Ponieważ książek jest tu sporo, posłużę się tekstem z angielskiej wiki (wydaje mi się, że nie wszystkie są jeszcze na polski przełożone):
- Main storyline
Posleen War
- A Hymn before Battle (2000) - Pieśń przed bitwą
- Gust Front (2001) - Pierwsze uderzenie
- When the Devil Dances (2002) - Taniec z diabłem
- Hell's Faire (2003) - Doktryna Piekieł
Hedren War
- Eye of the Storm (2009)
Posleen War sidestories
- Watch on the Rhine (2005) - Warta na Renie
- Yellow Eyes (2007)
- The Tuloriad (2009)
Cally's War spinoff series
- Cally's War (2004) - Wojna Cally
- Sister Time (2007)
- Honor of the Clan (2009)
Spinoff books
- The Hero (2004) - Bohater
Historia pokrótce wygląda tak. W kosmosie istnieje sobie pewna pokojowa federacja, zrzeszająca kilka różnych gatunków, które od dwustu lat toczą wojnę z agresorem zwanym Posleen. Ponieważ są "pokojowi" mają problem z walką - znaczy się przegrywają. A jakby tego było mało, raz że walczyć nie umieją, dwa że nie bardzo maja czym.
Jak się okazuje na trasie przemarszu Posleen znalazła się i Ziemia, a jako iż dla nich nie ma znaczenia jak zaawansowana jest planeta i tak ją podbiją, to Federacja postanawia to wykorzystać - w zamian za technologię, wykorzystają ziemskich żołnierzy do walk. Ziemianie idą oczywiście na taki układ.
Obecnie jestem po pierwszej książce (Pieśń przed bitwą), początek w porównaniu np z Marszem jest bardzo... jakby to ująć nudny, acz ma kilka ciekawych momentów. Np wspomnienie o kilku ziemskich pisarzach SF (jako uczestników wydarzeń), w tym przynajmniej Webera da się zidentyfikować już pierwszym zdaniu. Kilka nazwisk innych pisarzy zostało użyczonym niektórym postaciom.
Największym minusem książki, jest podział na rozdziały w zależności od miejsca akcji a nie od czasu wydarzeń. Bardzo nie lubię takiego skakania, utrudnia mi ono przyswajanie tekstu. Choć rozumiem, że autor chciał w ten sposób połączyć trzy historię, które z początku nie mają za wiele wspólnego. Ale jest to jednak największy minus.
Już po pierwszych informacjach o układzie sił na tej, jak i warunkach wzajemnej pomocy między Ziemią a Federacją, jestem święcie przekonany że Ziemianie zostali wyciulani, choć na szczęście dzięki Chińczykom, mniej niż mieli być...
No to jeszcze może na ostatek coś o kosmitach napiszę.
Główną rasą (jeśli chodzi o kontakty i kontrakty są Darhelowie (? Darhel) - moim zdaniem oszuści i cwaniaki, które myślą tylko o swoim zysku i bezpieczeństwie, kosztem innych. Z wyglądu przypominają elfy. Wegetarianie, mentalnie nie zdolni do odebranie komukolwiek życia...
Indowy - chyba najliczniejszy obcy występujący w serii - liczy się ich w bilionach... wyglądają na łagodną rasę, choć wykorzystywane są jak obecnie Chińczycy w fabrykach. Za jedzenie i dach nad głową, robią wszystko to, czego inni nie chcą...
Poza tymi dwoma rasami, z federacja w pierwszej książce poznajemy jeszcze Tchpth, ale właściwie poza pogardą do Ziemian i tym, że wyglądają jak przerośnięte kraby, to nic nie wiele o nich mówią. Oraz Himmit - żabopodobne kameleony, które starają się uciec od każdego niebezpieczeństwa, nawet jeśli jest to takie, które im się tylko wydaje.
No i oczywiście główny przeciwnik - Posleen - stworzenia te można porównać do mitycznych centaurów, tylko że zamiast ludzkiej góry, mają bardziej gadzi wygląd i paszczę zbliżoną do krokodylej... Poza tym, nie licząc swoich dowódców (zwanych Wszechwładcami), strasznie bezmyślna rasa, której głównym atutem jest ilość, nie jakość.

Logowanie »
Rejestracja







