawa te zależa od terytorium- galaktyki.
#192
Napisano 15.12.2006 - |19:59|
ale kiedy twórcy serialu sprowadzają ascendencję do wymiaru biologicznego to ocierają się o idiotyzm. W żaden sposób nie da się powiązać materii biologicznej z energio-bezcielesno-duchowo-jakimśtam stanem ascendentalnym
Skreślić orkeślenia: mistycnzy, duchowy. Czym ejstesmy, jesli nie bateryjkami, produkujacymi energię? W stargate widizeliśmy istoty złozone z gazu, cieczy, energii...Informacji. Pradawni tez tak chcieli. Ja stawiam tezę, że pokierowali swoja ewolucją w ten sposób, by móc się "zmgiełkować". Sposób, w jaki tego dokonują sugeruje, ze moge miec rację-proces bowiem jest dosyć gwałtowny (wsiuuu! i ascendujemy). Ascendacja i "biologicznośc" nie maja nic z soba sprzecnzego-to tylko ty sobie to wmawiasz, bo jestes rozczarowany rozwiazaniem z serialu. Szukasz mistyki? Prawdy o świecie? Niestety, nie ten adres. Świadkowie Jehowy pukali do drzwi przed chwila, mozę jeszcze ich dogonisz.
Pomysł ascendacji zakłada, że możliwe jest zmienienie materii w energię tak, by ta nie straciła przechowywanej informacji. W obliczu takich zjawisk, które widzieliśmy w serialu (przede wszystkim wszysktie inne wymiary, alternatywne światy, zasysanie z nich energii pró żni etc) ascendacja to nic innego, jak wykoryzstanie już posiadnaej wiedzy, by zmienić swoją formę. By stać się lepszym i być wyżej na drabinie ewoucyjnej. Niesamowite? Niemożlwie? Nieprawdopodbne? Jak tego nie akceptujesz, w takim razie nie powinieneś oglądać SF, tylko coś, co bardziej "twardo" stoi na ziemi. Nie wiem, może zajmij się szydełkowaniem
Twoje rozczarowanie przypomina mi ucznia czarnoksiężnika, który z zdumieiem nagle stwierdza, że to co robił, to nie alchemia, ale rozpad pierwiastków. Albo na odwrót-naukowców z poczatków odkryć atomowych, którzy nie wierzyli w atomy, neutrony, protony i elektrony, bo to im sie kojaryzło z alchemią. Jak to, mówili, jest złoto i nagle robi sie z tego np. woda? Bzdura!
Powinieneś nauczyć się, ze nie ma rzeczy niemozliwych. Są tylko takie, które wydaja sie mało prawdopodobne. Byc może możesz mówić,że cos jest niemozliwe w realnym swiecie, ale jesli chodzi o serial SF, to powinieneś sie powstrzymać. Otwarty umysł-tylko tego wymaga SF. Ale nawet w realnym świecie twoje podejscie moze byc szkodliwe i przysporzyc ci niechlubnej opinii w przyszłosci. Kiedys ludzie nie wyobrazali sobie, ze możliwa byłaby podróż na ksiezyc. Każdy, kto coś takiego proponował, był wyśmiewnay. I co? I opadła micha.
Dod zisiaj sa babcie, któe nie wierza w esemesy. No bo jaki to? Telefon, na którym pisze sie listy?! Co za bzdura!
Nie mozna mylic własnego ograniczenia i braku wiedzy z faktami.
SF wymaga, byśmy mieli towarty umysł. Większość pomysłów science-ficiton opiera sie bowiem na założeniu "a co, jesli" lub"a gdyby tak...". Osiągniecia naukowe mają słuzyc tylko jako element urealniajacy, jako isnturment do opowiadnaia hisotrii o ludziach, jako cyznnik skąłdowy, punkt startowy do snucia dywagacji, teroii, fantazji pt "a co by się stłao, gdyby...". To opis wpływu ludiz na siebie smaych. W tym wypakdu-na siebie smaych przez rozój wiedzy. Stargate miedyz innymi stawia pytanie; a co, jesli dałoby sie przejść z stanu materialnego w energetyczny? Jak byśmy wtedy wygladali, zachowywali się?
P.S : odcinek o Keb był do kitu. Temu mnichowi to bym jak Bozię kocham przyhuknął porządnie. W życiu nie słyszałem takich bzdetów, co on wygadywał (co mi po tym, ze drzewa szumią, a wiatr wieje? No też mi odkrycia!)
Użytkownik Zarrow edytował ten post 15.12.2006 - |20:15|
#193
Napisano 15.12.2006 - |20:20|
ORI i wszystko jasne
z tego co pamiętam wznieśli sie poprzez fanatyzm religijny, a że nie musiała być to "dobra" religja świadczy ich zachowanie teraz.
No właśnie ascedant nie musi być dobry (o jescze Anubis), to jak się zachowuja decuduje większość po "tamtej" stronie, na dodatek prawa te zależa od terytorium- galaktyki.
baloo w serialu jest wyraźnie powiedziane, że ascendencja nie zależy od dobry/zły;
ja gdybałem zakładając, że jednak jest inaczej; dzięki temu można porównać ascedencję mistyczną z ascendencją naturalną;
Nie wiem, może zajmij się szydełkowaniem jezor.gif
szczerze mówiąc szydełkowanie jest dla mnie pojęciowo trudniejsze niż Sci-Fi
Użytkownik inwe edytował ten post 15.12.2006 - |20:21|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#194
Napisano 15.12.2006 - |20:23|
#195
Napisano 15.12.2006 - |20:50|
Twórcy serialu wyraźnie powiedzieli, że wznieśc się można poprzez ewolucje ( tak to się stało z pierwszymi ascedantami) lub przy pomocy innego ascedanta (zbuntowanego- który pomoże wznieść się na wyższy poziom osobie którą uzna za godną)
ja zwróciłem uwagę, że najpierw była koncepcja "mistyczna", a dalsze rozwijanie tego wątku, jak i całych pradawnych uważam za źle poprowadzony, powodując utratę klimatu serialu.
SG-1 od początku było ściśle powiązane z starożytnymi religiami, cywilizacjami. Ponadto serial dział się w czasie rzeczywistym. To tworzyło klimat wyróżniający go z innych SF. Atlantis początkowo ciekawe coraz bardziej przybliżało SG do StarTrekowego typu sf.
Powiązania z historia Ziemi to był pierwotny pomysł na serial. Pradawni dopóki pozostawali za przykrywką mistycyzmu (to miało chyba być jakieś zbliżenie do konfucjonizmu) byli ciekawi i wpasowywali się w ogólny schemat serialu.
To, że serial upada wiąże się nie tylko ze znudzeniem widzów, ale tez zmianą klimatu. Na to chciałem zwrócić uwagę.
wiem, że to wypowiedź offtopic.
ano właśnie jęśli ktoś wzniesie się przy pomocy innego ascedanto to czy z jego puntky widzenia ascedancja nie jest procesem mistycznym?- to dopisuje tylko aby nie zakopywac załkiem tej dyskusji
Użytkownik baloo edytował ten post 15.12.2006 - |21:01|
#196
Napisano 15.12.2006 - |21:00|
Zawsze można argumentować, że na początku nie wiedzieliśmy wiele o Pradawnych i teraz odkrywamy ich ludzkie aspekty, ale wyraźnie widać, że w pewnym momencie kierunek zmienił się o 180 stopni.
Inwe:
Sam wcześniej zgodziłeś się ze mną, że nijak nie można znaleźć powiązania między tym jakie kto ma DNA i tym, że ascenduje. Istota fizyczna i niecielesna nie mają żadnego punktu wspólnego. Dlatego właśnie wersja ascendencji jako uwolnienia się jaźni z ciała fizycznego jest ciekawsza niż zabawa w genetykę i bezowocna próba wyjaśnienia czegoś, co jest samo z sobą sprzeczne, jak wiązanie genetyki i niefizycznej postaci Ascendentów. Nie chodzi mi tu nawet konkretnie o jakąś religijność, lecz nawiązanie do praktyk jakie stosują ludzie tu na Ziemi.
Nie wiem w jakim kierunku zmierzają myśli scenarzystów, ale jeśli w takim jak mi się wydaje, to niebawem się okaże, że Pradawny brał pigułkę i ascendował, bo ona zmieniała jego DNA a sam proces był tak prosty jak łyknięcie witaminy C.
Zarrow:
Do mistyki, to mi akurat bardzo daleko :-)
Nie wnikam w to jak powstało życie krystaliczne z żółtej planety z pierwszego sezonu, ale zapewne nie ma ono nic wspólnego z istotami z naszego rodzaju - opartego na DNA. Zapewne powstało całkiem niezależnie na innych zasadach. Carter coś tam chyba wspomina o DNA ale powiedzmy sobie szczerze, jak w takim przypadku można mówić o DNA w naszym rozumieniu. To dwie różne "technologie" życia.
Śmiem się z Tobą nie zgodzić w jednej kwestii. Właśnie to uproszczenie ascendencji do wymiaru czysto fizycznego czy raczej biologicznego bardzo źle robi dla ogółu historii Ascendentów. Z KOGOŚ stają się NIKIM.
Nie czuję się rozczarowany ascendentami, bo nigdy nie czyniłem z nich pępka serialu. Nie uważam ich też za anioły czy istoty związane z jakąkolwiek wiarą. Na początku ascendenci byli przedstawiani jako istoty, które pozbyły się ograniczeń cielesnych i uwolniły od ciał. Podręcznikowe uwolnienie się świadomości jako takiej, czymkolwiek ona jest. Nagle się okazuje, że to kwestia tego, że ktoś różni się kilkoma fragmentami DNA od innych. Zaczyna to powoli przypominać teorię wielkiej unifikacji, tylko w wersji biologicznej. Ascendenci zostaną tak uproszczeni, że nie będzie ich można odróżnić od karalucha. Wszystko sprowadzi się do cząsteczki DNA jako budulca życia.
Inwe:
Nie twierdzę, że to dobro musi prowadzić do ascendencji, tylko to, że znacznie ciekawszym pomysłem jest taki, że ascendencja to kwestia uświadomienia sobie, że ciało nie jest konieczne do "życia". Zrozumienie tego faktu jest na tyle przełomowym momentem, że mógłby być on momentem ascendencji. To znacznie ciekawsze zagadnienie niż grzebanie się w genach. Poza tym tutaj wchodzi w grę świadomość, coś czego nie potrafimy opisać, choć nie ma nic wspólnego z duchowością, którą tak "brzydzi" się Zarrow. Skoro to nasze ciała nas ograniczają przed poznaniem tego co "za horyzontem", to pozbycie się ich usunie ostatnią granicę.
Nie jest dla mnie istotne czy ascendenci to formy duchowe w sensie religijnym, formy inteligentnej energii, czy ciała fizyczne w innym wymiarze. Chciałbym jedynie aby trzymać się jednej wersji a nie zmieniać ją na potrzeby chwili.
Gdyby wątek ascendentów poprowadzić od początku w jednym kierunku, to wszystko byłoby OK. Albo rybka, albo pipka, jak mawiał gospodarz Anioł.
Zarrow:
Mam otwarty umysł i przyjmuję różne rzeczy na wiarę jako pasjonat filmów S-F, ale robienie z SG-1 serialu o X-Manach trochę mnie dziwi.
P.S. Kiedyś babcia uczyła mnie robić na drutach. Szydełkowania nie przerabiałem :-) Może w ramach relaksacyjnych po kolejnych pomysłach scenarzystów poszukam w internecie instrukcji szydełkowania.

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#197
Napisano 15.12.2006 - |21:46|
Nie twierdzę, że to dobro musi prowadzić do ascendencji, tylko to, że znacznie ciekawszym pomysłem jest taki, że ascendencja to kwestia uświadomienia sobie, że ciało nie jest konieczne do "życia". Zrozumienie tego faktu jest na tyle przełomowym momentem, że mógłby być on momentem ascendencji. To znacznie ciekawsze zagadnienie niż grzebanie się w genach
właśnie to mi się nie podoba; "uświadomienie sobie" ten zwrot oznacza, że od ascendencji oddziela kogoś tylko sama świadomość; czyli świadomość kształtująca materię; a ja twierdzę, świadomość wypływa z materii; zgadzamy się z sobą Lucas, że nie może to być kwestia prymitywnej genetyki, ale IMHO jakikolwiek mechanizm by to nie był jest uwarunkowany fizycznymi parametrami mózgu;
w pewnym sensie te nasze poglądy mogą być zgodne; "uświadomienie sobie" może być konieczne do wytworzenia niezbędnej aktywności mózgu;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#198
Napisano 15.12.2006 - |22:08|
Irytuje mnie tylko sprowadzanie wszystkiego do zasad biologii pomijając przy tym aspekt samej świadomości. To ona jest tutaj najważniejsza. Ascendent jako forma energetyczna czy inna niecielesna nie posiada już swojej biologii. Jedyne, co pozostaje z człowieka, to świadomość i moim zdaniem ona jest tutaj najważniejsza. To ona istnieje jako ta energia, nie ciało. Przybieranie cielesnej formy przez ascendenta to jedynie przejaw możliwości jego "energetycznej" świadomości, jego jestestwa. Nie pytajcie się mnie jak oni to robią, bo nie wiem a sami pomysłodawcy Pradawnych tego nie określili. Dlatego właśnie tak obstaję przy "mojej" wersji ascendencji, w której to świadomość o samym sobie jest ważniejsza ode mnie samego.
P.S. Kurde znowu gadam jak jakiś guru sekty. Chyba sobie znajdę jakichś wyznawców.
Jeżeli mnie nie rozumiecie to zapewne wpływ fervexu i polopiryny

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#199
Napisano 15.12.2006 - |22:20|
Ascendent jako forma energetyczna czy inna niecielesna nie posiada już swojej biologii. Jedyne, co pozostaje z człowieka, to świadomość i moim zdaniem ona jest tutaj najważniejsza. To ona istnieje jako ta energia, nie ciało. Przybieranie cielesnej formy przez ascendenta to jedynie przejaw możliwości jego "energetycznej" świadomości, jego jestestwa.
ascendent też ma biologię; nie tą rozumianą jako krew, żyły itd tylko jako jakieś pola energii itp; mam wrażenie, że twoje stanowisko mówi o oderwaniu się jaźni od fizycznej podstawy; czy dobrze Cię rozumiem?
ja natomiast mówię, że jaźń musi mieć jakieś fizyczne podstawy(przez analogię u mnie jaźń=software, a fizyczna podstawa=hardware); oczywiście może mięć ona różne formy gazowe,ciekła, ciała stałe, energetyczne
gromady cząstek etc.
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#200
Napisano 15.12.2006 - |22:47|
Dobrze mnie rozumiesz. Dokładnie o to moim zdaniem chodzi, a raczej powinno chodzić w ascendencji.mam wrażenie, że twoje stanowisko mówi o oderwaniu się jaźni od fizycznej podstawy; czy dobrze Cię rozumiem?
Co do biologii to chodziło mi akurat o tę "naszego" rodzaju, trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem. Ich fizjologia może się opierać na przepływie energii w jakiś obszarach a nie krwi czy powietrza, jednak z naszego punktu widzenia biologią jako taką nie będzie. Patrząc na Wszechświat też można zobaczyć w nim jakąś "biologię". Galaktyki się przemieszczają, gwiazdy rodzą i umierają, energia przepływa i zmienia formę, kosmos żyje. Z takiego punktu widzenia jest żywym organizmem. Posiada wszystkie cechy aby go tak zakwalifikować. Kwestią jest tylko kryterium pod jakim oceniamy, to, co widzimy. Nie zaprzeczam, że jaźń oderwana od ciała musi na jakiejś zasadzie świadomie egzystować, jednak pewnie jest to sposób tak odmienny od naszego, że z naszej perspektywy nie widzimy tego.
Zgadzam się z twoim softwarowym porównaniem. O ile jednak formy gazowa, ciekła czy stała są przejawami fizycznymi - namacalnymi, to już forma energetyczna jest poza zasięgiem naszego pojmowania.
Tutaj właśnie upatruję między innymi tajemniczość samych ascendentów. Nie jesteśmy w stanie ich zbadać. Można tutaj pewnie nawet zastosować swego rodzaju zasadę nieoznaczoności Heisenberga

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja






