Skocz do zawartości

Zdjęcie

Cykl Dziedzictwo Aldenata (aka Seria Wojen Posleen)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
23 odpowiedzi w tym temacie

#1 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 12.01.2010 - |22:52|

Kolejny cykl (po Marszu) którego o dziwo na forum nie ma. A jest o tyle interesujący, że jego akcja dzieje się w naszych czasach i przynajmniej do pierwszego kontaktu z rasą obcych, ludzie są na tym samym poziomie technologicznym co my. :)

Ponieważ książek jest tu sporo, posłużę się tekstem z angielskiej wiki (wydaje mi się, że nie wszystkie są jeszcze na polski przełożone):

  • Main storyline

    Posleen War
  • A Hymn before Battle (2000) - Pieśń przed bitwą
  • Gust Front (2001) - Pierwsze uderzenie
  • When the Devil Dances (2002) - Taniec z diabłem
  • Hell's Faire (2003) - Doktryna Piekieł

    Hedren War
  • Eye of the Storm (2009)

    Posleen War sidestories
  • Watch on the Rhine (2005) - Warta na Renie
  • Yellow Eyes (2007)
  • The Tuloriad (2009)

    Cally's War spinoff series
  • Cally's War (2004) - Wojna Cally
  • Sister Time (2007)
  • Honor of the Clan (2009)

    Spinoff books
  • The Hero (2004) - Bohater

Historia pokrótce wygląda tak. W kosmosie istnieje sobie pewna pokojowa federacja, zrzeszająca kilka różnych gatunków, które od dwustu lat toczą wojnę z agresorem zwanym Posleen. Ponieważ są "pokojowi" mają problem z walką - znaczy się przegrywają. A jakby tego było mało, raz że walczyć nie umieją, dwa że nie bardzo maja czym.
Jak się okazuje na trasie przemarszu Posleen znalazła się i Ziemia, a jako iż dla nich nie ma znaczenia jak zaawansowana jest planeta i tak ją podbiją, to Federacja postanawia to wykorzystać - w zamian za technologię, wykorzystają ziemskich żołnierzy do walk. Ziemianie idą oczywiście na taki układ.


Obecnie jestem po pierwszej książce (Pieśń przed bitwą), początek w porównaniu np z Marszem jest bardzo... jakby to ująć nudny, acz ma kilka ciekawych momentów. Np wspomnienie o kilku ziemskich pisarzach SF (jako uczestników wydarzeń), w tym przynajmniej Webera da się zidentyfikować już pierwszym zdaniu. Kilka nazwisk innych pisarzy zostało użyczonym niektórym postaciom.
Największym minusem książki, jest podział na rozdziały w zależności od miejsca akcji a nie od czasu wydarzeń. Bardzo nie lubię takiego skakania, utrudnia mi ono przyswajanie tekstu. Choć rozumiem, że autor chciał w ten sposób połączyć trzy historię, które z początku nie mają za wiele wspólnego. Ale jest to jednak największy minus.

Już po pierwszych informacjach o układzie sił na tej, jak i warunkach wzajemnej pomocy między Ziemią a Federacją, jestem święcie przekonany że Ziemianie zostali wyciulani, choć na szczęście dzięki Chińczykom, mniej niż mieli być... :)


No to jeszcze może na ostatek coś o kosmitach napiszę.
Główną rasą (jeśli chodzi o kontakty i kontrakty są Darhelowie (? Darhel) - moim zdaniem oszuści i cwaniaki, które myślą tylko o swoim zysku i bezpieczeństwie, kosztem innych. Z wyglądu przypominają elfy. Wegetarianie, mentalnie nie zdolni do odebranie komukolwiek życia...
Indowy - chyba najliczniejszy obcy występujący w serii - liczy się ich w bilionach... wyglądają na łagodną rasę, choć wykorzystywane są jak obecnie Chińczycy w fabrykach. Za jedzenie i dach nad głową, robią wszystko to, czego inni nie chcą...
Poza tymi dwoma rasami, z federacja w pierwszej książce poznajemy jeszcze Tchpth, ale właściwie poza pogardą do Ziemian i tym, że wyglądają jak przerośnięte kraby, to nic nie wiele o nich mówią. Oraz Himmit - żabopodobne kameleony, które starają się uciec od każdego niebezpieczeństwa, nawet jeśli jest to takie, które im się tylko wydaje.

No i oczywiście główny przeciwnik - Posleen - stworzenia te można porównać do mitycznych centaurów, tylko że zamiast ludzkiej góry, mają bardziej gadzi wygląd i paszczę zbliżoną do krokodylej... Poza tym, nie licząc swoich dowódców (zwanych Wszechwładcami), strasznie bezmyślna rasa, której głównym atutem jest ilość, nie jakość.

#2 KAYRON

KAYRON

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 352 postów
  • MiastoCzarnków

Napisano 13.01.2010 - |10:54|

Posleen War

[*]When the Devil Dances (2002) - Taniec z diabłem
[*]Hell's Faire (2003) - Doktryna Piekieł


To w zasadzie jest jedna część, więc należy czytać razem bo można się zdziwić.

Cała akcja zaczyna się od drugiego tomu i wtedy jest wymiatanie.
Bardo dobra sci-fi militarna chociaż kolejne części już nie tak dobre
No może po za "Wartą na Renie" gdzie bohaterami są dawni weterani Waffen SS.
Gorąco polecam.
  • 0
1164 rok snu Pożogi
-Dowiedz się żołnierzu,że wróg którego nam zostawiliście był kruchy.
-Ich siła jest płytka wojowniku a wiara nie zna czci.Czy pójdziecie ze mną?
-U waszego boku żołnierze.W waszym cieniu leży honor
''Malazańska Księga Poległych''

#3 Drozdz

Drozdz

    Kapral

  • Użytkownik
  • 201 postów
  • Miastośląskie

Napisano 14.01.2010 - |23:38|

Toudi przedrnij przez pierwszy tom a później całość cię miło zaskoczy.

Jeśli chodzi o sam cykl to według mnie jest bardzo dobry i w miarę sensownie napisany.

Jeśli chodzi o Taniec z Daibłem i Doktrynę Piekieł to są chyba najlepsze elementy całej książki.
  • 0

#4 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 15.01.2010 - |09:34|

Toudi przedrnij przez pierwszy tom a później całość cię miło zaskoczy.

Pierwszy tom skończyłem, zanim zacząłem pisać temat. :)
Wczoraj skończyłem drugi, i choć czyta się go lepiej niż pierwszy, moim zdaniem jest słabszy. To chyba przez działania floty :) Biorąc pod uwagę, że doradcą floty powinien być Weber, ;) dziw bierze, te straty i słabą taktykę przy obronie Ziemi. ;)

Myślę, że głównym powodem słabszego odczucia drugiego tomu, jest to że Ziemianie dostają tam takiego podręcznikowego łupnia, że aż szkoda słów.

#5 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 16.01.2010 - |23:29|

No i skończyłem główną "trylogię" Wojen Posleen.
Miłym zaskoczeniem, było przeniesieni akcji o kilka lat do przodu, omijając większość kampanii na Ziemi, jak i na innych planetach - myślę, że o nich będzie można poczytać w dodatkowych książkach.

Początkowy telegraficzny skrót wydarzeń jest dużym plusem, ale był aż zbyt krótki. Mógłby być trochę dłuższy, np o liczby poległych w danych bitwach/kampaniach.

No i co w sumie mnie najbardziej szokuje, to to że tylko USA i Kanada stawiały nadal czynny i skoordynowany opór, osobiście bardziej by obstawiał na Syberię, które wydaje się być bardziej niedostępna dla Polseen. Syberia z Uralem i Himalajami powinna być niegościnna dla obcych. Wydaje mi się, że tam powinien być największy punkt oporu.

Taniec z diabłem w sumie nie specjalnie się wyróżnia, by było co opisywać. Ot typowa opowieść o wojnie. ;)
Za to Doktryna piekieł już bardziej. Właściwie cała akcja doktryny skupia się głównie na "czołgu" SheVy'a. Niepozorne maleństwo jakieś 100 na 140 metrów, uzbrojone ledwo w jedno działo 16 cali (406mm) i aż 8 naboi w magazynku. Czytając, stwierdziłem że do Bolo brakuje temu tylko jakiegoś uzbrojenia mniejszego kalibru - no i nie musiałem długo czekać, jak w połowie dozbrojono to coś w 10 wież obrotowych z czołgów typu Abrams. Tak po zastanowieniu się, nie wiem czy jedna SheVy nie robi takich strat jak kilka milionów Posleenów. :)

No i zakończenie. Ukrycie przed Mocarnym Maleństwem, że jego córka i ojciec żyją jest brzydkim zagraniem. Bardzo brzydkim.

No i jednak Darhelowie mocno nas kiwali, ale jednak im nie wyszło. Ale to, że pewna wpływowa grupa na Ziemi wiedziała i nic z tym właściwie nie zrobiła, to jednak nie jest dobre posunięcie z ich strony. Skoro Ziemia mogła mieć możliwość dostępu do technologii, która nie dość, że poprawiła by ziemską skuteczność to i zmniejszyła by straty po stronie ludzi. A oni jednak nie użyli jej, nie wprowadzili w życie. Przez co grubo ponad 5 mld zginęło. To przecież właściwie wrzuca Ziemian w łapy Darhelów. Niby nadal jest ponad miliard, ale jak widać po książce, walczyć umie i chce tylko mały procent - w sumie to też zadziwi, 5 lat porażek, śmierci, wroga wszędzie a jeszcze są tacy, którzy by nie walczyli...

No i jestem ciekaw, czy Ziemia kiedykolwiek uwolni się od Posleenów - nie chodzi mi o siły inwazyjne, ale o tych "dzikich" - ich rozmnażanie właściwie przypomina mi króliki w Australii. No ale może się mylę.


No i po głównym cyklu, śmiało mogę polecić te książki. Czyta się dosyć przyjemnie i jest kilka miłych motywów, jak finałowy przylot kawalerii, gdy w tle pobrzmiewa Wagner i jego Lot Walkirii. Ehh klasyka. :)

Edit:
Zapomniałem. Największym problem dla mnie, przy czytaniu, było określenie wielkości pancerza wspomaganego. Zawsze mi się wydawało, że takie ustrojstwo musi być tak ze dwa razy większe niż człowiek w środku - no w końcu wspomagane układy, broń czy raczej magazynki, baterie i cała reszta. No to musi być po prostu spore. Tymczasem momentami przy czytaniu odnosiłem wrażenie, że te pancerze nie były większe niż średniowieczna zbroja (np transport w autobusach szkolnych). I nie wiem, czy Ringo do końca nie był pewien jak to ma wyglądać, czy raczej ja źle założyłem iż to musi być 1,5 do 2x większe niż człowiek?

#6 Drozdz

Drozdz

    Kapral

  • Użytkownik
  • 201 postów
  • Miastośląskie

Napisano 19.01.2010 - |07:42|

Co do zbroji to nie wiem

Szczerze nigdy się nad tym nie zastanawiałem!

Warto przeczytać całą resztę która ukazała się po polsku bo daje trochę oglądu co i jak.
  • 0

#7 KAYRON

KAYRON

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 352 postów
  • MiastoCzarnków

Napisano 19.01.2010 - |13:44|

Największym problem dla mnie, przy czytaniu, było określenie wielkości pancerza wspomaganego. Zawsze mi się wydawało, że takie ustrojstwo musi być tak ze dwa razy większe niż człowiek w środku - no w końcu wspomagane układy, broń czy raczej magazynki, baterie i cała reszta. No to musi być po prostu spore. Tymczasem momentami przy czytaniu odnosiłem wrażenie, że te pancerze nie były większe niż średniowieczna zbroja (np transport w autobusach szkolnych). I nie wiem, czy Ringo do końca nie był pewien jak to ma wyglądać, czy raczej ja źle założyłem iż to musi być 1,5 do 2x większe niż człowiek?


W którymś momencie jest to dość dobrze opisane.Te pancerze wspomagane były produkcji kosmitów, dokładnie Indowy
I tak:amunicji nie potrzebowały bo robiły ją same,zasilane były jakimś rodzajem reaktora atomowego a
wszystko inne było(jak dobrze to zrozumiałem)strasznie zminiaturyzowane.
A tak szczerze mówiąc to pewno sam Ringo nie miał tego do końca opanowanego :lol:
Pewnie wolał się skupić na opisach akcji militarnych w tych pancerzach a nie ich budowie.
A szkoda,bo sceny walk w pancerzach i ich taktyka są ciekawsze niż konwencjonalna armia
  • 0
1164 rok snu Pożogi
-Dowiedz się żołnierzu,że wróg którego nam zostawiliście był kruchy.
-Ich siła jest płytka wojowniku a wiara nie zna czci.Czy pójdziecie ze mną?
-U waszego boku żołnierze.W waszym cieniu leży honor
''Malazańska Księga Poległych''

#8 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 19.01.2010 - |14:58|

No że przez Indowy, to raczej nie dziwota, w końcu to jedyna rasa zdolna cokolwiek produkować, poza ziemianami. Gorzej, że jeden pancerz się robi około pół roku...

No ale nie do końca masz rację. Pancerz zasilany jest "baterią", która wystarcza ledwo na 3 dni walki stacjonarnej, 1 dzień walki mobilnej, lub kilkanaście minut lotu. A i to tylko w przypadku używania standardowej amunicji, a nie marnej ziemskiej kopii, która powstała z potrzeby. ;)

Jedynie pancerz Mocarnego Maleństwa był inny, zrobiony na specjalne zamówienie w podzięce za Dress. On był zasilany reaktorem antymaterii. Ale nie robiono takich, ze względu iż zniszczenie go mogło doprowadzić do eksplozji, która zmiotła by całą kompanię z pola bitwy. Bardziej się opłacało posyłać ich na tych "słabych bateriach".

A co do wielkości, ja nie twierdzę, że Ringo sobie jej nie ustalił. Tylko ze jak czytałem, ze można na nim zamontować 4 karabiny, lub granatniki, że mógł przenosić kilkadziesiąt tysięcy sztuk amunicji (niby 1 i 3 mm ale jednak sporo), albo kilkadziesiąt granatów 40mm, kontrola środowiska, bateria itd. To uznałem że taki pancerz musi być sporo większy niż człowiek w środku. A jednak w książce kilka razy podaje się przykład że są mniejsze. No ale jak mówię, moje wyobrażenie może być błędne, częściowo przez wyobrażenie dzisiejszych broni.

#9 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 27.01.2010 - |17:51|

Właśnie skończyłem Pieśń przed bitwą i powiem że jest bardzo dobrze, zwłaszcza część wojskowa, co nie dziwi bo autor to były żołnierz.

Co do wad to jestem zwolennikiem humanoidalnych inteligentnych obcych, a tutaj mamy centaurów, czy żaby.
Nie lubię też przeginania z dysproporcją sił, a ilość Posleenów jest przegięta z 10 razy.
Była to jedyna wada ekranizacji Władcy Pierścieni.
Sam pomysł ze strukturą roju, udany.

Przegięte pacyfistycznie wszystkie rasy walczące z hordami też nie bardzo mi pasują choć rozwiązuje to problem włączenia Ziemi do koalicji, szybkiego postępu technologicznego i oparcia się na działaniach wojennych ziemian.

Podsumowując, dobry cykl, już czytam następną część.
  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych

#10 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 28.01.2010 - |01:06|

Np wspomnienie o kilku ziemskich pisarzach SF (jako uczestników wydarzeń), w tym przynajmniej Webera da się zidentyfikować już pierwszym zdaniu. Kilka nazwisk innych pisarzy zostało użyczonym niektórym postaciom.

Wiesz co, to chyba był najlepszy pomysł z twojej strony na zainteresowanie tyum cyklem-wprost MUSZĘ to zobaczyć, choćby tylko było jedno zdanie na ten temat. Nie lubię dziwnych obcych, co to są niby obcy ale tak naprawdę to jakieś żaby, jaszczury i inne kijanki wsadzone w statki kosmiczne, jednak pomysł robienia sobie jaj z pisarzami SF jest przedni. Mam tylko nadzieję, że nie są oni tam jakimiś generałami czy coś na zasadzie South Parkowych doradców:
Generał: Jesteście scenarzystami filmowymi. Ponieważ sytuacja z którą się mierzymy wykracza poza nasze zdolności pojmowania, a wy jak się wydaje byliście w stanie ją opisać w swoich filmach, więc chcemy byście opracowali jakiś plan działania
Scenarzyści: <Zaczynają bełkotać o tym jak poprowadzić sztampową fabułę i kogo obsadzić w rolach>

Lub:
Wojskowy: ...i przejedziecie na drugą stronę! Jakieś pytania?
Kurt Russel: No dobrze, ale co ja tu robię?
Wojskowy: Grałeś pan w filmie podobnym do tego co tu się dzieje!

Cytaty z pamięci z "Imagination land".

A ponieważ cykl jest dostępny on-line na stronach Baen to coś mi się widzi że będę zajęty przez najbliższe tygodnie.

Użytkownik Sakramentos edytował ten post 28.01.2010 - |01:10|

  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#11 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 01.02.2010 - |19:49|

Pierwsze uderzenie potwierdza moje poprzednie wrażenie: bardzo dobra część wojskowa i totalne przegięcie Posleenów.

Nie dość że dysproporcja jest 1:100 podczas walki, to jeszcze się magicznie rozmnożyli z 2 do 12 mld w 3 lata. Do tego są wielkości konia więc potrzebują kilka razy więcej pożywienia niż ludzie.
Ludzie cierpią głód mimo wysoko rozwiniętego rolnictwa a 12 mld wojowników centaurów nic nie sieje ale jest najedzone.

Bełkot nieprawdopodobny.

Czytam dalej lecz ci super/hiper rozmnażający się i jedzący powietrze Posleeni psują mi tylko odbiór.

Skąd mają amunicję i nową broń też nie wiadomo.

Autor nałożył dużo nieszczęśliwych ograniczeń na świat:
- nie działa na nich broń chemiczna czy biologiczna
- bronią bez celowników strącają odrzutowce i mamy tylko walkę lądową
- strącają nawet rakiety, zgroza, ciekawe dlaczego nie pociski artyleryjskie
- nie mogą przekraczać rzek czy innych przeszkód terenowych
- karabiny strzelające z prawie prędkością światła
itp

Na szczęście realia w wojsku są dość dobre, no i cykl nie jest długi.
  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych

#12 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 01.02.2010 - |21:24|

- strącają nawet rakiety, zgroza, ciekawe dlaczego nie pociski artyleryjskie

Całkiem prosty powód, wbrew pozorom, pociski nie mają w sobie za grosz elektroniki... (w trzeciej części zostaje to wytłumaczone).

- bronią bez celowników strącają odrzutowce

Broń ma celowniki i to bardzo dobre. Ale "zwykli" Posleeni są za głupi by go używać. Więc tak wyrafinowany sprzęt obsługują tylko "oficerowie"...

- nie mogą przekraczać rzek czy innych przeszkód terenowych

To również zostaje częściowo wytłumaczone w trzeciej części. Nie chodzi o to że nie umieją, ale że jest to "ekonomicznie" opłacalne. Co wydaje się marnym argumentem, ale jeśli weźmie się pod uwagę poprzednich przeciwników, to sumie nie jest to aż tak dziwne. ;)

- karabiny strzelające z prawie prędkością światła

No to w sumie jest naturalna kolej ewolucji broni, :) choć ludzkości obecnie do niej dosyć daleko, to nie znaczy, że do niej nie dąży. :) O ile pamiętam z młodości, to zdaje się Działo Gaussa miało mieć takie możliwości (poza tym, że miało być bezłuskowe i bezodrzutowe), ale póki co, coś nie wypala. :)

#13 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 01.02.2010 - |22:31|

Według mnie każdy świat należy budować z rozwagą i umiarem.

Jak widzę super/hiper obojętnie co: wróg, wynalazek, broń itd to mnie krew zalewa.

Co do gaussa to jestem jego WIELKIM zwolennikiem w SciFi ale jako super broń kinetyczna strzelająca bardzo rzadko i zbudowana jako oś wielkiego okrętu gwiezdnego, ewentualnie czołgu.
Coś jak obecnie A-10 zbudowany na działku

Ogólnie powinno wyglądać to tak:

Bronie
Energetyczne - laser vs pola siłowe, natychmiastowe
Rakiety - rakiety vs systemy zakłócające, manewrowość
Kinetyka - kule vs pancerz, gauss (główne działo na wielkiego zwierza)
+ oczywiście bronie masowego rażenia ABC.

Ja osobiście inwazje przeprowadził bym w następujących etapach:
1. Służby specjalne porywają inteligentną rasę by testować broń biologiczną i chemiczną, następnie zarażają planetę jakimś wirusem ala ospa. Śmiertelność 50-90%
2. Podczas szalejącej zarazy z pasa asteroidów spycham w kierunku planety, 10 km kamyczek by trafił w planetę tuż przy końcu zarazy. Planetę oplatają popioły blokujące dostęp światła, bardzo spowolniona fotosynteza. 3 letnia mała epoka lodowcowa powoduje upadek rolnictwa i klęskę głodu. Śmiertelność 50%.
3. Przybywa flota inwazyjna niszcząca wszystkie instalacje militarne w przestrzeni korzystając min z atomówek.
4. Atak na planetę:
- zniszczenie obrony przeciwlotniczej
- nieustający atak chemiczny, głównie na miasta (śmiertelność wśród cywilów 70%) lecz też wojsko
- inwazja właściwa i eksterminacja totalna, żadnego niewolnictwa ( wykorzystanie bomb kasetowych, fosforowych, paliwowo-powietrznych + pociski półpłaszczowe w karabinach czyli wykorzystanie broni najskuteczniejszych do zabijania a zabronionych częściowo lub całkowicie obecnie)
5. Przybywają statki kolonizacyjne. Prokreacja mojej rasy na całego.

Użytkownik Quendi edytował ten post 01.02.2010 - |22:39|

  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych

#14 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 01.02.2010 - |23:49|

Quendi wydaje mi się, że zwolennicy stosowania broni ABC nie widzą krótkowzroczności swoich koncepcji.

Ja się całkowicie zgadzam, że gdy chcę doprowadzić do całkowitej eksterminacji przeciwnika zastosuję ABC, oraz bombardowanie kinetyczne z orbity. Ale tracę wówczas planetę na długie lata. Czas ten może nie być zbyt długi (liczony w setkach lat), ale na pewno w danej kampanii planeta nie będzie nadawać się kolonię/bazę.

Oraz w tym cyklu, droga do zwycięstwa po przez wykończenie (a raczej wymordowanie) przeciwnika), ma sens tylko wówczas, gdy to Ziemianie byli by agresorami, nie Posleenie. Taktyka Posleenów opiera się na przejęciu jak największej infrastruktury podbitej planety i wykorzystaniu jej do produkcji broni i statków. Jak wiemy Federacja w tym cyklu, całkowicie opiera się na niewolnictwie Indowych, po przybyciu Posleenów, zmienia się Pan, część Indowych idzie na jedzenie, natomiast reszta dalej produkuje. (Innym przykładem takiej rasy, może być BORG, Borg się nie rozwija, Borg asymiluje nowe technologię.)

Dobrym przykładem wojny na wyniszczenie jest cykl BOLO (a przynajmniej dwie książki, które napisał Weber), Tam mamy pokazane jak dwie strony, dosyć wyrównane dwie strony, stosują taktykę spalonej ziemi. W końcu, po setkach lat, zostaje garstka po obu stronach i nawet nie mają się gdzie przegrupować, bo prawie każdy świat został zamieniony w jałową pustynię.

Powtórzę jeszcze raz, taktyka spalonej ziemi ma sens, ale przy krótkotrwałej kampanii, przy pojedynczych celach. Ale nie przy masowej wojnie, gdzie obie strony są wstanie wykonać taką strategię. Wydaję mi się, że najlepiej jak na razie zobrazowano to w Wargames (1983), w finale, gdzie Joshua odbywa setki wariantów wojny nuklearnej i zawsze jest ten sam wynik. Nie ma remisu, nie ma wygranej...

Użytkownik Toudi edytował ten post 01.02.2010 - |23:52|


#15 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 02.02.2010 - |01:28|

Nic nie mówiłem o spalonej ziemi a wręcz przeciwnie bo chodziło mi o przejęcie niezniszczonej planety.

Co więcej przy używaniu broni biologicznej ważne by cała planeta
była nietknięta, chodzi o transport a co za tym idzie ekspansję choroby.

Broń chemiczna jest bardzo czysta, efektywna i co ważne bardzo tania.
Zaraza też ogranicza się do mieszkańców a nie np inwentarza.
Atomówki używał bym na orbicie, może na oceanach. Nie demonizujmy Hiroszima i Nagasaki to nie pustynie a normalne miasta, co prawda eksplodowały tam słabe ładunki, lecz nie zmienia to faktu że nie ma co demonizować ograniczonego zastosowania tej broni.

Popioły które unosiły się w atmosferze podczas zagłady Dinozaurów (trwało to jak twierdzą naukowcy 8 miesięcy) nie spowodowały zagłady całości roślinności, tylko bardzo ją przetrzebiły a to wystarczy do katastrofalnego braku żywności i śmierci głodowej dużej części populacji.

Całość inwazji zamyka się w krótkim czasie 2 lata zaraza, 3 lata głód po asteroidzie, 1 rok inwazja = 6 lat +1-2 na koszenie niedobitków.
Poza tym ja mówię ogólnie o inwazji w świecie SciFi a nie konkretnie o Posleenach czy totalnej wojnie nuklearnej NATO vs Układ Warszawski.

Użytkownik Quendi edytował ten post 02.02.2010 - |01:29|

  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych

#16 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 02.02.2010 - |05:13|

Nic nie mówiłem o spalonej ziemi a wręcz przeciwnie bo chodziło mi o przejęcie niezniszczonej planety.
(...)
Poza tym ja mówię ogólnie o inwazji w świecie SciFi

No tak, ale nie mówimy wtedy o przejęciu planety od nierozwiniętej cywilizacji (czy nawet jej braku), ani o przypadku Stargate'owym, gdzie cywilizacja ogranicza się do niewielkiego obszaru niedaleko centralnego obiektu (portu, wrót), bo w obu przypadkach wystarczą konwencjonalne metody.

Kiedy mówimy o eksterminacji cywilizacji która opanowała już technologię atomu, to nie ma już tak łatwo.
Użycie broni atomowej, gdy chce się przejąć planetę nie wchodzi w grę, gdyż nowoczesna technika nie lubi bomb atomowych (ani jej odmian). A co nam po przemyślę, kiedy zaraz po przejęciu trzeba go przetopić i tworzyć od nowa?

Broń biologiczna jest skuteczniejsza, ale znowu istnieje problem między czasem inkubacji, a zdolnością rasy do obrony przed nią - jeśli okres inkubacji będzie za krótki, nie zginie dość populacji, jeśli za długi, mogą znaleźć antidotum.

Do tego, pytaniem jest czy pozostała fauna i flora będzie na tą broń odporna, czy tak samo podatna, czy też wywoła mutację, która może zaszkodzić twórcom.

Broń chemiczna wydaje się być najmniej skuteczna, a zarazem obrona przed nią wydaje się być najprostsza. Ponieważ ludzkość (a pewno inne inteligentne rasy też) sama sobie tworzy toksyczne środowisko, to z drugiej staramy się temu przeciwdziałać. Mamy środki by neutralizować mniejsze lub większe zagrożenia chemiczne. Radzimy sobie z tym lepiej lub gorzej, ale jednak każda kolejna awaria powoduje ulepszenie metod.

Do tego, jeśli cywilizacja będzie wiedziała o zbliżającym się zagrożeniu, zacznie się przygotowywać, tworzyć bunkry, ewakuować się itp. Myślę że Ringo podając liczbę ocalałych na poziomie jednego miliarda (czyli strata 80-90%), nie byłby specjalnie daleko od prawdy. A nawet jeden miliard to cholernie dużo.

Sporo zależy od tego, do czego chce się przejąc planetę, gdybym chciał przejąć ziemię dla jej surowców (metali, ropy, pierwiastków), olałbym faunę i florę, zniszczył bym życie, a potem stworzył zamknięte habitaty. Natomiast w przypadku ekspansji rasy takiej jak ludzkość, starałbym się zrobić wszystko by przejąć planetę w maksymalnie nienaruszonym stanie. Czyli przejąć orbitę, zapanować nad przemieszczaniem się sił wroga, a potem konwencjonalnie wykończyć przeciwnika, okazjonalnie stosując broń ABC, tylko do zniszczenia "niezdobycznych" twierdz.

#17 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 02.02.2010 - |17:16|

Jak widzę super/hiper obojętnie co: wróg, wynalazek, broń itd to mnie krew zalewa.

Mam podobnie, ale tylko wtedy gdy taka przewaga/"hiperyzacja" jest totalnie bez sensu i ma służyć maskowaniu niewprawności autora. Na przykład kosmici mają być niby inteligentniejsi? To specjalnie wszyscy, którzy będą z nimi rozmawiać automatycznie nie zadadzą właściwych pytań i będą się osiem razy głupiej zachowywać niż powinni. Albo: chcemy pokazać jaka to technologia obcych zaawansowana? No to specjalnie olejemy wszystko, co po naszej stronie można zrobić już dzisiaj, a zniwelowałoby tą przewagę. Albo: chcemy pokazać jacy to obcy są moralnie górujący nad barbarzyńska ludzkością? Specjalnie zrobimy z nich nierealne, idealne społeczeństwo bez wad, by uwypuklić wszystkie nasze słabostki (i sprawimy by ludzie, doskonale prowadzący dyskusje na tematy etyki i moralności między sobą od tysiącleci nagle o tym zapomnieli i w konfrontacji z naiwnymi obserwacjami kosmitów będą mogli tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć "no tak u nas jest, choć wiemy że to złe.)
Ale są sposoby na uniknięcie tych pułapek. Tak więc choć przeważnie reaguję podobnie, to jeśli to ma jakiś wewnętrzny sens i autor dobrze z tego wychodzi, to mu wybaczam. Poza tym gigantomania i 'hiperyzacja" jest w niektóre gatunki wpisana, jak np. w space operę.

Co do gaussa to jestem jego WIELKIM zwolennikiem w SciFi ale jako super broń kinetyczna strzelająca bardzo rzadko i zbudowana jako oś wielkiego okrętu gwiezdnego, ewentualnie czołgu.
Coś jak obecnie A-10 zbudowany na działku

A czy ja wiem czy to takie SF? I czy jest sens budowania wielgachnego działa wielkości statku? Właśnie cała zabawa w tym, że działa gaussa nie muszą być wielkie. Jeśli ktoś chciałby zrobić bombardowanie orbitalne, to raczej opracowałby jakieś sprytne KKV pozwalające osiągnąć niebotyczne prędkości. Natomiast budowanie wielgachnego gaussiątka i instalowanie go na statku to trochę dziwaczny pomysł, bo w sumie w czasie bitwy nie tak praktyczny (należy obracać cała masa statku by nim celować). lepiej w normalne wyrzutnie tego typu wpakować KKV z małymi ilościami jakiegoś bajeranckiego paliwa (np. antymaterii) i pozwolić, by E=mc2 zrobiło resztę. Może trudniej to opracować (choć niekoniecznie-zależy jak duży miałby być ten okrętowy gauss) ale na pewno jest praktyczniejsze i pozwala na lepsze osiągi.

