Skocz do zawartości

Zdjęcie

Ostatni dzień?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
24 odpowiedzi w tym temacie

#1 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 08.11.2004 - |23:44|

Pierwszy odcinek nowej sagi pt. Ostatni dzień?
Początkowo rzecz dzieje się w alternatywnym uniwersum, główny bohater (dr fizyki Jack O'Neill) po wypadku w laboratorium trafia przypadkiem na jedną z planet w naszym własnym, ale ciasnym Wszechświecie. A stamtąd do SGC już blisko...
Prosiłbym o opinie :) (i jakieś ładniejsze sformatowanie tekstu przez adminów :) )

Ostatni dzień?
Mimo, iż zbliżała się już północ, a na dworze było już ciemno, Jack wyszedł z Instytutu w świetnym nastroju. Szybko zbiegł po marmurowych schodach, z cicha pogwizdując pod nosem. Już jutro miała zostać przeprowadzona pierwsza z pięciu prób otrzymania bozonów Higgsa – mitycznej cząsteczki, której istnienie mogło wyjaśnić budowę całego Wszechświata. I on – Jack O’Neill, doktor fizyki na Massachusetts Institute of Technology miał ją przeprowadzić. Jeśli powiedzie mu się – stanie się sławny, może zostanie nawet noblistą. Jeśli mu się nie uda – będzie to jego największa porażka w życiu. Wszystkie jego teorie legną w gruzach, a najważniejsza hipoteza okaże się nieprawdą. On sam stanie się pośmiewiskiem kolegów po fachu, a jego kariera skończy się na posadzie podrzędnego wykładowcy na uczelni w jakiejś zapadniętej dziurze na krańcu Stanów Zjednoczonych.
Niezrażony ewentualnym widmem porażki, Jack zadowolony wrócił do domu. Miał już nieco dość wszystkiego i chciał po prostu odpocząć. Jednak adrenalina i pragnienie zwycięstwa, bliskie chyba każdemu człowiekowi pchało go ciągle do przodu. Gdy wstał następnego dnia, zegarek wskazywał nie wskazywał jeszcze godziny szóstej nad ranem. Próba zaplanowana była dopiero na trzecią po południu, jednak Jack jak zawsze, musiał być w Instytucie dużo wcześniej niż inni. Trzeba było dokonać ekstrakcji próbek, skalibrować czujniki, przygotować jedyny na świecie nadprzewodzący akcelerator o długości czterystu kilometrów do pierwszej próby, dokonać ostatecznego sprawdzenia czystości chemicznej tlenku trytu. Po kilkukilometrowym spacerze z domu do pracy, Jack, ze skurczem w żołądku przebiegł przez dziedziniec i wszedł przez automatycznie rozsuwane drzwi do miejsca, które miało zadecydować o przyszłości jego, jego przyjaciół, a nawet całego cywilizowanego świata. W Instytucie panowała napięta atmosfera, w której jednocześnie wyczuć można było nutę nadziei – przecież jeśli eksperyment powiedzie się... Nikt nie śmiał nawet o tym marzyć, ale...
O godzinie drugiej po południu wszyscy byli już w pełnej gotowości na swoich stanowiskach. Olbrzymi akcelerator, z głośnym pomrukiem przełączał kolejne magnesy w kolejnych próbach rozpędzenia cząsteczek. Gdy zbliżała się godzina trzecia, sam Jack włożył do dwóch przeciwległych komór startowych próbki pierwiastków, które miały zostać wykorzystane w reakcji – jedną były trzy uncje niezwykle rzadkiego na Ziemi metalu zwanego naquadah, drugą było dwieście gram najczystszego uranu.
Naukowiec powrócił do głównego stanowiska. On i dyrektor Instytutu równocześnie przekręcili klucze w mechanizmie zabezpieczającym i uruchamiającym akcelerator. Po plecach Jacka przebiegł zimny dreszcz emocji zmieszanej z niepokojem.
- Pierwsza próba na otrzymanie bozonów Higgsa. Rozpędzamy próbkę numer jeden. Dwieście kilometrów na sekundę, pięćset, osiemset, tysiąc, dwa, trzy... – głos technika nadzorującego akcelerator powoli rozmył się gdzieś w tle. Jack pogrążył się w marzeniach pod wspólnym tytułem „Co by było gdyby...”. Z tego lekkiego otępienia wyrwał go nieco silniejszy głos technika Mike’a Myers’a:
- Zaczynamy rozpędzanie próbki numer dwa. Próbka numer jeden – sto pięćdziesiąt tysięcy kilometrów na sekundę, próbka numer dwa – siedemset kilometrów na sekundę.
Aktywował się specjalny zegar. Powoli z licznika znikały kolejne cyfry. Już za kilkanaście sekund wszystko miało się wyjaśnić.
- Pierwsza próbka - dwieście dziewięćdziesiąt pięć tysięcy, czterysta siedemdziesiąt dwa kilometry na sekundę; próbka numer dwa – dwieście dziewięćdziesiąt pięć tysięcy, czterysta siedemdziesiąt dwa kilometry na sekundę. – podał najnowsze dane Mike
- Przechodzę do sekwencji zderzenia. - zakomunikował prawie niemy z emocji Jack.
W ciągu najbliższych trzech sekund dwie próbki rozpędzone do prędkości bliskiej prędkości światła, zderzą się w największym na świecie akceleratorze liniowym o długości ponad czterystu kilometrów, zasilanym przez całą elektrownię jądrową. Podczas tego zderzenia dokona się unifikacja pól, a kwanty połączą się spójnie z kwarkami i powstaną niewielkie ilości bozonów. Jeśli teoria Jacka była prawdziwa, w zbiorniku tlenku trytu powinien zostać zaobserwowany chociaż jeden maleńki błysk wywołany przez zderzenie bozonów z trytem. Z ekranu zniknęły ostatnie cyfry i licznik wskazał zero.
- Odnotowujemy setki tysięcy zderzeń bozonów Higgsa z tlenkiem trytu! – wykrzyknął w uniesieniu technik.
Jack podniósł z okrzykiem radości ręce, równocześnie strzelił korek z przygotowanego wcześniej szampana. Tłumek ludzi zgromadzonych w małym pomieszczeniu sterowniczym zaczął szaleć z radości. Z sekundy na sekundę Nagroda Nobla zaczęła być jakby bliżej Jacka, dla niego samego była wprost na wyciągnięcie ręki... Nagle akcelerator z głośnym pomrukiem wyłączył się, jak zresztą zasilanie w całym Instytucie i jego najbliższych okolicach. Ludzie zamarli w przerażeniu. A Nagroda Nobla błyskawicznie zmieniła się w kupkę nieczystości.
- Coś czerpie od nas niewyobrażalne ilości energii! Elektrownia zaczyna nie wytrzymywać! Za chwile nastąpi przeciążenie systemu! – wykrzyczał w ogólnym hałasie Myers.
- Zaczyna wzrastać poziom promieniowania w okolicach zbiornika tlenku trytu! Reakcja osiąga niewyobrażalne rozmiary! Miliardy zderzeń na sekundę i rośnie! – krzyknął drugi technik.
- Ewakuować się kto może! O’Neill, jesteś zwolniony! – wykrzyczał dyrektor biegnąc do wyjścia.
Ewakuacja trwała kilkanaście sekund. Gdy wszyscy opuścili salę, pozostał w niej tylko Jack. Spojrzał ostatni raz na dzieło swojego życia. Nagle ujrzał falę białego światła, zbliżającą się z olbrzymią prędkością z drugiego końca akceleratora. Nie było już czasu na ucieczkę. Jack zamknął oczy spodziewając się najgorszego.
Nic bolesnego jednak się nie stało.
Jack otworzył oczy.
Znajdował się gdzieś na łące. Za nim otwarty był błyszczący portal pełen białego światła.
Jack spojrzał w niebo – były tam dwa księżyce, a gwiazdy nie przypominały tych widocznych na Ziemi, gdziekolwiek byśmy się na niej nie znaleźli...

Ciąg dalszy nastąpi...

Użytkownik Promethe edytował ten post 07.12.2004 - |22:50|

  • 0
Dołączona grafika

#2 Thomass

Thomass

    Plutonowy

  • VIP
  • 424 postów
  • MiastoKraków

Napisano 09.11.2004 - |19:06|

Zapowiada się ciekawie! Chcemy reszte! Szybkooooooooooooo
  • 0
Nienawidze poniedzałku...

#3 EsaSol

EsaSol

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 142 postów
  • MiastoTarnobrzeg

Napisano 09.11.2004 - |19:12|

Ciąg dalszy nastąpi...

A kiedy??
Mam nadzieje, że szybko :> :D
Mnie sie podoba ale przerywanie w takim momencie i po takim wstępie to 'zbrodnia' więc dawaj coś szybko!
  • 0

#4 Amaterasu

Amaterasu

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 26 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 10.11.2004 - |10:38|

a kiedy ciąg dalszy???

świetne opowiadanko, zapowiada się ciekawie!!!

ale przerywanie go w takim momencie to niewyobrażalne!!!!!
  • 0
Dobrzy przyjaciele są trudni do znalezienia, trudniejsi do pozostawienia i niemożliwi do zapomnienia.

#5 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 10.11.2004 - |19:32|

And now, time for conlusion...

Ostatni dzień?
Część druga

- Śmieci, śmieci, śmieci – wymruczał pod nosem pułkownik Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Jack O’Neil przerzucając kolejne raporty swoich podwładnych ze stosika z napisem „Do zrobienia” na stosik z napisem „Gotowe”.
Gdy ostatni raport ostatecznie wylądował na kupce „Gotowe” Jack wyciągnął się wygodnie na fotelu. Wciągnął głęboko powietrze i odetchnął z ulgą. Miał dla siebie parę chwil wolnego. Już za godzinę, punktualnie o piętnastej, miał nastąpić wymarsz. Tym razem SG-1 miało udać się na planetę oznaczoną jako P3X-CNA.
Po kilku minutach odpoczynku pułkownik wstał i żwawym krokiem poszedł przebrać się, wysłuchać ostatnie zalecenia dotyczące misji, a następnie przejść przez Gwiezdne Wrota na drugą stronę.

Doktor Jack O’Neil jak otępiały rozglądał się dookoła siebie. Łąka rozświetlana tylko przez krąg białego światła wyglądała nieziemsko. Jacka zaczęły targać wątpliwości, czy powinien zaryzykować przejście przez portal i powrót na Ziemię – jeśli portal akurat tam prowadzi. Ostatecznie postanowił zaryzykować obejrzeć choć trochę niecodzienny dla niego świat, zanim powróci na Ziemię. Po przejściu kilku kroków Jack potknął się i stracił równowagę. Jak długi poleciał do przodu. Niestety, pech chciał, że akurat w tym miejscu zbocze stawało się dużo bardziej strome. Pod wpływem siły ciężkości Jack, obijając się o kamienie, zaczął spadać w dół. Gdy ostatecznie stoczył się na dno wąwozu był już nieprzytomny.

Po zamknięciu ostatniego, siódmego szewronu, Gwiezdne Wrota z charakterystycznym odgłosem otwarły się na P3X-CNA. Przy akompaniamencie bulgot towarzyszącego materializowaniu się ciał po drugiej stronie wrót, na planecie pojawiło się SG-1.
- Kto zgasił światła? – brutalnie rozerwał ciszę głos pułkownika – Jak na mój gust, to w Kansas było przed chwilą jeszcze całkiem jasno...
- Najwidoczniej pomyliliśmy się w wyliczeniu długości pór dnia i trafiliśmy na noc, zamiast na przedpołudnie tak jak było to wcześniej planowane – odpowiedziała Carter – No cóż, wiemy przynajmniej, że Goa’uldów tu raczej nie ma, więc – może skorzystajmy z uroków zwiedzania nowego świata nocą?
- Może być, mi się podoba – słyszalne były niemrawe pomruki Jacka i Daniela.
Pułkownik jak zwykle postanowił się trochę powygłupiać i zaczął irytować towarzyszy, mówiąc że pójdzie daleko przodem, zostawiając resztę daleko w tyle. Realizując swoje infantylne zamierzenia, po przejściu kilkuset metrów O’Neil potknął się dokładnie w tym samym miejscu, w którym przed niecałymi piętnastoma minutami stracił równowagę doktor Jack O’Neil. Nim zespół zdążył na to zareagować, pułkownik spadł na dno wąwozu.
Do krawędzi pierwsza podbiegła Sam.
- Jack! Jesteś cały? – zaczęła krzyczeć. Nie było odpowiedzi.
- Jack! – wrzasnął Daniel – Odezwij się do cholery!
Nic. Żadnej, nawet najmniejszej odpowiedzi.
- Schodzimy – zadecydowała Sam – Teal’c, zostań u góry i pilnuj, ja z Danielem zejdę po Jacka.
Przypadek zdecydował, że od ręki pułkownika, gdy ten spadał, odczepiło się GDO. Daniel szybko schodząc po ścianie zbocza zeskoczył prosto na nie. Urządzenie pękło pod naporem podeszwy ciężkiego, wojskowego buciora. Egiptolog, który równocześnie krzycząc do Jacka, schodził w dół, nic nie usłyszał.
W końcu Carter i Jackson pojawili się na dnie wąwozu. Szybko podbiegli do leżącego rannego. Nieco dalej porozrzucane było jego wyposażenie w postaci kamizelki kuloodpornej, P90 czy fotografii Charliego, teraz, jak nigdy, w dużej części przysypanej piachem. Sam pośpiesznie zbadała pułkownika, a Daniel w międzyczasie zebrał jego wyposażenie.
- Ma liczne obrażenia głowy i skręconą prawą kostkę. – zawiadomiła krzątającego się niedaleko archeologa major Carter – Musimy szybko zabrać go do SGC.
Po chwili Samantha i Daniel wyciągnęli nieprzytomnego jeszcze Jacka na powierzchnię. Daniel wybrał adres Ziemi i nadał sygnał przez GDO. Niebieski blask otwartego korytarza po raz kolejny tego dnia rozświetlił polanę. SG-1 nie czekając przebiegło przez Wrota, które zamknęły się za nimi z głośnym sykiem, pozostawiając polanę ciemną i nieoświetloną, aż do świtu.

W ogólnym zamieszaniu nikt nie zwrócił uwagi na naszywkę na lewym ramieniu rannego. Pod symbolem Tau'ri i imieniem i nazwiskiem poszkodowanego widniał wyhaftowany złotymi nićmi napis “In the serve of country. Massachusetts Institute Of Technology. Science cathedra.”.

Ciąg dalszy nastąpi…

Użytkownik Promethe edytował ten post 07.12.2004 - |22:50|

  • 0
Dołączona grafika

#6 Amaterasu

Amaterasu

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 26 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 11.11.2004 - |16:31|

naprawdę świetne opowiadanko!!!!!

zapowiada się całkiem ciekawie.

ja chcę ciąg dalszy...
  • 0
Dobrzy przyjaciele są trudni do znalezienia, trudniejsi do pozostawienia i niemożliwi do zapomnienia.

#7 EsaSol

EsaSol

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 142 postów
  • MiastoTarnobrzeg

Napisano 11.11.2004 - |21:58|

ja chcę ciąg dalszy...

Ja też :D
  • 0

#8 Obi

Obi

    Moderator

  • Moderator
  • 3 264 postów
  • MiastoWawa

Napisano 11.11.2004 - |22:01|

Ładnie się zakręca :) . Ciekawe co dalej ?
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#9 typcio

typcio

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 352 postów
  • Miasto

Napisano 14.11.2004 - |12:12|

Bardzo dobre :D
Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy B)
A pro po są może jakieś książki z opowiadaniami ze świata SG1 ??
  • 0

#10 afik

afik

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 51 postów
  • Miastołódź

Napisano 16.11.2004 - |16:40|

Bardzo ciekawe.
Z wielką niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Zapowiada się świetnie. Czuję że dalej bedzie dużo humoru. B)
Kiedy możemy spodziewać się dalszej części? :rolleyes:


Ps.

A pro po są może jakieś książki z opowiadaniami ze świata SG1 ??


Są, nawet wiele, ale niestety nie po polsku :(
  • 0

#11 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 16.11.2004 - |18:07|

Jak dobrze pójdzie, to nowa część będzie w ciągu dwóch tygodni, no, może trochę wcześniej :P
  • 0
Dołączona grafika

#12 Thomass

Thomass

    Plutonowy

  • VIP
  • 424 postów
  • MiastoKraków

Napisano 16.11.2004 - |19:22|

Jak dobrze pójdzie, to nowa część będzie w ciągu dwóch tygodni, no, może trochę wcześniej :P

Ile?! 2 tygodnie!? człowieku! nie masz litości!!!!!!!
  • 0
Nienawidze poniedzałku...

#13 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 16.11.2004 - |19:46|

No, moze będzie troszke wczesniej :)
Moze nawet w tym tygodniu, ale niekoniecznie :)
  • 0
Dołączona grafika

#14 EsaSol

EsaSol

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 142 postów
  • MiastoTarnobrzeg

Napisano 30.11.2004 - |19:32|

No, moze będzie troszke wczesniej :)
Moze nawet w tym tygodniu, ale niekoniecznie :)


Oj coś długi jest ten tydziń :>
Normalnie najdłuższy jaki przeżyłam :P
Promethe pośpiesz sie !!!!!!!
  • 0

#15 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 06.12.2004 - |14:19|

Po sporym okresie spędzonym na wyszlifowaniu kolejnej części, z dumą ją wam prezentuję. Oczywiście, to nie koniec przygód doktorka w alternatywnym uniwersum, jednak mogę Was zapewnić, że będzie weselej (i jeszcze bardziej pokręcono), niż możecie sobie wyobrazić :)
Niestety, część pierwsza opowiadania nie do końca odbija się w aktualnej - jest sporo różnic i drobnych niedociągnięć. Otóż część pierwsza pisana była jako opowiadanie na język polski (w szkole), więc wiele o SG nie mogłem tam zawrzeć (brakuje np. wyjaśnienia bozonów Higgsa, nie ma żadnego opisu dotyczącego wrót, SG, krewnych Jacka, itd.). Proszę więc uznać dane z nowego odcinka jako dane podstawowe. Dlaczego Sam jest żoną Jacka i dr Jack wygląda jak płk Jack, dowiecie się już wkrótce :)
Zauważyliście, że to jest DOKŁADNIE siedemsetny post w tym dziale? :)
Z najlepszymi życzeniami urodzinowymi dla Esy, co mnie poganiała bez przerwy już od tygodnia :)


Ostatni dzień?
Część trzecia

Szewrony zaczęły się zapalać. Coraz bliżej było do wymienienia protokołów Wrót i nawiązania stabilnego tunelu. Z charakterystycznym dźwiękiem zaskoczył ostatni znak i wewnątrz obręczy pokrytej hieroglifami, a wykonanej z nie występujących na Ziemi metali pojawił się niebieski horyzont zdarzeń.
Z niewielkim zgrzytem płatki przesłony wykonanej ze stopu tytanu i trinium zsunęły się, tworząc charakterystyczną rozetę.
- Nieplanowana aktywacja Wrót z zewnątrz – można było usłyszeć głos Silera – Powtarzam, nieplanowana aktywacja Wrót z zewnątrz.
W Cheyenne Mountain Complex trwał kolejny zwyczajny dzień pracy. W nieplanowanych aktywacjach nie było przecież niczego dziwnego.
Do czasu.
Komputer odebrał sygnał radiowy. Technik przyjrzał się wyświetlonemu komunikatowi i zwrócił się do swojego szefa, generała Hammonda.
- To SG-1, otworzyć przesłonę? – zapytał Mike, i zaraz dodał – Wracają cztery godziny przed planowanym końcem misji.
- Dziwne… – głośno myślał Hammond – Otworzyć przesłonę.
Dopiero co zamknięta przesłona otworzyła się. Po kilku sekundach przez Wrota przebiegło SG-1, niosąc nieprzytomnego Jacka na noszach.
- Lekarza, szybko! – krzyknęła Sam – Generale, w czasie rekonesansu Jack miał wypadek. Nie wygląda groźnie, ale wolałam nie ryzykować.
- W porządku. A teraz szybko, idźcie z Jackiem do dr Fraiser.

Na P3X-CNA zbierało się na burzę. I to porządną. Gdzieś niedaleko słychać już było uderzenia piorunów. Wiatr wiał coraz mocniej.
Najpierw spadły pojedyncze krople.
Kap, kap, kap…
Chwilę później kropli było już więcej…
Kap, kap, kap, kap, kap…
Jack otworzył jedno oko. Po chwili drugie.
- Teraz lepiej – stwierdził pułkownik i podniósł się na nogi.
Równocześnie niebo przeciął oślepiająco jasny zygzak błyskawicy.
Jack momentalnie zamknął powieki i przewrócił się na brzuch.
- Boże, moja głowa… Daniel! Sam! Teal’c! Chodźcie i pomóżcie mi!
Nic.
- Sam? Teal’c? Daniel?
Ani słowa odzewu.
- Halooo?
Dalej nic…
- Ja się tak nie bawię! Wyłazić! Carter, to rozkaz!
Cisza. Jedynie całkiem już mocna ulewa dawała jakiś odgłos.
I tylko mała jaszczurka zwinka, która zabawnie popiskując przebiegła koło nogi Jacka, usłyszała głośno i charakterystycznie wypowiedziane „O w mordę…”, gdy Jack sprawdzając czy ma całe ramię nie natrafił na kanciasty, podłużny kształt GDO.
Tymczasem deszcz jakby dla żartu zaczął być jeszcze intensywniejszy.

- Ma wstrząśnienie mózgu, skręconą prawą kostkę. Nasz mężczyzna miał sporo szczęścia. Dwa tygodnie rekonwalescencji i wraca do służby – orzekła dr Fraiser – swoją drogą, czy Jack czasem nie skakał z jakiegoś mostu? On z reguły jest odporny na takie obrażenia…
- Ech, blisko jesteś Janet… Potknął się i spadł na dno wąwozu. – odparła Sam.
- Jezus, moja głowa… – wymruczał pod nosem właśnie budzący się Jack.
- Jack, dzięki Bogu, tak się o Ciebie baliśmy! – natychmiast nawiązała rozmowę Sam – Masz szczęście, że przeżyłeś… Armia wojowników Cal nie potrafiła nas załatwić, a ty zabiłbyś się w głupim wąwozie…
- Kochanie, o czym ty bredzisz? – odparł doktor O’Neill
- Bredzę? Kochanie? Janet, czy coś mu się przypadkiem nie stało z głową? – zdziwiła się Carter
- Nie sądzę, z moją głową jest wszystko w porządku. Przecież jesteś moją żoną! A tak poza tym – czy ktoś mi wreszcie powie gdzie ja jestem? – wykrzyczał Jack
- Jack… Przecież pracujesz tu już ponad dziesięć lat… Amnezja?
- Sam, ja pracuję na Massachusetts Institute of Technology, jestem wykładowcą na wydziale fizyki, a jeszcze dzisiaj przeprowadzałem próbę otrzymania bozonów Higgsa…
- Janet, może zrobimy mu tomografię mózgu? – zapytała Sam
- Chyba nie będzie trzeba… Spójrz na tą naszywkę. Coś mi mówi, że to nie nasz Jack jest… – stwierdziła Janet...

Wichura była bardzo gwałtowna, na oko mogła mieć i 170 mil na godzinę. Jednak z czasem burza zaczęła mijać. Jack w międzyczasie opuścił wąwóz i schował się w małej, przytulnej jaskini. Powoli opracowywał plan powrotu na Ziemię. Wreszcie przestało padać. Jack natychmiast pobiegł w kierunku wrót z zamiarem wybrania adresu Alfy. Gdy dotarł na miejsce, czekała go bardzo niemiła niespodzianka – wrota były przewrócone przez poniesione razem z wiatrem olbrzymie drzewo, a w miejscu DHD leżały tylko okruchy kryształów i resztki panelu sterującego.
Słychać było tylko głośne „O cholera jasna”.

Ciąg dalszy nastąpi…

Użytkownik Promethe edytował ten post 05.02.2005 - |14:33|

  • 0
Dołączona grafika

#16 Amaterasu

Amaterasu

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 26 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 07.12.2004 - |21:28|

naprawdę bardzo ciekawe opowiadanko!!!!!

świetnie rozbudowałeś akcję, super jest ten wątek z przeniesieniem w czasie

z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)
  • 0
Dobrzy przyjaciele są trudni do znalezienia, trudniejsi do pozostawienia i niemożliwi do zapomnienia.

#17 EsaSol

EsaSol

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 142 postów
  • MiastoTarnobrzeg

Napisano 08.12.2004 - |20:21|

Z najlepszymi życzeniami urodzinowymi dla Esy, co mnie poganiała bez przerwy już od tygodnia :)

Ciąg dalszy nastąpi…


Bardzo dziękuje za miły prezent :]
I opłacało się:D
Poganiac cię :D
Ciąg dlaszy bardz mi sie podoba, zwłaszcza twoja maniera aby dawkować to wszystko powolutku małymi kawałkami, to bardzo rozochaca na następna część czytelnika.

Ps.
Mam zamiar dalej cie poganiac, ewentualnie moge dać ci spokój gdzieś koło stycznia ale sie jeszcze zastanowie :P

Ps2
Ja spełniłam swoja obietnice :)

Ps3
Mówiłeś że kiedy nastąpi ten ciąg dalszy??
Przypomnij bo coś mi sie zapomniało :D
  • 0

#18 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 08.12.2004 - |23:14|

Czesc czwarta zostanie opublikowana w niedalekiej, choc blizej nieokreslonej grudce czasoprzestrzeni :)
Bedzie smiesznie :lol:
  • 0
Dołączona grafika

#19 Amaterasu

Amaterasu

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 26 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 19.01.2005 - |14:17|

tak się zastanoawiam - czy będzie ciąg dalszy...

Promethe niechcę cię poganiać, ale z wielką niecierpliwoscią czekam na ciąg dalszy ....
  • 0
Dobrzy przyjaciele są trudni do znalezienia, trudniejsi do pozostawienia i niemożliwi do zapomnienia.

#20 EsaSol

EsaSol

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 142 postów
  • MiastoTarnobrzeg

Napisano 20.01.2005 - |14:50|

Właściwie to ja tez sie zastanawiam.
Wiem, wiem powedziałąm że w styczniu dam ci spokuj ale dodałam tam też że sie zastanowie i sie zatanowiałm wiec sie pytam
KIEDY CIĄG DALSZY?? :)
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych