Serial nie wart polecenia
#181
Napisano 10.03.2008 - |23:38|
#182
Napisano 11.03.2008 - |08:37|
...Początkowo też tak mówiłem ale potem się przemogłem i muszę powiedzieć że Odwróceni to jeden z lepszych seriali jakie popełnili ostatnio Polacy, a Ranczo całkiem przyjemnie się ogląda jak na tematykę, którą porusza.
....
edit: A skoro już była mowa o polskich serialach to totalnie zawiodłem się na Twarzą w twarz. Reżyserem był Vega więc liczyłem że będzie to tak dobry serial jak Pitbull ale się zawiodłem. Obejrzałem do końca tylko dlatego że leciał w HD, a to jednak jest u nas jeszcze rzadkość.
Polskie produkcje z biegiem czasu porażają coraz większą żenadą. Jestem w autentycznym szoku, ze przy tak bogatych tradycjach i niewątpliwym talencie większości twórców otrzymujemy takie nieprawdopodobne gnioty.
Pomijam już trywialność większości scenariuszy i płytkość akcji ale jestem bliska płaczu jak słysze drętwotę w głosie 99% aktorów, a reszta umiejętności aktorskich pozostawia jeszcze więcej do życzenia.
Generalnie Polski aktor operuje gdzieś na poziomie spróchniałej nogi od stołu kuchennego - lewej. Jest to dla mnie skrajny koszmar, normalnie nie wiem czy mam się śmiać czy płakać.
Drugi nasz problem to wybór tematyki. W RP kręci się tylko albo durne komedie, w których głównie bohaterowie upijają się, przeklinają i mają problemy seksualne, albo filmy o polskiej scenie przestępczej, w której dzieje się dokładnie to samo, z tym, że więcej przeklinają.
Jest tyle znakomitej rodzimej literatury, że powinniśmy mieć filmy o kilkumilionowej widowni, tymczasem ekranizacje robią jeszcze krecią robotę książkom - tu w 100% zgadzam się z panią Joanną Chmielewską i jej "Rzezią bezkręgowców" - i to jest też świetny przykład, taka osoba w USA miałaby fortunę porównywalną z M Critonem a u nas... ze stosu bestsellerów 2 filmiki za głębokiej komuny. Ale za to ze szczególnym upodobaniem kręcimy własne wesje amerykańskich "I love Lucy", ""Grace under fire", "Nanny" , "Love Bugs" (Kasia i Tomek) i jeszcze pewnie 3527 innych, których oglądania na szczęście udało mi się uniknąć. Z przykrością stwierdzam, że choć są ładne i estetycznie zrobione to są zdecydowanie mniej śmieszne od oryginałów.
Ale (pewnie dzięki gotowym scenopisom) i tak biją na głowe takie koszmary jak "zostać miss" czy "kryminalna fala zbrodni z oficerską sforą", których scenariusz składa się w pierwszym wypadku z tekstów pustych a w drugim wulgarnych.
Ale miło, że z mojego abonamentu płaci się za durny śmiech Dody w tańcach na lodzie, 400 000 odprawy dla szefowej 1TVP, więc nic dziwnego, że na porządne polskei produkcje nie ma już środków.
Na marginesie jedna z moich przyjaciółek pracuje w TVP i wiem ile kosztuje produkcja odcinka MjakMiłość - włos się jeży na głowie, ale ten przynajmniej ma autentyczną, dużą (choć w te 10 milionów i tak nie uwierzę) widownię. Więc jest to jeden jedyny wydatek, który jestem w stanie zaakceptować.
#183
Napisano 11.03.2008 - |09:00|
Biorąc pod uwagę, że gdy kręcili większość Star Treka 3D Studio jeszcze nie istniało, uważam to za komplement. Star Trek IV: Voyage Home (czyli en o który wymieniłeś) to 1986.Grafika na miarę pierwszych wrsji 3D Studio.
Błyszczące i noweW ST wszystko jest takie nowe i błyszczące od czystości. Biegają z czymś na kształt pilotów do TV które służą za skanery, pistolety, komunikatory i Bóg wie co.
A co do drugiego punktu, to obecnie w tą stronę idzie komputeryzacja...
#184
Napisano 11.03.2008 - |12:56|
Błyszczące i nowe
w DS9 dostają starą stację, która niemal się rozsypuje
W takim razie czeka mnie kolejne podejście do tematu.
#185
Napisano 11.03.2008 - |15:21|
A warto.W takim razie czeka mnie kolejne podejście do tematu.
Sam pamiętam ,że jak DS9 leciał na Polsacie to jakoś mało mnie wciągnął a teraz to..... jest miodzio.
Zresztą co jakiś czas warto spojrzeć na niektóre pozycje [oczywiście nie jakieś jednostrzałowe co po kilku odcinka zaginęły w odmętach niepamięci] które kiedyś nas nie interesowały a być może tym razem będzie inaczej.
Czasami uda się "odkryć" jakąś perełkę wśród tych kiedyś nielubianych seriali.
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .
RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT
#186
Napisano 28.03.2008 - |18:45|
absolutnie wszystko. Postacie bezpłciowe ( szczególnie postać kapitana), banalna fabuła , i panująca w każdym odcinku NUDA.Nie wiem jak ten serial dociągnął do 4 czy 5 sezonów a takie perełki jak Firefly czy Seaquest zakończyły przedwcześnie żywot!!
#187
Napisano 18.04.2008 - |22:41|
Lexx - probowalem kilka razy zmusic sie obejzec caly odcinek ale pierwsze 10s tak mnie odzuca od tego serialu
ze chyba stanie sie to moim wyzwaniem aby go kiedys calego obejzec
Najwieksze rozczarowanie , innymi slowy nabardziej zmarnowany pomysl na serial:
EFC
Najgorsze sezony seriali:
Nr 1: EFC sez 5 - pierwszy serial w mojej karize gdzie niemoglem sie zmusic aby obejzec
ostani sezon niezlego serialu - obejzalem 1 i ost odcinek 5sez.
Nr 2: Andromeda sez 5 - obejzalem caly sezon i stwierdzam ze wygladalo to jak by
scenarzycisci dostali choroby umyslowej i mieli 1/100 budzetu na sezon.
A kiedy podniosł sie z kaluzy krwi jego serce ogarnol gniew.
#188
Napisano 20.04.2008 - |02:07|
Użytkownik mr_gm edytował ten post 20.04.2008 - |02:11|
#189
Napisano 26.04.2008 - |07:19|
Nie wiem co jest, ale wszystkie własne serialowe produkcje TVN jak dla mnie są straszliwie wręcz tandetne i ciężkie do strawienia.
A 39 i pół?
#190
Napisano 28.04.2008 - |15:09|
Użytkownik Jonasz edytował ten post 28.04.2008 - |15:20|
Genesis
#191
Napisano 26.05.2008 - |18:52|
1. Surface- Jak na serial to akcja rozkręca się tak długo, że pękłem przy 9 odcinku i w pizdu się tego pozbyłem.
2. Invasion- Nie wiem kto wpadł na ten pomysł, ale był chyba najgłupszym jaki widziałem ( a pewnie nie widziałem jeszcze odpowiednio wiele), nudny, schematyczny, fatalna gra aktorów no i pomysł, pomysł, pomysł!!!!!
3. Painkiller Jane- Jeśli pierwszy odcinek nie przekonywał, to potem im dalej tym gorzej, odpuściłem przy 7 odcinku, a szczerze mówiąc był potencjał na coś ciekawego, ale marność nad marnościami. Nawet gra aktorska nie do końca była przekonująca.
4. Star Trek- ja po prostu tego serialu nie lubię. Ale też nigdy nie powiem że był to najgorszy serial jaki widziałem. Co więcej, powiem że gdyby nie ST to prawdopodobnie dziś wiele seriali SF po prostu by nie miało podstaw do istnienia, co zresztą było widoczne choćby przy Babylon 5, gdzie zrozumiano że do dobrego serialu SF nie wystarczy masa efektów i różnych dziwnych stworów. Przede wszystkim fabuła, fabuła, FABUŁA!!!! No ale i tak go nie będę lubić po wsze czasy zapewne
5. Generation X- absurdalna gra aktorów, słabiutka fabułka, słabe wykonanie.
6. Carniveral- Zwyczajnie nie trafił do mnie, ciągnął się jak flaki w oleju, cały czas gdy myślałem, że w końcu dojdę do jakiegoś choćby zdawkowego rozwiązania dla pewnych pytań odnośnie fabuły to nie następowało to, dotrwałem do 8 odcinka.
7. Point Pleasent- fabułą ciekawa, ale wykonanie słabe, mało zaskakujące, a finał serialu bardzo mocno rozczarowujący.
Więcej grzechów nie pamiętam, a o serialach typu herciules i takie tam pierdołki po prostu wolę pomijać, na czele z naszym rodzimym Wiedźminem
#192
Napisano 26.05.2008 - |19:20|
I touch the sky
Far above the frozen hearts
You can't kill my dreams
You can't kill my spirit
I was born to be free
I walk to my own song
<3
#193
Napisano 26.05.2008 - |19:21|
b. dziwne; zgadzam się co do pkt. 3; pkt. 5 nie widziałem;
ale np. Surface był znakomitym serialem z ogromnym potencjałem; Invasion, chociaż nie tak dobre, mogło się rozkręcić;
Carnival-a co on w ogóle robi w tym spisie?
pkt. 7 nie był serialem super, hiper, ale w spisie tych najgorszych bym go nie umieszczał;
pkt. 4- też nie przepadam(teraz-jestem(biję sie w piersi) byłym trekkie);
mamy zupełnie różne gusta, widocznie;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#194
Napisano 26.05.2008 - |19:24|
Jak dla mnie totalna porażką są polskie i latynoskie telenowele, oraz seriale o młodych i modnych pańciach których świat kręci sie dookoła mody i podrywów. Dziekuję bardzo, to nie moje klimaty.
I touch the sky
Far above the frozen hearts
You can't kill my dreams
You can't kill my spirit
I was born to be free
I walk to my own song
<3
#195
Napisano 26.05.2008 - |19:38|
#196
Napisano 26.05.2008 - |22:45|
Odnośnie Carnivale, po prostu nie odpowiadała mi fabuła. A szczerze mówiąc swego czasu bardzo się napaliłem na ten serial. Jedyne co mnie w nim urzekło to wykonanie graficzne całego serialu, ta lekka dekadencja i przygnębiające barwy, w które tak dobrze wpisali się cyrkowcy. Ale reszta niestety mnie nie porwała. Nie wiem, może spróbuję go jeszcze raz kiedyś. Ale na dzień dzisiejszy po prostu mnie przeraźliwie nudził.
Surface, owszem, miał wielki potencjał, ale został tak fatalnie zmarnowany, że lepiej już jest jak go nie kręcą. Gdyby temat został podjęty w trochę bardziej dynamiczny sposób, prawdopodobnie byłby jednym z lepszych seriali, a tak to zwyczajnie rozczarował. Choć mam straszny sentyment do tego małe stworka, był taki uroczy
O invasion niestety zmienić zdania nigdy nie zmienię, żal było to oglądać.
Point Pleasent jest dlatego w tym spisie, bo jednak z tych seriali co oglądałem byłe stosunkowo najgorszy. A jeśli wspomniałem że kolejność jest przypadkowa, to tu akurat jednak nie jest. Zwyczajnie miło się go oglądało, ale jego potencjał był słaby, taki czasowypełniacz o którym ledwo się pamięta.
No ale koniec końców każdemu jednak trochę coś innego się podoba. A sam ten ranking można przede wszystkim potraktować bardziej jako ciekawostkę, niż rzeczywiste odczucie każdego fana seriali. Z prostej przyczyny, oglądaliśmy ich tyle że nie jesteśmy w stanie wszystkiego wymienić
Nemedy, takie serialiki typu: zaglądanie pod spódnicę bogatym panienkom, są faktycznie słabiutkie i nie warte oglądania . Chyba że ktoś naprawdę nie ma co robić ze swoim życiem ( czyli bardzo duża cześc naszej zdezelowanej młodzieży naście). A Herciules jednak wiadomo, musiał być lepszy od Wiedźmina. Po prostu amerykanie może robią i gnioty (choć to chyba było produkcji nowozelandzkiej, poprawcie jeśli się mylę) ale czegoś takiego nic nie przebije, zwłaszcza przy takich możliwościach, jakie można osiągnąć w kinie i na szklanym ekranie. Dla mnie to po prostu było żenujące, aż się dziwiłem że Sapkowski się na to zgodził.
A muzyka z Wiedźmina Grzesia Ciechowskiego to jedyny plus tego serialu. Albo filmu, jak kto woli
Apropo "Mody na sukces". Podobno gdzieś tam na świecie jest operka, która trwa jeszcze dłużej, czy też ma jeszcze więcej sukcesów od tego "znakomitego serialu"
Użytkownik nAzGuL22 edytował ten post 26.05.2008 - |22:47|
#197
Napisano 26.05.2008 - |23:10|
As the World Turns - druga najdłuższa (pierwszy jest Guiding Light) amerykańska opera mydlana. Serial miał premierę w 1956 roku i trwa do dziś. Był on pierwszą amerykańską operą mydlaną, której odcinki trwały pół godziny. Obecnie odcinek trwa 60 minut (wliczając reklamy). 24 kwietnia 2007 roku, wyemitowano 13.000 odcinek serialu, 10.000 odcinek wyemitowano 12 maja 1995. Od 1958 do 1978 serial był najpopularniejszą soap operą w USA. W kwietniu 2006 roku serial obchodził 50(!) rok emisji.
Guiding Light to najdłużej emitowany serial na świecie, nadawany od 1937 roku w radio a od 1952 w telewizji, trwający do dziś.
Program miał premierę w amerykańskim radiu stacji NBC, następnie (30 czerwca 1952) przeniesiony został do telewizji CBS i jest w niej nadawany do dziś. Mimo rozpoczęcia emisji w telewizji, edycja radiowa była nadawana jeszcze przez cztery lata – do 1956. Twórczynią programu była Irna Phillips (zm. w 1973). 9 września 1968 roku odcinki zostały wydłużone z 15 do 30 minut i zaprzestano emisji na żywo. 7 listopada 1977 roku nadano pierwszy odcinek trwający godzinę. We wrześniu 2006 wyemitowano 15000 telewizyjny odcinek[1]. 25 stycznia 2007 serial obchodził 70-lecie istnienia[2].
W 1967 roku nadano pierwszy odcinek w kolorze.
Ze względu na niskie wyniki oglądalności, serial przeszedł 29 lutego 2008 roku duże, zapowiadane już wcześniej zmiany. Akcję serialu przeniesiono do prawdziwych domów, ilość scen w plenerze znacznie się zwiększyła. Zaczęto go także nadawać w technologii HDTV. Pojawiła się także nowa czołówka, która zastąpiła poprzednią, stworzoną specjalnie na 70 lecie serialu. Znacznie nowocześniejszy sposób kręcenia ma uratować serial przed zdjęciem z anteny.
Oż kurde xD Guiding Light ma pewną dawke elementów fantastycznych xD
W ciągu 71 lat historii serialu wydarzyło się w nim wiele ciekawych i nietypowych rzeczy. Oto niektóre z nich.
Reva Shayne i Josh wreszcie się pobrali, na świat przyszło ich drugie dziecko-Shayne. W związku z tym wszystkim Reva zaczęła cierpieć na depresję. Wyjechała na Florydę, aby odpocząć i tam miała wypadek samochodowy. Wszyscy uznali, że zginęła. Po pięciu latach, odnaleziona w tajemniczej sekcie przez Alana Spauldinga, wróciła do Springfield, gdzie okazało się, że Josh poślubił niejaką Annie Dutton. W rewanżu Reva wyszła za Buzza Coopera. Jednak po pewnym czasie Reva i Josh odkryli, że nadal się kochają. Reva rozwiodła się z Buzzem. Annie nie chciała rozwieść się z Joshem, więc poddała się sztucznemu zapłodnieniu. Kiedy poroniła, winą za to obarczyła Revę i postanowiła zemścić się na niej. Po powtórnym ślubie Revy i Josha, porwała Revę, wynajęła prywatny samolot, umieściła w nim samą Revę i spowodowała katastrofę lotniczą. Revę po raz drugi uznano za zmarłą. Reva żyła, jej ciało znalazło się u brzegu wyspy zamieszkiwanej jedynie przez niejakiego Seana. W tym czasie Josh nakazał sklonować Revę. Chciał uniknąć mówienia dzieciom, że ich matka nie żyje… Kiedy Reva przy pomocy Seana wróciła, od razu poznała Klona. Klon obezwładnił ją i uwięził w latarni morskiej. Reva próbowała zawiadomić Josha, że żyje, ale Klon skutecznie to jej utrudniał. Wreszcie Josh zorientował się, że Reva żyje. Kiedy Klon zobaczył, jak bardzo Reva i Josh się kochają, wypił preparat przyśpieszający starzenie, co sprawiło, że wkrótce umarł ze starości. Reva i Josh mieli żyć długo i szczęśliwie, ale do Springfield wróciła Annie pod postacią Teri DeMaco (wynik operacji plastycznej). Aby móc kontrolować Josha, Teri/Annie zaczęła podawać mu narkotyki. Następnie zaaranżowała napad na siebie samą. Otumaniony Josh przyznał się, że to on jest winny. Ale wkrótce Josh i Reva odkryli, że ktoś podawał mu narkotyki. Oboje postanowili zbadać przeszłość Teri. Okazało się, że prawdziwa Teri DeMarco jest w śpiączce i przebywa w jakimś szpitalu na prowincji. Po tym odkryciu Reva i Josh wrócili do Springfield, gdzie odkryli, że Annie nie stanowi już dla nich zagrożenia. Kiedy zakończyła się przygoda z Annie, Josh i Reva zaczęli się zastanawiać, co się działo w życiu Revy, kiedy po raz pierwszy, przez pięć lat była uważana za zmarłą – Reva nie pamiętała nic z tamtego okresu. Wybrali się w podróż do tajemniczego San Cristobel i Reva odkryła, że przez pięć lat swojego życia była żoną księcia Richarda, z którym miała dziecko. Kiedy upewniła się, że dziecko wychowuje dobra rodzina, wróciła do Springfield, ale niestety jej małżeństwo z Joshem rozpadło się na skutek tego, że Reva stwierdziła, że nadal kocha księcia Richarda... W roku 2001 wydarzyło się coś najbardziej szokującego w dziejach serialu. Reva wpatrywała się w obraz wiszący w jej domu i pewnego dnia znalazła się… w nim. Przez kilka tygodni akcja serialu rozgrywała się w dziewiętnastym wieku (podczas wojny secesyjnej).
Użytkownik Nemedy edytował ten post 26.05.2008 - |23:16|
I touch the sky
Far above the frozen hearts
You can't kill my dreams
You can't kill my spirit
I was born to be free
I walk to my own song
<3
#198
Napisano 26.05.2008 - |23:25|
#199
Napisano 27.05.2008 - |06:26|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