A co do inwazji: panowie, zaraz zrobicie z tego 20th Century Boys, gdzie główne postacie zorientowały się, że ktoś wdraża ich plany podboju świata które opracowali dla jaj w dzieciństwie... ;)
Jedna tylko uwaga: wydaje mi się że nie doceniacie możliwości oporu tych niedobitków. Mogą, choć nie muszą, być mocno uciążliwe. Nie wybije się ich A, bo są rozproszeni. Nie wybije się ich C, bo są przygotowani. Nie wybije się ich B, bo są odporni. Zaś fizyczna likwidacja zajęłaby ogromnie dużo czasu i też nie gwarantuje sukcesu. Zawsze ktoś może przeżyć. Jedyna pewna metoda to wytłuc wszystko, co żyje. Albo opracować jakiś high-tech, który pozwoliłby uderzyć na skale planetarną w dany gatunek. Wymagałoby to jednak długich badań i sporych środków na to przeznaczonych. Może by się okazało że łatwiej jest umieścić kilka generatorów fali uderzeniowej w górnych warstwach atmosfery czy coś w tym stylu.
No ale najskuteczniej jest spuścić przygotowaną nano-zarazę która po składzie DNA dokonywałaby selekcji i wytłukła wszystko, co trzeba a resztę zostawiłą w spokoju. Precyzyjna, inteligentna. My personal choice.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#18 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 02.02.2010 - |22:18|

Co do gaussa to chodzi mi gównie o jego siłę czyli przechodzenie przez cały statek jednym pociskiem.
Uważam że ekstra bronie powinny mieć duże, realne ograniczenia a nie że byłe debil ma karabin rozwalający czołgi.

Oglądałem bronie przyszłości na discovery i gauss pożera olbrzymie ilości energii a do tego jest duży.

Co do walki to niektórzy zapominają że im nowocześniejsza armia tym większe musi mieć zaplecze, powiedzmy to wprost zaplecze GIGANTYCZNE.

Naprawdę gdyby Izrael mógł zrobić co mu się podoba z palestyńczykami to był by to miesiąc i ich nie ma, pozostała reszta była by tak śladowa że szkoda gadać.
Pamiętać też należy że przewaga w SciFi jest jeszcze większa.

Co do samego cyklu Posleen to autor poszedł jak dla mnie za bardzo po bandzie 1000:1, nosz ja cię pier@#$$ może miliard do 1, są granice absurdu.
Poza tym sławetne zestrzeliwanie rakiet.
Już dziś piechota wyposażona w zestawy javelin rozwala wojska pancerne dość łatwo.
Nie mówiąc o tym że mając 5 lat na przygotowania masowo produkował bym zdalnie sterowane lub automatyczne działka przeciwpiechotne. Tanie wydajne i nie tracę ludzi w walce.

Za dużo uproszczeń, przegięć i dziwacznych założeń jest w tym cyklu.

Użytkownik Quendi edytował ten post 02.02.2010 - |22:43|

  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych

#19 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 02.02.2010 - |22:56|

Naprawdę gdyby Izrael mógł zrobić co mu się podoba z palestyńczykami to był by to miesiąc i ich nie ma, pozostała reszta była by tak śladowa że szkoda gadać.
Pamiętać też należy że przewaga w SciFi jest jeszcze większa.

Najlepszym kontrprzykładem dla twojego jest Afganistan...

Już dziś piechota wyposażona w zestawy javelin rozwala wojska pancerne dość łatwo.

Problemem z Posleenami nie jest ich siła a ilość, to mniej więcej tak jakbyś próbował wybić mrówki - niby banalne, ale jednak ich ilość potrafi przytłoczyć.

#20 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 03.02.2010 - |00:31|

Afganistan co to za kontr przykład ??
Amerykanie nie rozwalają tam wszystkich więc o czym mowa ?
Ja mówię o tym że nowoczesna armia jak by dać jej totalnie wolną rękę to by każdych zacofanych bambusów wycięła w pień.
Mówię tu o wycinaniu całej populacji a nie bojownikach ukrywających się wśród cywilów których nie możemy atakować.

Jeśli ktoś myśli że wielką trudnością jest otoczyć Bagdad i wyciąć całą ludność w pień to się bardzo myli.
Ludobójstwo w Ruandzie dokonało się głównie przy użyciu maczety i kałacha.

javelin kosztuje 80 tys$ rakieta 125 tys $ wyrzutnia. Czyli za 1 Abramsa miał bym 100 javelinów które mając zasięg 2,5 km rozwalają wszystkich wszechwładców, a skuteczność jest 96% przy ledwo co przeszkolonej obsłudze bo jest to broń fire and forget.

poza tym naprawdę ale zdalnie sterowane działko jest tanie jak barszcz, a wystającą tylko lufę trafić jest kosmicznie trudno.
Całość ledwo co wystaje nad ziemię, przeciwnik to debil wielkości konia pchający się pod lufy w gigantycznej masie.

Jeśli ktoś poczyta trochę o wojskowości i liźnie ekonomi to się zorientuje że wyposażenie piechoty jest bardzo tanie w stosunku do innych rodzajów wojsk.
B-2 737mln$(1997) licząc cały program 2,1 mld$
F-22 150 mln$
F-35 85 mln$
AH-64 Apache 18 mln$
Abrams 6,21 mln$
Lotniskowiec USS George H.W. Bush (CVN-77) 6,2 mld$
  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych