Napisano 17.08.2007 - |19:13|
Monitorowanie podprzestrzeni to nie taki wielki problem. Wszystko rozchodzi się o odpowiednie naginanie przestrzeni i tworzeniu między dwoma jej punktami tunelu. Przy odpowiedniej technologii można wykryć zjawisko ugięcia przestrzeni oraz jej wielkości a po obliczeniach określić, które punkty w przestrzeni były podczas tego ugięcia połączone podprzestrzennie. Zauważcie, że kiedy mowa o śledzeniu w podprzestrzeni, to chodzi o to, że nie wiadomo, w którym miejscu w tunelu znajduje się statek. W tej chwili jest nieosiągalny dla obserwatora w naszym systemie odniesienia, po prostu znika. Można odnaleźć statek kiedy z tunelu wyleci. Jeżeli Asgard posiada dostatecznie dużo danych o parametrach krzywizny przestrzeni, może obliczyć, w którym miejscu statek się wyłoni. ORI nie mogli śledzić Odysei w podprzestrzeni, bo znikała z czujników i nawet emisja powodowana przez napęd od Asgardczyków był dla ORI nie do wykrycia dopóki Odyseja nie wyszła z podprzestrzeni. Dopiero wtedy wsiadali im na ogon.
Wszystko działa podobnie jak w Ster Treku. Napęd Warp powoduje ugięcie przestrzeni wokół statku i tak właśnie Wolkanie wykryli pierwszy lot nadświetlny Feniksa. Nawet podczas podróży w Stargate bierze się pod uwagę to, czy na drodze przelotu nie znajduje się czarna dziura czy masywna gwiazda, która mogłaby zakłócić parametry naszego tunelu. Skoro my potrafimy przewidywać wpływ czarnej dziury na tor naszego lotu, to Asgard na pewno potrafił zmierzyć całościowe ugięcie przestrzeni w naszym rejonie kosmosu żeby móc odnaleźć Prometeusza.
Asgard nie był taki głupi, a ORI nie ingerowali bezpośrednio w to, co się działo, więc i kapłani nie byli wszechwiedzący. Trochę głupio by było gdyby ORI na każdym kroku mówili kapłanom, a tym bardziej wyznawcom, co mają robić, jak dzieciom.
- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.** sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"