Teraz złapałem bakcyla na tego typu filmy ;] Zresztą co widać po moim avatarku ;>

Napisano 23.06.2004 - |09:49|

Napisano 24.06.2004 - |21:34|
Napisano 25.06.2004 - |12:31|
Napisano 26.06.2004 - |16:48|
Napisano 26.06.2004 - |17:59|
Napisano 03.07.2004 - |18:23|
Użytkownik cube edytował ten post 03.07.2004 - |18:25|
Napisano 03.07.2004 - |18:57|
Użytkownik Promethe edytował ten post 03.07.2004 - |19:02|
Napisano 04.07.2004 - |10:26|
Oczywiscie nei zauważyłeś, ze władał mieczem bardzo dobrze jeszcze zanim Samurajowe "go przygarnęli"tiaa film moze i fajny ale niestety nadal jest to film amerykanski, zdecydowanie za duzo hollywoodzkiego wycielania. zapomnialem wspomniec o natychamiastwym opanowaniu sztuki wladania mieczem przez algrena, hmm jakze proste musi to byc ? skoro "prawdziwi" samuraje uczyli sie tego od malego, a nasz bohater opanowuje ta sztuke niemalze od razu :]. (...)
Napisano 05.07.2004 - |22:04|
tak, ale to nadal amerykanski kicz, a ty chyba nie ogladales ostatniej bitwy, gdzie najwieksi i najwyrzymalsi samuraje(samurajowie :/) gina, a tylko niezwyciezony i niesmiertelny kapitan Algren uchodzi calo :]Oczywiscie nei zauważyłeś, ze władał mieczem bardzo dobrze jeszcze zanim Samurajowe "go przygarnęli"
Takze chyba nie zauważyłeś, ze on nigdy nie wygrał we walce ze samurajem - raz mu sie udało zremisować !
Napisano 05.07.2004 - |22:56|
Napisano 14.07.2004 - |14:41|

Napisano 25.07.2004 - |11:06|
Napisano 25.07.2004 - |11:20|
Khem, naciaganie IMHO... Gdzie mial sie tego nauczyc? W USA? W kraju kultu broni palnej? Gdyby powiedzmy byl Francuzem, to rozumiem, opanowanie sztuki walki mieczem samurajskim moglo mu sie udac tak szybko... Ale Amerykanin? Nawet remis z jednym z najlepszych z Japonii to przesada...Oczywiscie nei zauważyłeś, ze władał mieczem bardzo dobrze jeszcze zanim Samurajowe "go przygarnęli"
Takze chyba nie zauważyłeś, ze on nigdy nie wygrał we walce ze samurajem - raz mu sie udało zremisować !
Napisano 25.07.2004 - |13:25|
Pytnanie za 100 punktów: jakiego rodzaju wojska miała w owych czasach Ameryka?. Oczywiście kawaleria, kawaleria która miała przy pasach rewolwer i własnie szable.... ale zaraz przecierz po co im szabla jak sie nie umią ja posługiwać ?. Otóz podstawą szkolenia w szkołach wojskowych w USA było (i chyba też jest a teraz ale nie w takim znaczeniu jak kiedyś) nauka władania szablą (polecam serial północ-południe). Kawaleria robiac swoje "rajdy" zawsze albo strzelała z pistoletów/rewolwerów albo cieła szablą. Nie każdy amerykanin to nieuk, gdy ktos uczy sie od powiedzmy piątego roku życia fechtunku to go opanowywuje w jakis dobry sposób. Kwestia remisu to nic innego jak rachunek prawdopodobieństwa, kiedys musiał paśc remis, baaa pewnie po kilkiunastu latach kiedyś mistrz by został pokonany - to własnie jest rachunek prawdopodobieństwa, podobnie jak w Lotto jest mała szansa trafienia "6" a jednak ludzie wygrywają.Khem, naciaganie IMHO... Gdzie mial sie tego nauczyc? W USA? W kraju kultu broni palnej? Gdyby powiedzmy byl Francuzem, to rozumiem, opanowanie sztuki walki mieczem samurajskim moglo mu sie udac tak szybko... Ale Amerykanin? Nawet remis z jednym z najlepszych z Japonii to przesada...
Zgadzam sie z tym, co napisali przedmowcy... Wszystko pokazene pieknie, walki swietnie przedstawione, ale doskonalosc filmu zabija nadmierny patos i naiwnosc. Na ostatnich minuitach filmu nie wiedzialem czy smiac sie czy plakac... Dobrze, ze chociaz cesarscy zolnierze klekali, a nie zaczeli salutowac...
Napisano 25.07.2004 - |13:59|
Napisano 25.07.2004 - |14:53|
Napisano 25.07.2004 - |15:31|
Jasne. O ile Algren byl synem plantatora... Najprawdopodobniej walczyl on jednak w wojskach Unii - a wiec z plantacjami bawelny mial tyle wspolnego co HopCola z plantacjami czego innego w Kolumbii;) Co najwyzej jako kawalerzysta Polnocy mogl kilka z nich ograbic i spalic, nic wiecej. Podsumowujac - jezeli byl z Poludnia - prawdopodobienstwo tego, ze tak szybko osiagnal poziom samuraja rosnie gwaltownie. Ale jesli faktycznie jest z Polnocy - no coz... Film pozostanie bajaniem...od 5 roku życia ok jak najbardziej, syn bogatego jakiegoś plantatora z południa co robi dla zabicia czasu oprócz chłostania niewolników ?. Ja bym sie uczył sobie szabelką "machac" dla zabicia czasu
Oczywiscie ze uzywana byla jeszcze dlugo (do XXlecia miedzywojennego), a i w czasie wojny secesyjnej swoje zrobila... Jednak kawaleria Unii nigdy chyba nie osiagnela poziomu kawalerii Konfederacji. Zas co do walk z Indianami - byl to jedyny IMHO typ wojsk zdolny do przeciwstawienia im... I jasne, szabelka byla w uzyciu, jednak szlachtowanie z konskiego karku srednio ma sie do finezyjnej szermierki japonskim mieczem. A i tak strzal z rewolwera/karabinu byl skuteczniejszy (vide Indiana Jones;)Co do kawaleri to wydaje mi sie, że jednak była wykorzystywana dosyć długo, na filmach dokładnie widac szarże kawaleri na Indian którzy też szarżowali na koniach - wniosek w zwarciach wojsko amerykańskie musiało używac szabelek, stad ich umiejętnosci
Tylko wiesz, w tym momencie juz nie debatujemy o kwestii prawdopodobienstwa, a o wzroscie umiejetnosci. I jezeli rozpatrujemy duza liczbe pojedynkow, to tak, remis jak najbardziej, mogl sie zdarzyc. Ale jesli mam na uwadze tylko ten jeden pojedynek (a nie bylo o jakims super treningu w filmie mowy, o wedrowkach po kraju i walkach z lokalnymi mistrzami etc.) - to juz jest naciaganie i szukanie w mega-farcie usprawiedliwienia dla glupoty zalozen scenarzystow.Aha co do rachunku prawdopodbieństwa to jes tak, ze nei wiemy ile pojedynkó on tam odbył z tym mistrzem, moze na tyle duzo że w końcu zremisował ?.
Sadze, ze to tez glupota. Ale jezeli mowimy o bzdurze w gatunku 'Karate Kids', to to jeszcze 'lykam', bo dzieciak przewaznie nie walczyl z nativ-fighterami, a z ludzmi Zachodu, takimi jak on. Ale kiedy w OS gosc po ~roku moze walczyc jak rowny z rownym z jednym z najwiekszych mistrzow miecza na calym swiecie - to juz mnie naprawde skreca. I wlasnie dlatego przymykam oko na tego typu bzdury, tylko szkoda zmarnowanego filmu, ktory naprawde mogl sie stac klasykiem... A gdy pomysle co by bylo gdyby za rezyserie wzial sie np. Kurosawa.... Ech...Dobra ostatnie pytanie bo mi sie argumenty kończą
- Co sądzisz o filmach kiedy koleś nic nie umiejący przyjeżdza do jakiegoś mistrza i zaraz po kilku miesiacach staje sie sam mistrzem danej sztuki walki ?. Dla mnie to bzdura wiec wolę wersje z Ostatniego Samuraja
Napisano 07.08.2004 - |16:04|
Napisano 07.08.2004 - |17:26|
Napisano 07.08.2004 - |18:45|
Dobrze gada! Dać mu wódki !!!A tak poważnie , film nakręcony przedewszystkim dla amerykaninów , dla nich taki film to prawie jak prawda historyczna . A dla wszystkich innych , obejżeć , pozachwycać się Tomem Criusem i zapomnieć.
Zapraszam do obejrzenia moich zdjęć: digart.pl
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych