Skocz do zawartości

Zdjęcie

Ori


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
20 odpowiedzi w tym temacie

#1 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 30.11.2006 - |19:02|

Ori-przejrzałem forum i nie ma tematu im poświeconego. A powinien być.

Po pierwsze-co to wogóle jest?! Co to jest?! :>
Po drugie-po wszechpotężnych Władcach Systemu, pałętających się po całej galaktyce oczywiście musieliśmy dostać już takiego przeciwnika, żebyśmy nie mieli szansy się pozbierać :/
Po trzecie-toż to ręce idzie załamać. SG nigdy nie było przyjazne dla religii, ale tym razem to już wogóle przegięli. :buu:
Po czwarte-niech ktoś rozwali tych Ori, bo mnie wkurzają. :evil:
Po piąte-damned are the Ori! Niech się wyziębią na dnie oceanu! Bul bul! :sam5:
No, to się wykrzyczałem. Ale teraz do rzeczy.
Zacząłem oglądać sezon 9 SG i jestem po prostu przerażony tym, że-wiedząc o przykrym fackie anulowania SG-scenarzyści urwą wątek z Ori i najprawdopodobniej wogóle go nie rozwiążą, tylko zakończą. A to nie wróży dobrze ogólnemu wrażeniu, jakie Ori po sobie pozostawią. Bo na razie to można dojść do takich wniosków:
-ascendaci mogą wssytko
-na scendatów nie ma rady
-łancuch "ascendacji" nie ma chyba końca
-Boga nie ma, hulaj dusza
-wogóle jakikolwiek rozwój jest bez sensu, bo i tak nie dojdziemy do końca

Ogólnie po obejrzeniu paru odcinków jestem przytłoczony tymi wszytkimi rewelacjami. Niby już to wszystko wiedziałem, spoilery czytałem, ale jak przyszło co do czego, to muszę stwierdzić, że SG gdzieś się pogubiło i zatraciło swój poprzedni charakter. To już nie jest miła rozpierduszka między gwiazdami, tylko dziwaczna młócka w niewiadomym celu (pewno trzepania kasiory). Jeśli czym prędzej autorzy nie pokażą ascendacji od podszewki, to ja rzucam w cholerę całe SG-1. Tego się oglądać nie będzie dało. Muszą, po prostu muszą rozpłaszczyć i sprowadzić do gleby ascendatów, bo inaczej to wszystko rozwali serial (jeśli już nie rozwaliło-w końcu go anulowali). Muszą pokazać "młotki" ascendatów, muszą pokazać ich "narzędzia" etc. trzeba pokazać, co się kryje za kulisami, bo jak na razie widownia widzi kupę coperfildowskich sztuczek, ale wcale się jej to nie podoba. Przez widownię oczywiscie rozumiem mnie i podobnie myślących. Jak zresztą widać, trochę nas jest, skoro oglądalność SG poleciała na pysk.

Powiedzmy więc sobie tak: trzeba sprowadzić ascendatów na Ziemię. Trzeba pokazać ich rekwizytornię, trzeba pomóc ich zrozumieć. Ja póki co cały ten bałagan z ascendacja tłumaczę sobie mniej wiecej w ten deseń:
Jest materia, jest energia. My jesteśmy z materii, oni z energii. My musimy się męczyć, by przesunąć szafkę, oni muszą się męczyć, by przesunąć gwiazdę. Mogą dużo, ale nie wszystko. Są ograniczeni, ale w zupełnie inny sposób. Są głupi tak jak my, ale w zupełnie inny spośób. Mają wiedzę, ale nie kompletną. Użyję takiego podobieństwa:
Wyobraźmy sobie, że mamy pusty pokój-to wszechświat. Wyobraźmy sobie, że pośrodku mamy fruwającą galaktykę-a raczej całe ich multum. Teraz sobie wyobraźmy, że jesteśmy nie-ascendatami. Więc siedzimy na którymś z n-tej liczby punkcików. Rozglądamy się dookoła, przyglądamy i stwierdzamy, że wszechświat jest cholernie duży i skomplikowany. Nie widzimy jego struktury, nie możemy więc go zrozumieć. Poza tym widok na całość przesłaniają nam gwiazdy, mgławice i takie tam-wszystko wygląda na mocno bez sensu. Musimy przeskoczyć nieco dalej, by widzieć jego następny kawałek. Wtedy mamy trochę inną perspektywę, odrobinę inny punkt widzenia i w ten sposób poszerzamy swoją wiedzę o otoczeniu. Nasza sytuacja może wydawać się beznadziejna, bo w porównaniu z ogromem wszechświata nasze wysiłki są raczej mizerne i nie doprowadzą nas do zakończenia procesu poznawania w dającym się przewidzieć czasie. Ale tak wcale nie jest-lecz o tym za chwilę.
Teraz wyobraźmy sobie, że wywalamy się z naszej mizernej egzystencji na "wyższy plan", ascendujemy. Nagle się sporo rozrastamy, wisimy w powietrzu ponad galaktykami. Przyglądamy się im i nagle-olśnienie! Wszystko widzimy jak na dłoni-wszystko rozumiemy. Cały świat materii jest dla nas w pełni zrozumiały i nie ma żadnych tajemnic. Jak miło! Aż mi się woda w kolanach zagotowała. Teraz już nic nie stanie mi na preszkodzie do...o cholera. Co jest... coś tu nie gra. O cholera. Nie mogę ruszyć głową. Niech to szlag! No dobra, tylko bez paniki. Może łeb mam nieruchomy, ale po co mam nim ruszać? Widzę cały wszechświat, więcej mi nie trzeba...
Minęły eony. Trochę mi się znudziło. Gapię się na te galaktyki...gapię...
Dobra, machnąłem z nudów reką gdzieś w bok. Oooo... coś poczułem...zaraz...czy to...ściana? Tak, to chyba ściana...Yyych... nie mogę jej za dobrze dosięgnąć, bo się wogóle ruszyć jakoś nie mogę. Nóg, kurde, już nie mam, więc się nie premiszczę. Wiszę jak ta głupia bombka choinkowa, z jedną reką, której palcami raz na pewien czas dotykam jakiejś ściany. A może to nie jest ściana? Nie no, musi być. Pamiętam, że zanim ascendowałem, to jak patrzyłem w moim kierunku (to jest tam, gdzie teraz wiszę), to widziałem ścianę. A przynajmniej tak sądziłem, tylko nie mogłem tego sprawdzić. A teraz-masz ci los, poszedłem o poziom w górę, jestem niedaleko tej cholernej ściany, a nie mogę się przekonać, czy rzecywiście nią jest! Eeech! Frustrujące.
No, ale co tam ściana, skupmy się na wszehcświecie... A, zapomniałem. Nie ma na czym się skupiać, bo już wszystko to znam na pamięć. W razie czego mogę dmuchnąć w te gwiazdeczki, i popatrzeę sobie na to, jak wirują w pustce, tylko co to za frajda, skoro wiem, gdzie polecą? Cholera jasssna... Co bym poradził, gdyby nie to, że razem ze mną za bombki robią moi towarzysze? Co prawda, wszyscy jesteśmy w tej samej durnej sytuacji-możemy się tylko gapić na wszechświat, który dzięki ascendacji całkiem dobrze znamy... o, nie całkiem? Jak to? Co mówisz Fred? Że z twojego punktu widzenia wygląda trochceę inaczej? Naprawdę? Wejź mi go opisz... o, rzecywiście trochę ianczej...czekaj czekaj...A ty, Maniek? Jak u ciebie wygląda wszechświat? Oooo, naprawdę? I ma tam takie ten, tego? No patrzcie państwo... A ja myślałem, że mu tylko wisi na boku taki dzyngel...U ciebie nie wisi, Franiu? No tak, ty patrzysz z drugiej strony...
Minęło trochę czasu. Podyskutowaliśmy o wszechświecie. Jest jeszcze trochę kwesti spornych, ale szybko nam poszło, więc pewno wkrótce rozgryziemy całość raz na zawsze. Gucio jest sceptyczny w tej kwestii, bo machnąl swoim jednym rękawem w góre i w dół, w prawo i lewo, zrobił parę obliczeń względem wszechświata "na dole" i stwierdził, że wszyscy wisimy mniej więcej w podobny sposób. To znaczy, że niby widzimy wszysko, ale pewnoci co do tego nie ma.
Ale co tam Gucio. Fajniejsze rzeczy to ja wymyśliłem. Capnąłem kawałek ciena i zrobiłem z niego taki kijosek. Teraz sobie nim macam ścianę, co jest za mną...O, właśnie mi się ściana skończyła...to chyba jakaś dziura...

Ascendaci w tej teorii są przyssani z swoim punktem widzenia do jednego punktu w przestrzeni. Mają z jednej strony dobrze, bo nasza część-materialna-jest dla nich świetnie widoczna, mogą ją sobie przewracać na boki, badać, ingerować. Ale z drugiej strony nie mogą się po prostu obrócić i zobaczyć, co jest za nimi. A my możemy.
Mamy więc mała ironię losu-oni widza cały nasz wszechświat jak na dłoni, a swojego mogą tylko lekko "pomacać". My musielibyśmy się sporo wysilić, by poznać swój wszechświat, co czyni przedwsięwzięcie cholernie trudnym, ale taki sam problem maja ascendaci. Jak na złość, my możemy w miarę łatwo zerknąć w pustkę, w której wiszą scendaci i wydedukować, co tam jest, niestety nic nam to nie pomorze, bo jest to dla nas wogóle niestotne. Bo co jest ważnego w pustce?
Ascendaci natomiast plują sobie w brodę, bo mają galaktyki jak na wierzchu, ale nie widzą w nich nic intereusjącego. Za to chieliby się obrócić i zerknąć na to, co my nazywamy pustką, ale nie mogą.
W akcie desperacji i rozpaczy pomagaja nieascendatom w wejściu na wyżsyz plan egzystencji, ale przy tym mówią im, by spojrzeli w innym kierunku, niż oni. W ten sposób kolejni ascendaci pojawiają się troch gdzie indziej w pustce. Jeden nawet wylądował gdzieś w koncie pokoju-nikt go nie widzi, ale wszsyscy go słyszą. Mówi, że może wymacać dwie ściany-więc jest w rogu...
A do teog dochodzą jeszcze ci przklęci Ori. Kolesie wogóle w inny sposób wywalili się "na wysokości". Myśleli, że są sprytni, jeśli zachowają część więzów z światem materialnym. W ten sposób, używając swojej wiedzy będą mogli kazać maluczkim spoglądać w tę część pustki, która ich interesuje. Ale się przeliczyli! Ha ha! Bo przez to uzależnili się od materii. Niemoralne palanty! Dobrze wam tak!. I co, dużo wam to pomogło? co tam widzicie, co? Gapicie się w pustkę, lampicie się, gały wybałuszacie... A my możemy sobie ją pomacać! O, tą macką do ścian, cożeśmy ją zbudowali! Co mówisz Heniek? Że oni mogą patrzeć w każdym kierunku? A co im z tego przyjdzie? Piowiedz ty mi? Jak się siedzi na dole, to pustka jest pustką, a wszehcświat jest intereujacy. A jak tu-to na odwót. Przejściówek nie ma, to nie port USB.
Nooo, świetnie. Teraz zaczęli nas walić po głowach swoimi mackami do ścian. A sio! Poszli Won! Mamy tyle samo macek! Spadajcie i dajcie nam badać scianę!

Resztę można sobie dopowiedzieć samemu. To tylko takie uproszczenie, by pojąć sytuację. Każda z stron ma swój cel, kóry dla drugiej jest niezrozumiały. Bo jak wytłumaczyć śmiertelnikowi, że wszechświat jest nudny, a to pustka taka fascynująca? Śmiertelnik odpowie, że na odwrót-pustka to pustka, a wszechświat jest ogromny, nieskończony-i trzeba go zbadać. Jak więc widać-punkt widzenia zależy od punktu...Wiszenia.

Tak ja widzę ascendatów. Potężni dla nas, ale w istocie ograniczeni. Myśleli, że w ten sposób-acendujac-pojmą wszechświat. No cóż, wszechświat zrobił ich w konia. Niby dał się pojąć, ale paradoksalnie nie dało to nic-wciąż pozostaje zagadką.

Użytkownik Zarrow edytował ten post 02.12.2006 - |18:35|

  • 0

#2 elbereth

elbereth

    Kapral

  • Email
  • 234 postów
  • MiastoPoznań

Napisano 30.11.2006 - |20:22|

eee...jaki pokój, jakie ściany...?po co takie cudaczne porównania?i skąd jakieś poszlaki że to może w ten sposób wyglądać??dlaczego niby ascendenci nie mogą się nawet ruszyć w swoim świecie?skąd ten wniosek?jakby tak było to byłaby to nieziemska męczarnia, coś jak wieczna kara, piekło a nie nagroda. jeśli to by było takie straszne to któryś z pierwszych ascendentów zszedł by do "niższych" i poradził im żeby se odpuścili...nie wspominając już że jakby to było takie beznadziejne to każdy wracałby na nasz poziom egzystencji.
nie wiem, ale ten tekst wydaje mi się jakoś mocno na siłę...nie podoba mi się (ale to tylko moje skromne zdanie)
  • 0

#3 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 01.12.2006 - |17:10|

To tylko porównanie, które ma nam przybliżyć istotę ascendowanych. Może trochę się niejasno wyraziłem-ascendaci po prostu są ograniczeni w swojej przestrzeni tak samo, jak my w naszej. Różnica jest taka, że oni przeskakując na wyższy poziom egzystencji zyskują możliwość szerokiej ingerencji w nasz świat. Ale ta ingernecja nie jest nieograniczona. Potrafią działać w sposób ledwo zrozumiały dla większości istot, ale porzucając swoją fizyczną formę wcale nie stali się panami wszechświata, tylko obrali inną drogę jego poznawania, która ma swoje plusy, ale też i minusy.
Zbyt dosłownie nie należy brać moich słów-to tylko alegoria, egzagracyjne "porównanie". Wcale nie mówię, że rzeczywiście ascendaci są jak bombki z jedną rączką. Chciałem tylko pokazać, że są tylko pozornie wszechmocni, ich wiedza-nawet o naszym wszechświecie-jest ograniczona, choć jej ogrom jest niewyobrażalny dla nas. Są nadal cywilizacją techniczną, która używa narzędzi, tylko że natura tych narzędzi jest niepojmowalna dla nas, abstrakcyjna do absurdu ("capnąłem kawałek cienia"). Poza tym rozwijają zupełnie inne dziedziny wiedzy, niż my, (raczej dla nas dosyć trudno osiągalne) gdyż to one są dla nich istotne. Nieważne z ich punktu widzenia są nasze technologie-nie ma dla nich użytku w przestrzeni, w jakiej się znajdują. Oczywiście, ogólna znajomość prawideł wszechświata pozwala im na bycie "o krok do przodu". Dlatego np. technologia Ori (ta, którą posługują się ich wyznawcy) nie jest jakaś totalnie niezrozumiała i magiczna. Co prawda, jest potężniejsza, ale nie w sposób, jaki moźna by się spodziewać po "wszchpotężnych" istotach. Użyłbym takiego porównania: nie ma sensu rozwijać techniki budowy kamiennych siekier, skoro uzywamy laserów. Tylko że ten laser jest nie do wytworzenia w świecie małpoludów. Możemy nim sobie tam postrzelać, ale juz go nie wytworzymy, a oddawanie lasera w ręce prymitywów źle sie skończy. Poza tym nawet z naszymi instrukcjami używaliby go niewłaściwie (nie mówiąc już o tym, że taka broń mogłaby zaszkodzić i nam). Tak więc może nie budjemy kamiennych siekier, ale wiemy, na jakiej zasadzie siekera działa. Mając odpowiednia wiedzę możemy ja udoskonalić. Tak to wygląda np. w przypadku Ori, gdy ci kazali swoim wyznawcom zbudować okręty. Ich specyfikacje nie odbiegają zbytnio od tego, czym dysponowali Pradawni. Może jest trochę lepiej to tu, to tam-ale ogólnie poziom technologii okrętów Ori jest taki, jak Pradwnych 10 tysięcy lat temu.

Użytkownik Zarrow edytował ten post 02.12.2006 - |17:39|

  • 0

#4 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 01.12.2006 - |18:02|

Zarrow, wybacz, to co napisałeś to banał; wszystko to było powiedziane pośrednio lub bezpośrednio w serialu;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#5 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 01.12.2006 - |21:07|

Nie do końca. Nie wiem jak wy, ale ja odniosłem wrażenie, że nie wszyscy tak na to spoglądają. Sam fakt, że na tym forum istnieje temat "Ascendaci=Q?" dowodzi, że nie wszyscy tak sądzą. Czas spojrzeć prawdzie w oczy-ascendaci to takie tam ludki, które zajmują trochę inny wymiar przestrzeni (czy raczej inne koordynaty 11-sto wymiarowej przestrzeni-btw. teoria, na której się tutaj SG oparło została obalona parę lat temu). Są cienkie jak podpaski i wcale ich wiedza nie jest taka super-hiper. Tyczy się to zarówno Pradawnych jak i Ori.
Ten temat pomyślałem sobie jako miłą paplaninę na tematy związane z ascendatami, a z Ori w szczególności. Poza tym uznałem, że jak nie wyrzucę z siebie swych wątpi, to chyba pęknę. Miałem już dość słuchania i czytania "co to nie ascendaci" i po prostu musiałem zareagować.

To dobrze, że sa osoby, które zdają sobie sprawę z tego samego, co i ja. Ale czytając niektóre komentarze stwierdziłem, ze podobny temat jest potrzebny...poza tym nikt nie otworzył topicu o Ori.

Tak więc, pierwsza kwestia z działu Ori-ascendacja: dlaczego zarówno Alteranie, jak i Ori uznali, że pierwiastek duchowy jest potrzebny do wejścia na wyższy poziom egzystencji, skoro wiemy, że tak nie jest? ( eksperyment anubisa dowiódł, że to nie kwestia oświecenia, ale ewolucji)
Byc może i jedni i drudzy zanim ascendowali sądzili, że rzeczywiście wchodzą na "wyżzsy poziom egzystencji" i doznają faktycznego, mistycznego oświecenia. Oświecenia-być może, ale nie duchowego. Wiedza o wszechświecie, bez względu na to jak wielka nie jest duchowym oświeceniem. Na penwo to zrozumieli, gdy zyskali do niej dostęp po ascendacji. Tak więc zanim do tego doszli-sądzili, że taka jest droga. A kiedy już znaleźli się po drugiej stronie wiedzieli już na pewno, że "piękny umysł" nie jest koniecznością. Ale trzymali się swoich filozofii, bo one nadawały im sens istnienia.
Pytanie: wiedząc, że ascendacja nie ma nic wspólnego z duchowością, Bogiem, niebem, piekłem, nirwaną, reinkarnacją etc. ale z ewolucją; wiedząc że Alteranie bawili się przeróżnymi urządzeniami pozwalającymi im wchodzić w intrakcję z innymi "wymiarami"-czy możliwe jest skonsturowanie maszyny umożliwiającej ascendację?
Zapewne tak. Wiemy, że Merlin w naszej przestrzeni wykoncypował i zbudował urządzenie pozwalające na "niszczenie" czy też neutralizacje ascendatów (to do końca nie jest pewne). Nie widzę więc przeciwskazań, by nie można było sonstruować mechanizmu, który umożliwiłby "ascendacje" zwykłych ludzi. Co za problem? Natura może, to i my możemy.
Dodatkowo wieści z odcinka "Artur's Mantle" pozwalają nam wysnuć wnosek, że nie tylko Alteranie i Ori ascendowali. Być może w jakiś sposób dokonały tego też istoty potocznie zwane "gigantami". Jak na mój gust, jeden dodane do drugiego daje nam przypuszczenie, że kryształowa czaszka jest czymś na kształt urządzenia do przemiszczania się między planami "wyższymi". Czy to już nie jest dla ciebie banałem, inwe? :P

W każdym razie moje porównanie (te z bombkami etc) rzeczywiście było w pewnym stopniu niefrotunne... Jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, gadajmy więc takoż...
Z powyżsych wniosków (ascendajca=wejście do innowymiarowej przestrzeni) pozwalam sobie wysnuć następująca teorię:
Ascendacja to nic innego, jak przejście do wielowymiarowej przestrzeni. Wielo-znaczy więcej niż standadrowe 3 wymiary przestrzeni. My, jako uwięzieni w tychże wymiarach, nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić świata innego, bardziej skomplikowanego niż nasz... Ale możemy zadziałać w drugą stronę. Możemy spojrzeć na hipotetyczne istoty dwuwymiarowe. To znane przbliżenie "o płaszczakach"-stosowane w populanrnonaukowych publikacjach o wieowymiarowej przestrzeni. Taki "płaszczak", narysowany na kartce papieru, ma dwa wymiary-długość i szerokość. Jest płaski. Może poruszać się w dwóch kierunkach i wszystko, co wytworzy, ma dwa wymiary. Ale co by sie stało, gdybyśmy zanurzyli palec w jego spokojnej kartce-świecie? Płaszczak by sie lekko zdziwił, bo zaobserwowany przez niego obiekt przeczyłby jego rozsądkowi-przeczyłby znanym mu prawom fizyki (czy raczej sposobie ich intepretacji). Nie byłby w stanie go pojąć. Trójwymiarowy obiekt, np. kula, ktora "przłeszłaby" przez kartkę papieru, albo się po niej przeturlała, byłaby bezsensownym zlepkiem "czegoś" dla płaszczaka. Byłby on zdziwony, dlaczego może przechodzić przez ściany, nie ważne jak solidne i grube, byłby zdziwiony, że nie jest w stanie w żaden sposób powstrzymać trójwymiarowego obiektu. Trójwymiarowa istota w dwuwymiarowej przestrzeni łamałaby prawa takiego uniwersum, czy raczej -pozornie łamała, jak już wspomniałem.

Tak to musi wygądąć z ascendatami-dla nas ich działania są nie do pojęcia. Ich moce, ich zdolności etc. My najzwyczajniej w świecie-jak te płaszczaki-po prostu wysiadamy. Dodatkowo istota trójwymiarowa, patrząca na dwuwymiarowy wszechświat widzi go automatycznie lepiej, więcej. To tak, jakbyśmy patrzyli na schemat labiryntu, narysowanego na kartce papieru. Płaszczak, który chce go przejść, nie widzi pezez ściany. Ale my jesteśmy ponad nim, widzimy całość i wiemy, gdzie jest wyjście, gdzi są płapki i jak biegną korytarze.
Ale to jednocześnie nie oznacza, że jesteśmy w stanie objąć sporjzeniem całą kartkę...Bo ta jest nieskończenie wielka. Możemy spróbowac obrać lepszą perpsektywę-jako że mamy przewagę posiadania trzech wymiarów, możemy wzlecieć dostatecznie wysoko ponad kartkę papieru, by objąć wzrokiem dostatecznie dużą część przestrzeni. Ale wtedy będziemy mieli trudności z skupieniem się na szczegółach...


Jest co prawda kwestia tego, że póki co ja nie jstem w stanie wykoncypować chocby idei urządzenia, które mogoby nas "rozpłaszczyć" na kartce tak, byśmy mogli porozmawiać z płaszczakiem nie wzbudzając sensacji...Ale to już jest raczej szczegół (przykładem niech świeci nam Carter, która takie zagadki rozwala przed zaśnieciem :P ). Najwidoczniej jednak jeśli ktoś mógł przjeść o "jeden wymiar wyżej" ma również narzędiza by powrócić. Poza tym-zawsze pozostaje narysowanie swojej podobizny w płaszczakowym świecie.
Jedno jednak mnie nurtuje-jak daleko można z tym lecieć? Jak daleko można się rozszerzać o kolejne wymiary przestrzenne? Dla nas możliwe jest wyobrażenie sobie przestrzeni dwuwymiaorwej. Jako-tako. Ale już poza zasięgiem pojmowania jest przestrzeń jednowymiarowa. Nasze umysły uznają coś takiego za niemożliwe.
Tak więc czy może się zdarzyć, że wystarczająco wysoko "wyascendowana" istota nie będzie w stanie pojąć niczego z planów nizszych? Tj, posiadających za mało wymiarów?

Co sadzicie o takim przybliżeniu sprawy? Mi to tam pomaga połapać się w całej rej ascendacji etc. i pozwala słodko zasnąć, wiedąc, że to wszystko się trzyma kupy.

Ponownie zamiast zająć się edycją postu, napisałem kolejny w cholerę długi... ech, poczekacie sobie na korektę :P

Użytkownik Zarrow edytował ten post 02.12.2006 - |19:00|

  • 0

#6 elam

elam

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 757 postów
  • MiastoBielsko-Biala

Napisano 01.12.2006 - |21:53|

Zarrow, chlopie, ty masz zdrowie, tyle pisac... :)
wybacz, nie udalo mi sie przebrnac przez wszystko. Wiec po prostu wyraze tu swoja opinie

pradawni przed ascendowaniem byli TYLKO ludzmi.
rozwinietymi technicznie i duchowo, ale tylko ludzmi. nie bostwami, nie jakimis tam nadzwyczajnymi istotami.
to jest najwazniejsze.

czesc pradawnych , Lantanie, ascendowala w "dobry" sposob, wyrzekajac sie wielu rzeczy, m in korzystania z mocy, jaka daje ascendencja.

czesc pradawnych postanowila nie rezygnowac z pewnych przyjemnosci - ich nazywamy Orii .

przy calej swej "boskosci" tak jedni, jak i drudzy, zachowali pewne ludzkie cechy. Sa zarozumiali. Dumni z siebie. uparci. w dodatku Orii sa zachlanni i okrutni.

Przejscie na wyzszy poziom nie oznacza utraty pamieci. Wiec twoje wywody na temat wielowymiarowosci wedlug mnie sa bledne. Daniel J bardzo dobrze odnajdywal sie w 3 wymiarach :)

no i tyle. :)
  • 0
lubisz science-fiction? na serialach sie nie konczy !
www.science-fiction.com.pl/forum

_________________________________________
oh my goddess Me !

#7 psjodko

psjodko

    TIME LORD

  • Moderator
  • 2 337 postów
  • MiastoLeżajsk

Napisano 01.12.2006 - |22:58|

w dodatku Orii sa zachlanni i okrutni.


Okrutni?
Czy ty jesteś okrutna depcząc w letnie popołudnie ścieżkę w lesie, po której przechadzają się mrówki?
Przecież ty ich nawet nie zauważasz zajęta rozmową z miłą osobą, która ci towarzyszy na spacerze. :D
Nie można istotom, które nas przewyższają w każdym aspekcie przypisywać tak płytkich, typowo ludzkich cech.

Użytkownik psjodko edytował ten post 01.12.2006 - |22:59|

::. GRUPA TARDIS .::


#8 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 02.12.2006 - |00:27|

Zarrow, chlopie, ty masz zdrowie, tyle pisac... :)


No właśnie nie za bardzo. Poprawianie tego to katorga...



Przejście na wyższy poziom nie oznacza utraty pamięci. Więc twoje wywody na temat wielowymiarowości wedlug mnie są bledne. Daniel J bardzo dobrze odnajdywal sie w 3 wymiarach :)


Ależ ja nic takiego nie mówiłem. Nigdzie nie sugerowałem, że traci się pamięć...Jeśli ci chodzi o stwierdzenie, że my nie umiemy pojąć istoty jednowymiarowej, to czy jak ktoś będzie rozwalony w 11 wymiarach będzie mógł pojąć nas-to tylko teoria. Nie pozbawiona podstaw (jesteś sobie w stanie wyobrazić coś jednowymiarowego?). Poza tym ascendaci nie muszą od razu zajmować wszystkich wymiarów. Cztery im wystarczą.
Natomiast co do tego, że Daniel dobrze się czuł w 3 wymiarach-a gdzie tam. Dałaś się zrobić w konia w standardowy sposób :) Wg. alegorii z płaszczakami leciałoby to tak: płaszczak zrobił się trójwymiarowy. Chce pogadać z innymi płaszczakami. Co robi, żeby nie wzbudzać niepotrzebnej sensacji i zostać rozpoznanym? Bierze kawałek papieru , rysuje swoja podobiznę i ją wycina, a potem tą wycinankę kładzie na świecie płaszczaków. Ot co. Zawsze tez można się pobawić w hologramy-bierzemy taką wycinankę i rzucamy cień na świat płaszczaków :P
To wszystko to uproszczenia ale zapewniam cię, że nie są bezsensowne. Jak zwykle-to tylko przypuszczenia, głównie wysnute po obejrzeniu "Artur's Mantle". Ale chyba są warte uwagi-pozwalają przybliżyć nam prawdopodobną istotę ascendatów.

To są ludzie-tak. Tylko trochę inni :P Sęk w tym, że po obejrzeniu pierwszych odcinków 9 sezonu można dojść do innego wniosku...
Poza tym-radzę przeczytać całosć moich wypocin...Gdy już je poprawię ;)

Co do stwierdzenia psjodko-to raczej złe porównanie, choć może oddawać po części mentalność Ori. Tak na nas mogłyby patrzeć istoty, które powstały w "planach wyższych". Jak wskazała elam i jak wszyscy wiemy, ascendaci byli kiedyś ludźmi. Trudno więc, by całkiem stracili łeb od tej ascendacji-w końcu pamiętają, jak to było przedtem. Chociaż Ori chyba wyobrażają sobie, że nigdy nie byli w "Pierwszej Materialnej" ;)

Użytkownik Zarrow edytował ten post 02.12.2006 - |19:06|

  • 0

#9 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 02.12.2006 - |00:57|

Zarrow:
Chciałbym się zmartwić, ale teoria 11 wymiarowej (czy też 21 wymiarowej, czy jakoś tak, przestrzeni) w żaden sposób nie upadła, bo nie da się udowodnić jej istnienia ani nieistnienia. To, że czasoprzestrzeń 11 wymiarowa ma rozwinięte tylko 4 wymiary (nasze 3 kierunkowe i czwarty czasowy) wydaje się tylko z naszej perspektywy. Jeśli Ascendenci żyją w pozostałych wymiarach, wedle naszej teorii zwiniętych do rozmiarów wielkości Plancka, to tylko nam się tak wydaje. Z ich perspektywy to nasze wymiary są zwinięte.
Można powiedzieć, że to klasyczny przykład PŁASZCZAKÓW. Płaszczaki żyją w dwuwymiarowym (jeśli nie liczyć wymiaru czasowego) świecie i dla nich trzeci wymiar jest zwinięty do wielkości stałej Plancka. Dla nas jednak trzeci wymiar jest tak samo zauważalny jak dwa pozostałe. To wszystko, to tylko kwestia odpowiedniej perspektywy postrzegania. Nie jest też problemem zaobserwowanie w naszym 3D wymiarze rzeczywistości wielowymiarowej. Obserwacja będzie uproszczona, ale jak najbardziej możliwa.

Ascendenci zatracili umiejętność "skupiania się" na błahostkach. Z ich perspektywy galaktyka to tylko zbiór gwiazd o określonych, przewidywalnych właściwościach fizycznych, które być może mogą wedle swego widzimisię zmieniać. Dla nas to wspaniały mechanizm ze wszystkimi jego aspektami, włącznie z życiem. Jedna Oma interesuje się tym co się dzieje pod ascendentalnym mikroskopem, reszta ma to gdzieś. Są neutralni jak Szwajcaria. Rzeczywistość będzie się walić a oni będą siedzieć i pić tą swoją kawę w barze zamiast zażegnać to, co grozi także im.

Moim zdaniem więcej człowieczeństwa mają ORI niż Pradawni z baru. Człowiek zawsze szuka uznania i pochwał, nawet jeśli twierdzi inaczej. ORI chcą tego samego i to jest "naturalne" i pokazuje, że zachowali w sobie coś z ludzi. Pradawni całkowicie oderwali się od rzeczywistości i są jak niemi i niewidomi. Czasem zdaje mi się, ze to ORI robią dobrą robotę pokazując ludziom gdzie ich miejsce. W końcu jakaś hierarchia musi być. Pradawni dla odmiany pomagają ludziom ascendować tylko po to żeby zyskać nową krew i temat do swojej ascendentalnej gazety z "njusami" z naszej kałuży.

Problem z ascendentami polega na tym, że po pewnym czasie dojdzie się do granic tego, co można poznać. Potem pozostaje poznawcza pustka i nie potrzeba żadnego ograniczenia w stylu przytoczonej przez ciebie ściany. Można błądzić w pustce bez możliwości odnalezienia czegoś nowego. Moim zdaniem to właśnie robią ascendenci Pradawni. Wyczerpały im się już możliwości i teraz tkwią w swego rodzaju poznawczym zawieszeniu. Brak postępu powoduje regresję. Niestety z takiego układu nie można się wyrwać, nawet rezygnując z ascendencji i przybierając formę fizyczną. Nic to nie da skoro zna się już wszystkie odpowiedzi.
Oma twierdzi, że ascendowanie nie czyni z nikogo "mądrali" ale daje narzędzia do lepszego i szybszego poznawania. W końcu dotrze się do punktu, poza którym nie ma już nic. Tu właśnie kończy się ta fajna część ascendencji.

Być może ORI poznali już tę prawdę, że ascendencja to kiepski interes i postanowili wrócić do korzeni. Zejść z wyżyn mentalnych na sprawy bardziej przyziemne. Dlatego "bawią" się ludźmi i przejawiają ludzkie odruchy.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#10 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 02.12.2006 - |06:32|

Chciałbym się zmartwić, ale teoria 11 wymiarowej (czy też 21 wymiarowej, czy jakoś tak, przestrzeni) w żaden sposób nie upadła, bo nie da się udowodnić jej istnienia ani nieistnienia.


nie jest to prawdą; nie można potwierdzić jej bezpośrednio, ale można pośrednio np. poprzez konstrukcje modeli kosmologicznych opartych na tej teorii i porównanie z obserwacjami astronomicznymi;
BTW teoria 11 wymiarowa to teoria superstrun(już, że tak powiem przestarzała), teoria strun bozonowych to 26, a nie 21 wymiarów(oma to już zupełny dziadek w teoriach to są lata 80.); dziś trendy jest teoria 10-wymiarowa tzw. M-teoria;

Okrutni?
Czy ty jesteś okrutna depcząc w letnie popołudnie ścieżkę w lesie, po której przechadzają się mrówki?
Przecież ty ich nawet nie zauważasz zajęta rozmową z miłą osobą, która ci towarzyszy na spacerze. biggrin.gif
Nie można istotom, które nas przewyższają w każdym aspekcie przypisywać tak płytkich, typowo ludzkich cech.


Oma- wyrzuty sumienia za Anubisa;
Orlin- miłość do Carter;
Orlin- zdolność do samopoświęcenia;
Orlin- współczucie(pomoc przy walce z plagą);
zgodnie z logiką nie powinniśmy być w stanie zrozumieć istot, które żyją już tysiące lat i najprawdopodobniej są nieśmiertelne, poza tym w inny sposób postrzegają czas i przestrzeń, ale coś mi się widzi, żę twórcy serialu wcale się tym nie przejeli i antropomorfizowali ascendentów;
BTW. porównanie mocno podobne do tego z "Pikniku na skraju autostrady" Strugackich;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#11 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 02.12.2006 - |11:13|

Dobra, ja tam nie jestem na bieżąco z wymiarami, wiem tylko, że autorzy SG wspominali o superstrunach, a to wypadło z łask już kilka lat temu.
W każdym razie muszę się nie zgodzić z częscią teorii Lucasa_Alfa. Ja rozumiem, że Star Trek jest fajny, ale SG mimo tego, że w wielu miejscach sugeruje się Trekiem, to nim nie jest. Nie róbmy z ascendatów Q :P Jak dla mnie to oni mają tyle samo do badania, co i my. Raz, że ascendowali 10 tysiecy lat temu-to nie za dawno. Dodatkowo wiemy, że nie są w stanie na raz ogarnąć całej naszej przestrzeni. Poza tym pozostaje jeszcze ich "przestrzeń", którą na pewno muszą mozolnie badać (skąd pewność, że na wyższym planie nie ma nic?). Jak dla mnie Pradawni i Ori są młodzi w tym biznesie i jeszcze kupa rzeczy przed nimi. Poza tym-skąd pewność, że ascendaci nie umierają? Kto to może wiedzieć? Może żyją w cholerę długo, ale skąd pewność, że są wieczni?

Za to jak najbardziej zgadzam się z reszta wywodu Lucasa-też wiem, jak w 3-ech wymiarach zobrazować 4-ro wymiarową figurę :P

Kwestią otwartą nadal jednak pozostaje rzekome oświecenie-jak dla mnie nie jest ono niezbędne. Podjrzewam, że gdzieś tam może być urządzenie Pradawnych do "rozwinięcia' istoty trójwymiarowej do n-tej ilości wymiarów. Taka maszynka do ascendacji. Ale Pradawni może woleli zrobić to "po Bożemu" i bez wariactw...A może ascendacja "sztuczna" nie była trwała (w końcu urządzonko takie musi być czymś zasilane).

Ori...Hmm...Ja sobie ich wyobrażam jako dosyć wrednych drani, którym lekko odbiło po ascendacji. Jako że mieli na pieńku z Alteranami, to po ascendacji kontynuowali sprzeczkę. A jak tłumaczę sobie ich metodę czerpania energii z "wierzacych"? Cóż, to już ociera się o paranaukę, ale swojego czasu obiło mi się o uszy, żee jest takie urządzonko, które rejestruje przypadkowe "uderzenia" cząsteczek emitowanych z rozpadających się izotopów, które są w środku tego urządzenia-czy jakoś tak. W każdym raiize był tam izotop i się rozpadał :P i był to proces chaotyczny. Ale ponoć jak kupa amerykanców usiadła przed telewizorami i obserwowała proces jakiegoś typka (O.J Simpsona? Nie pamiętam) to "detektory chaosu" zaczęły nagle pracować z większą regularnoscią. I to na całym świecie. Wiem, nic tego nie udowadnia, ale SG to serial science-fiction, my tu twardych dowodów nie potrzebujemy ;) Wystarcza możliwość. Ona pobudza do myślenia ;)
Tak więc zakładając, że coś takieog istnieje (wzmożony "wysiłek umyłów", skoncentrowany na jednym "czymś" (zdarzeniu, osobie, idei) wywołuje efekt "uprządkowania" chaosu, więc wydziela się jakaś energia, która to powoduje-choćy jej nie możemy wykryć). Stąd można już łatwo przejść do stwierdzenia, że Ori wymuszają skupienie energi i( którą wzbudzają umysły ich wiernych) na sobie-i stąd czerpią swoją siłę. Proces ten nie do końca musi być dla nas zrozumiały-bo niby jak ktoś z naszej przestrzeni miałby produkować energie, któej nie można wykryć? No cóż, zauważmy, że wyznawcy Ori to ludzie. A ludzie, jak wiadomo, to druga ewolucja Pradawnych. Mają więc potencjalnie te same zdolności "parapsychiczne" co i oni. Może więc mamy tą unikatową zdolność, że potrafimy wpływać na świat "za zasłoną", choć o tym nie wiemy. Tutaj wkracza bełkot o energii próżni itp. rzeczach o których nie mam najmniejszego pojęcia. Ale ja dla mnie to brzmi to jak jakieś wyjaśnienie. Ludzie to tacy prymitywniejsi pradawni-mamy potencjał osągniecia takiego etapu ewolucynego, co i oni, ale przed nami jeszcze daleka droga.

Teraz pytanie; dlaczego Ori korzystają z takiego źródła energii, a Alteranie nie? Przy cyzm muskymzauwazyć, zę ori wydaja sie od wiary swoich poplecnzików uzależnieni. przy cyzm nalezy zauwazyć, ze obie storny dysponuja podobną siłą. O co więc chodzi? Ja pozowliłbym wysnuć sobie nst. wniosek: ori być może ascendowali szybciej, ale przez to nie sa na tka smao wysok9im poziomie, co Alteranie. Nadrabiają to czerpiac energie z wiernych. Są licnziejsi, ale sami w sobie słabsi. Alteranie natomiast nie speisyzi sie zbytnio i udało im się wejsć trochę wyzej, niż ori. I dlatego, choc nieliczni i rozprszeni, to dysponują podobna potęgą.
Ale być moze wsyzstko jest prostsze, niż suię wydaje. Może ori po prostu używaja innych tehcnologii i my jestesmy dla nich jak wiegiel, ropa czy gaz. Ew. peirdzące krowy, co metan dają ;P A Alteranie maja abterie słonecnze, wiatraki. inne tehcnoogie-w koncu obia odłamy odseparowąły się od iebie dosyć dawno emu.

Dodatkowo istnieje prawdopodbieństwo, ze ori ascendowlai w zupełnei inny sposób. Moze zaobserwowali to zjawisko "uporzadkowania chaosu" i psotanowili ej wykorzystac. Brali ludiz i kazlai im sie an cyzmś skupic,w cos wierzyć. I z czasem ori na tej wierze wylecieli jak rkaieta na wyżsyz plan egzystencji. stad ich uzaleznienie.

Meczy mnie jszcze jedna kwestia-Orlin pryz powtórnym pojawieniu sie udziela nam informacji, że ori bardizje ufali rligi, a Alternaie nauce (użyłt eog słowa ponoć "z brkau lepszego określenia").Jak dla mnie tkaie stierdznie trochę smeirdiz mi nachalnym dydaktyzmem, coś jak zlaicyzownay palec grożący wszleakiej masic "fanatykom". Trochę tutaj scenaryzsic przegięli... Ale z drugiej storny, nie wiemy, co i jak-Ori byc może wcale nie blyi takimi złymi goścmi, poporstu w miedyzczasie ich "pogrzało"-aleto juz raczje po ascendacji. Wydaje mi sie, że ori wygnali Alteran, a ci rozleźli sie po wszehcświecie. Byli ateistami i przedkładali nauke nad jakies tam religijne bdety, jak rozówj duchowy. Z czasem ejdnak zwąptili w sowja filozofię i wrócili do badania smaych siebie-zaczeli zastanawiac sie nad ascendacją. w
eidizlei,z ę eis tmozliwa i zaczeli dopatrywac isę w niejc zegoś wiecej, niż tlyko anstepnej fazy sowjej ewolucji. od nauki do sowistej mistyki, mozna by pwoeidizeć. Rozpalcziiwe suzkali cleu, snesu istnienia po tym, jak zostlai wyrznieci w Pegazie. I sobie wziuuu-na wyzsyzplan wskoczyli.
Tak ja to widzę.

PS. I znowu zmaiast poprawiac, kolejny psot długasny wysmazyłem ;) Ech...

Użytkownik Zarrow edytował ten post 02.12.2006 - |19:20|

  • 0

#12 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 02.12.2006 - |12:22|

Zarrow naprawdę, powinieneś zamiast wysmażać długie posty popracować nad literówkami i jasnością stylu; bo szczerze mówiąc mam czasami ochotę Cię [wycięte, generalnie był tu opis drastycznych metod kaźni :) ];

ale do rzeczy:

Poza tym pozostaje jeszcze ich "przestrzeń"


zarówno Ty, Zarrow, jak i Lucas_Alfa przyjmujecie, że ascendenci istnieją w innym wymiarze;
IMHO ten pogląd jest błędny; moim zdaniem, oni egzystują w naszej przestrzeni, w naszym wszechświecie tylko w inny sposób; pamiętajmy, że swoje badanie nad "antyascendencką" bronią Merlin umieścił w innym wymiarze
po co miałby to zrobić, gdyby ascendenci istnieli w innym wymiarze i mogliby swobodnie między nimi się poruszać?(pomijam już kwestię bzdurności tych wymiarów, czasami to co pokazuje SG w sprawach nauki o pomstę do nieba woła);

Użytkownik inwe edytował ten post 02.12.2006 - |12:22|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#13 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 02.12.2006 - |14:28|

Inwe:
Co do wymiaru, w którym żyją ascendenci to tylko rozwinąłem jedną z możliwości pisząc wcześniej wyboldowane słowo "Jeśli". Ascendencji mogą żyć w tej samej przestrzeni co my, ale mogą też nie być ograniczeni do naszych trzech wymiarów i widzieć w szerszej perspektywie na przykład w 5 wymiarowej. Mi chodzi bardziej o to, że ich właśnie nie ogranicza nasza trójwymiarowa przestrzeń, tak samo jak nas nie ogranicza dwuwymiarowa przestrzeń płaszczaków.

Najpierw trzeba by uzgodnić co oznacza pojęcie "inny wymiar" bo filmy S-F robią w tej tematyce istny bajzel, zwłaszcza te niskiej klasy. Inny wymiar to najczęściej skrót myślowy stosowany w celu określenia czegoś niezrozumiałego czy fantastycznego, poza naszym zasięgiem. Marlin poprzez schowanie urządzenia w "innym wymiarze" nie schował tego w 4, 5, czy 6 wymiarze. My chowamy sobie samochód do garażu w 3 wymiarach bo samochód jest trójwymiarowy. Dlatego Marlin mógł schować machinę w powiedzmy 3 kolejnych wymiarach licząc od 5 w górę, których my nie widzimy. Mógł równie dobrze schować w naszych 2 z 3 wymiarów i w jednym wyższym. W takim przypadku nie uda nam się znaleźć broni nawet jeśli będzie przed nami, bo będziemy widzieć tylko jej "cień" w naszej rzeczywistości. Jako istoty trójwymiarowe zawsze będziemy zajmować 3 wymiary, nawet w "innym wymiarze" :-).
Pewnie trochę namieszałem, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.

Zarrow:
Nie było moim celem porównywanie Stargate i Star Trek. Po prostu moim zdaniem Q najlepiej obrazuje możliwości ascendenta i widać jaki to ma wpływ na jego rasę. Jak się prawie wszystko może (czy też z naszej perspektywy wszystko) to aż dziwne, że się tych możliwości nie wykorzystuje. Dlatego właśnie ascendenci tak mnie denerwują swoją ignorancją. Rozumiem, że jak idę lasem to się nie rozglądam ile mrówek zdeptałem, ale gdybym kiedyś był mrówką to zapewne bym się zastanawiał ilu swoich krewnych zabiłem. Ascendenci pochodzą od ludzi i dziwi mnie brak jakiegokolwiek zainteresowania wobec nas.

Inwe:
Sam widzisz, że moda na teorie wszechświata zmienia się wraz z nowym modelem garnituru od Armaniego. Jeżeli można udowodnić istnienie 11 wymiarowej przestrzeni na podstawie modelu, to czemu obecnie trendy jest model 10 wymiarowy? Swego czasu udowodniono istnienie eteru na podstawie modelu i wszystko pasowało do pewnego czasu. Potem okazało się, że eteru nie ma a teraz znowu chodzą słuchy, że być może coś co można nazwać by eterem istnieje jako któraś ze stałych, które trzeba wprowadzić do wzoru, żeby wynik wyliczeń zgadzał się z obserwacją. I tu właśnie jest problem z fizyką kwantową. Ona jest, można by rzec, irracjonalna. Nikomu nie udało się jeszcze skonstruować teorii, która będzie się trzymać kupy bez dodawania jakichś stałych sugerujących, że czegoś tam jeszcze nie odkryliśmy i musimy kopać głębiej. Problem w tym, że im głębiej kopiemy tym więcej stałych musimy dodawać a wyniki naukowcy każą nam przyjmować na wiarę :-)

Zarrow:
O mojej teorii pochodzenia ORI pisałem już w wątku o Ascendentach. Wydaje mi się, że jest wiele dróg prowadzących do ascendencji. Można użyć metody Pradawnych albo siłowej jak klon Apofisa, który mógł ascendować tylko dzięki swojej fizjologii. Uzależnienie ORI od ludzi też jest dla mnie zagadką i myślę, że to wierni umożliwili im w jakiś sposób ascendowanie. Teraz istnieje między ORI i wiernymi jakaś zależność, bez której ORI mieliby kłopoty. Dlatego wciąż potrzebują nowych wyznawców, jak narkomani na głodzie. Zastanawia mnie czemu nie zaczęli szukać nowych wyznawców wcześniej na własną rękę. Przecież zamiast ludzi mogli jako wyznawców używać choćby Unasów czy innych "kosmitów". Jeśli myśleli, że tylko w ich galaktyce są istoty zdolne wyznawać ich jako bogów, to byli strasznie krótkowzroczni.

Odnoszę wrażenie, że scenarzyści serialu w pewnym momencie pogubili się w historii istot zwanych Pradawnymi. Widz nie jest w stanie ułożyć sensownej chronologii zdarzeń, która byłaby spójna i opisywała skąd i kiedy pojawili się Pradawni, Ascendenci Pradawnych i ORI. Oczywiście można powiedzieć, że dawkują nam tą wiedzę, jednak ja uważam, że sami już nie potrafią tego poskładać do kupy i zrobić sensownej całości. Za głęboko zabrnęli nie kontrolując swoich pomysłów a cofnąć już się nie mogą. Może właśnie dlatego serial tak podupadł. Widz chce jasnej fabuły a nie klona Lostów umieszczonego we wszechświecie.

Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 02.12.2006 - |14:32|

  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#14 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 02.12.2006 - |16:16|

Sam widzisz, że moda na teorie wszechświata zmienia się wraz z nowym modelem garnituru od Armaniego. Jeżeli można udowodnić istnienie 11 wymiarowej przestrzeni na podstawie modelu, to czemu obecnie trendy jest model 10 wymiarowy?


było 5 teorii/modeli 11-wymiarowych, każdy inaczej opisujący cząstki; obecny model 10 wymiarowy jest 1 i unifikuje wszystkie podejścia w sobie, redukuje liczbę wymiarów o 1 i może wyjaśnić dlaczego obserwowane stałe przyjęły takie, a nie inne wartości; wbrew pozorom fizycy nie zmieniają modeli teoretycznych gwoli swawoli;

Co do wymiaru, w którym żyją ascendenci to tylko rozwinąłem jedną z możliwości pisząc wcześniej wyboldowane słowo "Jeśli". Ascendencji mogą żyć w tej samej przestrzeni co my, ale mogą też nie być ograniczeni do naszych trzech wymiarów i widzieć w szerszej perspektywie na przykład w 5 wymiarowej. Mi chodzi bardziej o to, że ich właśnie nie ogranicza nasza trójwymiarowa przestrzeń, tak samo jak nas nie ogranicza dwuwymiarowa przestrzeń płaszczaków.


problem w tym, że każdy obiekt makroskopowy istnieje we wszystkich wymiarach przestrzennych na raz; jeśli M-teoria jest prawidłowa każdy z nas jest w istocie 10 wymiarowy; pozostałe 6 wymiarów jest zwiniętych i niezauważalnych poza super małymi skalami( dokładnie powyżej rozmiaru Plancka); Pradawni choćby nie wiem jak chcieli nie mogą rozszerzyć tych wymiarów do skali makroskopowej; a nawet gdyby się im udało zmieniłoby to całkowicie obecną fizykę i nie przetrwali by tego;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#15 elam

elam

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 757 postów
  • MiastoBielsko-Biala

Napisano 02.12.2006 - |17:05|

o rany, tak mieszacie, ze doszlam do wniosku, ze lepiej nie czytac :D

wymiary, wymiary. niech sobie beda zdolni do postrzegania chocby i 158 wymiarow, co z tego?? jak to sie ma do konkretnych dzialan i naszego ich odbioru? no nijak, bo my i tak zobaczymy to po naszemu.

psjodko:
co do okrucienstwa, nie mialam na mysli wszystkich pradawnych, a tylko Orii - zabijanie w niewybredny sposob wrogow, sprowadzania zarazy itd. to nie jest porownywalne z rozdetywaniem mrowki na lesnej sciezce; raczej z swiadomym i dobrowolnym niszczeniem mrowiska.

zarrow:
pociwcz nad stylem. cwiczenie nr 1 : napisz tekst na dowolny temat, na 100 wyrazow. dopuszczalny margines bledu 10. :D
  • 0
lubisz science-fiction? na serialach sie nie konczy !
www.science-fiction.com.pl/forum

_________________________________________
oh my goddess Me !

#16 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 02.12.2006 - |17:53|

Zarówno Ty, Zarrow, jak i Lucas_Alfa przyjmujecie, że ascendenci istnieją w innym wymiarze;
IMHO ten pogląd jest błędny; moim zdaniem, oni egzystują w naszej przestrzeni, w naszym wszechświecie tylko w inny sposób; pamiętajmy, że swoje badanie nad "antyascendencką" bronią Merlin umieścił w innym wymiarze
po co miałby to zrobić, gdyby ascendenci istnieli w innym wymiarze i mogliby swobodnie między nimi się poruszać?(pomijam już kwestię bzdurności tych wymiarów, czasami to co pokazuje SG w sprawach nauki o pomstę do nieba woła);


odpowiem na to tak: w "Camelot" jasno i dobitnie nam oswiadcozno, że ascendaci żytja w innej przestrzeni-nikt jej nie okreslił jako kilkuwymiarowej (to już ansze spekulacje), ale rewelacyje z odicnka "Artur's Mantle" pozwlają nam domyślac się, ze jest to poprawna teoria. Urządzneie Merlina pozwlaałona zpaisanie materii i energii w nieco innych koordynatach przestrzennych (btw-intereusjace jest, ze nasi bohateroiwe nie przechodizli przez sciany i mogli chodizć po cąłkiem solidnej poodze ;P ). To, ze zdołał w ten sposób ukryć swoje badania przed innymi ascendatami dowodzi,że nie sa oni tak wszystkowiedzący,ale na pewno nie pokazuje, że nie są istotmai wielowymiarowymi. Uzyję znowu porównania z płaszczakami. wyobraxmy sobie, że chcemy coś w przestrznei płaszczaków ukryc rpzed wzrokiem trójwymiarowca. Co robimy? Ja bym zagiał akrtkę papieru tak, by nie było widac, co ejst po drugiej stronie.

To sa nadal spekulacje i przybliżenia, ale mi tam takie spojrznie na ascendajce odpowiada.
Nie porsyzliśmy jednak ejszcze jednego tematu-a jest nim sam fakt, że ascendat sam rpzez się jest zaawansowany "fizycznie". zyskuje jeszcze w anszje rpzestrzneiz dolości manipulowania energią, amterią etc. Gdy wchodiz na wyżsyz poziom porzuca swoja "manifestację" i zmaienia sie w czysta energię (chyba tak anlezy to interpretować). Tak więc do faktu, ze asendat widiz nasz świat jak na dłoni dochodzi fakt, że może nim manipulować w stopniu wiekszym niż istota trójwymiaorwa moze manipluowąc swiatem płaszczaków. Mniejw iecej nasza płaszczakowa alegoria wyglałąa by tak: płąszczak zyskuje zdolnosć wpływania na sój swiat poprzez używnaie trzecuego wymiaru.

Co do ori i ich "zapominalstwa"; ludzie smai zapominaja,ze byli dziecmi. I potem dochodiz do paradosku, ze ich nie lubią. Jak to możliwe, skoro kiedyś byli dziećmi? ot, postarzlei sie, zmienili, zapomnieli.
poza tym nie zapominajmy, że ludzie cąłkiem normalni, trójwymiarowi potrafia traktowac innych jak śmiecie i rzecozne mrówki. Nie potrzebuja do teog żadnego wejscia na wyżsyz poziom egzystencji.

Co do literówek; hooola, już dwa posty poprawiłem :P Dajcie mi czas :D wiecie, ile z tym roboty? poza tym to nie mój styl jest tu problemem, lecz prędkosc pisania i brak czasu :D A do wypaplania mam dużo :D Efekt=męczliwy bełkot

Użytkownik Zarrow edytował ten post 02.12.2006 - |17:55|

  • 0

#17 elam

elam

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 757 postów
  • MiastoBielsko-Biala

Napisano 02.12.2006 - |21:12|

Zarrow, mialo byc 100 slow !!
siadaj, pala :D
  • 0
lubisz science-fiction? na serialach sie nie konczy !
www.science-fiction.com.pl/forum

_________________________________________
oh my goddess Me !

#18 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 02.12.2006 - |22:00|

Uzyję znowu porównania z płaszczakami. wyobraxmy sobie, że chcemy coś w przestrznei płaszczaków ukryc rpzed wzrokiem trójwymiarowca. Co robimy? Ja bym zagiał akrtkę papieru tak, by nie było widac, co ejst po drugiej stronie.


taa problem właśnie w tym, że zarówno Merlin jaki i pradawni nie byli płaszczkami, ale trójwymiarowymi istotami(jeśli przyjąc twoje założenie o ich wielowymiarowości); więc po prostu odgięli by kartkę :) ;

To sa nadal spekulacje i przybliżenia, ale mi tam takie spojrznie na ascendajce odpowiada.


właśnie, właśnie; z Twoją wiarą dyskutować nie zamierzam :buu: ; dla mnie EOT;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#19 Zarrow

Zarrow

    ZBANOWANY

  • Zbanowany
  • 497 postów

Napisano 02.12.2006 - |22:12|

Nie no, jaki EOT, to wszystko to kwestia otwarta. Mi się osobiście podoba takie spojrzenie na ascendację, ale to nie oznacza, że nie dam się przekonać.

A co do odginania kartki-tak, oczywiście,odgięliby.Ale najpierw musieliby to zagięcie znaleźć. A jak się dobrze zagnie,to nie idzie znaleźć...Jak jeszcze na kartkę wrzucimy jakiś ładny wzorek (to wszechświat) oraz będzie ona nieskończenie duża, to nagle się okaże, że mamy mały problem :)

Użytkownik Zarrow edytował ten post 02.12.2006 - |22:13|

  • 0

#20 elam

elam

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 757 postów
  • MiastoBielsko-Biala

Napisano 03.12.2006 - |15:36|

o, tutaj
bardzo ciekawa strona wikipedii
i artykul o czyms takim jak "butelka Kleina" czyli dwuwymiarowa bryla w naszej trojwymiarowej przestrzeni :D
milego ogladania

PS
Zarrow, :clap: za postepy ;)
  • 0
lubisz science-fiction? na serialach sie nie konczy !
www.science-fiction.com.pl/forum

_________________________________________
oh my goddess Me !




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych