Układ sił w galaktyce
#1
Napisano 05.09.2003 - |16:35|
Wiele ras jest słabo rozwiniętych (mniej nisz nasza) - ale spotykamy i rasy które są od nas dużo bardziej rozwinięte.
Zastanawiający jest wpływ Asgardu na naszą Galaktyke - dlaczego akurat na naszą ??.
Wogóle cały układ w galktyce jest dziwny - wszystko jest zbyt klarowne. Goa'uldowie sa zli - reszt to ci dobrzy. Nie ma innych ras - chocby i mniejszych (Aschenowie - jeden wyjątek - dlaczego nie walczą z Goauldami lub nie są ich sojusznikami) złych.
Pytań jest mnóstwo
#2
Napisano 05.09.2003 - |16:55|
Z tego co wiem to Asgard sie tak nami interesuje bo mamy podobno wielkie możliwości.Zastanawiający jest wpływ Asgardu na naszą Galaktyke - dlaczego akurat na naszą ??.
Oprócz oczywiście walki z Gouldami.
#3
Napisano 05.09.2003 - |17:23|
Sojusz między nimi uważam za niemożliwy. Gauldowie są pasożytami, i starają się nie dopuścić, aby ktoś w Galaktyce mógł im zagrozić.
#4
Napisano 05.09.2003 - |19:58|
Those who understand binary and those who don't.
#5
Napisano 05.09.2003 - |20:34|
Co ma piernik do wiatrakaWydaje mi się że Ashenowie są mocno rozwinięci jeśli chodzi o chemię i biologię.
Może byś rozwiną troche swoja wypowiedz a nie pierd.... jeno zdanie i odszedł jak krowa od gó...
Mam już dośc postów jednozdaniowych - które nic nie wnoszą do dyskusji (widze że mathix i Macgaver w tym są ekspertami - niczym nabijacze postów) może docholery ruszylbyście mózgownicami i napisali więcej niż jedno nietrzymające się kupy zdanie
Wiem że to oftopic ale powoli (przez takie posty) zaczyna mnie [beeep]..trafiać
Dopisek Castor Krieg'a: Rexus poruszył ważną kwestię, naprawdę niektórych może irytować post jednozdaniowy, który zawiera luźno rzuconą myśl. Rexus ma częściowo rację, ale to nie zwalnia z kultury. Rozumiem wzburzenie i dlatego zostawię ten post tak, jak jest - ma on wywrzeć odpowiedni efekt. Ale kolejne tego typu wypowiedzi nie będą tolerowane - autor albo zmieni ton, albo post wypada. Kultura musi być. Bluzgi na GG lub PW proszę.
Użytkownik Castor Krieg edytował ten post 05.09.2003 - |21:56|
#6
Napisano 05.09.2003 - |21:28|
Jednak zapewne największą cześć kontrolują tzw "Władcy Systemu" i tymi co im podlegają. Za tym zapewne stoji spora ilośc planet wyzwolonych i niezamieskzałych (np. z 620, 311, 316, 317, 318, 319... hmm bym musial tak dlugo wymieniac).
Następna grupa to zapewne planety chronione przez Asgard. Musi pewnie być ich całkiem ciekawa liczba ponieważ w tych sprawach ugadują się oni z Goauldami.
Chodzi o to że Goauldowie niby mają władzę, ale wiele odcinków wskazuje na to ze jakby nie obojmowała ona znowu tak całej galaktyki. Owszem mają większość Władcy Systemu, ale dopóki toczą między sobą wojny to nic nie grozi.
Możliwe że Tauri zjednoczą nasza galaktykę i staną się następcami Pradawnych :>
#7
Napisano 05.09.2003 - |21:56|
Jest jeszcze jedna mozliwosc. Znamy ro rowniez z historii Ziemi, ze kiedy wielkie imperia dzielily miedzy siebie swiat, powstawaly "niczyje" enklawy. Wiazalo sie to czasem z potrzeba istnienia gruntow neutralnych, ewentualnie w stanie chwiejnej rownowagi miedzy imperiami powstawaly tereny, na ktore kazdy mial ochote, ale nie chcial ryzykowac wojny o nie (przynajmniej przez pewien czas - szereg wolnych miast , jak np Gdansk). Kolejna mozliwosc to to, ze dany obszar nie mial znaczenia strategicznego ani gospodarczego, ewentualnie koszta jego opanowania byly zbyt wysokie w stosunku do korzysci.. Do wielu takich sytuacji moglo dojsc w trakcie podzialu terytoriow miedzy wladcow systemu.To jest właśnie ciekawe. Niby to nasza galaktyką władają Goauldowie, jednak okazuje się że duża część planet zwiedzanych przez SG1 jest wolna od dominacji Goauldów lub opuszcozna...
#8
Napisano 05.09.2003 - |22:02|
Układ sił w Galaktyce - jak dla mnie to trochę na wyrost. Policzmy w dużym przybliżeniu, o jakiej Galaktyce mówimy: Ziemia - jeden system. Nox - najprawdopodobnie też jeden system. Tollanie - świętej plamięci - powiedzmy 100 układów zasiedlonych. Asgard - nie ten świat. Furlingowie - żadnych danych. Pradawni - brak potwiedzonych faktów posiadania przez nich cielesnych kolonii w naszej Galaktyce. Gaouldowie - chyba liczba 10.000 nie jest zbyt mała. Tyle wiemy o rasach w nasze Galaktyce, Ascheni - brak danych. A przecież w naszym zakątku wszechświata, zwanym Drogą Mleczną mamy miliardy gwiazd. Wiemy tylko o malutkiej ilości, może jesteśmy, wraz z tymi innymi w zabitej dechami dziurze Galaktyki. Nawet do najbliższej gminy mamy tysiące lat świetlnych.
gulus
#9
Napisano 05.09.2003 - |23:11|
Przy takiej ilości planet i planetek żadnemu Władcy nie starczyłoby ludzi ani życia, żeby dokładniej każdą zbadać. Nawet jeśli założymy ( pewny nie jestem), że w swoim obszarze dotarli oni do każdej planety, mogli większość z tych mniejszych co najwyżej nazwać. Szczególnie jeśli nie było tam życia.Układ sił w Galaktyce - jak dla mnie to trochę na wyrost. Policzmy w dużym przybliżeniu, o jakiej Galaktyce mówimy: Ziemia - jeden system. Nox - najprawdopodobnie też jeden system. Tollanie - świętej plamięci - powiedzmy 100 układów zasiedlonych. Asgard - nie ten świat. Furlingowie - żadnych danych. Pradawni - brak potwiedzonych faktów posiadania przez nich cielesnych kolonii w naszej Galaktyce. Gaouldowie - chyba liczba 10.000 nie jest zbyt mała. Tyle wiemy o rasach w nasze Galaktyce, Ascheni - brak danych. A przecież w naszym zakątku wszechświata, zwanym Drogą Mleczną mamy miliardy gwiazd. Wiemy tylko o malutkiej ilości, może jesteśmy, wraz z tymi innymi w zabitej dechami dziurze Galaktyki. Nawet do najbliższej gminy mamy tysiące lat świetlnych.
gulus
Druga sprawa to władza Goa'uldów. Naprawdę jest wiele ras bardziej od nich zaawansowanych. Walka z niektórymi jest bezsensowna. Dlaczego więc Goa'uldowie-Władcy?
(1)Przede wszystkim od urodzenia dążą oni do władzy. Np. Noxowie takich skłonności nie mają, a przecież byliby potężniejsi.
(2)Kolejny powód to długie życie, duża ilość i rozproszenie po świecie. Pamięć genetyczna czyni przy tym zbędnymi ośrodki kultury ( miasta gdzie wychowywano by młodych).
(3)Wreszcie - coś było na początku. Przypadek? Nieudany eksperyment? Pewne jest że raz zdobyta władza przekłada się na majątek, a zdobyty majątek na władzę. Trzecią "ziemską" kategorię statusu opuszczam świadomie.
Pozdrawiam
#10
Napisano 05.09.2003 - |23:28|
Błędne założenie. Dążenie do władzy wyucza pewny rodzaj bodźców, zwiększa agresję, potrzebę ochrony, itd. Z kolei pacyfizm także wyrabia bodźce, ale zupełnie innej natury. Potęga Noxów jest z pewnością częściowym rezultatem ich pacyfistycznego podejścia.Druga sprawa to władza Goa'uldów. Naprawdę jest wiele ras bardziej od nich zaawansowanych. Walka z niektórymi jest bezsensowna. Dlaczego więc Goa'uldowie-Władcy?
(1)Przede wszystkim od urodzenia dążą oni do władzy. Np. Noxowie takich skłonności nie mają, a przecież byliby potężniejsi.
Ale wiemy, że larwy Goa'uld powstają z królowych-matek, takich jak np.: Hathor. Czyli pamięć genetyczna młodych to wiedza matki, która jako pojedynczy osobnik ma ograniczone możliwości poznania. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest zbiorowa świadomość roju-ula, gdzie wszystkie osobniki poznają wiedzę zdobywaną przez każdego z nich. U Goa'uld tego nie ma.(2)Kolejny powód to długie życie, duża ilość i rozproszenie po świecie. Pamięć genetyczna czyni przy tym zbędnymi ośrodki kultury ( miasta gdzie wychowywano by młodych).
Moim zdaniem dominacja Goa'uld wynika z ich wysoce agresywnej natury, której nie może równać się żadna inna postawa w galaktyce. Nie mają więc konkurencji. Warto też zauważyć, że tylko rasy słabo rozwinięte są w zasięgu Goa'uld - Tolanie (do niedawna) i Asgard to rasy, które przez setki lat mogły pozwolić sobie na ignorowanie robali. Dlaczego Władcy? Może dlatego, że panują nad największą liczbą istot? W końcu ludzi jest więcej niż Tollan i Asgardu. Najlepszym określeniem Goa'uld byłoby galaktyczne hieny, żerujące na wszystkim co popadnie, albo szarańcza, pustosząca obszar aż do wyczerpania zapasów, po czym przenosząca się gdzieś dalej.
#11
Napisano 06.09.2003 - |00:01|
W zasadzie masz rację. Pisząc "byliby potężniejsi", myślę: "gdyby dzisiaj zachciało im się władzy". Co by było z Noxów i innych ras bez ich przeszłości, nikt nie wie i się nie dowie.Błędne założenie. Dążenie do władzy wyucza pewny rodzaj bodźców, zwiększa agresję, potrzebę ochrony, itd. Z kolei pacyfizm także wyrabia bodźce, ale zupełnie innej natury. Potęga Noxów jest z pewnością częściowym rezultatem ich pacyfistycznego podejścia.
Teoretycznie tak, tylko gdzie taką świadomość można znaleźć? Ja przypominam sobie tylko u replikatorów:Ale wiemy, że larwy Goa'uld powstają z królowych-matek, takich jak np.: Hathor. Czyli pamięć genetyczna młodych to wiedza matki, która jako pojedynczy osobnik ma ograniczone możliwości poznania. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest zbiorowa świadomość roju-ula, gdzie wszystkie osobniki poznają wiedzę zdobywaną przez każdego z nich. U Goa'uld tego nie ma.
Pewną namiastkę takiej "edukacji" zrealizowano z użyciem nanotechnologii ( Orbana).{51657}{51767}Dzielimy swoje myśli.|W ten sposób łączymy się z braćmi.
{51770}{51884}Ten zakątek umysłu jest|jednak wyłącznie mój.
Pamięć genetyczna daje niezłe efekty z punktu widzenia Goa'uldów ( Tanith w tunelach Tok'Ra był całkiem odcięty od "swoich", a wiedział co robić).
Pozdrawiam
#12
Napisano 06.09.2003 - |00:15|
Czy nie wydaje się to wam dziwne. Jedna rasa która zdominowała całą glaktykę - no nie całą. Dlaczego skupiacie się głównie na nich - nie oto mi chodziło. Są inne rasy, inne możliwości.
Nie wydaje wam sie ze uklad w galktyce jest zbyt klarowny - zbyt dziwny. Dlaczego inie ma konfliktów regionalnych - miedzy rasami zamieszkałymi blisko siebie. Dalczego albo rasa jest cholenie zawansowana albo na poziomie śregniowiecza. Dlaczego wógle may tak mało ras.
P.S. Proszę o trzymanie się tematu a nie rozczulenie się nad Goa'uldami na to jest osobny temat
Użytkownik rexus edytował ten post 06.09.2003 - |00:24|
#13
Napisano 06.09.2003 - |08:37|
Dlaczego nie ma konfliktów regionalnych - a skąd wiemy że nie ma. A zresztą co to znaczy regionalny w skali galaktycznej. Jedne rasy prą do zawłaszczenia jak największej połaci przestrzeni (np Goauldowie) a innym wystarczy własny kawałek kosmosu i nie chcą walczyć o więcej.Nie wydaje wam sie ze uklad w galktyce jest zbyt klarowny - zbyt dziwny. Dlaczego inie ma konfliktów regionalnych - miedzy rasami zamieszkałymi blisko siebie. Dalczego albo rasa jest cholenie zawansowana albo na poziomie śregniowiecza. Dlaczego wógle may tak mało ras.
Co do różnych poziomów rozwoju - cóż na Ziemi też masz USA i Papuę Nową Gwineę. Jedni wysyłają rakiety (i grupy SG
Czy jest mało ras - niektórzy twierdzą że Ziemia to jedyna zamieszkała planeta we Wszechświecie
ps. odnośnie Goauldów.
Goauldowie przejęli system Wrót po Pradawnych. Jak wcześniej napisano sami nie mieli czasu i środków aby zbadać każdą planetę w galaktyce, ale może nie musieli. Zrobili to za nich Pradawni. Oni mieli miliony lat na badanie galaktyki. Być może Goauldowie wyszli z założenia, że skoro Wrota postawiono na tych a nie innych planetach, to Pradawni wiedzieli co robią i planety z Wrotami są tymi, których systemy warto badać i zasiedlać. A na pozostałych po prostu nie ma życia ani nic interesującego.
#14
Napisano 06.09.2003 - |09:16|
Nie wiemy ile ras i planet zostalo jeszcze do poznani. Mogły zostac tysiące jak i miliony. Moga tam byc inne rasy a moze juz nie byc nic badziej godnego uwagi.
Jeżeli jednak mialabym zastanowic sie która rasa z dotychczas poznanych jest dominujaca,
powiedziałabym bez zastanowienia goa'uld. Jest ich poprostu najwiecej.
#15
Napisano 06.09.2003 - |09:58|
Przypomnijmy sobie, kto wykonczyl Rzym: barbarzyncy, ktorych rozwoj cywilizacyjny byl duzo gorszy od niego. Wykonczyli go iloscia, brutalnoscia. Podobnych przykladow historia zna wiele (Attyla, Kubilaj-Chan i Chingis-Chan itd). Mamy tez ciekawy przyklad w SG-1: replikatory o malo co nie wykonczyly Asgardu, ktorego cala technologia bylka bezsilna. Natomiast skuteczna okazala sie prymitywna bron Tauri. Tak wiec nie zawsze lepsza technologia zwycieza a wyzej rozwinieta cywilizacja dominuje.Druga sprawa to władza Goa'uldów. Naprawdę jest wiele ras bardziej od nich zaawansowanych. Walka z niektórymi jest bezsensowna. Dlaczego więc Goa'uldowie-Władcy?
#16
Napisano 06.09.2003 - |10:52|
Zacznijmy od tego jak się określa tych najważniejszych. W zależności od tłumaczenia: Władcy Planet, Władcy Galaktyki, Władcy Układów lub Władcy Systemów. W oryginale mówiło się na nich chyba System Lord. A więc Władcy Układów lub Władcy Systemów.
Według mnie system sił w Galaktyce wygląda tak: sporą częścią Galaktyki władają Gauldowie. Przynajmniej tam gdzie mogą i się to opłaca. Inne obszary to te, gdzie lokalny Władca został pokonany lub te, gdzie Gauldowie nie mogą jeszcze dotrzeć. A także te, gdzie mieszkańcy są w stanie powstrzymać Gauldów, lub powstrzymuje ich Azgard. Nie wielka część Galaktyki została zdominowana przez Ashenów. Co do lokalnych konfliktów to według mnie właśnie Asheenowie najlepiej tu pasują. Było też parę konfliktów między kontynentami danej planety, ale tego bym nie brał pod uwagę.
Zgadzam się, że układ sił w Galaktyce jest „dziwny”. Jest za mało zróżnicowania rasowego. Dlaczego jaffa są tylko ludźmi? Wolałbym, aby Gauldowie podbili też inne formy życia. W końcu znamy tylko Noxsów, Furlingów, Azgardczyków, Gigantów, Reetu, tych co to się Sam ścigała no i tego „porucznika Tylera”. Pradawni wyemigrowali, a Tollanie i Ashenowie mogą mieć związki z Ziemią wiec ich nie liczę. Każda z tych ras mogła by pełnić funkcję jaffa gdyby została podbita. Może z wyjątkiem Azgardu. Tacy mali i wątli, kiepscy byli by z nich jaffa. Brak mi tu innych ras podbitych i używanych jako jaffa.
#17
Napisano 06.09.2003 - |13:36|
Dlczego inne rasy nie walczą z guldzikami - tych którży to robią można pliczyć na palcach (dziwne to jest jak cholera). Dalczego goauldowie z regóły podbijają cywilzacje słabo zawansowane technologicznie (wyjatek Tolanowie). Dlaczego opór głównie stawiją ci słabiej rozwinięci. Dlaczego Tok'Ra zawarli sojusz z Taur'i a z innymi rasami nie (potężnejszymi od naszej) Dlaczego Asgard wpieprza się do naszej glaktyki - o co im naprawde chodzi (może cos spieprzyli i nie chcą sie teraz przyznać). Dlaczego wiekszoś spotkanych ras to humanoidy (Unas i Reatu to wyjatki)
Pytania można mnożyć
Jak już mówiłem wszyko to sprawia że cała sytuacja w glaktyce jest dziwna - aż za bardzo dziwna.
Użytkownik rexus edytował ten post 06.09.2003 - |15:17|
#18
Napisano 06.09.2003 - |15:25|
Tak właściwie to jakie rasy walczą z Goa'uldami. Ludzie z Tauri, zbuntowani jaffa i Tok'ra. Asgardczycy nie prowadzą z nimi walk tylko się układają. Noxowie są leniwi i im się nie chce, Tollanie trzymali ich zdala od siebie za pomocą technologi. Wygląda na to, że gdyby nie było Goa'uldów to w galaktyce panowałby spokój.Dlczego inne rasy nie walczą z guldzikami
Tego do końca nie wiemy. Dawno temu pewnie podbili kilka bardziej zaawansowanych ras i przywłaszczyli sobie ich technologię. Po prostu podbijają tych, którym dadzą radę.z regóły podbijają cywilzacje słabo zawansowane technologicznie
Those who understand binary and those who don't.
#19
Napisano 06.09.2003 - |16:40|
Zresztą w galaktyce istnieje zapewne niezliczona ilość światów i nawet odsetek tych opanowanych przez Goa'uld jest niewielki.
Poza tym, według mnie, jak ktoś posiada wiele planet, to tylko trudno mu ich bronić i na dłuższą metę stwarzają więcej problemów niż korzyści.
A teraz będzie teoria zupełnie, ale to zupełnie fantastyczna. Otóż możliwe jest istnienie rasy bardzo zaawansowanej, która na całe te wojny prowadzone z Goa'uld patrzy jak na rozrywkę. A poza tym to mają to gdzieś, bo są tak zaawansowani, że nawet im się walczyć nie chce. Coś jak ludzie jak widzą parę walczących owadów
Taka sobie teoria
#20
Napisano 06.09.2003 - |18:23|
Młody goauld chcący się wybić nie ma szans w starciu ze starymi "wyjadaczami" takimi jak Yu czy Baal. Powinien próbowac podporządkować sobie tereny niepodbite przez innych goauldów bo wg tego co jest napisane powyzej powinno być jeszcze wiele planet niepodbitych. Nie wiem czy wszyscy mnie rozumieja ale jest taka zasada w taktyce wojennej stosowanej przezemnie w grach strategiczbnychg ,ze zajmuje się najpierw jakiś teren, najlepiej neutralny a potem dopiero atakuje się wroga.
Zresztadla takiego władcy galaktyki jeśli nie prowadzi kolejnej wojny z którymś innym goauldem naturalna koleją rzeczy powinien być podbój neutralnych terenów a w serialu słyszymy ciągle, ze jeden goauld wojował z innym i zdobył dany świat.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja









