Luty 14, 2002
Stan fanów
autorstwa Darren Sumner
Ponownie obchodzimy Walentynki, w powietrzu czuć unoszącą się miłość, a społeczność internetowa fanów SG1 pełna jest stwierdzeń: "Kocham cię", "Dziękuję za opinię" i "Jestem rad, że potrafimy się dogadać".
Czy to kolejna podróż przez lustro kwantowe w inną rzeczywistość? Najwyraźniej tak!
Widoczne jest, że decyzja Micael'a Shanks'a by opuścić serial nie sprawia by fani byli chętni do wspólnych uścisków i uprzejmości. Nawet mało spostrzegawczy obserwator dyskusji zauważy że na każdym forum, liście mailowej, grupie usenet czy stronie internetowej panuje rozłam wśród nas.
Linie bitwy zostały zakreślone. Mamy Sam/Jack shippers, Sam/Martouf shippers, Danielites, Jackettes, Anti-Shippers, Hurt-Comforters, Daniel-Haters, Slashers (jeśli nie wiesz kim są ci ostatni, lepiej nie pytaj) i wiele innych grup i podgrup które kochają "Stargate SG-1" bądź jego wybraną część. Większość z nich stanowią inteligentni i uczciwi ludzie, a tylko kilku z nich nie może sięgnąć wzrokiem poza interes ich własnej grupy do której przynależy. Za zmiany niektórzy zrzucili winę na nowych scenarzystów taki jak Joseph Mallozzi i Paul Mullie. Słychać było, że po odejściu Heather E.Ash'a i Jonathana Glassner'a po trzecim sezonie to już nie ten sam serial.
Rozłam oczywiście nie był wywołany tylko i wyłącznie odejściem Shanks'a. Niektórzy twierdzą, że klimat i prowadzone wątki w serialu zostały znacząco zmienione w przeciągu ostatnich dwóch lat (4-5 sezon). Jeszcze inni winili producentów i studio, że sprzedali ich serial serwując im na ekranie seksowną kobietę z innej planety w celu podniesienia oglądalność pośród młodszej części widowni.
I naprawdę, mają rację.
Stargate: SG-1 się zmieniło, serial ewoluowało. Ma inny klimat niż dwa lub trzy lata temu i producenci przyznali się, jaki był cel przedstawienia postaci Anise.
Czy Stargate jest gorsze przez ubiór? Czy straciło swoje wartości poprzez widok pępka? Albo może to powoduje, że już nie warto dalej oglądać odcinków? Każdy z nas ma swoją opinię w tej sprawie, ponieważ dla każdego z nas ma inne wartości i różne rzeczy ceni.
Niektórzy widzieli w Doktorze Jacksonie postać, która sklejała cały serial w całość - postrzegają go nie tylko jako ulubionego bohatera serialu, ale też jako integralną część oryginalnej koncepcji, jaką niosły „Gwiezdne Wrota”. Bez Michael’a Shanks'a w sezonie szóstym fani ci powinni oczekiwać by serial ponownie udowodnił im swoją klasę. Muszą zacząć oglądając go jakby był on zupełnie nowy. Inni przekonani, że nie ma możliwości by mógł on istnieć bez najważniejszej dla niej postaci zaprzestaną oglądania.
Wyjaśnijmy, że ci ostatni to mniejszość, ale za to bardzo głośna. Nie ma masowej ucieczki fanów od serialu i z pewnością Sci-Fi Channel nawet nie odczuje znaczącego spadku w oglądalności nowego szóstego sezonu.
Jednak, czemu te opinie drobnej mniejszości wpływają na to, że wszyscy jesteśmy podzieleni?
Niemal w każdym zakątku Internetu fani czują rozczarowanie i frustracje emitującą od tych, dla których ulubiony aspekt serialu przepadł. Fani oddani Danielowi zaczęli krzyczeć, że Daniel został wyrzucony w tło w pierwszej połowie piątego sezonu - wiele petycji, telefonów, kampanii, artykułów powstało, aby zmienić obecny stan "wrót"... albo przynajmniej przekonać innych do ich poglądów. Podobnie fani relacji pomiędzy O'Neill'em a Carter cieszyli się ze zwrócenia uwagi na ich poglądy w pierwszej połowie czwartego sezonu, po czym i ten wątek w piątym sezonie poszedł w tło.
Wielu postanowiło bronić serialu i producentów, niektórzy musieli się tłumaczyć, dlaczego w ogóle będą oglądać szósty sezon. Reszta, która chciała powrotu Daniela uczestniczyła w cotygodniowej petycji, która miała coś zmienić w serialu.
Mała grupka fanów, stała się nagle bardzo znacząca w sieci. Wyrzucili oni w kąt resztę fanów Stargate, przez co cała równowaga została zachwiana..
Ten ogół fanów zastanawia się, o co jest to całe zamieszanie. Wierzą, że koncept serialu i jego bohaterowie są tak samo dobre jak wcześniej. Mimo że sami są rozczarowani odejściem Michael'a Shanks'a, albo też chcieliby więcej scen Sam&Jack, jednak mimo tych pragnień nie mają planów by przerwać oglądanie, ani też prowadzonych kampanii o to, co kochają najbardziej.
Czemu? Ponieważ to, co kochają to "Stargate". Przynależność do jednej z grup jest wspaniałe - dalej to dużo zabawy rozmawiając z grupą na własne tematy. Ale ostatecznie, wszyscy jesteśmy "ogółem", nikt nie ogląda serialu wyłącznie z jednego powodu. "Sam&Jack shippers", "Danielites", "Anti-shippers" i reszta poza swoimi poglądami, wszyscy są fanami jednego serialu!
Bycie częścią tej społeczności niesie ze sobą odpowiedzialność za jej stan.
Fani ze wszystkimi upodobaniami i antypatiami mają swoje racje, do których mają prawo. Mają prawo do wysyłania listów, ale nie do stawiania żądań; mają prawo do pytania o to co lubią najbardziej, ale nie by robić życie trudniejszym dla całej reszty deklarując że serial wcale nie jest dobry ponieważ nie zawiera on ich ulubionej postaci czy też wątku.
Fani Stargate, do teraz wśród innych uzyskali reputację w oczach innych jako wzorowa grupa fanów scf-fi. Fani tego serialu to zazwyczaj starsi ludzie i bardziej dorośli. Chcą być uprzejmi i różni.
Chcą być mili.
Taki jest stan społeczności fanów, jaki chciałbym widzieć ponownie - nie taki że roztrząsamy wieści o zmianach obsady i pomysłach scenariuszy które komuś nie pasują. Nie grupą, która próbuje przekonać innych za wszelka cenę, że bez ich postulatów, serial nie jest wart oglądania, ale tacy którzy przetrwają burzę którą posiada niemal każdy serial telewizyjny.
Teraz objaśnienie co znaczą poszczególne grupy
- Sam&Jack shippers - o tym już było zbyt dokładnie by znowu o tym mówić
- Danielites - są to oddani fani Daniela, ich główną bazą jest „Solutions” które prowadziło kampanię SaveDanielJackson w trakcie szóstego sezonu, ważną podgrupą są tu zwolennicy wywodzącej się jeszcze z filmu przyjaźni Daniela z Jackiem.
- Sam&Martouf shippers - nazwa mówi za siebie, ta grupa znana jest z przeciwieństwa wobec grupy pierwszej, jest swego rodzaju grupa sprzymierzoną z fanami relacji Daniel-Jack i slashers, z takiegoż powodu by zaprzeczyć w ten sposób że Jacka coś niby łączyło z Sam.
- Jackettes - fani Jacka, bezsporna grupa, ponieważ przystają na nią i Danielites i shippers.
- Anti-Shippers - osoby przeciwne jakiemukolwiek romansowi, serial scf-fi to nie miejsce dla żadnego pocałunku ani uczucia, specyficzny odłamem jest Sam&Jack anti-shippers przeciwni pocałunkom i uczuciem ale tylko między wymienioną parą.
- Hurt-Comforters – fani, którzy lubią gdy członkowie drużyny o siebie troszczą w ciężkich chwilach. Ktoś ucierpi, potem ktoś go pociesza, tu zarówno można przydzielić niektórych fanów S&J shipu oraz z Danielites części będącej za relacjami Jacka i Daniela (klasyczny przykład: odcinek 205).
- Daniel-haters - Osoby nieprzepadające za Danielem,
- Slashers - Jak to było w tekście - lepiej nie wiedzieć, ale ostatnio na koniec opowiadanka rexusa w temacie o Evolution 2 był przykład ich poglądów. Oczywiście nie twierdzę, że rexus jest slasherem.
U nas w Polsce sytuacja jest klarowna, jest nas w miarę mało i jedno forum skupia wszystkich. Są znaki, co niektórych grup u nas widoczne. Głównie widoczne jest to w fanficach. Chyba główną anomalią jestem ja, który mocno lubi zaznaczać "shipperstwo" i jak wiadomo prowadziłem dysputy z kolegą Rexusem. Ale dzięki Bogu mamy traktat i cieszę się z zawartego pokoju w tej sprawie
Nam żadne podziały nie grożą, jedyne, co nas spotyka w podziałach to różne sprawy czysto organizacyjne. Nie trzeba chyba przypominać określenia „pasożytów” i „nabijaczy”. Jednak to nie są wielkie problemy. Mamy taki mocno scentralizowany system wokół strona Oriona z paroma małymi stronkami błąkającymi się po necie. Mamy też takie szczęście że istnieje jedno porządne miejsce gdzie prowadzimy dyskusje.
Głównym jako nas fanów w Polsce jest zaspokajanie naszych potrzeb w postaci odcinków. Okazuje się że jest grupka osób która potrafi nam to zapewnić w tak błyskawicznym tempie że nieraz amerykańce później oglądają odcinek niż my. Podobnie z tłumaczeniami. Zanim się zorientujemy w czasie do jednego tygodnia (co tam... nie raz nawet w dwa dni) mamy już napisy.
Działalność typu tworzenia polskich opowiadań też istnieje. Poziom słownictwa i pomysłowość, co poniektórych naszych autorów jest naprawdę zaskakujący i godny pochwały. Nieraz prześciga, co poniektóre opowiadania zagraniczne i śmiało mogłyby rywalizować z nimi w różnych konkursach.
Koniec odprawy, spocznij i odmaszerować.

Logowanie »
Rejestracja













