Skocz do zawartości

Zdjęcie

Teoria (miejsca mocy,TB,czarne kamienie,religia)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
196 odpowiedzi w tym temacie

#181 olorin669

olorin669

    Kapral

  • Użytkownik
  • 196 postów

Napisano 07.06.2006 - |10:23|

Mi natomiast podoba się wątek z użyciem hipnozy wobec rozbitków, to rzeczywiście pomaga wiele wyjaśnić.

Co do Desmonda i jego nieudanej probie wydostania się z wyspy, to prócz kompasu ma jeszcze gwiazdy, którymi zdaje się każdy kto żegluje posługiwać się umie, dlatego ten argument (choć przyznam całkiem logiczny) do mnie nie trafia.

Silver kolega giant108 napisał, że wypadku samolotewego nie było, a lostowiczom zaprogramowano tę wizje właśnie przy urzyciu hipnozy.

Użytkownik olorin669 edytował ten post 07.06.2006 - |10:24|

  • 0

#182 giant108

giant108

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 07.06.2006 - |12:44|

Jeżeli moja teoria jest słuszna to faktycznie nie da sie logicznie wyjaśnić śmierć tylu ludzi już na wyspie. Zginęli Shannon i jej brat, AL, Libby i z troje othersow (jesli dobrze pamietam) Może na tym polega ów nieszczęsny incydent (o jakim mowa w filmie z łabędzia). Intensywnie nad tym pracuję.

A co do umiejętności posługiwania się gwiazdami przez żeglarzy to nie jest to do konca prawda. Rozmawiałem z kolegą z Akademii Morskiej i powiedział mi, że nawigację bez kompasu czy innych urządzeń jest bardzo trudno prowadzć. Szczególnie na obcych wodach. Desmond może i zna się na tym ale na obcych wodach, gdzie nic jest pewne cała jego wiedza może pójśćc na marne. Jak ma dojść do podjęcia kluczowych decyzji zawsze człowiek zaufa urządzeniu a nie własnej intuicji. Tym bardziej, zę planował wypłynąć bardzo daleko. Zakładając, że miał mapę w głowie, to bał się zboczyć z kursu tylko dlatego, że przeczuwał, że kompas źle działa. Bo jeśli zboczyłby z kursu okazałoby się, ze zabłądził. A zabłądzić na oceanie to nie jest fajna sprawa.
  • 0

#183 Kubek

Kubek

    Szeregowy

  • Email
  • 2 postów

Napisano 07.06.2006 - |16:31|

Co do Desmonda i jego nieudanej probie wydostania się z wyspy, to prócz kompasu ma jeszcze gwiazdy, którymi zdaje się każdy kto żegluje posługiwać się umie, dlatego ten argument (choć przyznam całkiem logiczny) do mnie nie trafia.


Tak tylko prawdopodobnie "prawdziwe" gwiazdy,niebo mozna zauwazyc dopiero gdy dojdzie do sytuacji jak w ostatnim odcinku(nie wpisanie kodu) ;)
  • 0

#184 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 11.10.2006 - |20:54|

Dobrze, czas ruszyć ten temat. ;)
Czy ktoś zglasza jakieś mistyczne obserwacje? Nowe spostrzeżenia?
Kim są Inni, sektą? Czy Ben to ostateczny przywódca?
W co wierzą Inni?
I czy zauważyliście w nowym sezonie czarne kamienie? ;)
  • 0

#185 Silver

Silver

    Kapral

  • Użytkownik
  • 231 postów
  • MiastoGdynia

Napisano 12.10.2006 - |18:35|

Czyżby zanosiło się na reaktywację tego tematu po tylu miesiącach? Kto wie, fajnie by było...
Więc szczerze mówiąc to teraz coraz trudniej nam (przynajmniej mi) wyjaśnić pochodzenie Othersów, jak, dlaczego itd. Osobiście podoba mi się fabuła z gry TLE, ale to tu nie do końca pasuje.
No więc wiemy, że Ben jest szefem, przynajmniej w zasięgu wyspy. Wszystko na to wskazuje. Jest Juliet, która odgrywa ważną rolę związaną z Jackiem. Kate i Sawyer sa tylko robolami.
Co jest ciekawe i może być tematem do dalszych rozważań, to fakt, dlaczego Othersi są tak dobrze działającą grupą. Dlaczego nie sprzeciwiają się Benowi, słuchają go bardziej niż niejeden własnego ojca. Juliet mogła nawet zginąć w podwodnym bunkrze, lecz potem nie miała wyrzutów do Fenrego (jakoś ta ksywa bardziej mi się podoba). Ethan i Goodwin posłuchali jego rozkazów jak w wojsku, gdy kazał im biec do poszczególnych części samolotu. faktem jest więc, że mamy tu do czynienia ze ścisłą hierarchią, której nikt nie próbuje podważyć, zmienić itd. Dlaczego? Sekta, religia, psychopatyczni naukowcy, może coś jeszcze innego?
  • 0
Milcz - albo powiedz coś, co lepsze jest niż milczenie.
E. J. Walten

#186 Jonasz

Jonasz

    Generał

  • Użytkownik
  • 4 028 postów
  • MiastoWroclaw

Napisano 12.10.2006 - |18:44|

Czyżby zanosiło się na reaktywację tego tematu po tylu miesiącach? Kto wie, fajnie by było...
Więc szczerze mówiąc to teraz coraz trudniej nam (przynajmniej mi) wyjaśnić pochodzenie Othersów, jak, dlaczego itd. Osobiście podoba mi się fabuła z gry TLE, ale to tu nie do końca pasuje.
No więc wiemy, że Ben jest szefem, przynajmniej w zasięgu wyspy. Wszystko na to wskazuje. Jest Juliet, która odgrywa ważną rolę związaną z Jackiem. Kate i Sawyer sa tylko robolami.
Co jest ciekawe i może być tematem do dalszych rozważań, to fakt, dlaczego Othersi są tak dobrze działającą grupą. Dlaczego nie sprzeciwiają się Benowi, słuchają go bardziej niż niejeden własnego ojca. Juliet mogła nawet zginąć w podwodnym bunkrze, lecz potem nie miała wyrzutów do Fenrego (jakoś ta ksywa bardziej mi się podoba). Ethan i Goodwin posłuchali jego rozkazów jak w wojsku, gdy kazał im biec do poszczególnych części samolotu. faktem jest więc, że mamy tu do czynienia ze ścisłą hierarchią, której nikt nie próbuje podważyć, zmienić itd. Dlaczego? Sekta, religia, psychopatyczni naukowcy, może coś jeszcze innego?

By nabrać bezgranicznego zaufania do Bena mieli całe życie. Ciągle też nie znamy praw rządzących ta grupą, a ta zależy czym ona jest - sektą, grupą badawczą, gangiem.

Koncapcja "miejsca mocy" na spora szanse powrócić wobec najnowszych informacji. Inni żyją na tej wyspie może dla tego, że nie mogą życ gdzies indziej. Byc może energia wyspy daje im zycie.
  • 0
I know what I like, and I like what I know.
Genesis

#187 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 12.10.2006 - |21:34|

By nabrać bezgranicznego zaufania do Bena mieli całe życie. Ciągle też nie znamy praw rządzących ta grupą, a ta zależy czym ona jest - sektą, grupą badawczą, gangiem.

Koncapcja "miejsca mocy" na spora szanse powrócić wobec najnowszych informacji. Inni żyją na tej wyspie może dla tego, że nie mogą życ gdzies indziej. Byc może energia wyspy daje im zycie.

Jonasz, Twoje spostrzeżenia naprawdę są genialne. Wyspa niewątpliwie kryje w sobie jakąś mistyczną tajemnicę. A pomysł, że Inni żyją dlatego, że nie mogą żyć gdzie indziej mną wstrząsnął. Jeśli tak jest faktycznie, jeśli są oni tym samym nieodłączną częścią wyspy, to czy są zwykłymi ludźmi? Jeżeli ich życie to głównie, a może tylko ta wyspa, prawdopodobnie są pod jej ogromnym wpływem. Idąc tym tropem - może faktycznie jest coś wyższego nad nimi. Sęk w tym - co to jest? Od razu przychodzi mi do głowy S.King i "Carrie" - książka poruszająca tematykę telekinezy oraz nanorobotyki. Czyżby to była jakaś podpowiedź? Sugestia? A co jeśli Inni to nie są wcale ludzie? Ale jakieś bezwolne istoty stworzone przez jakiegoś szaleńca?
Zapędziłam się trochę, ale próbując rozwikłać zagadkę - staram się popuszczać wodze fantazji oraz robić sobie sama pranie mózgu. :)
  • 0

#188 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 12.10.2006 - |23:35|

S.King i "Carrie" - książka poruszająca tematykę telekinezy oraz nanorobotyki.


Arwenko, Słonko, gdzie w "Carrie" było coś o nanorobotyce? :D W skrócie, z tego co pamiętam, bo dawno już czytałem, to było tak: (spoilery dotyczące "Carrie") była sobie mała Carrie, która dorastała pod opieką matki, religijnej fanatyczki. Ale takiej naprawdę, naprawdę fanatycznej. Dziewczyny z klasy miały Carrie (Carrie White IIRC) za dziwadło i nic dziwnego w sumie. No i pewnego razu pod prysznicem Carrie dostała pierwszej miesiączki. Dziewczyny obrzuciły ją tamponami, a ona się wkurzyła i zrobiła niezły rozpiździel pod tymi prysznicami. Narodziły się wtedy jej moce telekinetyczne więc sama była zdziwiona. Wróciła do domu, ale matka ją tylko okrzyczała, że za szybko dorosła i że jest brudna i powinna się wstydzić. Każdy by zdziwaczał. Na domiar złego 'koledzy' ze szkoły postanowili zrobić jej dowcip. Zaczęli ją ciągać na imprezy, udawać, ze im się podoba, zaprosili na bal maturalny i nawet zamiąchali tak, że została królową tego balu. Carrie cała w skowronkach poszła odebrać koronę, a tu łyyych, z sufitu spadło na nią wiadro pełne krwi. Carrie się wkurzyła i całe miasto sfajczyła, a sama na koniec kipnęła... Jak więc widać miejsca na nanoroboty za dużo nie ma :)

A żeby tak wrócić do "Lost" to sobie napiszę, że modyfikując moje różniaste teorie i dokładając do nich to co powiedział Ben o mieszkaniu na Wyspie od zawsze, to choć przeczy temu wiele :) to dla pofantazjowania napiszę, że dawno dawno temu, gdy na Wyspie urzędowało jeszcze US Army, postanowiono zrobić eksperyment. Sprowadzono światowej sławy pana doktora Christiana Shepparda (ew. już tu był i trząsł wszystkim) zakombinowano genetycznie i stworzono spora liczbę dzieciaczków. Połowa została na Wyspie, połowę wysłali w świat. No i teraz wszyscy spotkali się z powrotem na wielkim rodzinnym zjeździe (powiedzmy, że sporo embrionów było zamrożonych na zaś, stąd róznica wieku), a Christian siedzi w krzakach i notuje spostrzeżenia.

:D
  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#189 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 13.10.2006 - |11:58|

Quentin, Skarbie, nie wiem gdzie słyszałam o tych nanorobotach, ale gdzieś słyszałam. Wzięłam to za pewnik. A Ty mi tu burzysz wszystkie nadzieje, że jednak z nanorobotyką mamy do czynienia. Mielibyśmy jakiś punkt zaczepienia, a tak znów pozostaje błądzenie. Ech, co za świat. Jesteś pewien, że w tej krwisto - ognistej powieści nie było tych małych robocików? Może coś przeoczyłeś? :sma1:

Natomiast w kwestii Twojej wizji - z zawaleniem bunkra się nie myliłeś, więc pewnie i z tymi potomkami Christiana się nie mylisz. Swoją drogą, naprawdę ciekawa teoria. Tylko czy aby ten biedny Christian siedzi w tych krzakach? Bo jak nie, to wali się przynajmniej jej część - odnośnie jego ojcostwa. Ja tam bym wstawiła innego megatatusia. Na przykład....ojca Locka? :sma1:

Mam pytanie - na czym polegała telekineza tytułowej bohaterki?
  • 0

#190 Quentin

Quentin

    Starszy plutonowy

  • Email
  • 581 postów
  • MiastoKrzesło przed kompem

Napisano 13.10.2006 - |14:27|

Tak, mogłem przeoczyć nanorobocika. Wszak z definicji już wynika, że są malutkie :)

Może było więcej mega-tatusiów. A co do Christiana, to przy założeniu, że jest ojcem Claire, to z pewnością nie jest to przypadek, a raczej część czegoś większego.

Na czym polegała telekineza Carrie? Normalnie, wprawiała wzrokiekm w ruch różne przedmioty czy coś w tym stylu. Do książki mam jakieś trzy metry, nie bardzo mi się chce ruszać :)
  • 0
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.

#191 Silver

Silver

    Kapral

  • Użytkownik
  • 231 postów
  • MiastoGdynia

Napisano 13.10.2006 - |19:35|

Hmm, ta fabuła "Carrie" przypomniała mi bardzo film Silent Hill (kto oglądał ten wie o co chodzi, streszczać nie będę).
A wracając do rzeczy - teoria o "megatatusiu" to dla mnie kompletna klapa. Nie wiem, ale Quentin chyba napisał ją żeby wprowadzić tu humor. Poważnie ktoś wierzy, że takie coś mogłoby się wydarzyć nawet w Loście? Nie wydaje mi się.
Jak narazie najbardziej podobają mi się spostrzeżenia Jonasza. Może niekoniecznie stworzą one od razu super teorię, ale świetnie analizują to co widzimy w odcinkach, nawet najmniejsze szczegóły.
  • 0
Milcz - albo powiedz coś, co lepsze jest niż milczenie.
E. J. Walten

#192 VendettaCorleone

VendettaCorleone

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 15.10.2006 - |17:51|

Ja natomiast popieram Gianta z teorią charakterów.
Wszyscy na wyspie są ze sobą powiązani, w normalnym świecie nie byłoby to możliwe, więc może wkracza tu pierwszy element wiary i mistycyzmu?
Zobaczymy, co tam sobie autorzy pomyśleli.
Poza tym tam jest tyle zagadek i sprzeczności, że trudno się już w tym wszystkim połapać. :D
  • 0

#193 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 15.10.2006 - |23:12|

Tak, teoria Jonasza, zresztą wszystkie jego spostrzeżenia są bardzo trafne. Ale Lost jest tak zakręcony, że nie zdziwiłabym się, gdyby poczucie humoru Quentina nie było tylko poczuciem humoru, ale pewną wizją co do wyjaśnienia niektórych zagadek. Cały czas próbuję zrozumieć dlaczego wszystkich coś ze sobą łączy, spotkali się w przeszłości nie jeden raz i nawiedziały ich te same diabelskie liczby. Idąc tym tropem stwierdzam, że musi być jakiś wspólny łącznik. Jaki, niestety nie wiemy. Ale być może nasz wizjoner wcale się nie myli, może rzeczywiście teoria genetyczna ma miejsce. Sama nie wiem co o tym myśleć. Dopóki nie dowiem się - co lub kto jest łącznikiem, nie będę mogła spokojnie spać.
  • 0

#194 n3w

n3w

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 16.10.2006 - |18:17|

co do teori giant108 nie pasuje mi to że niby wypadku nie było bo po co w s3e1 pokazywali by othersów w czasie katastrofy samolotu ? skoro Inni mieli by pilnować żeby wszystko poszło dobrze to raczej nikt by im nie "wymazywał wspomnień" i nie "dodawał innych" bo wtedy i onie nie wiedzieli by po co tam są...
  • 0

#195 Sawyer_

Sawyer_

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 16.10.2006 - |18:33|

Jedno jest pewne, othersi mieszkaja na zupełnie innej wyspie, dlatego nasi rozbitkowie nigdy na nich nie natrafili.
1. Zastanawiajacy jest fakt, ze Ben tak szybko wskoczył do swojej koszuli, ktora nosił przeciez w swoim obozie.
2. Juliet twierdzi, ze Jack znajduje sie w stacji „hydra”, dlaczgo nie ma jej na mapie Kelvina?
  • 0

#196 Jonasz

Jonasz

    Generał

  • Użytkownik
  • 4 028 postów
  • MiastoWroclaw

Napisano 16.10.2006 - |18:34|

Tak, teoria Jonasza, zresztą wszystkie jego spostrzeżenia są bardzo trafne. Ale Lost jest tak zakręcony, że nie zdziwiłabym się, gdyby poczucie humoru Quentina nie było tylko poczuciem humoru, ale pewną wizją co do wyjaśnienia niektórych zagadek. Cały czas próbuję zrozumieć dlaczego wszystkich coś ze sobą łączy, spotkali się w przeszłości nie jeden raz i nawiedziały ich te same diabelskie liczby. Idąc tym tropem stwierdzam, że musi być jakiś wspólny łącznik. Jaki, niestety nie wiemy. Ale być może nasz wizjoner wcale się nie myli, może rzeczywiście teoria genetyczna ma miejsce. Sama nie wiem co o tym myśleć. Dopóki nie dowiem się - co lub kto jest łącznikiem, nie będę mogła spokojnie spać.

Osobiście bym chciał, choć nie wierzę by tak się stało - nie ten gatunek, by się okazało, że obok "zwykłych" watków, tych względnie racjonalnych, działała na tej wyspie, czy wogóle w świecie wykreowanych przez serial, jakaś nadprzyrodzona siła, kierująca wszytkim i wszystkimi. Coś bardzo metafizycznego, czego ujawnienie, byłoby równą niespodzianką dla naszych jak i Innych.
  • 0
I know what I like, and I like what I know.
Genesis

#197 Arwen

Arwen

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 325 postów

Napisano 16.10.2006 - |19:50|

Osobiście bym chciał, choć nie wierzę by tak się stało - nie ten gatunek, by się okazało, że obok "zwykłych" watków, tych względnie racjonalnych, działała na tej wyspie, czy wogóle w świecie wykreowanych przez serial, jakaś nadprzyrodzona siła, kierująca wszytkim i wszystkimi. Coś bardzo metafizycznego, czego ujawnienie, byłoby równą niespodzianką dla naszych jak i Innych.

To również jest moje marzenie. Zresztą prawdopodobnie tak właśnie jest. Być może wszyscy, którzy są na wyspie są pod jej wpływem. Bądź czegoś co ma wpływ na samą wyspę. Nie na darmo było tak wiele przesłanek o metafizyczności serialu, by twórcy mieli od tej tendencji odejść.
Tak więc, wracamy do Teorii Demona? Pierwszego?
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


    Bing (1)